Wycinka będzie łatwiejsza. Czy drzewa mają trafić na opał?

101
0
Podziel się:

Wycinka drzew po raz kolejny ma zostać ułatwiona. Luzowanie i tak słabo działających przepisów jest już w toku. Specjaliści zastanawiają się, czy jest to cicha zgoda na przeznaczenie tych drzew na opał. A tej zimy w piecach będą spalane takie „surowce”, jakie można sobie tylko wyobrażać. Co z jakością powietrza, którym oddychamy?

Zwiększono dopuszczalne maksymalne obwody drzew, których zamiaru wycinki nie trzeba będzie zgłaszać. Dotyczy to drzew należących do osób fizycznych. Skrócono też czas, jaki organ ma na oględziny, kiedy taki wniosek wpłynie. W praktyce będzie się to wiązało z milczącymi zgodami na wycinkę i brakiem jakiejkolwiek kontroli nad jej skalą. Fundacja EkoRozwoju i Przyjaciele Drzew wnioskują o wykreślenie z projektu ustawy artykułu umożliwiającego jeszcze swobodniejszą wycinkę drzew.

Wycinka drzew ma być jeszcze łatwiejsza

We wrześniu br. pojawił się projekt ustawy o zmianie ustaw w celu likwidowania zbędnych barier administracyjnych i prawnych. Na początku października odbyło się jego pierwsze czytanie. Jeden z artykułów dotyczy zmian w przepisach ustawy o ochronie przyrody oraz usuwania drzew przez osoby fizyczne.

– Zwróciliśmy uwagę na punkt dotyczący drzew rosnących poza lasami. Te drzewa są formalnie chronione w ramach ustawy o ochronie przyrody. Wraz z nim pojawił się sygnał, że te drzewa można swobodnie wycinać – mówi SmogLabowi Sabina Lubaczewska, wiceprezes Fundacji EkoRozwoju.

Luzowanie prawa dotyczy pierśnicy (obwodu) drzew mierzonej na wysokości 5 cm nad gruntem. Do tej pory osoba chcąca wyciąć drzewo zgłaszała do urzędu zamiar wycinki, co następnie było weryfikowane. Przynajmniej w teorii. Nowe przepisy wprowadzają brak konieczności zgłaszania zamiaru wycinki drzew o obwodach o 20 cm większych, niż dotychczas. Skracają także o połowę czas, jaki organ ma na podjęcie działań od momentu zgłoszenia chęci wycinki.

A dojrzałe, zdrowe drzewa należą się przecież wszystkim pokoleniom. Oto argument podnoszony przez kolejną ekspertkę:

– Czas na odtworzenie drzew – przy obecnych obwodach to co najmniej 20 lat (licząc np. wg Majdeckiego) w bardzo dobrych warunkach wzrostu. A w pogarszających się warunkach to nawet 30-40 lat. Oznacza, to, że prawo już dziś przyzwala na pogorszenie warunków życia dla całego pokolenia, a poluzowanie obostrzeń dodatkowo to pogarsza w imię doraźnego interesu i dobrostanu już żyjących osób. To kłoci się z tradycyjnymi wartości i prezentowaną troską o rodzinę, dobrostan dzieci i przyszłych pokoleń. Nasze dzieci i wnuki maja tez prawo do życia w otoczeniu dojrzałych drzew, ich rodzice i dziadkowie nie powinni ich tego prawa pozbawiać – mówi dr Beata Pachnowska z Instytutu Drzewa.

Terminy skrócono do 7 dni

– Z naszego punktu widzenia ta zmiana ma dwa skutki. Po pierwsze: wcale nie będziemy już monitorować wycinki na działkach prywatnych, bo większe obwody drzew, niż wskazane, zdarzają się bardzo rzadko. Po drugie, skrócono czas, w którym organ mógłby np. dokonać oględzin i ewentualnie nie zgodzić się na wycinkę – dodaje Lubaczewska.

Termin, o którym mowa, zmieniono z 14 dni na tydzień. Według ekspertów jest to czas uniemożliwiający realizację procesu. Ich zdaniem rozpocznie to etap tzw. milczących zgód na wycinkę.

Z kolei zmiany norm obwodów drzew, dla których nie będzie wymagane zgłoszenie chęci wycinki wynoszą:

– z 80 cm na 100 cm – w przypadku topoli, wierzb, klonu jesionolistnego oraz klonu

srebrzystego,

– z 65 cm na 85 cm – w przypadku kasztanowca zwyczajnego, robinii akacjowej oraz platanu

klonolistnego,

– z 50 cm na 70 cm – w przypadku pozostałych gatunków drzew.

Luzowanie wycinki drzew uniemożliwia późniejsze zaostrzenia

– Kłopot z prawem dotyczącym drzew polega też na tym, że każde poluzowanie powoduje trudności w późniejszym przywróceniu skuteczniejszej ich ochrony. Na terenach, które są własnością prywatną może to już nigdy nie być możliwe – mówi Sabina Lubaczewska.

Bardzo często tereny prywatne zajmują znaczną część powierzchni miasta. Brak drzew na terenach prywatnych jest szkodą dla całej miejscowości. To drzewa chronią nas przed skutkami zmian klimatu, między innymi neutralizując odczuwanie upałów, zapobiegając powodziom błyskawicznym i będąc swoistą tarczą w czasie suszy lub wiatru. Drzewa pochłaniają CO2, produkują tlen i filtrują zanieczyszczenia powietrza. Dodatkowo poprawiają jakość życia i podnoszą wartość nieruchomości, o czym pisaliśmy TUTAJ. Teraz pozbawianie nas drzew ma być kolejny raz ułatwione.

Zapytaliśmy więc, jak często – do czasu zmiany prawa – osoby chcące wyciąć drzewo ze swojej posesji spotykały się z odmową ze strony instytucji.

– Odmowy wycięcia drzewa na terenie prywatnej posesji to mitologizacja. Kiedy jeszcze wymagano zezwoleń na wycięcie drzewa, procedura była bardziej skomplikowana. Teraz (przez Lex Szyszko) takie zezwolenia nie są konieczne – tłumaczy Lubaczewska.

Według badań przeprowadzonych w 2015 r. przez Fundację EkoRozwoju takie odmowy były zaledwie ułamkiem wszystkich decyzji wydawanych w tym zakresie. Spośród 18 największych polskich miast wybrano losowo po 20 decyzji dotyczących zgody na wycinkę (w latach 2011-2014, czyli przed zmianą przepisów z 2015 r.). Okazało się, że 87 proc. decyzji zezwalało na usunięcie drzew i krzewów. Kolejne 11 proc. decyzji była częściowo zezwalająca, a tylko 2 proc. nie zezwalało na wycinkę.

Inauguracja petycji

Od wielu miesięcy trwają prace nad zmianą prawa w zakresie wycinki drzew. Fundacji EkoRozwoju zależy na rzetelnych, realnych wytycznych. Fundacja prowadzi prace nad tymi zmianami prawnymi w ramach projektu „Chronimy drzewa, z ludźmi i dla ludzi” Programu Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy.

Jak mówi wiceprezes Fundacji EkoRozwoju, martwych przepisów mamy aż zanadto.

Przyjaciele drzew wystosowali więc apel do władz, który ma podkreślić konieczność ochrony drzew już rosnących.

„Aby wyciąć stuletnie drzewo, wystarczy chwila, aby je odtworzyć, potrzeba 100 lat. Wobec dziejącego się na naszych oczach i eskalującego kryzysu klimatycznego i ekologicznego potrzebujemy drzew teraz! Nie możemy zwlekać z objęciem ich ochroną!” – brzmi fragment apelu.

– Będziemy prosić o podpisanie apelu o przywrócenie realnej ochrony drzew. To apel do władz, który ma też na celu rozwiązanie aktualnych problemów z ochroną drzew – powiedziała SmogLabowi Lubaczewska.

Podstawowe kwestie związane z drzewami, które poruszono w apelu:

– uspołecznienie wydawania decyzji w zakresie wycinki drzew,

– realna ochrona korzeni i korony drzew,

– pozwolenie na wycinkę powinno być wydawane jedynie w sytuacjach koniecznych, przy braku alternatyw,

– urealnienie wysokości opłat i kar za wycinkę,

– naprawę mechanizmu nasadzeń zastępczych.

Brak uspołecznienia procesu wydawania decyzji o wycince drzew wielokrotnie był powodem szeregu konfliktów. Jest to problem dla wszystkich: począwszy od społeczności, przez wykonawcę, na samorządach skończywszy.

Jak mówi SmogLabowi Lubaczewska, są dwa momenty, w których przeciętny mieszkaniec może się dowiedzieć o planowanej wycince. Pierwszy to zobaczenie drzewa już oznakowanego do wycinki. Drugi to czas, w którym na miejscu jest już pilarz. – To zdecydowanie za późno na jakikolwiek proces. To jest bardzo niedobre, że rozmowa o drzewach zaczyna się wtedy, kiedy na budowie są już koparki – dodaje. Postulują więc za wprowadzeniem nowoczesnego mechanizmu informowania społeczeństwa o planowaniu takich decyzji. Miałoby to oznaczać również zamieszczanie takich informacji w terenie.

Czytaj także: Martwe prawo to martwe drzewa. Kluczowe są cztery kwestie

Wycinka nie podlega adekwatnym karom i opłatom

Drugą kwestią jest konieczność ochrony korzeni i korony drzew. – Dotychczasowe przepisy nie działają. Mamy bardzo poważny problem, bo spora część drzew wokół nas jest niebezpieczna. Wynika to z faktu, że zostały pozbawione korzeni. Jeśli pojawia się silny wiatr, te drzewa po prostu upadają – tłumaczy przedstawicielka Fundacji EkoRozwoju. Dodatkowo za uszkodzeniami drzew nie idą żadne sankcje, gdyż w praktyce bardzo trudno jest nałożyć karę.

Decyzja zezwalająca na wycinkę jest uznaniowa. Oznacza to, że organ bada sprawę. Musi więc ocenić, czy szkoda społeczna, która nastąpi po wycince drzewa, przewyższa interes wnioskodawcy.

– W tej chwili prawo jest tak skonstruowane, że organ nie ma bardzo wyraźnych wskazówek, kiedy wydać negatywną decyzję. To jest bardzo trudne, bo gminny urzędnik bierze na siebie wielką odpowiedzialność. Kiedy nie zgodzi się na wycinkę, a ktoś i tak podczas budowy zniszczy korzenie tego drzewa, ono później będzie stanowiło zagrożenie. Urzędnik zastanawia się nad swoją winą w takim przypadku. Brak zgody na wycinkę wiąże się z takimi konsekwencjami. Dlatego urzędy bardzo często wydają zgody. Ich pracownicy po prostu martwią się o siebie – tłumaczy nam Lubaczewska.

Fundacja Ekorozwoju wraz z Przyjaciółmi drzew chce doprowadzić do sytuacji, w której jednym z najważniejszych rozważań przed wycinką będzie poszukiwanie alternatywy pozwalającej zachować drzewo. Ich zdaniem, wprowadzenie takiej prawnej konieczności będzie dla urzędnika podstawą do wydania odmowy zezwolenia na wycinkę.

Również system nasadzeń, a także kar i opłat za wycinkę miałyby zostać ponownie zweryfikowane. Zdaniem naszych rozmówców nasadzenia zastępcze nie kompensują strat w skali 1:1. Ponadto trudno jest je egzekwować i monitorować. Co do wycinki, w wielu przypadkach jest ona zwolniona z opłat. Wysokość takich opłat i kar znacznie zmniejszono. Teraz prawo jest ponownie luzowane.

– Gdzie trafią te drzewa? Do pieca? A czym będziemy palić za rok? – pyta retorycznie Lubaczewska.

Zdjęcie tytułowe: jerryjoz/Shutterstock

Podziel się: