Wymiana pieców w Warszawie: urzędnicy za daleko od mieszkańców

631
0
Podziel się:
smog warszawa

Wymiana pieców w Warszawie idzie wolno, a ratusz przechodzi przez organizacyjne zmiany. Z Urzędem Miasta pożegnała się koordynatorka ds. zrównoważonego rozwoju i zieleni Justyna Glusman, odpowiedzialna między innymi za likwidację kopciuchów. Czy po jej odejściu akcja ich wymiany ma szansę przyspieszyć?

Terminy, których muszą się trzymać warszawskie władze, są nieubłagane. Z końcem przyszłego roku z miasta muszą zniknąć wszystkie kopciuchy. Wymaga tego mazowiecka uchwała antysmogowa. Co więcej, prawo chroniące powietrze może niedługo zostać zmienione. W myśl zapowiedzi ratusza i urzędu marszałkowskiego w 2023 roku w życie może wejść zakaz palenia węglem. Jednocześnie akcja wymiany pieców idzie jak po grudzie. Od stycznia do października 2021 roku z pomocą miejskiej dotacji udało się wymienić zaledwie 344 kotły. Do likwidacji zostało ich około 15 tysięcy. O to, w jaki sposób wymiana pieców w Warszawie może przyspieszyć zapytaliśmy Piotra Siergieja, działacza Warszawy Bez Smogu i rzecznika prasowego Polskiego Alarmu Smogowego.

Zmiany personalne i nowe etaty same nic nie zmienią

Jak ocenić te trzy lata, kiedy Justyna Glusman była zatrudniona w ratuszu? W pożegnalnym poście na Facebooku była urzędniczka oceniła, że wymiana pieców mogłaby pójść szybciej, ale zabrakło między innymi etatów dla osób rozpatrujących wnioski dotacyjne. Od kilku dni na stanowisku wcześniej piastowanym przez Justynę Glusman zasiada Magdalena Młochowska.

Bardzo jestem ciekaw, jak teraz pójdzie wymiana kotłów. Zadanie jest trudne, ale nie niemożliwe. Jeśli w Krakowie udało się w jednym roku złożyć 6300 wniosków o wymianę kotła, to liczba 15 tysięcy dla Warszawy nie wydaje się niemożliwa. Pytanie tylko, czy dla nowej dyrektorki i Urzędu Miasta wymiana kotłów będzie priorytetem. Nasz Licznik Kopciuchów na razie stanął na liczbie 14659 kotłów, jakie pozostały do wymiany. Na pewno będziemy przyglądać się działaniom Magdaleny Młochowskiej i raportować jak stolica radzi sobie z wymiana kotłów.

Ratusz zapowiada, że będą nowe etaty dla ekodoradców tam, gdzie kotłów do wymiany jest najwięcej.

Kiedy Justyna Glusman otrzymała stanowisko liczyliśmy, że wymiana kotłów ruszy z miejsca. Rzeczywiście ruszyła, tyle że tempo wymiany okazało się mizerne. Minęły trzy lata i mamy zaledwie 341 wymienionych „kopciuchów” od początku roku do 10 października. To liczba jaką wymieniają miasta dużo mniejsze niż Warszawa. Wprawdzie ratusz zapowiada, że liczba kotłów wzrośnie jeszcze w tym roku być może do tysiąca, ale widać już że urzędnicy przespali trzy lata.

W tym roku Ratusz zapewnia ok. 20 tys. dopłaty do wymiany „kopciucha”. Niestety nawet tak wysokie wypłaty nie wystarczyły, by zachęcić mieszkańców do pozbycia się kopciucha. Problemem według mnie nie może być więc wysokość dopłat. Biuro ochrony powietrza nie było w stanie dotrzeć do tych, którzy potrzebują wymiany kotła.

Wymiana pieców w Warszawie: nie wystarczą urzędnicy przy biurkach

Trzeba wysłać pracowników ratusza w teren?

Z osobami, które jeszcze nie wymieniły pieca może porozmawiać ekodoradca, specjalnie przeszkolony strażnik miejski. Namawialiśmy miasto również do zatrudnienia „akwizytorów”, którzy zarabialiby na prowizji z liczby podpisanych z mieszkańcami umów na dotację do wymianę pieca. Niestety, Urząd Miasta nie chciał skorzystać z tego rozwiązania. A przecież przy kwocie 20 tys. złotych od wymienionego kotła można zaoferować takiemu akwizytorowi kilkaset złotych od podpisanego dokumentu. Znam programy pilotażowe, w których takie podejście przyniosło pokaźne efekty.

Czytaj również: Ważna postać odchodzi z warszawskiego ratusza. Krytykuje politykę stolicy wobec smogu

Ale przecież w „zasmogowanych” dzielnicach widać plakaty promujące wymianę kotłów.

Tak, są plakaty, billboardy, w biurach siedzą ekodoradcy. To już było – efekty jak widać nie powalają. Teraz jest czas na działania, które będą miały efekty.

Trzeba dotrzeć również do starszych

A obywatele niewdzięczni za tę pomoc.

Mieszkańcy z jakiegoś powodu nie reagują. Przypuszczam, że mogą być to w dużej części osoby starsze. Dym unosi się często z kominów starych, ceglanych, drewnianych domów, w których mieszkają seniorzy. Tacy mieszkańcy mogą w ogóle nie wiedzieć, że jest program dopłat. Mogą tez bać się remontu, docieplenia. Być może nie ma kto ich wesprzeć. I tu jest duże pole do popisu dla urzędników. Trzeba działać szybko, bo musimy rozpatrzyć 15 tys. wniosków w 15 miesięcy. To jest tysiąc wniosków na miesiąc, Dzięki temu wymiana pieców w Warszawie ma szansę zakończyć się przed nadejściem wejścia w życie uchwały antysmogowej.

Mowa o 15 miesiącach, bo tyle według uchwały antysmogowej dla województwa mazowieckiego zostało na wymianę pieca. To prawo ma zostać zaktualizowane, a z końcem 2023 roku w Warszawie mógłby wejść zakaz palenia węglem. Da się to zrobić, jeśli teraz wymiana idzie tak wolno?

To jest do zrobienia. Obecnie w urzędzie marszałkowskim trwają konsultacje nowelizacji uchwały antysmogowej dla Mazowsza. Projekt jest poparty bardzo silną deklaracją ze strony prezydenta Trzaskowskiego, który zapowiada zakaz spalania węgla w Warszawie na trzeci kwartał 2023 roku. Niebawem ta uchwała zostanie przyjęta przez Sejmik. To kolejna zmiana w prawie nakłaniająca do likwidacji kotła. Mieszkańcy stolicy mają jeszcze czas na wzięcie dopłat do wymiany. Od 1 stycznia 2022 dopłaty zostaną obniżone, a po 1 stycznia 2023 znikną zupełnie. I wtedy warszawiacy za „kopciucha” będą karani mandatem. Czyli z jednej strony mamy niezłe dotacje, a z drugiej nieuchronną karę. Ja wybrałbym dotację.

Źródło zdjęcia: studioflara / Shutterstock

Podziel się: