Udostępnij

Zbieranie deszczówki rozwiązuje dwa duże problemy. Jak robić to skutecznie?

13.06.2024

Suma opadów w Polsce się nie zmienia, ale w zależności od okresu – albo borykamy się z ekstremalnymi opadami, albo z suszą. Przy suszy nie pomaga wysokie zużycie wody i jej niska retencja. Tymczasem ta ostatnia – na przykład przez zbieranie deszczówki, może pomóc także podczas przy nawalnych deszczach. Wyjaśniamy, jak to się robi.

Świat marnuje wodę na potęgę – poza tym, że ją zatruwa. Jak wynika z szacunków, tylko 11 proc. wody ściekowej trafia do ponownego użytku. W dodatku zużycie wody nieustannie rośnie. Według UNESCO – o 1 proc. rocznie od 40 lat. Dynamika jest najwyższa w krajach o niskim i średnim dochodzie. Wśród państw o największym zużyciu wody na osobę prym wiodą jednak gospodarki zachodnie, m.in. USA, Kanada i Nowa Zelandia.

Na Starym Kontynencie w rankingu marnotrawców przodują Włosi, Grecy i Norwegowie. Polska wypada pod tym względem nieźle z zużyciem wody w okolicach lub poniżej europejskiej średniej (w zależności od wyliczeń), która wynosi ok. 150 litrów dziennie na osobę. To jednak nie powód, by odkręcać kurki. Tym bardziej że problem suszy nad Wisłą pogłębia się od lat, a nasze zasoby wodne od tych skandynawskich dzielą miliardy metrów sześciennych.

Magazynowanie wody łagodzi skutki nawalnego deszczu

Powodzie błyskawiczne i nawalne deszcze to także nasza nowa rzeczywistość. Przez lata projektowano tak, aby deszczówkę, jak najszybciej odprowadzić do kanalizacji. Dziś widzimy, że to myślenie krótkowzroczne. Po pierwsze system często nie jest w stanie odprowadzić opadu, czego skutkiem są chociażby lokalne podtopienia. Po drugie w dobie globalnego ocieplenia, wszechobecnej betonozy i nagrzewania się miast, zależy nam, aby wodę gromadzić, a nie jak najszybciej się jej pozbywać.

W trosce o bezpieczeństwo hydrologiczne powinniśmy więc postawić na oszczędność i retencję. W przypadku tej ostatniej świetnie sprawdza się zwykłe zbieranie deszczówki. Szczególnie że jest to rozwiązanie dostępne dla większości mieszkańców domów jednorodzinnych i właścicieli (lub dzierżawców) ogródków.

Jak zbierać deszczówkę? Sposobów jest kilka

Wydaje się, że w zbieraniu deszczówki nie ma dużej filozofii. Wystarczy postawić zbiornik na działce i sprawa załatwiona. Choć to wyobrażenie nie odbiega daleko od prawdy, sprawa może być nieco bardziej skomplikowana w przypadku bardziej zaawansowanych systemów. Na rynku dostępnych jest sporo rozwiązań umożliwiających zbieranie wód opadowych, a wybór tego optymalnego może nastręczyć sporo trudności. Podstawowy podział sposobów gromadzenia deszczówki wygląda następująco.

Zbiornik naziemny przy domku działkowym. Fot. shutterstock/Colleen Ashley

Zbiornik naziemny

Najpopularniejszy sposób na zbieranie deszczu to instalacja naziemnego zbiornika. Wprawdzie można go postawić „luzem” na działce, ale nie jest to najbardziej wydajne rozwiązanie. Dlatego zwykle lokuje się go pod rurą spustową, odprowadzającą deszczówkę z rynny, lub podłącza do niej za pomocą tzw. łapacza deszczówki, czyli elementu przechwytującego wodę rury i doprowadzającego ją do zbiornika. Dobrej jakości łapacz powinien być wyposażony w filtr zatrzymujący zanieczyszczenia wpadające do rynny, np. liście, gałązki, ptasie odchody itp. Ważnym elementem zbiornika jest kran. Umożliwia on łatwe pobieranie wody za pomocą konewki lub węża ogrodowego. Można też pomyśleć o zainstalowaniu w zbiorniku pompy ciśnieniowej.

Zbiornik podziemny

Zbiorniki podziemne to bardziej zaawansowany sposób zbierania wody opadowej. Tego typu pojemniki są zazwyczaj większe, a ich instalacja jest znacznie droższa, m.in. ze względu na konieczność wykonania wykopu. Zbiorniki podziemne mają jednak istotne zalety – nie zajmują miejsca na działce, nie „psują” widoku, a warstwa ziemi zapewnia im ochronę przed bezpośrednim narażeniem na czynniki atmosferyczne. Stanowią one idealne rozwiązanie dla domów – a także firm – o większym zapotrzebowaniu na wodę przeznaczoną do celów gospodarczych. Tego typu systemy również wymagają filtrów usuwających zanieczyszczenia, a także pompy umożliwiającej doprowadzanie wody do ogrodu lub punktu poboru.

Oczko wodne

Oczko wodne to również rozwiązanie bardziej „ambitne” niż standardowy zbiornik naziemny. Dodatkowo łączy ono funkcje retencyjne z dekoracyjnymi i rekreacyjnymi. Wpływa też korzystnie na okoliczny mikroklimat, zwiększając wilgotność powietrza i sprzyjając bujniejszemu wzrostowi roślin (niestety stanowi też przyjazne środowisko dla komarów). W zależności od rozmiarów oraz zastosowanej technologii budowa oczka wodnego może być sporą inwestycją wymagającą fachowej wiedzy lub zaangażowania odpowiedniej firmy. Na szczęście na rynku dostępne są rozwiązania oparte o gotowe formy i elementy, choć również one wymagają prac ziemnych i instalacyjnych. W przypadku zbiorników o powierzchni do 50 metrów kwadratowych nie trzeba się starać o pozwolenie na budowę. Podobnie jak pozostałe zbiorniki retencyjne, oczka wodne wymagają zastosowania filtrów czyszczących.

Pozostałe techniki retencyjne

Zbieranie deszczówki z intencją jej wykorzystania do celów ogrodowych lub gospodarczych to jedno. Inną formą retencji jest spowalnianie odpływu deszczówki i odprowadzanie jej do ziemi. Przykładami takich rozwiązań są:

  • niecki retencyjne – łagodne zagłębienie w terenie, które gromadzą wodę i umożliwiają jej stopniowe przenikanie do gleby,
  • skrzynki rozsączające – zabezpieczone geowłókniną kratownicowe konstrukcje z tworzyw sztucznych, pozwalające na rozprowadzanie deszczówki do gruntu i zapobiegające zalaniom,
  • studnie chłonne – studnie z kręgów betonowych lub tworzyw sztucznych umożliwiające rozsączanie deszczówki,
  • zielone dachy – pokrycia dachowe pokryte podłożem uprawnym i roślinami, które zatrzymują część wód opadowych.
    Tego typu metody nie służą do odzyskiwania wody deszczowej, ale pomagają zatrzymać jej odpływ w glebie, ograniczając skutki suszy. Do pewnego stopnia chronią również działkę i okoliczne tereny przed zalaniem.

Jak wybrać zbiornik na deszczówkę?

Wybór odpowiedniego zbiornika retencyjnego zależy od kilku czynników. Kluczową sprawą są potrzeby i możliwości gospodarstwa domowego. W domku na niewielkiej działce, ze skromnym skrawkiem zieleni i niskim zużyciem wody retencja ma mniejszy sens niż w rezydencji z ogrodem. Z kolei w przypadku mniejszych posesji z powodzeniem sprawdzi się zbiornik naziemny o pojemności od kilkudziesięciu do kilkuset litrów.

W większych gospodarstwach o większym zapotrzebowaniu na wodę można rozważyć montaż zbiornika o odpowiednio większej pojemności – od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy litrów. W przypadku rozwiązań wielkogabarytowych warto rozważyć zbiorniki podziemne – zarówno ze względów funkcjonalnych, jak i estetycznych. Zbiorniki naziemne są tańsze oraz łatwiejsze w instalacji i konserwacji, ale zajmują miejsce na powierzchni działki i są bardziej narażone na oddziaływanie czynników atmosferycznych.

Poza gabarytami należy również rozważyć kwestie materiałowe. Zbiorniki na deszczówkę wykonane są przeważnie z plastiku, stali lub żelbetu. Na rynku dostępne są też modele ceramiczne i drewniane. Poszczególne warianty różnią się pod wieloma względami, m.in. masy, łatwości montażu i konserwacji, odporności na uszkodzenia mechaniczne i działanie czynników atmosferycznych (korozja, degradacja pod wpływem promieni UV, pękanie pod wpływem mrozu itp.), stopnia przewodzenia ciepła oraz ceny i estetyki.

Do najpopularniejszych rozwiązań należą zbiorniki polietylenowe, a także stalowe i żelbetowe. Te pierwsze są lekkie i tanie, ale mogą być mniej trwałe niż warianty betonowe czy stalowe. Trzeba też pamiętać o kwestiach funkcjonalnych, związanych z wyposażeniem zbiorników w filtry, pompy czy systemy nawadniające. Przed podjęciem ostatecznej decyzji warto zasięgnąć opinii z kilku źródeł i upewnić się, że zakup będzie odpowiadał naszym potrzebom i możliwościom, np. związanym z montażem czy konserwacją.

Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Anna Nikonorova

Autor

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partner portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Od 2020 r. redaktor Odpowiedzialnego Inwestora, dla którego pisze głównie o energetyce, górnictwie, zielonych inwestycjach i gospodarce odpadami. Zainteresowania: szeroko pojęta ochrona przyrody; prywatnie wielbicielka Wrocławia, filmów wojennych, literatury i poezji.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Zastępca redaktora naczelnego SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.