Zgłoszono do nich już 3 tys. trucicieli sąsiadów. Teraz mają nowe narzędzie

726
0
Podziel się:
karny kopciuch

Ponad 3 tys. zgłoszonych kotłów i przełomowy wyrok w walce o czyste powietrze. Społeczna inicjatywa „Karny Kopciuch” podsumowała kolejny sezon i najnowsze postanowienie sądu. – To początek pewnej linii orzeczniczej, która ułatwi walkę o czyste powietrze. Może być to wykorzystywane także w innych miejscach czy województwa – zaznacza prawnik zaangażowany w sprawę.

Karny Kopciuch” to głównie akcja edukacyjna. Jej organizatorzy po zweryfikowaniu zgłoszenia na adres truciciela wysyłają list zwracając w nim uwagę, że sposób ogrzewania domu adresata jest źródłem nieakceptowalnego zadymienia. Podpowiadają także dlaczego warto wymienić kopciucha i wskazują istniejące programy dotacyjne. Czasem to wystarczy. Niektórzy nie do końca są świadomi, że dym z ich komina może być źródłem poważnych zdrowotnych zagrożeń i frustracji sąsiadów. Gdy działania edukacyjne zawodzą sprawą zajmuje się Fundacja 360!, która wnioskuje do gminy o wszczęcie postępowania administracyjnego. Zdarza się, że „kopciuch” będący utrapieniem całego sąsiedztwa przestaje truć. Społecznikom pomagają prawnicy z Fundacji Frank Bold.

Janusz Piechoczek z Fundacji 360! przypomina, że akcja trwa już 3 lata. – Pomysł jest odpowiedzią na liczbę zapytań mieszkańców. Pytali czy możemy coś zrobić, bo czują się bezsilni. Bezpośrednie sąsiedztwo kopciucha uniemożliwiało im codzienne funkcjonowanie. Interwencje u właściciela okazywały się bezskuteczne, obojętne są także urzędy w miastach i gminach. Ludzie są zostawieni sami sobie. Naszym celem jest eliminacja konkretnego kopciucha, który został do nas zgłoszony jako uciążliwe sąsiedztwo – podkreślał Piechoczek na konferencji prasowej podsumowującej wyniki akcji i orzeczenie sądu.

„Karny Kopciuch”: nawet 3 zgłoszenia dziennie

Likwidacja kopciucha na skutek takiej interwencji odbywa się na dwa sposoby. Właściciel, po rozmowie decyduje się na wymianę urządzenia. Wcześniej od „Karnego Kopciucha” otrzymuje pakiet informacji. Zarówno o uciążliwości dla sąsiadów, jak i możliwych form wsparcia. – Druga ścieżka jest bardziej sformalizowana i skomplikowana. To wejście na drogę postępowania administracyjnego. Odpowiednie organy ochrony środowiska, za które w gminach i miastach odpowiadają wójtowie, burmistrzowie lub prezydenci, mogą nakazać wymianę urządzenia. Na tej ścieżce mamy do tej pory stuprocentową skuteczność – zaznacza Janusz Piechoczek.

W ciągu trzech lat do inicjatywy zgłoszono ponad 3 tys. konkretnych adresów. To około 3 zgłoszenia dziennie. – Z tej liczby zdecydowana większość ugina się pod naszymi argumentami. Tylko 83 przypadki to wszczęcie postępowania administracyjnego. 18 z nich zakończonych jest pozytywnie – organ wydal decyzję nakazującą wymianę kopciucha albo usprawnienie techniczne. Działamy w 10 województwach – wyliczają organizatorzy.

Zdzisław Kuczma z organizacji odpowiedzialnej za inicjatywę mówi, że w ramach „Karnego Kopciucha” materiał dowodowy jest przesyłany przez mieszkańców. – Czasem są to obrazki przerażające. Często otrzymujemy też korespondencję, z której wynika, że od lat dany mieszkaniec nieskutecznie próbuje coś z problemem zrobić. W postępowaniach powołujemy się zawsze na interes społeczny. „Karny Kopciuch” jest często dla takich osób ostatnią deską ratunku.

Przełomowe orzeczenie sądu w Gliwicach

W środę 29 marca zapadło precedensowe orzeczenie sądu dot. eksploatacji kotła z naruszeniem śląskiej uchwały antysmogowej. To otwiera nowe możliwości w skutecznym egzekwowaniu przepisów antysmogowych.

Adrian Chochoł, prawnik z Fundacji Frank Bold wyjaśnia dlaczego wyrok jest tak istotny. – Często prowadzimy szkolenia dla urzędników czy strażników gminnych. Pytają – co dalej? Jest kontrola, jest nakładany mandat. Co można zrobić więcej? Wczorajszy wyrok WSA w Gliwicach pokazuje, że odpowiedzią na te problemy jest art. 363 prawa ochrony środowiska, czyli wydanie decyzji nakazującej ograniczenie negatywnego oddziaływania na środowisko – tłumaczy Chochoł.

Sąd podkreślił, że skoro kocioł nie spełniał wymogów emisyjnych określonych w przepisach powszechnie obowiązującego prawa (uchwale antysmogowej, ale też w przepisach dot. wprowadzania kotłów do obrotu) to znaczy że istnieje domniemanie, że negatywnie oddziałuje na środowisko, a zatem nie ma potrzeby przeprowadzania dowodów z opinii biegłego czy zeznań świadków. – To kluczowe orzeczenie, które przyczyni się do uproszczenia postępowań administracyjnych. Tym samym zapewni właściwym organom samorządowym skuteczne narzędzie do walki z osobami, które wprost naruszają przepisy. To początek pewnej linii orzeczniczej, która z pewnością będzie pomocna w walce o prawo do czystego powietrza – zaznacza prawnik.

Adrian Chochoł z Fundacji Frank Bold przypomina jednak, że organizacje społeczne mogą wspierać egzekwowanie przepisów, ale nie może być tak że wyręczają lokalne władze. – Właściwe organy muszą wszczynać takie sprawy z urzędu – dodaje.

W całej Polsce wciąż dymi ok. 3 miliony kopciuchów. Uchwały antysmogowe znajdują się we wszystkich województwach z wyjątkiem województwa podlaskiego i warmińsko-mazurskiego.

Zdjęcie: PhotoDictionary/Shutterstock

Podziel się: