Udostępnij

Tańszy prąd i luzowanie ETS. Bruksela pokazała dwa wielkie plany

17.07.2026

Przyszłość jest elektryczna, a Unia Europejska chce, żeby ta przyszłość nastała szybciej. Jak to osiągnąć opisuje w opublikowanym w piątek Planie elektryfikacji gospodarki. Efektem ma być zmniejszenie i zanieczyszczeń, i uzależnienia od importowanych paliw kopalnych. Jednocześnie zaprezentowano propozycję reformy systemu handlu emisjami, co do której kraje UE są mocno podzielone.

Technologia elektryczna będzie domyślnym wyborem, a nie alternatywą – to jeden z celów nowego planu, który zaprezentowała w piątek Komisja Europejska. Ma on zapewnić nam tańszy prąd, większe bezpieczeństwo energetyczne, a także wzmocnić rodzimy przemysł.

– Energia odnawialna i atomowa nie wystarczy. Musimy upewnić się, że ona zasila nasze samochody, ogrzewa nasze domy, napędza przemysł. Dlatego chcemy podwoić poziom elektryfikacji gospodarki. To nie będzie łatwe, ale jest potrzebne – i możliwe do zrobienia – powiedział na konferencji prasowej Dan Jørgensen komisarz Unii Europejskiej ds. energii i mieszkalnictwa.

Transformacja energetyczna UE przebiega coraz szybciej – jeśli spojrzymy na produkcję prądu. Już ponad 70 proc. energii elektrycznej pochodzi z czystych źródeł.

Jednak elektryczność to tylko część układanki – bo energię zużywamy też do ogrzewania, napędzania pojazdów i w przemyśle. I kiedy spojrzymy na nasze całkowite zużycie energii, to obraz jest zupełnie inny, bo blisko 70 proc. to wciąż paliwa kopalne. O ile zużycie węgla stale spada, to już ropy i gazu wykorzystujemy prawie tyle samo, co dekadę temu.

 A to problem z kilku powodów. 

Po pierwsze – żeby ograniczyć zmianę klimatu, musimy poradzić sobie z emisjami ze wszystkich źródeł, nie tylko produkcji prądu. Po drugie – Europa nie ma złóż gazu ani ropy, które pokryłyby nasze potrzeby i jest skazana na import. To stało się boleśnie widoczne w ostatnich latach, gdy dwa kolejne kryzysy energetyczne wywołały skoki cenowe, a nawet zagroziły brakiem paliw. Tylko w latach 2021–2024 UE wydała szacunkowo 1,8 biliona euro na import ropy, gazu i węgla. Dla porównania to trzy razy tyle, ile wynosił całkowity budżet Polski (!) w 2025 roku.

Na te wyzwania Bruksela proponuje wspólną odpowiedź: przyspieszoną elektryfikację. 

Akcja elektryfikacja

Czym właściwie jest szumnie ogłaszana “elektryfikacja”? W ten sposób określa się zastąpienie elektrycznością procesu, który dziś wykorzystuje paliwa kopalne. Czyli samochody elektryczne czy pociągi zamiast aut na benzynę lub ogrzewanie za pomocą pomp ciepła zamiast gazu lub węgla. Zasilenie transportu, ogrzewania i procesów przemysłowych elektrycznością oznacza mniejsze zużycie – a więc mniejszy import – paliw kopalnych. 

Zgodnie z zaprezentowanym w piątek planem Unia Europejska wyznaczy konkretny cel elektryfikacji gospodarki – czyli tego, za jaką część całkowitego zużycia energii odpowiada prąd – oraz ścieżkę dojścia do tego celu. Obecny poziom elektryfikacji może zostać podwojony z 23 do 46 proc. Dzięki temu do 2040 roku elektryczność ma zastąpić 2/3 zapotrzebowania na gaz i połowę zużycia ropy. To powinno zaoszczędzić nam w sumie 260 miliardów euro, które wydalibyśmy na import tych paliw.

Jak to osiągnąć? Plan proponuje szereg działań, począwszy od zmian podatkowych. W tej chwili w wielu krajach UE – o tym pisaliśmy w SmogLabie – prąd jest obarczony wielokrotnie wyższą stawką podatkową niż paliwa kopalne. Więc chociaż pompa ciepła lub samochód elektryczny jest pożądanym z punktu widzenia transformacji rozwiązaniem, to polityka podatkowa zniechęca do ich wyboru. Dlatego Unia stawia sobie za cel zmniejszenie tej różnicy. Komisja chce dać krajom możliwość obniżenia opłat sieciowych (które są częścią rachunków za prąd) oraz podatków, którymi obłożona jest elektryczność.

W planie znajdują się też propozycje narzędzi wspierających zakup samochodów elektrycznych oraz cel podwojenia liczby instalacji pomp ciepła do 2030 roku.

Chris Rosslowe, analityk z brytyjskiego think tanku Ember, podkreślił, że Unia “pilnie” potrzebuje strategii elektryfikacji, a pierwszym problemem do rozwiązania właśnie jest wysokie opodatkowanie energii elektrycznej w porównaniu z paliwami kopalnymi.

Także Marcin Korolec, prezes Instytutu Zrównoważonej Gospodarki i były minister środowiska, pozytywnie ocenia rozwiązania takie jak obniżenie VAT na samochody elektryczne czy pompy ciepła. Zwraca jednak uwagę na potencjalne problemy. Po pierwsze – na obniżki podatków niechętnie mogą patrzeć ministrowie finansów państw Unii. Po drugie – samo obniżenie podatków na czyste technologie nie zapewni, że będą one pochodzić z europejskich, a nie chińskich fabryk, by wesprzeć przemysł i utrzymać miejsca pracy.

Nowe samochody elektryczne, pompy ciepła i inne urządzenia będą potrzebowały energii, która je zasili. Dlatego w planie postawiono także cel oddawania do użycia 100 gigawatów nowych odnawialnych źródeł energii co roku do 2030 r. Dla porównania w 2025 roku uruchomiono w sumie 70 gigawatów, z czego większość stanowiły panele fotowoltaiczne. Przez kolejne cztery lata ma też powstać 200 gigawatów magazynów energii, które pozwolą na przechowanie i wykorzystanie nadwyżek produkcji OZE.

Chiny dawno wyprzedziły Europę

Jak pokazują dane Międzynarodowej Agencji Energetycznej, elektryfikacja w Europie (a także m.in. USA) idzie powoli. Elektryczność odpowiada za tylko około 23 proc. całkowitego zużycia energii – co stanowi niewielki wzrost w porównaniu z około 14 proc. w roku 1990. Tymczasem w Chinach poziom elektryfikacji wynosił na początku lat 90. tylko około 6 proc. i wzrósł do już prawie 30 proc. w ubiegłym roku. Europa i USA zostały pod tym względem wyprzedzone przez Chiny już dekadę temu, a teraz dystans tylko się zwiększa. 

W Polsce udział energii elektrycznej w końcowym zużyciu energii wynosi 17 proc., a więc poniżej średniej unijnej (23 proc.). Jak zauważa dr Katarzyna Harpak z Forum Energii, cele zapisane w rządowych strategiach są niskie – 22 proc. w 2030 r. i zaledwie 26 proc. około 2040 r. Żeby to zmienić, Polska mogłaby na przykład przeznaczyć całość środków ze sprzedaży uprawnień do emisji na wsparcie elektryfikacji. Jest to zresztą – jak przypomina ekspertka – niespełniona obietnica rządu.

To nie tylko kwestia polityki klimatycznej i celów ograniczenia emisji CO2. Jak zwraca uwagę Michał Grabka z Fundacji Instrat, elektryfikacja coraz częściej zaczyna być postrzegana jako narzędzie budowania odporności i bezpieczeństwa energetycznego.

Oparcie się na krajowych źródłach czystej energii jest po prostu bezpieczniejsze. Polska i Europa nie mają własnych dużych złóż gazu czy ropy – zawsze będą musiały przyjmować te ceny, które panują na światowych rynkach – podkreśla.

Spór o reformę ETS

Plan elektryfikacji nie jest jedynym dokumentem, który pokazała w piątek Komisja Europejska. Zaprezentowano także wyczekiwaną od dawna propozycję reformy unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS). Działający od ponad 20 lat system jest widziany przez Brukselę jako kluczowe narzędzie dekarbonizacji. Jednak w ostatnich kilku latach rosnące ceny uprawnień, kryzys energetyczny i skoki cenowe oraz wyzwania przemysłu stały się przyczynkiem do dyskusji o reformie systemu (a czasem jego otwartej krytyki). 

W czasie konferencji prasowej Teresa Ribera, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, podkreśliła, że ETS to “flagowe narzędzie polityki klimatycznej, które działa od 20 lat i dobrze się sprawdza”. Jako dowód sukcesu przywołano dane, według których doprowadził on już do obniżenia emisji o 50 proc. w sektorach, które obejmuje. 

Proponowana przez KE reforma ETS ma utrzymać tempo działań dla klimatu i być w pełni zgodna z celem klimatycznym na rok 2040, a jednocześnie sprawić, że system stanie się siłą napędową przemysłu dzięki dodatkowym setkom miliardów euro na inwestycje – obiecywali unijni komisarze podczas jej prezentacji.

Tempo wycofywania uprawnień z rynku w latach 30. ma zostać złagodzone, do tego część z nich będzie można zakupić jako międzynarodowe kredyty węglowe. Kraje członkowskie będą musiały wydawać 50 proc. przychodów z ETS na inwestycje w transformację objętych nim sektorów. Powstanie też Bank Dekarbonizacji Przemysłu, który ma dysponować środkami rzędu 100 miliardów euro na wsparcie kolejnych inwestycji. Przedłużone zostanie przydzielanie darmowych uprawnień po 2030 roku – będzie to jednak powiązane z inwestycją środków w zmniejszenie emisji. System ETS w sektorze lotnictwa zostanie rozszerzony tak, aby m.in. obejmował wszystkie prywatne odrzutowce, także te przylatujące spoza UE.

Propozycje Komisji częściowo odpowiadają na obawy niektórych państw, w tym Polski. Jednak krytycznie oceniają je niektórzy eksperci, obawiający się rozmycia celów klimatycznych. Linda Kalcher z think tanku Strategic Perspectives uważa, że wcale nie pomoże to europejskim przedsiębiorstwom, tylko pogłębi przewagę konkurencyjną chińskich firm inwestujących w zielone technologie. 

Jeszcze przed publikacją propozycji KE wyraźnie zarysował się podział między państwami UE w sprawie ETS. Siedem państw – Hiszpania, Dania, Finlandia, Luksemburg, Niderlandy, Portugalia i Szwecja – wezwało Komisję Europejską do zachowania silnego systemu handlu emisjami. Według nich “zmniejszenie zależności UE od importowanych paliw kopalnych oraz przyspieszenie rozwoju technologii w zakresie czystej energii i przemysłu mają kluczowe znaczenie dla poprawy konkurencyjności, osiągnięcia niezależności energetycznej oraz ograniczenia emisji w perspektywie długoterminowej”. 

Z przeciwnym stanowiskiem wyszło 10 innych państw, w tym Polska, a także Austria, Czechy, Chorwacja, Grecja, Węgry, Włochy, Rumunia i Słowacja. Wezwały one do głębokich reform systemu ETS, który ich zdaniem szkodzi przemysłowi. Domagają się przede wszystkim przedłużenia wydawania darmowych uprawnień dla przemysłu i silniejszej kontroli ceny uprawnień, aby nie dopuścić do jej szybkiego wzrostu.

Te bardzo różne stanowiska wróżą trudne negocjacje nad zmianami w ETS, bo obie grupy stanowią tak zwaną mniejszość blokującą – bez ich zgody nie będzie możliwe przegłosowanie reformy systemu. 

Michał Grabka z Fundacji Instrat uważa, że dla przemysłu – także polskiego – najważniejsze jest to, co dzieje się z pieniędzmi ze sprzedaży uprawnień. Podczas gdy powinny “wracać do gospodarki jako wsparcie w finansowaniu inwestycji dekarbonizacyjnych”, znaczna część środków jest “przejadana” w budżecie na niezwiązane z tym cele.

– Żeby było jasne – Polska nie łamie prawa europejskiego, bo pieniądze z ETS są wydatkowane na rozliczanie inwestycji środowiskowo-infrastrukturalnych, np. kolei, ale te akurat środki powinny być bardziej celowane i dopasowane do źródeł emisji – wskazuje. Jeśli zamiast tego środki trafią prosto do przemysłu na inwestycje – jak produkcja “zielonej” stali czy cementu – to system zadziała dokładnie tak, jak był zaprojektowany: opłaty z czasem przestaną być dla przemysłu problemem, bo ten pozbędzie się emisji.

Autor

Patryk Strzałkowski

Dziennikarz specjalizujący się w tematyce klimatycznej, środowiskowej i sprawach zagranicznych. Laureat nagrody Dziennikarz dla planety – nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego. Absolwent programu Oxford Climate Journalism Network i Polskiej Szkoły Reportażu.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.