Udostępnij

Wlk. Brytania ma problemy ze smogiem. Londyn szykuje ograniczenia

08.01.2026

Polskę od kilku dni znów spowija smog. Wielu z nas dostało nawet SMS-y przestrzegające przed aktywnością na zewnątrz. Mimo wprowadzenia regulacji, zakazów i pewnych postępów, wciąż jest wiele do zrobienia. Jednak nie tylko my mamy problem ze smogiem. Zanieczyszczone powietrze wciąż pozostaje niemałym problemem m.in. w Wielkiej Brytanii.

Co ciekawe, wielu osobom wydaje się, że to problem wyłącznie ludzi ubogich, których nie stać na nowoczesne piece i pompy ciepła. Nic bardziej mylnego. Przykład Wysp Brytyjskich pokazuje, że bogaci też „dają do pieca”.

Dym dla przyjemności

Angielska zima jest znacznie łagodniejsza niż polska. Mimo to często zdarza się, że spacerując jedną z bogatszych dzielnic mieszkaniowych Londynu, można poczuć zapach dymu z drewna. Ten słodko-gorzki i ostry zapach pochodzi zazwyczaj z urządzenia, które stało się symbolem aspiracji brytyjskiej klasy średniej. To podobny do kominka piec opalany drewnem, zwany też „kozą”.

Przez lata tego typu piece były w Londynie symbolem nie tylko domowego ciepła, ale i pewnego statusu społecznego. Miały też być ekologiczną alternatywą dla paliw kopalnych. Ostatnio jednak ten obraz uległ drastycznej zmianie. Londyńskie piece są dziś zupełnie inaczej postrzegane niż jeszcze kilka lat temu — zarówno przez polityków, jak i organizacje zdrowotne. Debata nad ich przyszłością stała się jednym z najgorętszych tematów w brytyjskiej stolicy.

Wielka Brytania to kraj, gdzie zimy są znacznie łagodniejsze niż u nas. To sprawia, że — jak podaje brytyjski rząd — tylko około 10 proc. ludzi ogrzewa swoje domy drewnem z konieczności. Około 90 proc. Brytyjczyków korzysta z innych źródeł ogrzewania.

Brytyjski boom na kozy

Mimo to w latach 2009–2024 zaszły spore zmiany. Liczba pieców w domach jednorodzinnych, zazwyczaj zajmowanych przez zamożniejszych mieszkańców Wielkiej Brytanii, wzrosła o ponad 25 proc. Skąd taka zmiana? Tak zwane kozy, przypominające dawne kominki, dla wielu bogatszych Londyńczyków są nie tylko źródłem ciepła, ale też symbolem statusu społecznego.

– Piece opalane drewnem są obecnie jednym z tych przedmiotów, do których aspiruje klasa średnia – mówi dla Bloomberga Tabitha Tew z Amazing Grates, firmy zajmującej się sprzedażą kominków i pieców w północnym Londynie.

Tew po raz pierwszy zauważyła ten boom około 17 lat temu, kiedy klienci zaczęli interesować się tymi piecami. Jej zdaniem takie piece są rzekomo znacznie czystsze, niż inne i nie stanowią zagrożenia dla zdrowia. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. – Tylko czyste powietrze jest dla nas bezpieczne – przypomina Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego.

Głównym powodem, dla którego brytyjskie władze zdecydowały się iść na wojnę z domowymi paleniskami, jest zanieczyszczenie pyłem zawieszonym PM2,5. Te mikroskopijne cząstki są na tyle małe, że przez płuca trafiają bezpośrednio do krwiobiegu, uszkadzając niemal każdy organ w ludzkim ciele. Specjaliści przestrzegają, że – wbrew obiegowej opinii – spalanie drewna wcale nie jest ekologiczne.

– Nawet jeśli przyjmiemy (a dyskusja na ten temat wciąż trwa), że drewno jest paliwem ekologicznym (w sensie emisji CO2 do atmosfery), to produkty spalania drewna w żadnym wypadku do zdrowych nie należą. Bardzo drobne pyły zawieszone, nierzadko drobniejsze niż powstające podczas spalania węgla czy rakotwórczy benzo(a)piren, to składniki typowego dymu powstającego podczas spalania drewna – wyjaśnia Siergiej pytany przez SmogLab.

Eksperyment

W 2008 roku brytyjski ekolog i dziennikarz George Monbiot zainstalował w swoim domu trzy piece opalane drewnem. Powodem był nie tylko sentyment, ale przeświadczenie o tym, że piece na drewno są bezpieczne ze względu na ślad węglowy.

– Domowe pompy ciepła, które są teraz bardziej dostępne, były niezwykle drogie i rzadko stosowane w Wielkiej Brytanii. Pozostawały tylko dwie opcje: gaz lub drewno. Chciałem uniezależnić się od paliw kopalnych. Dlatego wybrałem drewno – przyznał Monbiot na łamach The Guardian. Potem żałował decyzji ze względu na szkodliwość palenia drewnem. Rząd Wielkiej Brytanii zamierza z tym walczyć.

Brytyjskie władze w grudniu ubiegłego roku sporządziły plan środowiskowy. Zgodnie z propozycjami piece opalane drewnem mogą zostać poddane znacznie ostrzejszym przepisom albo nawet częściowemu zakazowi. Za jego złamanie grozi grzywna do 1000 funtów. Równolegle ekolodzy prowadzą kampanie informacyjne i sprzeciwiają się stosowaniu tzw. kóz.

Plakaty informacyjne organizacji Mums for Lungs. Źródło: Instagram

– Fakt, że emisje z pieców są niższe niż z otwartych palenisk, nie oznacza, że emisje te nie są znaczące – uważa Jemima Hartshorn, założycielka grupy działającej na rzecz czystego powietrza Mums for Lungs (Mamy dla płuc). – Ludzie mówią mi: uspokój się, Jemima. Kochana, człowiek zawsze siedział przy ognisku. Cóż, człowiek umierał w wieku 35 lat, prawda? – zauważa aktywistka.

Zwraca też uwagę, że wiele gospodarstw domowych palących drewnem posiada jednocześnie centralne ogrzewanie. Jej organizacja próbuje uświadamiać zagrożenia zdrowotne związane z wdychaniem dymu drzewnego.

Dym nie zna granic

Kilka lat temu niemiecki Instytut Badań Troposferycznych Leibniza przeprowadził badania, które wykazały, że nawet poza miastem, na wsi dym z kominów jest niebezpieczny dla zdrowia.

Wolontariusze działający w Mums for Lungs mówią, jak wielkim problemem jest smog powodowany przez domowe piecyki. – Chciałbym móc wyjść do swojego ogrodu i otworzyć okna, kiedy mam na to ochotę. Ale ponieważ mieszkam we wsi, jestem otoczony piecami na drewno, więc to moi sąsiedzi decydują, czy mogę wyjść do ogrodu albo otworzyć okno – żali się Peter z Somerset.

– Mimo że mieszkamy w tzw. strefie wolnej od dymu, dym wydobywający się z kominów w naszej okolicy regularnie przedostaje się do naszego domu jesienią i zimą – wyznaje mieszkająca w Bath Lilly.

Ten problem dotyczy również Polski, co skłania wielu samorządowców do działania. Pamiętajmy, że tylko w naszym kraju, każdego roku niemal 50 tys. osób umiera przedwcześnie z powodu smogu.

Zdjęcie tytułowe: rawf8/Shutterstock

Autor

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracujący od lat z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.