Siódme najgorsze miejsce w Europie i niechlubne drugie w Unii Europejskiej – tak w najnowszym rankingu zanieczyszczeń wypada polskie powietrze. Jeszcze niedawno było lepiej, dziś trend się odwraca. Polska znów ma coraz bardziej zanieczyszczone powietrze. Nowe dane nie pozostawiają złudzeń: po latach poprawy wraca problem, który kosztuje życie dziesiątki tysięcy osób rocznie.
Nowa edycja Światowego Raportu Jakości Powietrza firmy IQAir z danymi za miniony rok pokazuje, że średnioroczne stężenie pyłu PM2,5 w Polsce w 2025 r. wyniosło 15,4 μg/m³, czyli więcej niż w 2024 (14,8 μg/m³) i w 2023 (14,1 μg/m³). Oficjalne polskie dane potwierdzają te wyniki. Po przeszło dekadzie stopniowej poprawy jakości powietrza, doczekaliśmy się stagnacji, a w wielu miastach – zwiększenia zanieczyszczenia.
Bogate państwo, które zaniedbuje jakość powietrza
Wynik 15,4 μg/m³ dla średniorocznego stężenia pyłu PM2,5 daje Polsce pozycję 66. najbardziej zanieczyszczonego pod tym względem kraju na 143 ujęte w nowym raporcie IQAir. To jednocześnie siódme najgorsze miejsce w Europie i drugie w UE (niemal na równi z pierwszą Rumunią). Przy różnicach w stopniu opomiarowania krajów, ich pozycję w rankingu należałoby traktować orientacyjnie. Jednak już zmiana wyniku Polski rok do roku, czy na przestrzeni kilku lat, jest cenną informacją, jak radzimy sobie ze smogiem. Szczególnie, że wnioski IQAir są zbieżne z wnioskami Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (GIOŚ).

– Wystarczy jeden rzut oka na ranking państw w raporcie IQAir, by dostrzec pewną regułę. Najwięcej smogu jest w regionach relatywnie ubogich, a im bardziej rozwinięty kraj, tym zdrowszym powietrzem oddychają jego mieszkańcy. Ale Polska jest na tym tle dziwnym fenomenem. Trudno znaleźć na świecie drugi tak bogaty kraj, który miałby jednocześnie tak zanieczyszczone powietrze – mówi Grzegorz Dzięgielewski z agencji Profeina.
– Niedawno połączyła nas satysfakcja ze stania się “dwudziestą gospodarką świata”. Budujemy CPK, Kolej Dużych Prędkości i elektrownię jądrową, wysłaliśmy astronautę w kosmos… Myślę, że skoro państwo na to stać, to stać je również na czyste powietrze. Mamy zasoby, by to osiągnąć. Trzeba tylko mądrze nimi zarządzać – dodaje pytany przez SmogLab.
Trzy czynniki przepisem na sukces
Według dany GIOŚ najlepszy dla jakości powietrza w Polsce był rok 2023. Dzięki postępującej poprawie, po raz pierwszy w historii pomiarów, w żadnej z 46 stref, na które formalnie podzielona jest Polska, nie odnotowano przekroczenia średniorocznej normy poziomu pyłów PM2,5. Jednak już w 2024 r. przekroczenia pojawiły się ponownie czterech strefach, a według wstępnych prognozowanych wyników za 2025 r. – w siedmiu.
Najnowszy Światowy Raport Jakości Powietrza firmy IQAir pokazuje z kolei, że średnioroczne stężenie pyłu PM2.5 w Polsce w 2018 r. wynosiło 22,4 μg/m³, po czym w ciągu pięciu lat zmalało aż o 37 proc. Później znów zaczęło rosnąć – z 14,1 μg/m³ w rekordowo dobrym 2023 r., na 15,4 μg/m³ w 2025 r. Dane szwajcarskiej firmy wskazują też, że trend ten nie jest jednakowy w całym kraju. Na przykład w Warszawie poziom PM2,5 wzrósł w minionym roku z 13,4 na 14,5 μg/m, zaś w Krakowie nieznacznie spadł – z 17,7 na 17,4 μg/m.
– Szybka poprawa jakości powietrza w Polsce, jaką obserwowaliśmy wcześniej, była głównie efektem współdziałania trzech czynników: coraz łagodniejszych zim, uruchomienia a następnie usprawnienia państwowego programu Czyste Powietrze, dofinansowującego wymianę urządzeń grzewczych, a także wzrostu cen nośników energetycznych w początkowej fazie wojny w Ukrainie, który wymusił oszczędniejsze z nich korzystanie – wyjaśnia Łukasz Adamkiewicz z Europejskiego Centrum Czystego Powietrza (ECAC).
Jak zauważa, od dwóch lat mamy odwrotną sytuację. – Zimą zdarza się kilka mroźnych tygodni “psujących” smogowe statystyki, bo zimny luty 2025 wyróżnia się na minus w danych IQAir. Ogrzewanie nieco staniało, a w Czystym Powietrzu nastąpił zastój – wymienianych jest znacznie mniej kopciuchów niż przed laty – wylicza.

Koniec dobrej passy
Mimo pewnej poprawy jakości powietrza w ostatnich kilkunastu latach, jego zły stan pozostaje jednym z głównych wyzwań zdrowotnych Polski. Obecnie najczęstszą przyczyną zgonów w naszym kraju są choroby układu krążenia, a nasila je wdychanie toksycznych substancji w polskim powietrzu.
Nie tylko osoby starsze i schorowane powinny obawiać się smogu. Jak wynika z badania More In Common “Pełną piersią”, 2/3 Polek i Polaków odczuwa negatywny wpływ smogu na zdrowie. Z wielu analiz wynika też, że smog najbardziej szkodzi dzieciom, które oddychają szybciej (częściej), przyjmując więcej zanieczyszczeń. Szybciej oddychają także sportowcy i osoby trenujące na “świeżym” powietrzu. Jak alarmuje nowa kampania Twoja Dawka Smogu, nie powinniśmy ulegać złudzeniu, że prowadząc aktywny styl życia unikniemy szkodliwego wpływu zanieczyszczonego powietrza na nasze zdrowie.
Polski wynik z raportu IQAir za miniony rok (15,4 μg/m³) mieści się co prawda w obecnej normie jakości powietrza (20 μg/m³), ale lokalnie norma ta bywa nadal przekraczana. W wielu miastach Polski nawet kilkukrotnie. WHO wskazuje natomiast, że bezpiecznym poziomem PM2,5 jest 5 μg/m³, czyli wynik dla Polski jest przekroczony trzykrotnie. Te ambitne wytyczne spełniły w 2025 r. jedynie trzy europejskie kraje: Andora, Estonia i Islandia.
Co dalej?
Bardziej realistycznym celem na najbliższe lata wydają się normy zapisane w unijnej dyrektywie AAQD (Ambient Air Quality Directive). Dla średniorocznego poziomu PM2,5 ma to być 10 μg/m³, które stanie się polską normą od 2030 r. Eksperci wskazują też, że ważne w nowych regulacjach będą nie tyle bardziej rygorystyczne normy, co kompleksowy plan ich osiągnięcia. Wyrazem tego ma być wydzielenie z przepisów o ochronie środowiska osobnej ustawy o jakości powietrza, która powinna zostać przyjęta do końca 2026 r.
– Po raz pierwszy będziemy mieli w Polsce ustawę o ochronie powietrza i jest ona nam bardzo potrzebna – mówi Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego. – Dotychczas walcząc ze smogiem polegaliśmy na silnych lokalnych inicjatywach, sprawnych samorządowcach czy samych właścicielach domów, którym się zwyczajnie chciało wymienić piec czy ocieplić dom. Można powiedzieć, że zerwaliśmy już większość nisko wiszących owoców w walce ze smogiem. To ostatni moment na podjęcie działań.
By je kontynuować potrzebujemy nowego otwarcia. Zdaniem Siergieja byłyby to: zdecydowane, kompleksowe działania, nowe, spójne przepisy oraz sprawne programy finansowe. – Bez zmiany postawy po stronie rządzących, która przełoży się na naprawę programu Czyste Powietrze, wejdziemy w 2030 rok w nowe normy jakości powietrza z powietrzem, które zagraża naszemu zdrowiu i życiu – przestrzega Siergiej.
–
Zdjęcie tytułowe: Stan Baranski



