Jeszcze kilka lat temu Rybnik był symbolem smogu w Polsce. Dziś, po likwidacji tysięcy kopciuchów i masowych kontrolach palenisk, stał się przykładem dla innych miast. Samorządy w całym kraju wchodzą bowiem w nowy etap walki o czyste powietrze, w którym edukację i dopłaty zastępuje obowiązkowe egzekwowanie prawa. Co zrobić, żeby przepisy nie były martwe?
- Współautorem artykułu jest Zdzisław Kuczma.
Jeszcze kilka lat temu w centrum działań na rzecz czystego powietrza była edukacja i wsparcie finansowe. W ramach wdrażania uchwał antysmogowych samorządy informowały, przekonywały, tłumaczyły i pomagały wymieniać źródła ciepła. To był potrzebny etap – pierwsze, kluczowe działanie, w efekcie którego zlikwidowano tysiące kopciuchów. Dziś jesteśmy w zupełnie innym miejscu – samorządy nie tylko mogą egzekwować przepisy antysmogowe, ale w istocie muszą to robić.
Prawo musi być egzekwowane. Kontrole palenisk równie ważne jak dotacje
Ten obowiązek nie wynika tylko z przepisów Programów Ochrony Powietrza, które wskazują, że gminy muszą prowadzić kontrole palenisk. Obowiązek kontroli nakłada Prawo ochrony środowiska. Ustawodawca nie pozostawił tu żadnych wątpliwości – wójt, burmistrz czy prezydent miasta ma obowiązek kontrolować przestrzeganie przepisów. Powtórzmy: nie „może”, nie „powinien” – tylko ma obowiązek.
Potwierdził to wprost Naczelny Sąd Administracyjny, wskazując, że obowiązek ten ma charakter ciągły. Sąd wyraźnie podkreślił, że nie można go sprowadzać do jednorazowej kontroli „na odczepnego”. Kontrola ma być powtarzalna, adekwatna do sytuacji i prowadzona tak długo, jak długo istnieje problem. W praktyce oznacza to jedno. Obowiązkiem upoważnionych urzędników jest kontrolowanie urządzeń grzewczych pod kątem spalania odpadów oraz ich zgodności z uchwałą antysmogową.
Warto też jasno powiedzieć: obowiązek działania nie zależy od liczby otrzymanych skarg ani aktywności mieszkańców czy organizacji społecznych. Organy gminy nie mogą ograniczać się do reagowania na zgłoszenia. Prawo nakłada na nie obowiązek działania z urzędu, wszędzie tam, gdzie występuje negatywne oddziaływanie na środowisko.
Stałe narzędzie
W podobnym duchu wypowiadają się autorzy „Poradnika dobrych praktyk prowadzenia kontroli palenisk domowych oraz uchwał antysmogowych”. Zwracają przy tym uwagę, że wykonanie minimalnej liczby kontroli określonej w Programach Ochrony Powietrza nie oznacza „odhaczenia zadania” i zakończenia działań w danym roku kalendarzowym.
Kontrole – w tym interwencyjne, powinny być prowadzone w sposób ciągły, wszędzie tam, gdzie istnieje podejrzenie naruszeń. Dodatkowo, w okresach występowania podwyższonego zanieczyszczenia powietrza, obowiązki te mogą być jeszcze wzmacniane przez przyjęte na danym terenie tzw. plany działań krótkoterminowych. Szeroki katalog przesłanek prowadzenia kontroli znajdziemy w „Rekomendacjach 2.0” Śląskiego Związku Gmin i Powiatów. W opracowaniu wspomina się także o wykorzystaniu danych (np. z Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków – CEEB) oraz prowadzeniu kontroli powtórnych. W praktyce oznacza to konieczność prowadzenia ich w sposób ciągły.
System jest tylko na papierze, gdy nie prowadzi się kontroli
Kontrola nie jest celem samym w sobie. Jest pierwszym krokiem do działania. Jeśli organ stwierdzi negatywne oddziaływanie na środowisko, ma obowiązek wszcząć postępowanie i – jeśli to konieczne – wydać decyzję nakazującą jego ograniczenie, np. poprzez zmianę sposobu ogrzewania. Tak skonstruowany jest cały system. Otwiera go kontrola, by poprzez ustalenia stanu faktycznego, doprowadzić do wydania decyzji mającej na celu likwidację źródła problemu.
Brak kontroli oznacza w praktyce jedno – prawo istnieje tylko na papierze. To prowadzi do bardzo poważnych konsekwencji. Mieszkańcy, którzy ponieśli niemały wysiłek i dostosowali sposób ogrzewania domów do przepisów, tracą zaufanie do zasad, które miały obowiązywać wszystkich. Ci, którzy przepisów nie przestrzegają, utwierdzają się w przekonaniu, że mogą lekceważyć prawo i dalej beztrosko trują sąsiadów. Samorząd, zamiast skutecznie rozwiązać problem, staje się jego biernym obserwatorem, co podważa zaufanie do systemu prawnego.
Usuwanie kopciuchów jest proste. Podjęcie kontroli i stwierdzenie eksploatacji źródła ciepła niespełniającego wymagań uchwały antysmogowej w istocie upraszcza dalsze działania organu. Oznacza bowiem, że mamy do czynienia z negatywnym oddziaływaniem na środowisko, co otwiera drogę do wydania decyzji administracyjnej bez konieczności prowadzenia skomplikowanego postępowania dowodowego.
Potwierdził to Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach Wskazał, że samo naruszenie przepisów uchwały antysmogowej stanowi wystarczającą przesłankę do wydania decyzji nakazującej wymianę źródła ogrzewania. Co więcej, identyfikacja takich przypadków nie stanowi dziś wyzwania. Dzięki CEEB gminy dysponują narzędziem pozwalającym precyzyjnie wskazać budynki wyposażone w nielegalne źródła ciepła, a tym samym skutecznie planować i prowadzić działania kontrolne.
Udało się w Rybniku, może udać się wszędzie
Dziś nie chodzi już o to, czy gminy mają narzędzia do walki ze smogiem – mają je od dawna. Kluczowe pytanie brzmi, czy wreszcie zaczną wywiązywać się ze swoich obowiązków. Bez systematycznych kontroli przepisy antysmogowe pozostaną martwe, a mieszkańcy nadal będą oddychać powietrzem, które rujnuje zdrowie.
W rozmowie ze SmogLabemprezydent Rybnika Piotr Kuczera stwierdził: – Był czas edukacji i czas dotacji. Teraz jest czas egzekwowania prawa.
Warto potraktować te słowa jak wskazówkę, bo to właśnie Rybnik, jeszcze niedawno symbol smogowego kryzysu i miasto, w którym z powodu zanieczyszczeń zawieszono zajęcia w szkołach, dziś staje się jednym z liderów walki o czyste powietrze.
Przez ostatnie lata w tym śląskim mieście ubyło kilkanaście tysięcy kopciuchów, mieszkańcy złożyli rekordową w skali kraju liczbę wniosków do programu Czyste Powietrze, a liczba dni smogowych spadła z ponad stu w roku do dwudziestu kilku. Do tego rybnicki magistrat zapowiedział, że niebawem zakończy kontrolę ostatnich 800 posesji, których właściciele figurują w CEEB jako posiadacze pozaklasowych źródeł ciepła.
Narzędzia są, przepisy również. Pozostaje tylko je stosować. Od tego, czy inne samorządy pójdą tą drogą, zależy, czy poprawa jakości powietrza stanie się faktem,czy pozostanie tylko pustą obietnicą.
–
Zdjęcie tytułowe: BelusUAB/Shutterstock



