Udostępnij

Czy przez pogodę będzie droższa żywność? Prof. Podsiadło o scenariuszach

03.07.2026

Przez Polskę przetoczyła się ekstremalna fala upałów. Tak wysokie temperatury to nie tylko wyzwanie dla ludzi. Problem dotyka także roślinności – zwłaszcza roślin uprawnych, takich jak zboża. A żniwa już niedługo i wszystko wskazuje na to, że nie wszędzie będą udane. Jednak to nie tylko ekstremalne upały stanowią tutaj problem. Nadal mamy suszę, a ta jest wypadkową tego, co zaczęło dziać się ostatniej zimy.

Zboża, drzewa owocowe czy trawy, którymi posilają się zwierzęta gospodarskie, w ostatnich latach nie mają lekko. Ten rok nie jest wyjątkiem. Rekordowe upały w Polsce to nie są warunki dla rozwoju polskiej roślinności.

Rośliny takie jak zboża, które muszą rosnąć i wydać plon, potrzebują optymalnej temperatury rzędu 20–25 st. C. Upały sprawiają, że rośliny szybciej przechodzą przez kolejne fazy rozwojowe.

Oznacza to, że ziarno ma mniej czasu na gromadzenie skrobi i białka. W efekcie ziarna są mniejsze, a tym samym niższe są zbiory. Do tego dochodzi do zaburzenia fotosyntezy, bez której roślina nie może istnieć. I w końcu sama susza – upał ją potęguje, przyspieszając parowanie.

Ostatnie upały to tylko część układanki

Niewątpliwie obecne wydarzenia pogodowe nie wpłyną pozytywnie na roślinność, ale nie tylko upały są problemem.

– Obecną sytuację pogodową i jej wpływ na plony trzeba oceniać nie tylko przez pryzmat ostatnich silnych, krótkotrwałych opadów, ale w szerszym kontekście całego przebiegu sezonu — od jesieni 2025 roku, przez zimę, wiosnę, aż do obecnych wysokich temperatur – tłumaczy dla SmogLabu prof. Cezary Podsiadło z Wydziału Kształtowania Środowiska i Rolnictwa na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym w Szczecinie (ZUT).

– To szczególnie ważne, ponieważ inaczej reagują rośliny ozime, które rozpoczęły rozwój już jesienią, a inaczej rośliny jare, wysiewane wiosną – dodaje prof. Podsiadło.

Zdjęcie: Hubert Bułgajewski.

Zacznijmy od jesieni. Nasz rozmówca zwraca uwagę, że ubiegłoroczna jesień nie była wcale taka zła. Największy problem stanowił wrzesień, bo był bardzo ciepły, a opady, choć duże, były bardzo nierównomiernie rozmieszczone.

– Dla ozimin, zwłaszcza zbóż ozimych i rzepaku, taki ciepły wrzesień sprzyjał szybkim wschodom i początkowemu rozwojowi, zwłaszcza tam, gdzie w glebie była wystarczająca ilość wody – mówi prof. Podsiadło.

To wbrew pozorom nie jest dobra wiadomość, gdyż bujniejsza roślinność może ucierpieć z powodu przedwczesnych mrozów. Tych na szczęście nie było, gdyż październik był chłodny, ale pochmurny i deszczowy, a listopad cieplejszy niż zwykle.

– Z punktu widzenia roślin ozimych jesień można więc określić jako stosunkowo korzystną, ale z ważnym zastrzeżeniem: nie wszędzie. Tam, gdzie opady były niskie lub gleby lekkie i szybko przesychające, rośliny mogły wejść w zimę słabiej ukorzenione – zwraca uwagę szczeciński naukowiec.

Zima nie spełniła swojej roli

Prawdziwy problem zaczął się zimą. Grudzień był bardzo ciepły i jednocześnie skrajnie suchy, a to bardzo niekorzystne połączenie.

– Ciepły grudzień nie sprzyja głębokiemu spoczynkowi roślin, a jednocześnie brak opadów i brak trwałej pokrywy śnieżnej ograniczają odbudowę zasobów wody w glebie – mówi nam prof. Podsiadło. – Dawniej śnieg był ważnym naturalnym magazynem wody. Topniał stopniowo i zasilał profil glebowy. W tym sezonie ten efekt był słaby – dodaje.

Kiedy pojawiły się pierwsze opady śniegu i ścisnął mróz, nabraliśmy przekonania, że susza przestanie być problemem. Tak się jednak nie stało. Styczeń tak naprawdę był skrajnie suchy. Prof. Podsiadło z Katedry Agroinżynierii ZUT przypomina ponure dane, jakie przedstawił IMGW. W styczniu spadło jedynie 17,2 mm opadu, a w lutym 22,3 mm. To znacznie poniżej normy.

– Na tym tle można stwierdzić, że zima nie odbudowała zasobów wodnych w glebie w takim stopniu, jakiego potrzebują uprawy ozime wchodzące w okres wiosennej wegetacji – mówi naukowiec.

Wiosna bez deszczu

Wiosna, jak już pisaliśmy wcześniej, była dla roślin bardzo niekorzystna. Marzec był ciepły i suchy.

– Dla ozimin oznaczało to bardzo wczesne i szybkie ruszenie wegetacji przy jednoczesnym deficycie wody. Rośliny potrzebowały wilgoci do regeneracji po zimie, rozwoju systemu korzeniowego, krzewienia i początku intensywnego wzrostu, a tymczasem gleba szybko przesychała – zauważa Podsiadło.

Poziom wilgotności gleby w warstwie 0-7 cm i 7-28 cm dla 26 czerwca 2026. Źródło: IMiGW

W kwietniu lepiej nie było, bo co z tego, że był chłodny, skoro deszczu prawie w ogóle nie było. A to zła wiadomość nie tylko dla ozimin, ale też dla zbóż jarych.

– Zboża jare, buraki cukrowe, ziemniaki, rośliny strączkowe czy kukurydza potrzebują w tym czasie wilgoci do kiełkowania, wschodów i budowania systemu korzeniowego – mówi prof. ZUT. – Chłodniejszy kwiecień mógł częściowo spowolnić parowanie, ale nie rozwiązał zasadniczego problemu — braku opadów i narastającego deficytu wody w glebie – dodaje.

Maj kontynuował zły trend.

– W maju zboża ozime przechodzą fazy bardzo ważne dla budowania plonu, a zboża jare intensywnie się krzewią i rozwijają. Niedobór wody w tym czasie może ograniczać liczbę źdźbeł kłosonośnych, liczbę ziaren w kłosie i późniejsze wypełnienie ziarna – mówi nam prof. ZUT.

Sucha zima i sucha wiosna wraz z szybko rosnącymi temperaturami w połowie czerwca przełożyły się na to, co ilustruje powyższa mapa. Gleby w Polsce są bardzo suche.

Mamy suszę rolniczą – zboża jare w gorszej sytuacji

Ciąg tych zdarzeń przekłada się na suszę rolniczą, której nie przerwą opady pochodzenia burzowego.

– Jeżeli gleba była wcześniej mocno przesuszona, a opad ma charakter gwałtowny, część wody spływa po powierzchni, szczególnie na glebach zaskorupionych, zbitych albo na terenach nachylonych – tłumaczy prof. Podsiadło. – Taki deszcz może poprawić wilgotność wierzchniej warstwy gleby, ale nie zawsze odbudowuje zasoby wody w całym profilu glebowym. Przy wysokich temperaturach woda ta jest bardzo szybko utracona przez parowanie i transpirację roślin.

Źródło: IUNG.

Dane IUNG-PIB pokazują, że suszę rolniczą w zbożach jarych stwierdzono w około 63 proc. gmin w Polsce. A to właśnie zboża jare są bardziej zagrożone, gdyż ich rozwój od początku przebiegał w warunkach wiosennego deficytu wody.

– To oznacza, że problem ma charakter bardzo szeroki. Zboża jare mogły słabiej się krzewić, wytwarzać płytszy system korzeniowy i szybciej wchodzić w stres wodny. W konsekwencji należy liczyć się z ryzykiem niższej obsady kłosów, drobniejszego ziarna i niższych plonów – tłumaczy szczeciński naukowiec.

Nasz rozmówca zwraca przy tym uwagę, że zboża ozime są w nieco lepszej sytuacji. Część ich potencjału plonowania została ukształtowana jesienią. Z drugiej strony zima i wiosna nie zapewniły wystarczającej odbudowy zasobów wodnych. Według IUNG suszę rolniczą w zbożach ozimych stwierdzono w około 55 proc. gmin.

– Oznacza to, że także oziminy są pod silną presją. W ich przypadku skutki niedoboru wody mogą ujawniać się w postaci słabszego wypełnienia ziarna, przyspieszonego dojrzewania i obniżenia masy ziaren – mówi naukowiec.

Będą straty i droga żywność?

To nie będzie dobry rok, ale nie powinno być bardzo źle.

– Polski rolnik powinien więc spodziewać się roku trudnego, ale bardzo zróżnicowanego regionalnie. Nie można powiedzieć, że wszędzie plony będą złe. Tam, gdzie gleby są cięższe, głębsze, zasobne w materię organiczną i gdzie wystąpiły bardziej równomierne opady, skutki suszy mogą być mniejsze. Natomiast na glebach lekkich, piaszczystych, o małej pojemności wodnej, straty mogą być wyraźne – uspokaja Podsiadło. – W praktyce różnice będą widoczne nawet między sąsiednimi gospodarstwami – dodaje.

Dopytujemy, czy szoku na polskich półkach sklepowych na pewno nie będzie.

– Jeżeli chodzi o ceny żywności jesienią, należy zachować ostrożność. Susza może być czynnikiem zwiększającym presję cenową, zwłaszcza w przypadku warzyw, owoców, ziemniaków i niektórych surowców rolnych – odpowiada naukowiec. – Jednak ceny żywności zależą również od kosztów energii, paliw, nawozów, pracy, transportu, importu, zapasów i sytuacji na rynkach międzynarodowych. Nie można więc prosto powiedzieć, że sama susza automatycznie spowoduje silny wzrost cen wszystkich produktów. Można natomiast powiedzieć, że ryzyko presji cenowej w wybranych grupach produktów jest realne – dodaje.

Autor

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracujący od lat z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.