– Wakacje pokażą wprost, że obecny system kaucyjny jest niepełny. Jedne opakowania działają w obiegu zamkniętym, a inne, jak szkło jednorazowe, zostały z niego wyjęte. W efekcie sprzątamy tylko część problemu, jakby reszta przestawała istnieć – mówią eksperci. Ostrzegają, że letnią codziennością będzie szkło rozbite na leśnych ścieżkach, butelki porzucone na plażach i odłamki w miejscach wypoczynku.
System kaucyjny działa w Polsce od dziewięciu miesięcy. Choć nie brakuje oponentów, spora część społeczeństwa chętnie z niego korzysta. Największą bolączką jest szkło jednorazowe, które wciąż nie podlega kaucji. Lipiec i sierpień pokażą, czy system rzeczywiście funkcjonuje, jak należy.
„Uzbierałem już prawie 200 zł”
Zapał do oddawania puszek i butelek zdecydowanie widać wśród najmłodszych. Dzieci i młodzież chętnie udają się do zwrotomatów, żeby odzyskać kaucję, która, jak przyznają, często staje się dodatkiem do ich kieszonkowego.
Spacerując po parku pierwszego dnia wakacji, widzę, jak grupa chłopców w wieku 10-12 zbiera po sobie wszystkie puszki i plastikowe butelki po napojach. Po skończonym meczu i zabawie w plenerze, upominają się wzajemnie, gdzie jeszcze zostawili opakowania. Jeden z nich zgniata dwie puszki. Grupa reaguje błyskawicznie i dość emocjonalnie, przypominając mu: Ej, to były z kaucją! Co Ty zrobiłeś?!
Pytam ich, od kiedy przywiązują uwagę do zbierania butelek i puszek. Odpowiadają bez wahania, że odkąd weszła kaucja. Oddawanie opakowań to dla nich wręcz rozrywka, którą wieńczy odzyskanie drobnych. – Rodzice mówią, że każda kaucja jest dla mnie. Oddaję swoje opakowania, ale też dziadków. Czasem z kolegami zbieramy tu z parku czy z chodników plastikowe butelki z kaucją. Tak uzbierałem już prawie 200 zł. Będę miał do kieszonkowego na wakacje – mówi jeden z chłopców.

Złotówka dopłaty do każdej butelki
Według Ministerstwa Klimatu i Środowiska (MKiŚ) w drugiej połowie roku ma zapaść decyzja o jego rozszerzeniu. Niebawem mają ruszyć prace nad rozszerzeniem go o jednorazowe opakowania szklane. Jak zapowiedziała ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, decyzja w tej sprawie została już podjęta. – To kwestia „kiedy”, a nie „czy”. W moim zespole zapadła decyzja, że system kaucyjny zostanie rozszerzony – poinformowała szefowa resortu.
Anita Sowińska, wiceministra z MKiŚ, odpowiedzialna za system kaucyjny, wylicza: – Obserwujemy bardzo dużą dynamikę wzrostu zebranych opakowań. Na koniec stycznia było to 28 mln (…) a na koniec maja 1,6 mld zebranych butelek i puszek.
Problem polega na tym, że system nie obejmuje szła jednorazowego. Właśnie dlatego z inicjatywy Fundacji Waste Free Oceans Baltics, organizacje pozarządowe wystosowały do Senatu petycję, która miałaby wprowadzić dodatkową opłatę 1 zł do każdej sprzedanej szklanej butelki. Opłata miałaby pomóc samorządom sfinansować sprzątanie szkła jednorazowego, które, mimo obciążenia, jakim jest zarówno dla obywateli, jak i przyrody, wciąż pozostaje poza systemem.
– Wakacje będą dla systemu kaucyjnego tym, czym święta dla handlu – momentem prawdy. Wtedy zobaczymy nie tylko, czy działa logistyka, ale także czy nie zostawiliśmy poza systemem tych opakowań, które najbardziej zaśmiecają polską przyrodę – zauważa Paweł Pomian, wiceprezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.
„Walczymy ze śmieciami tylko częściowo”
Pomian dodaje, że gdy robi się ciepło i ludzie masowo ruszają w miejsca rekreacji – nad wodę i do lasów, rośnie konsumpcja napojów. – To tworzy system dwóch prędkości: jedne odpady mają swoją wartość i wracają do obiegu, inne zostają w środowisku.
Te drugie, jak szkło jednorazowe czy kartony po napojach, odbijają się na kosztach po stronie gmin.
– Przyrodzie jest wszystko jedno, czy butelka miała kaucję czy nie – ona po prostu zostaje śmieciem. I właśnie latem prawdopodobnie zobaczymy, że przed nami dużo pracy i wyzwań, żeby system działał w pełni – tłumaczy Pomian. – Jeśli z plaż, lasów i parków znikną puszki oraz plastikowe butelki, a zostaną tam głównie szklane butelki po wysokoprocentowych napojach i piwie, to dostaniemy dowód, że walczymy ze śmieciami tylko częściowo.
– Każdego lata przekonujemy się, że szklana butelka porzucona w lesie czy jeziorze jest czymś więcej niż śmieciem. Dla dziecka może oznaczać wizytę na SOR-ze, dla zwierzęcia cierpienie, a dla strażaków kolejny pożar do ugaszenia – podkreśla Pomian. – Nie da się wygrać wojny z zaśmiecaniem, pozostawiając poza systemem ten odpad, który najczęściej widzimy pod nogami.

Nawet 100 mln zł rocznie
Jacek Werder, niezależny analityk rynku gospodarki odpadami, szacuje: – Na rynek trafia prawdopodobnie 475–730 mln małolitrażowych szklanych butelek rocznie. Dolna wartość wynika z danych CMR, górna z materiału senackiego.
Przy orientacyjnej masie butelki 150 g oznacza to około 71–110 tys. ton szkła rocznie. Z raportu EKO-UNII pt. „Wakacje ze śmieciami, czyli co zostawiamy po sobie miejscach wypoczynku” z 2024 r. wynika, że według szacunków Fundacji Nasza Ziemia to niewielkie butelki po napojach wysokoprocentowych stanowią około połowy szklanych odpadów zbieranych podczas akcji Sprzątanie Świata.
Przy 2,1–3,3 tys. ton porzuconych malutkich, szklanych butelek dawałoby to orientacyjnie:
• 10–26 mln zł rocznie za samo sprzątanie przestrzeni publicznej;
• dodatkowo około 35–75 mln zł za zbiórkę i zagospodarowanie całego strumienia tych opakowań w systemie komunalnym;
• łącznie roboczo około 50–100 mln zł rocznie.
Małpki są prawdziwą zmorą
– Opłata 1 zł, od każdej sprzedanej butelki przyniosłaby około 475–730 mln zł rocznie. Byłoby to prawdopodobnie kilka razy więcej, niż możliwy do przypisania „szklanym buteleczkom” koszt ich zbiórki i zagospodarowania – mówi Werder.
Postulowana opłata jest próbą zastąpienia nieistniejącego w praktyce ROP, czyli rozszerzonej odpowiedzialności producenta, dla jednorazowych butelek szklanych. Producenci wprowadzają na rynek setki milionów opakowań, lecz koszt ich zbierania z zielonych pojemników, koszy ulicznych, parków, lasów i terenów rekreacyjnych nadal ponoszą mieszkańcy.
– Pomysł ten ma więc solidne uzasadnienie. Kwota w wysokości 1 zł za sztukę wykracza jednak prawdopodobnie poza zwrot rzeczywistych kosztów i nadaje opłacie również charakter prewencyjny. Ma ona nie tylko finansować sprzątanie, ale także ograniczać sprzedaż małych jednorazowych opakowań szklanych – dodaje analityk. Kosztowo ROP odpowiadałaby raczej opłacie rzędu kilku-kilkunastu groszy za butelkę. Złotówkę łatwiej obronić jako instrument behawioralny albo, jeszcze lepiej, jako zwrotną kaucję.
„Realny problem samorządów”
Magda Zając, wiceprezeska Stowarzyszenia Zero Waste Polska (PSZW), koordynatorka Koalicji na rzecz Gospodarki o Obiegu Zamkniętym, mówi: – Jako Koalicja na rzecz Gospodarki o Obiegu Zamkniętym z uwagą śledzimy działania dotyczące ograniczania zaśmiecania przestrzeni publicznej i poprawy efektywności systemu gospodarowania odpadami.
Petycja dotycząca wprowadzenia opłaty 1 zł za sprzątanie jednorazowych opakowań szklanych, porusza realny problem, z którym samorządy mierzą się od lat. Jednorazowe szkło, w tym przede wszystkim tzw. małpki, to jeden z najbardziej uciążliwych odpadów w przestrzeni publicznej.
– Koszty jego sprzątania ponoszą gminy, mimo że to producenci i dystrybutorzy wprowadzają te opakowania na rynek. Dlatego kierunek zaproponowany w petycji oceniają jako uzasadniony i potrzebny. Zwłaszcza jako rozwiązanie przejściowe, zanim jednorazowe szkło zostanie włączone do systemu kaucyjnego – mówi Zając.
–



