Udostępnij

Toksyczny ślad wojny. Dym, azbest i metale ciężkie pozostają na dekady

04.08.2026

Ataki na infrastrukturę krytyczną, taką jak składy paliw czy zakłady przemysłowe, do tego zawalenia bloków mieszkalnych – wszystko to wypuszcza do atmosfery toksyczny koktajl. W trakcie trwających konfliktów zbrojnych trudno oszacować rzeczywistą skalę tych zanieczyszczeń i ich wpływ na zdrowie ludzi oraz środowisko. Nie ma jednak wątpliwości, że są one nie tylko poważne, ale i długotrwałe.

– Działania wojskowe na linii frontu przyczyniają się do lokalnego zanieczyszczenia powietrza, jednak zniszczenie infrastruktury krytycznej może prowadzić do rozległego i długotrwałego pogorszenia jakości powietrza, które oddziałuje na obszary znacznie oddalone od strefy konfliktu – komentuje dla SmogLabu prof. Subhabrata Moitra, specjalizujący się w chorobach układu oddechowego. 

Ponad 100 konfliktów

Warto doprecyzować źródło definicji konfliktu. MKCK rzeczywiście podaje liczbę około 120–130 konfliktów, ale chodzi o konflikty, w których prowadzi działania humanitarne, a nie wszystkie wojny świata.

Warunki wojenne uniemożliwiają uzyskanie pełnych danych dotyczących zanieczyszczenia powietrza, które można byłoby przyrównać do tych z czasów pokoju. Nie oznacza to jednak, że nie mamy żadnej wiedzy na ten temat. Przydają się do tego narzędzia teledetekcyjne prowadzone z powierzchni ziemi, samolotów, dronów i satelitów z wykorzystaniem m.in. radarów, lidarów oraz sensorów optycznych. 

Doug Weir, dyrektor Obserwatorium Konfliktów i Środowiska (CEOBS), przekonuje tymczasem, że do pełnego obrazu konieczne są jeszcze dane ze stacji pomiarowych czy czujników monitorujących jakość powietrza, a o te w trakcie wojny trudno.

– W większości analizowanych przez nas konfliktów, sieci monitoringu albo w ogóle nie istnieją, albo przestają działać w trakcie działań zbrojnych. Powoduje to poważną lukę w wiedzy i znacząco utrudnia ocenę zagrożeń związanych z jakością powietrza – mówi portalowi SmogLab. 

Jego zdaniem, Ukraina jest prawdopodobnie najlepiej udokumentowanym współczesnym konfliktem zbrojnym pod względem wpływu na środowisko. Choć przeprowadzono już badania dotyczące oddziaływania wojny na jakość powietrza – o czym piszemy poniżej – wciąż potrzebne są znacznie bardziej szczegółowe analizy. 

– To samo w sobie stanowi istotny wniosek. Nawet tam, gdzie istnieje sieć czujników i stosunkowo duże zainteresowanie kwestiami środowiskowymi, nadal nie dysponujemy pełnym obrazem zagrożeń związanych z jakością powietrza – kwituje dyrektor.

Rakotwórczy azbest

Współczesne działania zbrojne regularnie mają miejsce w miastach, a celami często padają obiekty cywilne (nie mówiąc, rzecz jasna, o samych cywilach). To generuje z kolei ogromne ilości gruzu i odpadów budowlanych, które mogą zawierać bardzo niebezpieczne substancje. Szacuje się, że na przykład w Iraku w latach 2014–2017, podczas konfliktu z tzw. Państwem Islamskim, powstało około 55 mln ton gruzu wojennego, zaś w syryjskim Aleppo  – 15 mln ton.

Tylko w samej Ukrainie, od czasu wybuchu pełnoskalowej wojny, zniszczeniu uległo ponad 236 tys. budynków. Według zeszłorocznych szacunków ONZ 2,5 mln lokali mieszkalnych, czyli mniej więcej 10 proc. całkowitych zasobów mieszkaniowych kraju, zostało w różnym stopniu uszkodzonych lub pozostaje niedostępnych z powodu trwających działań zbrojnych. 

Jednym z największych problemów jest rakotwórczy azbest stosowany m.in. w budownictwie (głównie płyty azbestowo-cementowe). Ten minerał staje się niebezpieczny, gdy trafia do atmosfery w procesie produkcji i obróbki wyrobów oraz – co w tym kontekście istotniejsze –  w wyniku ich uszkodzenia. 

Czym to grozi?

Z uwagi na zagrożenie dla zdrowia, Polska zakazała stosowania azbestu już w 1997 roku, podobnie jak ponad 70 innych państw na świecie sukcesywnie od lat 80-tych. Ukraina w czasach sowieckich szeroko produkowała i wykorzystywała ten minerał – szacuje się, że dachy aż 60 proc. budynków pokryto łupkiem zbrojonym azbestem. Ukraina wprowadziła zakaz stosowania azbestu dopiero w ostatnich latach.

Zdaniem ekspertów, bombardowanie domów, bloków czy magazynów w samej tylko Ukrainie może wygenerować miliony ton niebezpiecznego, skażonego azbestem gruzu.

“Nasi eksperci odkryli, że w przypadku uszkodzenia lub zniszczenia budynków, mikrocząsteczki azbestu przedostają się do zasobów gruntowych i wodnych, do tego są wdychane przez osoby mieszkające lub pracujące w pobliżu koncentracji budynków i budowli zniszczonych przez oddziały (…). Każda z tych osób jest narażona na choroby takie jak zwłóknienie płuc, międzybłoniak, rak płuc, krtani i jajników. Nie wspominając już o tym, że azbest, raz przedostając się do gleby, zatruwa wszystko, co na niej rośnie, a później, poprzez żniwa, dociera do ludzi” – pisze Olena Kryworuczkina, ukraińska posłanka i główna koordynatorka ukraińskiego Sztabu Operacyjnego ds. Usuwania Zbrodni Ekologicznych.

Choroby przewlekłe

Istnieje wiele substancji, które zatruwają atmosferę w trakcie konfliktów zbrojnych. – Po większych atakach rakiet i dronów mieszkańcy [Ukrainy – przyp. red.] często budzą się, widząc dym unoszący się nad miastem i pożary w miejscach, w których doszło do uderzeń – wyjaśnia dla SmogLabu dr Kseniia Bondar z Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk. 

Zdaniem badaczki to szczególnie niepokojące, ponieważ mieszkańcy większych miast już wcześniej są narażeni na choroby układu oddechowego i sercowo-naczyniowego. Epizody silnego zanieczyszczenia powietrza po atakach rakietowych i dronowych mogą tylko zwiększać to ryzyko. 

– Ponadto uderzenia militarne, spadające szczątki dronów oraz działania obrony przeciwlotniczej często wywołują pożary lasów i pól otaczających miasta. Dym oraz produkty spalania z tych pożarów mogą być przenoszone przez wiatr do obszarów miejskich, co prowadzi do dalszego pogorszenia jakości powietrza – dodaje dr Bondar.

Prof. Subhabrata Moitra wymienia cały szereg niebezpiecznych substancji, które wiążą się z działaniami zbrojnymi. To między innymi: pyły zawieszone (PM2.5 i PM10), tlenki węgla, azotu i siarki, lotne związki organiczne (LZO), wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (rakotwórcze związki chemiczne, inaczej WWA) czy metale ciężkie uwalniane podczas spalania budynków, paliw, pojazdów, amunicji i materiałów przemysłowych. Szczególnie duże ilości trujących substancji uwalniają się w przypadku trafienia zakładów przemysłowych czy elektrowni cieplnych.

Drobne pyły przenikają głęboko do płuc i mogą zwiększać ryzyko napadów astmy, zawału serca czy udaru mózgu. Toksyczne związki organiczne są z kolei powiązane ze zwiększonym ryzykiem nowotworów oraz przewlekłych chorób zapalnych. Zaś metale ciężkie mogą uszkadzać płuca, układ nerwowy, nerki oraz układ sercowo-naczyniowy. 

Dotyka to także reporterów wojennych

– Zagrożenie obejmuje zatem zarówno ostre uszkodzenia układu oddechowego jak i rozwój chorób przewlekłych, które mogą ujawnić się wiele lat po ekspozycji – stwierdza profesor. 

Przykład? Międzybłoniak opłucnej – rzadko występujący nowotwór, który najczęściej daje objawy po kilku dekadach od zachorowania. Jego główny czynnik to włókna azbestu – badania wykazały liczne przypadki międzybłoniaka opłucnej u osób ocalałych z ataku na World Trade Center w 2001 roku, a także u tych, którzy mieszkali lub pracowali w tamtym czasie w pobliżu WTC. Zachorowania odnotowano również m.in. u reporterów wojennych.

W przypadku Strefy Gazy, WHO jeszcze w 2024 roku odnotowało prawie milion przypadków ostrych infekcji dróg oddechowych. Na toksyczne powietrze szczególnie narażone są grupy wrażliwe, jak dzieci, emeryci i kobiety w ciąży. Te dane są jednak mocno zaniżone, ponieważ dla wielu Palestyńczyków dostęp do opieki zdrowotnej jest niemożliwy. Jednak nawet te dane, które są dostępne, pokazują szokującą skalę zagrożenia.

“Eksperci obawiają się większej liczby wad wrodzonych, raka płuc, raka jamy ustnej, przewlekłych chorób układu oddechowego i przypadków astmy w Strefie Gazy” – pisze agencja prasowa Anadolu.

Na skalę globalną

Zanieczyszczenia nie znają granic, dlatego skutki ataków na zakłady przemysłowe odczuwa się daleko poza obszarem aktywnych działań zbrojnych. 

“Podczas pierwszej wojny w Zatoce Perskiej w 1991 roku setki pożarów szybów naftowych w Kuwejcie wymknęły się spod kontroli i wpłynęły na jakość powietrza w skali globalnej. Według doniesień zniszczono lub podpalono ponad 600 szybów naftowych, co skutkowało uwalnianiem do atmosfery nawet 500 tys. ton zanieczyszczeń dziennie, pogarszając jakość powietrza w państwach regionu” – podaje ONZ.

Nie inaczej jest dzisiaj. W trakcie trwającej od 3 lat wojny w Sudanie doszło do pożaru ropy naftowej, który wytworzył przesuwającą się smugę dymu o zasięgu przekraczającym 300 km.  Niszczenie instalacji naftowej uwalnia w powietrze wyjątkowo toksyczny koktajl, zawierający szkodliwe węglowodory, tlenki siarki i związki azotu. Cząstki sadzy zaciemniają niebo i mogą prowadzić do występowania ciemnych opadów, które obserwujemy w Iranie po atakach amerykańsko-izraelskich. 

Nawet pół roku zanieczyszczeń

– Zdarzają się przypadki, w których ataki na pola naftowe powodowały okresy bardzo intensywnego zanieczyszczenia powietrza w skali regionalnej, utrzymujące się przez ponad sześć miesięcy – komentuje Doug Weir.

Gdy toksyny już opadną, stanowią poważne zagrożenie dla ekosystemu w bogatej w złoża ropy Zatoce Perskiej. Gleba i wody gruntowe mogą pozostać skażone na długo po zakończeniu walk.

–  Praktycznie każda aktywność militarna – w tym wybuchy, ostrzał artyleryjski, ataki rakietowe, pożary czy przemieszczanie się pojazdów wojskowych – prowadzi do uwalniania do atmosfery szkodliwych pyłów i gazów. Choć skala oraz czas utrzymywania się tych zanieczyszczeń mogą się różnić, konflikty zbrojne nieuchronnie pogarszają jakość powietrza, stwarzając zagrożenie zarówno dla zdrowia ludzi, jak i dla środowiska naturalnego –  stwierdza dr Kseniia Bondar.

Przy tym wszystkim Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża przypomina, że międzynarodowe prawo humanitarne wymaga, by metody i środki prowadzenia działań wojennych stosować z uwzględnieniem konieczności ochrony i zachowania środowiska naturalnego. Jak dotąd jednak zobowiązanie to pozostaje jedynie na papierze.

Zdjęcie tytułowe: Mohammed Ibrahim

Autor

Anna Mikulska

Dziennikarka i badaczka. Zajmuje się tematami wokół praw człowieka, głównie migracjami i uchodźstwem. Publikowała reportaże m.in. z Lampedusy, irackiego Kurdystanu czy Hiszpanii. Tworzy projekt reporterski „Historie o Człowieku”.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.