Udostępnij

Klima i lodówki źródłem „wiecznych chemikaliów”. Są już w wodzie

06.08.2026

Zastępniki freonu w lodówkach domowych i klimatyzacji samochodowej mogą być niebezpieczne dla zdrowia i środowiska. Składniki mieszanin chłodniczych rozkładają się do kwasu trifluorooctowego, który przenika do ekosystemów na całym świecie.

Z chlorofluorowęglowodorami (CFC), znanymi szerzej jako freony, ostatecznie rozprawiliśmy się ponad dwadzieścia lat temu. Ograniczenie ich emisji powstrzymało rozrost dziury ozonowej i było jednym z największych sukcesów ekologicznych w historii ludzkości. Niestety gazy fluorowane, które zastąpiły freony w czynnikach chłodniczych, stosowanych m.in. w lodówkach domowych i klimatyzacji samochodowej, również nie są obojętne dla środowiska.

Następcy CFC rozkładają się w atmosferze do kwasu trifluorooctowego (TFA). To związek należący do PFAS – grupy chemikaliów o wyjątkowej trwałości liczącej ponad 5 tys. substancji. TFA praktycznie nie ulega rozpadowi, kumuluje się w środowisku i może powodować negatywne skutki ekologiczne oraz zdrowotne. Badania wskazują, że substancja ta zaburza mikrobiom i pH gleby, a w zbiornikach bezodpływowych może gromadzić się bez końca – bez możliwości naturalnego jej wypłukania.

W kwestii wpływu TFA na ludzkie zdrowie wciąż jest sporo znaków zapytania, jednak komitet naukowy Europejskiej Agencji Chemikaliów (ECHA) zarekomendował niedawno klasyfikację tej substancji jako szkodliwej dla płodności.

Trujących „opadów” przybywa – szczyt dopiero przed nami

Skalę problemu jako pierwszy oszacował zespół z Uniwersytetu w Lancaster. Naukowcy wyliczyli, że w latach 2000–2022 na powierzchnię ziemi trafiło łącznie ok. 335,5 tys. ton kwasu trifluorooctowego pochodzącego z rozkładu gazów zastępujących freony (HCFC i HFC) i niektórych gazów znieczulających stosowanych w medycynie.

Za pomocą modelowania transportu chemicznego eksperci odtworzyli sposób, w jaki substancje te krążą w atmosferze, wchodzą w reakcje i opadają. Model zasilono danymi z globalnej sieci monitoringu gazów źródłowych i informacjami o warunkach atmosferycznych. Pogoda ma kluczowy wpływ na to, gdzie i kiedy TFA trafia na ziemię – wraz z deszczem lub bezpośrednio z powietrza. Wyniki zweryfikowano, porównując je z pomiarami próbek deszczówki z całego świata i arktycznych rdzeni lodowych.

Te ostatnie dostarczyły najbardziej niepokojących danych. Niemal cały TFA wykryty w tym rejonie, oddalonym o tysiące kilometrów od głównych źródeł emisji, pochodzi z rozkładu zamienników freonów. Dowodzi to, że zanieczyszczenie ma charakter globalny – gazy te są na tyle trwałe, że zdążą dotrzeć nawet w najbardziej odległe zakątki planety, zanim rozłożą się do TFA.

Badacze ostrzegają, że problem narasta. Wiele gazów zastępujących freony utrzymuje się w atmosferze przez dziesięciolecia. TFA będzie więc powstawać w środowisku jeszcze długo po ustaniu emisji. Według szacunków stężenia tego związku mogą rosnąć jeszcze przez kilkadziesiąt lat – mimo że substancje źródłowe są stopniowo wycofywane z użytku.

Na tym nie koniec. Na liście „podejrzanych” czynników chłodniczych znajduje się też nowszy związek – HFO-1234yf. Jest on coraz powszechniej stosowany w klimatyzacji samochodowej w Europie jako rzekomo ekologiczny zastępnik R-134a. Niestety również on rozpada się do TFA i może generować niebezpieczne zanieczyszczenia.

Zastępstwo godne pożałowania – nowe toksyny w miejsce starych

Historia zastępników CFC to kolejny przykład tzw. regrettable substitution – „zastępstwa godnego pożałowania”. Chodzi o sytuację, w której regulator eliminuje jedną niebezpieczną substancję, a przemysł zastępuje ją związkiem strukturalnie podobnym – często zanim nauka zdąży w pełni ocenić jego długoterminowe skutki środowiskowe i zdrowotne. Zamiennik bywa później wycofywany z tych samych powodów, dla których wycofano „oryginał”.

Podobna zależność zachodzi w przypadku bisfenolu A (BPA) – składnika plastików i żywic syntetycznych, zaburzającego gospodarkę hormonalną. Gdy presja regulacyjna i konsumencka zmusiła producentów do rezygnacji z tej substancji, ci zastąpili go niemal identycznymi „kuzynami” – bisfenolem S (BPS) i bisfenolem F (BPF). Kolejne badania wykazały jednak, że oba zamienniki wykazują podobne, hormonalnie aktywne właściwości co pierwowzór – od zaburzeń cyklu komórkowego po negatywny wpływ na układ rozrodczy.

W przypadku czynników chłodniczych mechanizm działa analogicznie. Proces wycofywania CFC rozpoczął się na mocy Protokołu Montrealskiego z 1987 r. W ramach zastępników wprowadzono HCFC i HFC, które mają mniejszy lub zerowy wpływ na warstwę ozonową. Mają jednak wysoki potencjał cieplarniany – w niektórych przypadkach tysiące razy wyższy niż CO2. W efekcie oba związki zaczęły być stopniowo wycofywane na mocy poprawek do tego samego protokołu – kopenhaskiej i z montrealskiej (z, odpowiednio, 1992 i 1997 r.) oraz z Kigali (2016 r.).

HFO-1234yf i związki pokrewne reklamowane są jako kolejna alternatywa i rozwiązanie „przyjazne klimatowi”. Jednak ze względu na ich potencjał do generowania zanieczyszczeń w formie TFA trudno uznać je za przyjazne dla środowiska. W rozwiązaniu problemu nie pomagają obecne regulacje dotyczące PFAS.

Większość przepisów powstawała z myślą o „klasycznych” przedstawicielach tej grupy, takich jak PFOA czy PFOS – związkach o długich łańcuchach węglowych, kumulujących się w tkance tłuszczowej. TFA jest zbudowany zupełnie inaczej: to najkrótszy łańcuchowo związek w całej rodzinie, wyjątkowo mobilny i rozpuszczalny w wodzie. Przez lata umykał on regulatorom – mimo że dziś jest najliczniej występującym PFAS w środowisku.

TFA jest w wodzie i żywności, substancja nie jest monitorowana

Badanie z Lancaster sugeruje, że przed TFA właściwie nie ma ratunku. Związek trafia praktycznie wszędzie tam, gdzie krąży woda. Istniejące regulacje nie ułatwiają sprawy. Od 12 stycznia 2026 r. w Unii Europejskiej obowiązuje limit 0,5 µg/l dla sumy 20 substancji z grupy PFAS w wodzie pitnej. TFA jednak brak na tej liście. Obecnie trwa spór, czy związek ten powinien zostać w niej uwzględniony – tym bardziej że w niektórych lokalizacjach mógłby samodzielnie przekroczyć unijny limit „sumy PFAS”.

Niektóre kraje członkowskie radzą sobie na własną rękę, ustalając progi krajowe. Niemcy przyjęły wartość orientacyjną na poziomie 60 µg/l, Walonia i Holandia – 2,2 µg/l, a Flandria – 15,6 µg/l. Tak duża rozbieżność w limitach pokazuje, jak daleko do konsensusu w kwestii „bezpiecznego” poziomu ekspozycji. Warto zaznaczyć, że Polska nie ustaliła „dedykowanego” limitu dla tej substancji.

Gdyby nawet udało się osiągnąć porozumienie w sprawie ograniczeń, usunięcie TFA z wody pitnej będzie wyjątkowo trudne. W przypadku kwasu trifluorooctowego standardowe metody uzdatniania, jak chlorowanie czy filtracja przez węgiel aktywny, są właściwie nieskuteczne. Jedynym sprawdzonym rozwiązaniem pozostaje odwrócona osmoza – technologia droga i trudna do wdrożenia na skalę całych sieci wodociągowych. W efekcie raz uwolniony do środowiska TFA zostaje w nim na bardzo długo.

Poza wodą pitną kwas trifluorooctowy wykrywany jest też w żywności, szczególnie owocach i warzywach. W jednym z międzynarodowych badań ok. 15 proc. przebadanych próbek przekraczało próg raportowania ustalony przez unijne laboratorium referencyjne. Związek bez trudu przenika też do organizmu – jest rutynowo wykrywany w ludzkiej krwi i moczu. Również temu problemowi trudno zapobiec. Większość domowych filtrów do wody nie wychwytuje TFA. Nie pomoże też zmiana nawyków żywieniowych.

Jedyną nadzieją są zmiany regulacyjne: objęcie TFA jednolitym unijnym limitem dla wody pitnej, rozszerzony monitoring i większa ostrożność przy wprowadzaniu kolejnych generacji czynników chłodniczych – i innych substancji, które mają być „ekologicznym” zamiennikiem dla szkodliwych poprzedników.

Zdjęcie tytułowe: shutterstock/CuteCharacters

Autor

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.