Narkotyki to problem nie tylko zdrowotny i społeczny. Substancje psychoaktywne zagrażają również ekosystemom. Źródłem zanieczyszczeń są także „zwykłe” leki.
Narkotyki szkodzą zdrowiu – ludzi i zwierząt. Środki psychoaktywne trafiają do akwenów ze ściekami i odkładają się m.in. w tkankach ryb. Źródłem zanieczyszczeń są również zwykłe farmaceutyki. Substancje takie, jak kokaina, metamfetamina, antydepresanty czy antybiotyki, mogą zaburzać nie tylko metabolizm, ale również wzorce zachowań, sprawiając, że niektóre zwierzęta stają się łatwiejszym łupem dla drapieżników. Eksperci alarmują, że problem narasta i stanowi zagrożenie dla bioróżnorodności.
- Czytaj także: Europejskie firmy eksportują pestycydy zakazane w UE. Część toksyn wraca na europejskie stoły
Łososie na kokainie pływają więcej
O zjawisku mówi się od dawna, choć jego skala i skutki są trudne do oszacowania. Nowe światło na sprawę rzuca eksperyment przeprowadzony przez międzynarodowy zespół naukowców z Griffith University, Szwedzkiego Uniwersytetu Nauk Rolniczych (SLU), Zoological Society of London i Instytutu Maxa Plancka. Eksperci po raz pierwszy sprawdzili w warunkach naturalnych, jak zanieczyszczenie wód kokainą wpływa na dzikie ryby.
105 dwuletnich łososi atlantyckich z hodowli wyposażono w implanty powoli uwalniające kokainę lub jej główny metabolit – benzoiloekgoninę. Ta ostatnia jest zwykle wykrywana w środowisku w wyższych stężeniach niż sam narkotyk. Grupa kontrolna otrzymała implanty bez substancji czynnej. Każdą rybę wyposażono w nadajnik akustyczny, po czym wszystkie wypuszczono do jeziora Vättern i śledzono ich aktywność przez osiem tygodni.
Okazało się, że obie substancje wyraźnie zmieniały zachowanie ryb – ale metabolit oddziaływał na zwierzęta znacznie silniej niż sama kokaina. Łososie pod wpływem benzoiloekgoniny pływały tygodniowo nawet 1,9 raza dalej (prawie 14 km więcej) niż ryby kontrolne, a ich zasięg był o ok. 12,3 km większy (wzrost o 60 proc.). Dla porównania łososie pobudzone kokainą pływały o 5 km więcej niż ich „koledzy” z grupy kontrolnej. W dodatku zmiany nasilały się z czasem.
Według autorów badania pokonywane odległości decydują o tym, „co ryba zjada, kto zjada ją i jak zorganizowane są populacje”. Zmiana tych wzorców może mieć nieprzewidywalne skutki dla ekosystemów. Skażenie wód narkotykami może też ograniczać przeżywalność czy rozród ryb – i ich wartości odżywcze dla „konsumenta końcowego”, czyli człowieka.
Pstrągi uzależniają się od metamfetaminy
Kokaina to nie jedyny narkotyk wpływający na zachowania ryb. W 2021 r. „Journal of Experimental Biology” opublikował wyniki badania przeprowadzonego przez ekspertów z Czeskiego Uniwersytetu Nauk Przyrodniczych w Pradze. W ramach eksperymentu czterdzieści pstrągów potokowych trafiło do wody z metamfetaminą – w stężeniu spotykanym poniżej oczyszczalni ścieków w Czechach i na Słowacji.
Ryby spędziły w zbiorniku osiem tygodni, po czym zostały przeniesione do czystej wody. Co drugi dzień miały możliwość powrotu do wody ze śladami narkotyków. Pstrągi wcześniej eksponowane na metamfetaminę wyraźnie preferowały płyn ze stymulantem – co świadczyło o objawach „głodu”. Ponadto pstrągi były mniej aktywne, a ślady metamfetaminy wykrywano w ich mózgach jeszcze dziesięć dni po zakończeniu ekspozycji. Według naukowców w warunkach naturalnych zaobserwowany mechanizm mógłby skłaniać ryby do gromadzenia się w pobliżu punktów zrzutu ścieków – miejsc szczególnie niekorzystnych dla ich przetrwania.
Podobną zależność opisał w 2013 r. „Science”. Według ustaleń naukowców z Uniwersytetu w Umeå dzikie okonie narażone na oksazepam – lek przeciwlękowy z grupy benzodiazepin wykrywany poniżej oczyszczalni ścieków – jadły szybciej, stawały się odważniejsze i mniej „uspołecznione”. Ryby trzymały się z dala od stada i stawały się łatwiejszym łupem dla drapieżników. Zdaniem badaczy tego typu zmiany behawioralne mogą zaburzać funkcjonowanie łańcucha pokarmowego i przyczyniać się do nasilenia zakwitów glonów.
Morfina, heroina, metadon, fentanyl również trafiają do środowiska
Kokaina, metamfetamina czy oksazepam to wycinek szerszego zjawiska. Przegląd literatury dotyczący nielegalnych substancji w wodach powierzchniowych wskazuje, że stymulanty i opioidy – w tym morfina, heroina, metadon, fentanyl – regularnie trafiają do środowiska wraz ze ściekami, bo większość oczyszczalni nie ma odpowiednich technologii do całkowitej eliminacji tych substancji. Skutki ekspozycji na te związki obejmują m.in. stres oksydacyjny, zaburzenie pracy mitochondriów, zmiany wzorców aktywności przez wpływ na układ dopaminergiczny (odpowiada za motywację) oraz zmiany w mózgu i wątrobie, podobne do tych opisywanych u ssaków.
Skalę problemu potwierdza największe jak dotąd badanie zanieczyszczenia rzek farmaceutykami, prowadzone przez Global Monitoring of Pharmaceuticals Project z Uniwersytetu w Yorku. Eksperci przeanalizowali ponad tysiąc punktów w 258 rzekach w 104 krajach pod kątem 61 substancji czynnych. Zanieczyszczenie wykryto niemal we wszystkich rzekach (z wyjątkiem trzech), a w ponad jednej czwartej punktów stężenia przekraczały poziomy potencjalnie toksyczne dla organizmów wodnych. Najczęściej wykrywano karbamazepinę, metforminę i kofeinę. Najbardziej zanieczyszczone okazały się rzeki krajów o niższych i średnich dochodach, ze słabiej rozwiniętą infrastrukturą ściekową.
Badanie z marca 2026 r. pokazuje z kolei, jak zanieczyszczenie farmaceutykami odbija się na naszej diecie. Naukowcy z Uniwersytetu w São Paulo zbadali rzekę Piracicaba w Brazylii pod kątem obecności dwunastu antybiotyków. W tkankach lokalnie poławianych ryb lambari wykryto chloramfenikol – antybiotyk zakazany w brazylijskiej hodowli zwierząt ze względu na toksyczność. Substancja okazała się wyjątkowo trwała: jej okres półtrwania w tkankach przekraczał 90 dni. Badacze odnotowali też zwiększone uszkodzenia DNA w komórkach krwi eksponowanych ryb.
Naukowcy apelują o „zielone” leki
Wobec rosnącej liczby dowodów wpływ pozostałości leków i narkotyków na ekosystemy nie budzi wątpliwości. W 2024 r. grupa naukowców opublikowała na łamach „Nature Sustainability” apel o projektowanie bardziej ekologicznych farmaceutyków. Autorzy przekonują w nim, że zanieczyszczenie ekosystemów substancjami czynnymi leków to poważne zagrożenie dla bioróżnorodności i zdrowia publicznego.
Eksperci proponują podejście „benign-by-design” – projektowanie leków tak, by zachowywały skuteczność, ale szybciej i pełniej rozkładały się w środowisku. Domagają się również wprowadzenia przez regulatorów progów trwałości środowiskowej dla nowych substancji. Zwracają też uwagę na potrzebę bardziej „zrównoważonego” przepisywania leków, rozwijania świadomości społecznej w tym zakresie i budowania bardziej nowoczesnej infrastruktury ściekowej.
–
Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Ground Picture



