Udostępnij

Żuławy i Gdańsk pod wodą? Bałtyk podniesie się o pół metra

12.09.2026

Poziom mórz na świecie rośnie coraz szybciej, a procesu nie da się już cofnąć – ocean nagrzewa się z opóźnieniem, a lądolody będą topnieć przez stulecia niezależnie od tego, kiedy ograniczymy emisje. Nowy raport przygotowany na zlecenie sekretarza generalnego ONZ mówi, że wzrost, który już nastąpił, jest w ludzkiej skali czasu zasadniczo nieodwracalny. Zagrożone są nie tylko odległe państwa wyspiarskie. Problem dotyczy również Europy i polskiego wybrzeża – szczególnie okolic Gdańska i Żuław.

Raport „Challenges related to sea level rise and ways and approaches to address it” został przygotowany na zlecenie sekretarza generalnego ONZ i opublikowany 31 sierpnia. Jego przesłania nie należy ignorować: – Poziom mórz na całym świecie rośnie coraz szybciej w wyniku emisji gazów cieplarnianych powodowanych przez działalność człowieka, a wzrost, który już nastąpił, jest „zasadniczo nieodwracalny” w ludzkiej skali czasowej.

Morza i oceany coraz bardziej wzbierają

Z raportu wynika, że średni globalny poziom morza w 2024 r. zwiększył się o około 5,9 mm. To najwyższa roczna wartość od początku pomiarów satelitarnych. Dla porównania średnie tempo wzrostu w latach 1993–2024 wynosiło około 3,4 mm rocznie. Z kolei w latach 2014–2023 to już około 4,7 mm rocznie. Prognozy wskazują, że pod koniec tego stulecia tempo wzrostu poziomu mórz może przekroczyć 10 mm rocznie.

Tempo nie jest przy tym równe na całym globie. Kraje wyspiarskie Pacyfiku doświadczają wzrostu poziomu morza dwukrotnie szybszego niż średnia światowa i to właśnie tam raport został przedstawiony. Dokument zaprezentowano 31 sierpnia w Palau, podczas 55. spotkania przywódców Forum Wysp Pacyfiku.

Co warto dodać, nie chodzi tu tylko o konsekwentny i nieuchronny wzrost poziomu morza. Wraz ze wzrostem jego poziomu nawet stosunkowo niewielkie sztormy i przypływy mogą powodować znacznie poważniejsze skutki.

– Z powodu kolejnych niepowodzeń w ograniczaniu wykorzystania paliw kopalnych przez najbogatsze i emitujące najwięcej gazów cieplarnianych państwa świata wszystkie kraje nadbrzeżne, a w szczególności małe rozwijające się państwa wyspiarskie, stoją w obliczu przyszłości, w której skutki zmiany klimatu będą nieustannie narastać, choć w większości przypadków państwa te w niewielkim stopniu przyczyniły się do ich powstania – powiedział Bill Hare, dyrektor generalny Climate Analytics.

Zagrożona jest także Polska

Polska nie znajduje się oczywiście w tej samej sytuacji co najniżej położone państwa Pacyfiku. Nie oznacza to jednak, że wzrost poziomu Bałtyku będzie dla naszego kraju obojętny. Pozostaje tylko kwestia, jak bardzo w naszym przypadku podniosą się wody Bałtyku w przyszłości.

– Obecne projekcje wzrostu poziomu oceanów do końca stulecia i w kolejnych stuleciach są obciążone dużymi niepewnościami, bo w dużej mierze zależą od wkładu topniejących lądolodów Grenlandii i Antarktydy, których długoterminowa stabilność wciąż jest nierozwiązanym problemem – mówi nam Piotr Florek z Fundacji Edukacji Klimatycznej, zajmujący się modelowaniem danych klimatycznych.

– Dodatkowo, to jak projekcje globalne przekładają się na regionalne zmiany, na przykład na polskim wybrzeżu Bałtyku, zależy od lokalnych uwarunkowań geologicznych i tektonicznych, jak ruchy izostatyczne będące konsekwencją ustąpienia lądolodu skandynawskiego tysiące lat temu, po zakończeniu ostatniej epoki lodowej – wyjaśnia ekspert.

Pół metra więcej na polskim wybrzeżu. Ale to nie wszystko

Szczególne znaczenie ma w tym przypadku wschodnia część polskiego wybrzeża. Badania dotyczące podatności Polski na wzrost poziomu morza wskazują, że jednym z najbardziej zagrożonych obszarów jest obszar Gdańska oraz Żuławy.

– W przypadku polskiego wybrzeża Bałtyku obecne prognozy mówią o zagrożeniu wzrostem poziomu morza o około 0,5 m do końca stulecia. Oprócz wspomnianych wyżej niepewności warto też pamiętać że oprócz średniego, długoterminowego wzrostu poziomu morza liczą się też jego ekstrema, związane z występowaniem fal sztormowych – zwraca uwagę nasz rozmówca.

W przyszłości wyższy poziom morza będzie oznaczał, że do wystąpienia niebezpiecznych powodzi potrzebny będzie mniejszy sztorm niż obecnie.

– Mieszkańcy szczególnie zagrożonych, nisko położonych rejonów muszą się więc przygotowywać nie tylko do warunków typowych, ale też takich, które mogą wystąpić tylko kilka razy w ciągu stulecia, ale których skutki potencjalnie mogą zagrozić dorobkowi całego życia, a także samemu zdrowiu i życiu – mówi Florek.

Żuławy Wiślane to obszar wyjątkowy w skali kraju: znaczna jego część leży poniżej poziomu morza, a najniżej położony punkt w Polsce, w okolicach Raczek Elbląskich, znajduje się prawie dwa metry pod tym poziomem. Tereny te funkcjonują dzięki systemowi wałów, kanałów i przepompowni, które nieprzerwanie odprowadzają wodę. Każdy centymetr wzrostu poziomu Bałtyku zwiększa obciążenie tego systemu.

Nawet 1,2 mld uchodźców

Skala problemu na świecie jest jednak znacznie większa niż w przypadku Polski. ONZ podaje, że około 770 mln ludzi mieszka obecnie na terenach położonych mniej niż pięć metrów nad linią przypływu. To mniej więcej jedna na dziesięć osób na Ziemi.

Według analiz przytoczonych przez ONZ do 2050 r. wzrost poziomu morza oraz związane z nim skutki zmiany klimatu mogą przyczynić się do przemieszczenia nawet 1,2 mld ludzi. Nie oznacza to, że wszystkie te osoby zostaną zalane przez wodę. Chodzi o rosnące zagrożenie dla miejsc zamieszkania, infrastruktury, rolnictwa, zasobów wody i warunków życia, które może wymuszać migrację.

– Raport sekretarza generalnego doskonale przedstawia skalę zagrożenia, a także różne sposoby, w jakie społeczność międzynarodowa musi na nie odpowiedzieć. Obejmuje to zwiększenie finansowania adaptacji do zmiany klimatu oraz strat i szkód, a także dostosowanie redukcji emisji do limitu 1,5°C określonego w porozumieniu paryskim – zwraca uwagę Hare.

Biliony dolarów strat

Rosnący poziom mórz staje się również problemem ekonomicznym. Według ONZ wartość szkód dotyczących infrastruktury przybrzeżnej już przekracza 1,8 bln dolarów. Bez odpowiednich działań adaptacyjnych globalne roczne straty pod koniec wieku mogą sięgać od około 1,2 do 4 bln dolarów.

Dla części państw wyspiarskich stawką może być jednak znacznie więcej niż pieniądze. Stopniowe tracenie powierzchni kraju może oznaczać konieczność przesiedlania mieszkańców, utratę ziemi uprawnej, słodkiej wody, infrastruktury. To też utrata miejsc ważnych dla kultury i historii.

Raport ONZ zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. Nawet ustabilizowanie globalnego ocieplenia na poziomie 1,5 st. C nie oznacza końca wzrostu poziomu mórz.

Powód jest prosty: oceany reagują na ocieplenie z dużym opóźnieniem, a lądolody mogą tracić masę przez bardzo długi czas. Stabilizacja temperatury nie cofnie więc procesów, które już zostały uruchomione.

Dla porównania – górna granica prognozowanych rocznych strat, 4 bln dolarów, przekracza roczne PKB większości państw świata. Mowa przy tym o kwocie powtarzającej się co roku, a nie o jednorazowym koszcie katastrofy.

„Sygnał alarmowy jest ogłuszający”

Przesłanie raportu jest więc jednoznaczne: wzrost poziomu mórz jest już trwającym kryzysem, a nie zagrożeniem odległej przyszłości. Świat może ograniczyć skalę przyszłych strat. Wymaga to jednak jednoczesnego szybkiego ograniczenia emisji. Potrzebne są przy tym ogromne inwestycje w przystosowanie się do zmian, których nie da się już całkowicie uniknąć.

– Nawet gdyby ten raport istniał w oderwaniu od innych wydarzeń, byłby sygnałem alarmowym dla przywódców największych emitentów, że ich brak działania stwarza poważne zagrożenia dla przyszłości, obok skutków, które już możemy obserwować wokół nas – zwraca uwagę Hare.- Jednak gdy te skutki są tak namacalne, jak w ostatnim czasie – setki, jeśli nie tysiące osób zginęły w powodziach w Nepalu, dziesiątki tysięcy zmarły w wyniku fal upałów w całej Europie, a straty gospodarcze już szacuje się na setki miliardów dolarów – sygnał alarmowy jest ogłuszający – dodaje.

Zdjęcie tytułowe: Shutterstock/BelusUAB

Autor

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracujący od lat z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.