Dane o ocieplającym się klimacie i skutkach tego dla Polski, przyroda rozumiana jako infrastruktura, naturalne rzeki, lasy i mokradła niezbędne dla naszego bezpieczeństwa – takiej dawki wiedzy naukowej w Sejmie nie było od dawna. Zauważył to zresztą marszałek Włodzimierz Czarzasty, który – otwierając Narodową debatę o bezpieczeństwie klimatycznym Polek i Polaków – cytował wypowiedzi o „OZE-sroze” i „czarnym złocie”. Apelował o wsparcie w walce z „bzdurami”. Jednak choć sejmowa Sala Kolumnowa była w czasie debaty pełna, to samych polityków pojawiło się niewielu.
Po najsilniejszej fali upałów tego lata ponad 80 polskich naukowców zaapelowało do marszałka Sejmu o debatę na temat zagrożeń klimatycznych. Włodzimierz Czarzasty spotkał się z ekspertami i zgodził zorganizować debatę, która odbyła się 7 września. W sumie kilkudziesięciu ekspertów i ekspertek po raz pierwszy mówiło w Sejmie o bezpieczeństwie klimatycznym w takiej formule – i w taki sposób.
Bo prezentowane przez nich fakty nie są zaskakujące dla nikogo, kto klimatem i przyrodą się interesuje. Nowością jest za to sposób, jak o nich mówią. Jak zauważył sam marszałek Czarzasty, klimat ma przestać być “abstrakcją”, czymś traktowanym jako problem jedynie przyszłych pokoleń czy niedźwiedzi polarnych.
Naukowcy mówili o tym, że świat przekracza właśnie próg 1,5 stopnia ocieplenia – uznawany za “umiarkowanie bezpieczny”, jakie są prognozy ocieplenia na kolejne dekady, jak zmieniają się średnie wartości opadów czy poziom morza. Ale wykazali też konkretne konsekwencje tych zmian, które widzimy w Polsce: 800 małych rzek, które zupełnie wyschły; przeciążone szpitale w czasie fali upałów; powódź z 2024 roku. I punkt po punkcie pokazywali, w jaki dokładnie sposób zmiana klimatu wpływa na nasze bezpieczeństwo.
Jak mówił klimatolog prof. Szymon Malinowski, nakładające się skutki zmiany klimatu mogą sparaliżować nasze służby. Przywołał on – jak podkreślił całkowicie realistyczny – scenariusz, w którym po długim okresie suszy i upałów zaczyna się wielkoskalowy pożar w Puszczy Kampinoskiej na obrzeżach Warszawy. Kierowane są do niego znaczne siły straży pożarnej. A jednocześnie na południu Polski niż genueński przynosi gwałtowne opady i powódź – i brakuje sił, aby odpowiedzieć na oba kryzysy na raz.
Dr Paulina Sobiesiak-Penszko mówiła, że zmiana klimatu zagraża bezpieczeństwu żywnościowemu we wszelkich aspektach – będzie nie tylko zmniejszać plony, uderzać w opłacalność działalności rolnej, ale też pogarszać jakość żywności czy zaburzać łańcuchy dostaw. Skutki uderzą w gospodarkę także na wiele innych sposobów – między innymi windując ceny ubezpieczeń lub sprawiając, że coraz częściej ubezpieczenie np. domu nie będzie możliwe. Produkcja energii czy w ogóle funkcjonowanie przemysłu może być utrudnione lub nawet uniemożliwione z powodu upałów, braku wody do chłodzenia czy innych efektów zmiany klimatu.
Politycy – ci, którzy byli i zabierali głos na debacie – zgadzali się z tą oceną. – To kurczące się zasoby wody mogą ograniczać rozwój, mogą potęgować zagrożenie pożarowe – mówiła Paulina Hennig-Kloska, ministra klimatu i środowiska. Jednak w wypełnionej Sali Kolumnowej polityków było stosunkowo niewielu – pojawiła się większość kierownictwa resortu klimatu, przedstawiciele kilku innych resortów i pojedynczy posłowie i senatorowie (m.in. Magdalena Biejat i Klaudia Jachira).
Organizatorzy debaty i zaangażowani w nią eksperci nie mają oczywiście złudzeń, że jedno wydarzenie samo w sobie zmieni kurs całej polityki klimatycznej. Jednak na tym nie zamierzają poprzestać. Jak mówił prof. Szymon Malinowski, po debacie eksperci nie tylko odpowiedzą na wszystkie zadawane pytania i dopracują rekomendacje, ale też będą sprawdzać, czy te są wdrażane przez rząd i polityków.
Polityka na czas kryzysu klimatycznego
Eksperci uczestniczący w debacie nie tylko wskazywali na zagrożenia klimatyczne i problemy z radzeniem sobie ze skutkami globalnego ocieplenia, ale też przedstawili konkretne rekomendacje dla polityków.
Zdaniem naukowców potrzebne są fundamentalne zmiany dotyczące zarządzania wodami: pełne powiązanie gospodarki wodnej z planowaniem przestrzennym, odejście od przestarzałych melioracji osuszających na rzecz retencji krajobrazowej, odtwarzania mokradeł oraz renaturyzacji rzek. Dodatkowo Sejm powinien regularnie otrzymywać międzyresortowe sprawozdania z zasobów wodnych kraju. Zmiany powinny nastąpić także w gospodarce leśnej, gdzie w części lasów – szczególnie tych na obszarach podmokłych – powinniśmy skończyć z wycinką drzew.
Polska, w przeciwieństwie do niektórych innych krajów europejskich, wciąż nie ma własnego prawa klimatycznego. To powinno się zmienić – i to pilnie. Taka ustawa nie tylko zobowiązałaby państwo do konkretnych działań na rzecz ograniczenia zmiany klimatu i przygotowania się na jej skutki, ale też dała stabilność i przewidywalność dla biznesu i obywateli.
Aby zwiększyć bezpieczeństwo w obliczu zmiany klimatu, naukowcy rekomendują przeprowadzenie audytu i oceny odporności placówek medycznych na wielodniowe fale upałów. Ograniczenie skutków ocieplenia dla rolnictwa wymaga szeregu działań, dlatego eksperci zalecają stworzenie Krajowego Programu Adaptacji Rolnictwa. Ważne jest oparcie produkcji na zasobach przyrodniczych (ochrona gleby, wody i bioróżnorodności) oraz skrócenie łańcuchów dostaw – tak, aby kataklizmy klimatyczne w innych częściach świata nie groziły nam wzrostem cen czy brakami żywności. Powrócił także pomysł stworzenia Centrum Transformacji Energetycznej (o którym mówiło się przed wyborami), które koordynowałoby regulacje, dane i przepływy finansowe w sektorze.
- Czytaj także: „Klęska nieurodzaju” Nie wystarczy czekać na deszcz
W czasie debaty bardzo mocno podkreślono znaczenie przyrody dla naszego bezpieczeństwa. Jak mówił prof. Piotr Skubała (Uniwersytet Śląski), dzika przyroda “nie jest czymś, co dobrze byłoby mieć, nie jest luksusem, lecz naszą infrastrukturą krytyczną”. – Nasze lasy, rzeki, mokradła, gleby, żywe ekosystemy zatrzymują wodę, chłodzą krajobraz, chronią nas przed powodzią, magazynują węgiel, wpływają na nasze zdrowie, podtrzymują produkcję żywności – wymieniał. Jak podkreślił ten system warunkuje nasz byt i bezpieczeństwo.
– Mechanizm jest prosty: kiedy degradujemy przyrodę, demontujemy własny system bezpieczeństwa. Osuszone mokradło gorzej zatrzymuje wodę, zdegradowany las jest mniej odporny na susze i pożary, uszczelniona powierzchnia miasta zwiększa ryzyko powodzi oraz upałów – mówił. W myśl rekomendacji najważniejsze ekosystemy – lasy, rzeki, mokradła – powinny otrzymać prawny status infrastruktury krytycznej. Za tym miałoby iść finansowanie utrzymania ich w dobrej kondycji. Tak, jak finansuje się obecnie drogi czy sieci energetyczne.
Rekomendacje nie tylko zostały zawarte w wypowiedziach w Sejmie, ale także w przygotowanym specjalnie na debatę dokumencie.
Jak mówić o klimacie?
Lwia część debaty była poświęcona kwestiom rozwiązań dotyczących natury, infrastruktury czy energetyki, jednak przewijał się przez nią także wątek komunikacji i edukacji. To brak w tej ostatniej był wskazywany przez ekspertów jako przyczyna wielu problemów środowiskowych.
– Nie możemy w sprawie polityki klimatycznej tylko ludzi straszyć. Na strachu wywrócił się Zielony Ład. Nie możemy ludziom mówić, co mają robić natychmiast, tylko pokazywać rozwiązania, do których ludzie będą przekonani – ocenił marszałek Włodzimierz Czarzasty. Ostrzegł, że “jeżeli ludzi nie przekonamy, to populizm w tej sprawie zwycięży” i wspomniał o przykładzie niedawnego zwycięstwa wyborczego skrajnie prawicowej partii AfD w jednym z niemieckich krajów związkowych.
Prof. Marek Konarzewski, prezes PAN, wskazał zaś na potrzebę kontynuowania debaty o wyzwaniach i rozwiązaniach klimatycznych po wydarzeniu w Sejmie. – Bo przecież nie o to chodzi, żebyśmy dzisiaj mówili tylko do siebie. Ten głos musi być słyszalny na zewnątrz – podkreślił.
Eksperci apelowali do polityków także o to, żeby poważnie potraktowali zagrożenie dezinformacją. – Dlaczego jest ona tak groźna? Bo narusza spójność społeczną, polityczną i gospodarczą – mówił prof. Szymon Malinowski. W jego ocenie dezinformacja klimatyczna ma większy wpływ na politykę międzynarodową, niż nam się wydaje. Jako przykład podał upadek protokołu z Kioto, czyli porozumienia na rzecz ograniczania emisji gazów cieplarnianych z lat 90.
– W coraz bardziej chaotycznej rzeczywistości są coraz lepsze warunki dla dezinformacji. Jesteśmy poddawani praniu mózgów na szeroką skalę i to jest część szerszej operacji prowadzonej przeciwko Polsce i ogólnie przeciwko demokratycznym krajom – powiedział prof. Malinowski. Dlatego – rekomendują eksperci uczestniczący w debacie – walka z dezinformacją powinna stanowić element strategii obronnej kraju.
To tym ważniejsze, że im bardziej postępować będzie ocieplenie klimatu, tym groźniejsza stanie się dezinformacja. – Gwałtowne zmiany klimatu prowadzą do pogłębiającego się chaosu, co ułatwia sianie dezinformacji – mówił naukowiec.
Debata była współorganizowana przez marszałka Sejmu, Koalicję Klimatyczną i Polską Akademię Nauk.



