Od ponad 100 dni średnia temperatura oceanów i mórz na całym świecie notuje rekordowe wartości. To kolejny przejaw postępującego globalnego ocieplenia. Problem coraz cieplejszych akwenów dotyczy także naszego podwórka. Federalna Agencja Morska i Hydrograficzna w Hamburgu uznała, że Morze Północne i Bałtyk są zdecydowanie za ciepłe, a to oznacza poważne konsekwencje dla ryb, plażowiczów i nas wszystkich.
Niedawno informowaliśmy o rekordowych temperaturach Morza Śródziemnego. W pobliżu Majorki na początku sierpnia temperatura wody osiągnęła 33 st. C, co jest bardziej typowe dla regionów tropikalnych niż obszarów leżących daleko na północ od Zwrotnika Raka. Jednocześnie meteorolodzy obserwują niepokojący rozwój dodatniej fazy ENSO – El Niño. Już teraz wiemy, że El Niño będzie prawdopodobnie najsilniejsze w historii, co będzie miało konsekwencje dla całego świata. Teraz dowiadujemy się, że od wielu tygodni globalna temperatura oceanów i mórz utrzymuje się na rekordowym poziomie.
Nieprzerwany od blisko czterech miesięcy rekord
Od ponad 100 dni temperatura oceanów i mórz na świecie jest rekordowo wysoka. Kulminacja przypadła na 22 sierpnia, gdy średnia temperatura powierzchni oceanów poza strefami polarnymi osiągnęła 21,10 st. C. To najwyższa wartość od początku pomiarów satelitarnych Copernicusa w 1979 r. Poprzedni rekord dla sierpnia, ustanowiony w 2023 r., wynosił 20,98 st. C.
Nie był to zresztą jedyny rekord tego miesiąca: sierpień 2026 r. był najcieplejszym sierpniem w historii i zrównał się z lipcem 2023 r. jako najcieplejszy miesiąc w ogóle. Według Copernicusa liczba dni z morskimi falami upałów na świecie wzrosła ponad trzykrotnie od początku lat 90.
Wpływa na to rozwijająca się ciepła faza ENSO, ale nie tylko. To przede wszystkim konsekwencja globalnego ocieplenia, na co zwracają uwagę naukowcy z Climate Central.
– Reperkusje rekordów są poważne – od zmian w schematach występowania ekstremalnych zjawisk pogodowych do zagrożenia ekosystemów morskich, co ma wpływ na życie społeczności nadmorskich, ale i światowej gospodarki. Te rekordy możemy przypisać zmianie klimatu spowodowanej działalnością człowieka – powiedział dr Zachary Labe, klimatolog w Climate Central.
Climate Central to amerykańska organizacja pozarządowa, która zrzesza naukowców oraz dziennikarzy naukowych badających i komunikujących fakty dotyczące zmian klimatycznych.
Praktycznie na całym świecie, także u nas
Anormalnie wysokie temperatury światowego oceanu są notowane prawie wszędzie. Towarzyszą temu tzw. morskie fale upałów. To ekstremalne zjawisko oceanograficzne polegające na utrzymywaniu się przez dłuższy czas anomalnie wysokich temperatur wody w określonym regionie w porównaniu do wieloletnich danych historycznych dla danej pory roku.

Jak podaje Climate Central, w sierpniu tego roku morska fala upałów objęła 17 proc. powierzchni wszystkich oceanów. Co więcej, analiza organizacji wskazywała, że 86 proc. obszaru tej fali upałów nie wystąpiłoby bez obecnego globalnego ocieplenia. To dotyczy także naszego regionu. Powyższa mapa pokazuje, że niemal każdy skrawek europejskich akwenów doświadczył temperatur, które nie byłyby możliwe bez globalnego ocieplenia
Morze Północne i Bałtyckie są za ciepłe
– Morze Północne i Bałtyk są zdecydowanie za ciepłe. Zagraża to rodzimym gatunkom zwierząt i dodatkowo pogłębia kryzys klimatyczny – ogłosiła Federalna Agencja Morska i Hydrograficzna w Hamburgu.

Jak podaje Agencja, średnia temperatura wód Morza Północnego wyniosła 15,6 st. C, czyli niemal 1 stopień powyżej średniej z lat 1997-2021. Zaobserwowano tam także morskie fale upałów. Tego lata wody wokół wyspy Helgoland doświadczyły co najmniej 66 dni z morskimi falami upałów. 1 lipca woda była tam o blisko 4 st. C cieplejsza niż być powinna.
– Nowe rekordowe temperatury w południowej części Morza Północnego i 66 dni morskich fal upałów u wybrzeży Helgolandu wyraźnie pokazują, że ekstremalne zjawiska upałów mają również znaczący wpływ na nasze lokalne morza – powiedział Tim Kruschke, kierownik działu ds. klimatu morskiego w BSH
Temperatury zmieniają Morze Bałtyckie
Jak podaje BSH, tego lata Bałtyk był cieplejszy niż zwykle. Średnia temperatura wyniosła 17,2 st. C, to prawie 1 st. C więcej niż wynosi średnia wieloletnia. Pozornie mała różnica, ale Bałtyk ociepla się bardzo szybko, choć nie każdego lata musi być ekstremalnie ciepły.
– Temperatura wód powierzchniowych południowego Bałtyku, w tym Polskiej Wyłącznej Strefy Ekonomicznej wzrastała w ciągu ostatnich 40 lat o około 0,5 st. C na dekadę – mówi dla SmogLabu oceanolog Jacek Piskozub, profesor Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk. – Jest to trend bardzo podobny do tego dla temperatury powietrza w warstwie przypowierzchniowej w Polsce. Dotyczy to wszystkich pór roku i jest o mniej więcej dwa razy szybszy niż średnia dla całej naszej planety.
Taki stan rzeczy nie pozostaje bez wpływu na nasze morze.
– Ten szybki przyrost powoduje obserwowaną zwiększoną stratyfikację, gdyż głębsze wody ogrzewają się wolniej. Jest to najprawdopodobniej jedną z przyczyn zwiększania się stref beztlenowych przy dnie Bałtyku, gdyż większa stratyfikacja oznacza utrudnione mieszanie wód w pionie, a zatem mniejszy transport tlenu w głąb toni wodnej – mówi prof. Piskozub. – Te rosnące strefy beztlenowe są bezpośrednią przyczyną zmniejszania się populacji dorsza, którego młode osobniki żerują przy dnie, a w obszarach bez tlenu oczywiście nie mogą tego robić – dodaje.
Stratyfikacja to różnica gęstości wód powierzchniowych i przydennych
Dodatkowo wzrost temperatur wód Bałtyku sprzyja innym gatunkom ryb, co wcale nie jest dobrą informacją.
– Jednocześnie na zachodnim Bałtyku wody zimą bywają już za ciepłe na tarło śledzia, co powoduje, że i ten gatunek jest coraz rzadszy przynajmniej w części Bałtyku. Chociaż ostatnia chłodna zima może dać mu szansę na przejściowe odrodzenie populacji. Natomiast spodziewana kontynuacja wzrostu temperatury będzie z konieczności prowadzić do utraty kolejnych obszarów lęgowych tego gatunku. Wyższe temperatury służą natomiast szprotom i gatunkom inwazyjnym – zauważa nasz rozmówca.
Ciepły Bałtyk, to zatruty Bałtyk
Wielu wydaje się, że jak Morze Bałtyckie będzie miało ze 23-25 stopni, to będzie dobrze. Niestety rzeczywistość jest rozczarowująca. Tutaj właśnie prof. Piskozub przypomina, że wzrost temperatury Bałtyku służy także sinicom. Zaznacza przy tym, że nie tylko sama temperatura jest problemem, a duża koncentracja fosforu w wodzie morskiej przy braku azotu, który sinice potrafią same wiązać.
– Jednak wyższe temperatury pozwalają na zakwity większej liczby gatunków sinic, pogłębiając problem – zwraca uwagę naukowiec. – A zakwity sinic to nie tylko brak możliwości kąpania się w morzu, ale również zagrożenie dla innych organizmów żyjących w tym środowisku, ponieważ wiele gatunków sinic produkuje toksyny szkodliwe nie tylko dla ssaków, ale także dla organizmów wodnych i ptaków.
Czytaj także: Globalne ocieplenie otwiera drzwi śmiertelnej bakterii. Jest w Bałtyku
Kubeł zimnej wody na zawiedzionych turystów
Polacy bardzo często narzekają na pogodę nad Morzem Bałtyckim. Ostatnie lata postępującej zmiany klimatu wpłynęły na nasze myślenie o pogodzie. A Bałtyk w tym roku absolutnie zimny w Sopocie nie był.
– Co do rzekomo zimnej wody w Bałtyku tego lata, to chociaż temperatura była niższa niż w kilku poprzednich latach, szczególnie w lipcu, to jednak nawet w tym miesiącu nie była niższa w porównaniu z poprzednimi dekadami – mówi Piskozub.
Dawniej parawany stawiano na plaży nie w celu odgrodzenia się od innych. Parawany odgradzały plażowiczów od zimnego, czasem nawet wręcz lodowatego wiatru wiejącego z północy.
– Temperatury wody o 2 stopnie niższe niż średnia z ostatnich lat to typowa temperatura sprzed 40 lat. Dowodzą tego wieloletnie zapisy temperatury, ale jako ktoś kto wychował się o zaledwie kilka minut pieszo od plaży, sam pamiętam jak w latach 70. czy 80. po południu plaże były puste, bo po prostu było na nich za zimno na opalanie się – wspomina nam prof. Piskozub.
– Teraz takie warunki uważane byłyby przez turystów za niezwykłą „zimnicę” i zmarnowane wakacje – mówi wprost.
Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Shaiith



