Udostępnij

Dwa lata po powodzi wciąż rozkładamy ręce. Odra znów ostrzega

15.09.2026

Dwa lata po katastrofalnej powodzi sytuacja w dorzeczu Odry znów jest poważna. Tym razem problemem jest brak wody. Susza, spadający poziom wód gruntowych, wysychające mokradła i niski stan rzek zwiększają także ryzyko kolejnych katastrof ekologicznych.

Eksperci przekonują, że rozwiązania trzeba zacząć wprowadzać nie tylko w korytach rzek, ale również w lasach, na polach i torfowiskach. – Zagrożenia dla rzek mają te same źródła i te same rozwiązania. Niestety jak do tej pory nie łączymy kropek – mówi Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.

Od powodzi do suszy

We wrześniu 2024 r. górna część dorzecza Odry została dotknięta katastrofalną powodzią. Dziś przyrodnicy i hydrolodzy zwracają uwagę na zupełnie inny obraz rzeki.

W całym dorzeczu utrzymuje się susza, spadają przepływy w rzekach, obniża się poziom wód gruntowych, a kolejne przypadki śnięcia ryb pokazują, że sytuacja pozostaje niestabilna. Na początku września Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał 35 ostrzeżeń dotyczących suszy hydrogeologicznej dla dorzecza Odry.

– Sytuacja, którą obserwujemy na rzekach, niepokoi, ale jeszcze groźniejsze jest to, czego nie widzimy: spadek poziomu wód gruntowych i podziemnych, czyli susza hydrogeologiczna – mówi Krzysztof Smolnicki, hydrogeolog, prezes Fundacji EkoRozwoju.

Radosław Gawlik (od lewej) i Krzysztof Smolnicki przy tablicy upamiętniającej powódź ’97 we Wrocławiu. Fot. K. Urban

To właśnie wody podziemne są jednym z najważniejszych, choć często niewidocznych elementów systemu wodnego. Korzystamy z nich nie tylko do celów pitnych, ale również do podlewania upraw.

– Ujęć podziemnych nie da się w nieskończoność pogłębiać, a wody podziemne, które teraz pobieramy, powstawały przed laty i z naszej perspektywy czasowej bywają często nieodnawialne – podkreśla Smolnicki.

Woda ucieka z krajobrazu

Zdaniem ekspertów odpowiedzią na narastający problem nie może być wyłącznie budowa kolejnych zbiorników. Kluczowe jest zatrzymywanie wody tam, gdzie spada deszcz. To oznacza zmianę sposobu gospodarowania całym krajobrazem – od lasów, przez tereny rolnicze, po mokradła i torfowiska.

– Rozwiązaniem na odtwarzanie zasobów wodnych jest odbudowa naturalnej retencji krajobrazowej. Budowa sztucznych zbiorników nie rozwiązuje sytuacji, bo woda z nich nie popłynie do góry i nie nawodni dużych obszarów. Jest w dodatku kosztowna i czasochłonna – mówi Smolnicki.

Radosław Gawlik zwraca uwagę na to, co dzieje się w lasach. Jego zdaniem gospodarka leśna powinna w większym stopniu uwzględniać konieczność zatrzymywania wody. Chodzi o rozwiązania stosowane na drogach leśnych, które pozwalają odprowadzać wodę na boki, zamiast umożliwiać jej szybki spływ całą długością drogi.

– Na drogach leśnych powinny być robione co 30 metrów takie miejsca, które puszczają wodę obok, a jeżeli nie, płynie ona tą drogą. Jeden solidny deszcz potrafi wyryć pół metra w tej drodze – opowiada Gawlik.

Na tym problem się nie kończy. Woda, która szybko spływa drogami leśnymi, trafia następnie do potoków i rzek. – Wymywa tę drogę, niszczy ją, ale bardzo szybko ta woda spływa do potoków i później do rzeki. Następnie zalewa nam miasta – wskazuje ekolog.

Powódź zaczyna się wcześniej niż w rzece

Doświadczenia z powodzi z 2024 r. pokazują, że nie zawsze można szukać przyczyn podtopień wyłącznie w głównym korycie rzeki. Smolnicki przywołuje badania Koalicji Ratujmy Rzeki prowadzone na zlewni Białej Lądeckiej powyżej Lądka-Zdroju.

– Bardzo dużo budynków i podtopień było związanych nie z samym korytem rzeki, tylko ze spływami, które nadchodziły w stronę lasu, w stronę łąk – mówi.

To oznacza, że działania przeciwpowodziowe powinny zaczynać się znacznie wyżej – w miejscach, gdzie woda zaczyna swoją drogę do rzeki.

Martwe drzewa też mogą pomóc. Rozwiązaniem nie zawsze musi być kosztowna infrastruktura. Smolnicki zwraca uwagę na znaczenie martwego drewna pozostającego w lesie.

– Przede wszystkim ważne jest pozostawianie posuszu drzewnego w lesie. To znaczy, żeby martwe drewno, martwe kłody były w lesie. One powodują, że gleba w okresach suchych się nie przesusza – wyjaśnia.

To ważne również podczas gwałtownych opadów. Przesuszona gleba gorzej przyjmuje wodę, która zamiast wsiąkać, szybko spływa po powierzchni. – Przesuszona gleba powoduje to, że jak deszcz spadnie, to ona zamiast wsiąkać, maksymalnie spływa. Więc zostawienie martwego drewna w lesie powoduje, że las działa jak gąbka – mówi ekspert.

Taki mechanizm nie zatrzyma oczywiście ekstremalnej powodzi. Może jednak sprawić, że woda będzie spływać wolniej, a poszczególne fale wezbraniowe nie będą nakładać się na siebie.

„Spuszczamy wodę, bo mamy jej za dużo”

Problem dotyczy także rowów melioracyjnych. Przez dziesięciolecia wiele terenów było osuszanych, a woda miała być jak najszybciej odprowadzana. Dziś sytuacja się zmieniła. W wielu miejscach większym problemem niż nadmiar wody jest jej niedobór.

– Cała filozofia od 50 lat była taka: spuszczamy wodę, bo mamy za dużo wody. Teraz mamy jej za mało i potrzebujemy rowów albo zastawek – mówi Gawlik.

Jego zdaniem leśnicy mają do wykonania znacznie więcej niż tylko budowę niewielkich zbiorników. Podobne działania powinny być prowadzone na terenach rolniczych.

– Na obszarach rolniczych kluczowe jest po prostu dobre gospodarowanie krajobrazem, zostawianie mokradeł, miejsc, gdzie są bobry, drzewa, zastawki. To trzeba robić na dużą skalę – mówi Smolnicki.

Torfowiska są naturalnymi magazynami wody

Szczególne znaczenie mają mokradła i torfowiska. Ich osuszanie oznacza utratę naturalnej zdolności krajobrazu do zatrzymywania wody. Cel jest prosty: sprawienie, żeby woda nie uciekała z tych terenów, ale pozostawała w nich możliwie długo.

Przyrodnicy przekonują, że właśnie takie rozwiązania są potrzebne, aby jednocześnie zwiększać odporność na suszę i łagodzić skutki gwałtownych opadów.

Jednak czy pieniądze na retencję są odpowiednio wykorzystywane?

Część takich działań już się zaczyna. Smolnicki wskazuje, że pilotażowe projekty prowadzone są również w lasach na terenach dotkniętych powodzią. – Jeśli chodzi o te działania leśne, to w tej chwili są już pilotaże i nawet nad Białą Lądecką, w Nadleśnictwie Lądek są podejmowane.

Znacznie gorzej, jego zdaniem, wygląda sytuacja w rolnictwie. Smolnicki wskazuje na środki z Krajowego Planu Odbudowy przeznaczone na przeciwdziałanie suszy. Według jego relacji z dostępnego miliarda złotych wykorzystano około 20 proc.

Susza i powódź to naczynia połączone?

Zdaniem ekspertów największym błędem jest traktowanie suszy i powodzi jako dwóch zupełnie różnych problemów.

Zmiana klimatu powoduje zarówno długie okresy wysokich temperatur i niedoboru opadów, jak i gwałtowne, intensywne deszcze. Dlatego, jak mówią eksperci – krajobraz powinien być przygotowany na oba skrajne scenariusze: długotrwały brak wody i jej gwałtowny nadmiar.

Theresa Wagner z niemieckiej organizacji BUND wskazuje, że potrzebne jest holistyczne traktowanie rzeki i uwzględnienie różnych aspektów.

– Potrzebujemy na Odrze kompleksowego rozwiązania dla wyzwań ekologicznych i gospodarczych, które wiążą się z suszą i niskim poziomem wody spowodowanymi zmianami klimatu. Trzeba również dostosować się do dostępnych zasobów wody, tak żeby żegluga dostosowywała się do rzeki, a nie na odwrót — mówi.

Koalicja Czas na Odrę postuluje wstrzymanie betonowania Odry. – Pogłębiona rzeka działa na krajobraz jak drenaż. Zamiast tego potrzebujemy teraz czegoś zupełnie przeciwnego, a mianowicie odporności na stres klimatyczny oraz zapobiegania dalszemu pogorszeniu sytuacji poprzez większe zatrzymywanie wody – przekonuje Wagner.

Złota alga znów może być problemem

Niski stan wody ma również znaczenie dla kondycji ekosystemu Odry. W tym roku doszło do masowego pomoru ryb na Zbiorniku Pilchowickim, a w sierpniu śnięte ryby pojawiły się w Kanale Gliwickim, którego wody trafiają do Odry.

Koalicja Czas na Odrę zwraca uwagę, że przy wysokich temperaturach i niskich przepływach na piętrzeniach Kanału Gliwickiego może dochodzić do wzrostu stężenia soli trafiających do wód z kopalń. Takie warunki sprzyjają rozwojowi tzw. złotej algi.

Eksperci podkreślają, że konieczne jest ograniczenie dopływu soli i innych zanieczyszczeń. Jednocześnie renaturyzacja rzek i ich dopływów może zwiększyć odporność ekosystemu, dając rybom miejsca, do których mogą uciekać podczas kryzysu.

Czechy również mierzą się z suszą

Problem nie kończy się na polskiej części dorzecza Odry. Susza dotyka również Czech.

– Aktualny rząd czeski pogłębiającą się suszę długi czas ignorował. Dopiero pod koniec sierpnia premier powołał komisję, która ma zaproponować przeciwdziałanie zagrożeniu – mówi Vlastimil Karlík z czeskiej organizacji Arnika.

Koalicja Czas na Odrę apeluje o renaturyzację rzek, odtwarzanie mokradeł i terenów zalewowych oraz zwiększanie naturalnej retencji krajobrazowej. Rozwiązaniem ma być nie ujarzmianie wody, lecz nauczenie się jej zatrzymywania.

Zdjęcie tytułowe: manfredxy/Shutterstock

Autor

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.