Właśnie rozpoczął się sezon smogowy – i nic nie wskazuje, aby problem zanieczyszczenia miał być łagodniejszy niż rok temu. Wśród najbardziej narażonych na pyły i inne substancje są dzieci. W związku z tym trwa zbiórka podpisów pod apelem o rzetelną informację w sprawie jakości powietrza. Takiej wiedzy chce zdecydowana większość rodziców.
Smog to nie abstrakcja – i dr Magdalena Muras-Skudlarska w swoim łódzkim gabinecie widzi to na co dzień. – Kiedy w Łodzi pogarsza się powietrze, do POZ przychodzą pacjenci, którzy kaszlą dłużej i mocniej. Nasilają się objawy astmy, pacjenci skarżą się na duszność, podrażnienie gardła, problemy z zatokami. Infekcje, które normalnie by trwały krótko, przyciągają się tygodniami – mówiła we wtorek w Sejmie. Jakość powietrza – i dostęp do informacji o niej – były tematami posiedzenia zespołu parlamentarnego „Rodzice dla Klimatu”. Ponieważ dzieci są bardziej wrażliwe na niekorzystny wpływ zanieczyszczenia powietrza, na posiedzeniu skupiono się szczególnie na nich.
Zdrowie jako punkt wyjścia
Wcześniej grupa przygotowała apel do Ministry Klimatu i Środowiska oraz Ministry Zdrowia o pilne wdrożenie rozwiązań w zakresie lepszej informacji o zanieczyszczeniu powietrza. W piśmie, pod którym zebrano 1500 podpisów, działacze domagają się m.in.:
- wprowadzenia monitoringu jakości powietrza przy szkołach i przedszkolach,
- powiązania tych danych z informacjami o konkretnych skutkach zdrowotnych,
- bardziej spójnego systemu informowania i powiadomień.
Elżbieta Lemańska-Błażowska z Rodziców dla Klimatu mówiła, że poza tymi zmianami potrzebne jest zwiększanie świadomości oraz budowanie poparcia społecznego dla zmian, które doprowadzą do poprawy jakości powietrza.
– W debacie publicznej temat zdrowia przestał w tym kontekście funkcjonować. Kiedy mówimy na przykład o strefie czystego transportu, dyskutuje się o tym, kto, gdzie i kiedy może wjechać, kto nie może – a nie o wpływie na zdrowie – zauważyła.

Smog wokół szkół
Przykładem tego, jak można monitorować jakość powietrza wokół szkół, jest projekt “Edukacyjna Sieć Antysmogowa” NASK. Celem programu jest budowanie świadomości problemu zanieczyszczenia powietrza. Dlatego podstawą działań jest instalacja przy szkołach i przedszkolach stacji mierzących stężenie pyłów zawieszonych PM10 i PM2,5, czyli głównych składników smogu. Takie punkty pomiarowe powstały już przy ponad 1900 placówkach w całej Polsce.
Wyniki pomiarów są na żywo wyświetlane w szkołach i przedszkolach, a także dostępne w aplikacji mObywatel i na stronie internetowej esa.nask.pl. Tam każdy (przede wszystkim rodzice i nauczyciele) może na bieżąco sprawdzać, czy przy danej szkole biorącej udział w programie nie są przekroczone normy jakości powietrza. W ramach projektu NASK nie tylko bada jakość powietrza, ale przede wszystkim prowadzi działania edukacyjne dla nauczycieli i rodziców.
– Na przełomie września i października NASK przeprowadził też badanie wśród uczestników programu, zbierając odpowiedzi na ankiety od ponad 9 tys. osób, w większości rodziców ze szkół uczestniczących w programie, mówiła w Sejmie jego kierowniczka Barbara Leśniczak. Co pokazały wyniki?
– 99 proc. osób wie, że jakość powietrza wpływa na zdrowie. 95 proc. oczekuje bieżącego dostępu do wyników. 94 proc. popiera monitoring jakości powietrza wokół szkół, czyli uważa, że to jest ważne, żeby działo się dokładnie to właśnie w tym miejscu – powiedziała.
- Czytaj także: „Ekipy handlowe wpadały jak szarańcza”. Jak doszło do zapaści w Czystym Powietrzu? [PODCAST]
Nie tylko płuca
Dr Magdalena Muras-Skudlarska podkreślała, że we własnej praktyce lekarskiej widzi, jak wysoki poziom zanieczyszczenia powietrza przyczynia się nie tylko do chorób dolnych dróg oddechowych. Jej pacjenci, jak mówiła, zgłaszają się wtedy częściej np. z zapaleniami oskrzeli, zaostrzeniem astmy i innych chorób, które mieli już wcześniej.
– W gabinecie też widzimy, że w okresie złej jakości powietrza pacjenci z chorobami przewlekłymi gorzej funkcjonują. Zwłaszcza osoby obciążone chorobami serca, nadciśnieniem – mówiła. – Nawet osoby, które mają problemy psychiczne – na przykład depresję, zgłaszają pogorszenie samopoczucia, problemy ze snem – dodała.

Nauka przynosi coraz więcej informacji o tym, jak wdychanie pyłów zawieszonych i zanieczyszczeń gazowych wpływa na nasze zdrowie. Badania, także te prowadzone w Polsce, udowodniły związek między wysokimi poziomami zanieczyszczeń a stanami zapalnymi dróg oddechowych, nieswoistym zapaleniem jelit, a nawet rozwojem cukrzycy. Rośnie także liczba dowodów na wpływ smogu na mózg; szczególnie w przypadku dzieci. Badania prowadzone w 18 miastach w Polsce wykazały, że narażenie na zanieczyszczenie powietrza wiąże się z obniżoną koncentracją uwagi. W grupie szczególnie narażonej są dzieci z ADHD.
Inne badanie, o którym mówiła w Sejmie dr Joanna Wieczorek z IMGW-PIB, wykryło, że narażenie kobiet w ciąży oraz niemowląt na zanieczyszczenie wiąże się ze zmianami w mikrostrukturze istoty białej mózgu.
- – Istota biała odpowiada za łączenie sygnałów nerwowych oraz wpływa na to, jak działa cały układ nerwowy – wyjaśniła. Z kolei inne prace naukowe pokazują powiązania smogu z zaburzeniami neurorozwojowymi.
Kiedy nowe normy?
Monitoring i informacja o jakości powietrza powinny poprawić się w Polsce już niedługo, ponieważ wymaga tego od nas nowa unijna dyrektywa o jakości powietrza. Przepisy przyjęte przez UE pod koniec 2024 roku przede wszystkim zaostrzają normy jakości powietrza (począwszy od 2030 roku) tak, aby zbliżyć je do wartości rekomendowanych przez WHO.
Nowe, ostrzejsze normy, które Polska i pozostałe kraje UE będą musiały spełniać od 2030 roku, to jednak tylko część zmian.
Żeby przepisy unijnej dyrektywy zaczęły u nas realnie obowiązywać, konieczne jest wprowadzenie ich do polskiego prawa. Rząd ma na to czas do końca roku. Czy zdąży?
Jak poinformował w Sejmie Piotr Łyczko, zastępca dyrektora Departamentu Ochrony Powietrza i Negocjacji Klimatycznych Ministerstwa Klimatu i Środowiska, prace nad ustawą o jakości powietrza wewnątrz resortu są “na końcowym etapie” przed rozpoczęciem konsultacji publicznych.
Zgodnie z prawem UE ustawa powinna doprowadzić do poprawy jakości monitoringu oraz informacji o jakości powietrza, a także wprowadzić nowy system zarządzania na poziomie województw. Te już od 2027 roku będą musiały zacząć przygotowywać tzw. plany działania na rzecz jakości powietrza. Każdy z planów powinien wykazać, jak dane województwo ograniczy zanieczyszczenia tak, aby od 2030 roku nie przekraczały nowych norm. Jak zauważają specjaliści, będzie to dużym wyzwaniem, ponieważ gdyby te ostrzejsze normy obowiązywały dziś, byłyby przekraczane w zdecydowanej większości kraju.
–
Zdjęcie tytułowe: Agnes Kantaruk/Shutterstock



