Udostępnij

Padł rekord sprzedaży elektryków. Dlaczego w Polsce spada?

09.10.2026

W Unii Europejskiej padł rekord sprzedaży samochodów elektrycznych. Według organizacji eksperckiej T&E to w dużej mierze zasługa unijnych przepisów – tych samych, które teraz część krajów… zamierza osłabić. W odmiennej sytuacji jest Polska, gdzie zmiany w transporcie idą niemal najwolniej w Europie, a sprzedaż aut elektrycznych spadła w porównaniu z rokiem poprzednim.

Nikogo nie zaskakuje już, że Norwegia jest absolutnym liderem elektromobilności na kontynencie – wśród sprzedawanych tam nowych samochodów praktycznie wszystkie mają już baterię. Jednak najnowsze dane pokazują, że w wielu innych państwach trend elektryfikacji transportu przyspiesza. 

Jak informuje nowy raport europejskiej organizacji pozarządowej Transport & Environment (T&E), w 2026 roku padł rekord sprzedaży samochodów elektrycznych. Od stycznia do sierpnia sprzedano ich w sumie 1,64 mln – o 45 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. W drugim kwartale roku po raz pierwszy w historii sprzedano więcej aut elektrycznych niż benzynowych. Samochody wyposażone w baterię stanowią już 22 proc. europejskiego rynku.

Eksperci widzą kilka przyczyn widocznego przyspieszenia transformacji w sektorze samochodów osobowych.

Ropa drożeje, elektryki tanieją

W związku ze wzrostem cen paliw, samochody elektryczne postrzegane jako coraz korzystniejszy wybór. Europejscy kierowcy zapłacili już w sumie dodatkowe 230 miliardów złotych za szok cenowy na rynku paliw, a każde tankowanie typowego Diesla kosztowało z tego powodu średnio 130 zł więcej. T&E wylicza, że kierowca, który na początku kryzysu przesiadłby się do samochodu elektrycznego, zaoszczędziłby do połowy września około 1500 zł.

Jak zauważa Adam Guibourgé-Czetwertyński, dyrektor polskiego biura T&E, w tej sytuacji rząd powinien się zastanowić, co zrobić, żeby ci, którzy kupują nowe samochody, mieli motywację, żeby przy zmianie auta zmienić też napęd.

– Po pierwsze trzeba jasno mówić, że kryzysy na rynku ropy to coś, na co jako Polska nie mamy wpływu i długoterminowym rozwiązaniem jest elektromobilność. Należy przejrzeć przepisy podatkowe, zwłaszcza dla firm, które kupują większość nowych samochodów, żeby wprowadzanie na drogi nowego elektryka było po prostu tańsze w perspektywie kilku lat niż nowego samochodu spalinowego – komentuje.

Jako kolejny potrzebny element wymienia rozwijanie infrastruktury ładowania, bo “dla wielu kierowców niepewność, czy się naładuje i za ile, to główna bariera”.

Efekt unijnych polityk

– Natomiast większość samochodów na drogach to samochody używane, wieloletnie. One nie zostaną wymienione z dnia na dzień. Dlatego krótkoterminowe działania obniżające ceny są niezbędne. Nie można jednak tracić z oczu z kierunku, którym jest niezależność Polski od takich geopolitycznych kryzysów – wskazuje.

Jak czytamy w raporcie T&E, wzrost sprzedaży aut elektrycznych to także efekt polityk Unii Europejskiej. Normy CO2, które muszą spełniać producenci, przyczyniają się do pojawiania wielu nowych modeli samochodów elektrycznych – tylko w pierwszej połowie roku zadebiutowało ich niemal 40. Dla porównania w latach 2021–2025 pojawiało się średnio 15 nowych modeli elektryków rocznie.

Co ważne, jest wśród nich więcej przystępnych cenowo modeli – takich kosztujących mniej niż 110 tys. zł jest obecnie dwa razy więcej. T&E prognozuje, że ich sprzedaż wzrośnie w 2026 r. siedmiokrotnie w porównaniu z 2024 r.

– Europejscy kierowcy wreszcie mają do wyboru więcej małych i przystępnych cenowo samochodów elektrycznych. Czekali na nie od dawna – mówi Lucien Mathieu, dyrektor ds. samochodów w T&E. Za przykład podaje Volkswagen ID. Polo – którego ceny w Polsce zaczynają się od 100 tys. zł. – Zebrano na niego ponad 40 tys. zamówień, a czas oczekiwania na samochód sięga 10 miesięcy. Europejscy producenci samochodów przez długi czas narzekali na brak popytu. Obecny poziom zainteresowania małymi, przystępnymi cenowo elektrykami pokazuje, że problemem nie byli klienci, lecz to, co producenci mieli im do zaoferowania – dodaje Mathieu.

Cele dla transportu zagrożone

Choć zdaniem ekspertów unijne cele emisji pozytywnie wpływają na rozwój elektromobilności, to pod presją niektórych firm z branży samochodowej – i w konsekwencji państw, z których się wywodzą – zostały one osłabione. Już wcześniej Komisja Europejska wycofała się z celu redukcji emisji w nowych samochodach o 100 proc. do 2035 roku, co w praktyce oznaczało koniec sprzedaży aut spalinowych po tej dacie. Nowy cel 90 proc. daje producentom możliwość sprzedawania po 2035 roku aut hybrydowych, a nawet spalinowych, pod warunkiem redukcji emisji na inne sposoby (jak biopaliwa).

Teraz możliwe jest dalsze osłabienie tych celów. Od dłuższego czasu domagały się tego Niemcy, wspierane przez kilka innych państw, brakowało im jednak głosów do większości w Radzie Europejskiej. Teraz, jak podaje niemiecki dziennik “Handelsblatt”, rząd w Berlinie miał porozumieć się w tej sprawie z Francją (która dotychczas była przeciwna dalszemu wycofywaniu się z norm emisji). Cel na rok 2035 miałby zostać ponownie obniżony do – tym razem – 80 proc. 

Według T&E takie zmiany oznaczałyby o około 10 proc. więcej emisji gazów cieplarnianych do 2050 roku. Jednocześnie zdaniem organizacji i innych ekspertów wcale nie rozwiąże to problemów europejskich producentów samochodowych, którzy coraz bardziej ulegają azjatyckiej konkurencji.

– Unijne cele poszerzają wybór konsumentów, obniżają koszty przejścia na elektromobilność i dają europejskim producentom szansę na konkurowanie w globalnym wyścigu. Osłabienie celu na 2030 r. zmniejszyłoby ofertę przystępnych cenowo elektryków niemal o trzy czwarte, właśnie teraz, gdy nowe modele zaczynają trafiać na rynek. Jednocześnie utrwaliłoby zależność milionów Europejczyków od ropy i jej zmiennych cen – mówi Lucien Mathieu.

Polska w ogonie Europy

Nawet mimo rozwadniania celów na przyszłą dekadę, transformacja w transporcie przyspiesza w większości Europy. Blado na tym tle wypada Polska. W tym roku udział samochodów elektrycznych w całkowitej sprzedaży wyniósł u nas tylko 5 proc. (i nie tylko nie wzrósł, ale wręcz spadł w porównaniu do poprzedniego roku). To drugi najgorszy wynik w Europie, za Chorwacją (tam ten odsetek wynosi 4 proc., jednak zwiększycł się trzykrotnie w porównaniu do roku 2025). Jesteśmy pod tym względem za Czechami (7 proc.), Bułgarią (8 proc.), nie wspominając o Niemczech (26 proc.) czy Francji (30 proc.).

Dotychczas jedną z form promowania aut elektrycznych były dopłaty. Zresztą rząd właśnie powiększył o 80 mln zł pulę programu dotacji do zakupu elektryków NaszEauto. Jednak, jak zauważa Adam Guibourgé-Czetwertyński, raport T&E pokazuje, że przyczyn niskiej sprzedaży aut elektrycznych w Polsce “nie należy szukać w różnicach cen”. Rząd powinien pilnie przyjrzeć się przepisom, które wpływają na decyzje osób kupujących nowe samochody – uważa.

Jak zwraca uwagę ekspert, dwie trzecie nowych aut kupują firmy. – Tymczasem pracownicy często nie mają prostego sposobu na rozliczanie energii elektrycznej zużytej do ładowania samochodów służbowych – mówi. Paliwo rozliczają zaś bez problemu. Dlatego jedną z zachęt mogłoby być po prostu umożliwienie rozliczenia kosztów ładowania auta w domu. 

Guibourgé-Czetwertyński ocenia, że kończący się program NaszEauto “wynagrodził pionierów elektromobilności” i sprawił, że więcej ludzi się zetknęło z samochodami elektrycznymi, zaczęło testować ładowarki itd.

– Natomiast powtarzanie go w podobnej formule nie będzie właściwe. Namawiałbym rząd do wprowadzenia programu długoterminowego wynajmu elektryków, skierowanego do mieszkańców z terenów źle obsługiwanych transportem publicznym, którzy potrzebują samochodu, żeby dojechać do pracy, Taki program z sukcesem działa we Francji od kilku lat, a teraz wdraża go też Szwecja – rekomenduje.

–

Zdjęcie tytułowe: Izf/Shutterstock

Autor

Patryk Strzałkowski

Dziennikarz specjalizujący się w tematyce klimatycznej, środowiskowej i sprawach zagranicznych. Laureat nagrody Dziennikarz dla planety – nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego. Absolwent programu Oxford Climate Journalism Network i Polskiej Szkoły Reportażu.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.