Człowiek zniszczył niemal wszystkie rzeki na świecie. Tylko w 14% jest w dobrym stanie

331
0
Podziel się:

Rzeki, w których populacje ryb nie ucierpiały znacząco w wyniku działalności człowieka, stanowią jedynie 14 proc. obszarów rzecznych na świecie – wynika z kompleksowego badania naukowców z francuskiego Uniwersytetu w Tuluzie. Równocześnie, w przypadku ponad połowy rzek świata utratę bioróżnorodności oceniono jako poważną.

Naukowcy pod kierownictwem Sébastiena Brosse’a, profesora na Uniwersytecie w Tuluzie, stworzyli narzędzie służące do oceny utraty bioróżnorodności w wyniku działalności człowieka. Na podstawie danych z blisko 2,5 tys. rzek z całego świata, wykazano, że tylko niewielka część ekosystemów rzecznych nie odczuła znacząco skutków naszej aktywności. Szczególnie tej po rewolucji przemysłowej.

Wyniki badań francuskich naukowców zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym “Science“.

Jakie są główne wnioski z tak obszernej analizy? Okazuje się, że w przypadku 53 proc. obszarów rzecznych wpływ człowieka na bioróżnorodność jest poważny. Dotyczy to rzek, gdzie w 12-stopniowej skali opracowanej przez zespół naukowców wynik był wyższy niż 6. Z kolei tylko w przypadku 14 proc. analizowanych rzek nasze oddziaływanie oceniono jako mało znaczące. W tych obszarach żyje jedynie około 1/5 gatunków ryb słodkowodnych.

Czytaj także: Wielkie wymieranie ryb. W Europie w ciągu 50 lat populacja spadła o ponad 90 proc.

Największa bioróżnorodność z dala od człowieka

Z zebranych danych wynika, że szczególnie wysoki poziom utraty bioróżnorodności charakteryzuje rzeki w Europie, Ameryce Północnej i Azji, gdzie do uprzemysłowienia doszło w największym stopniu. Jedną z najgorzej ocenionych rzek okazała się brytyjska Tamiza, która w skali zaproponowanej przez badaczy osiągnęła 12/12 punktów.

“Współcześnie rzeki są do siebie bardziej podobne [niż dawniej – przyp. red.]. (…) W rzekach w klimacie umiarkowanym, gdzie oddziaływanie [człowieka] było największe, zmiany bioróżnorodności wynikały przede wszystkim z fragmentacji rzek oraz wprowadzenia obcych gatunków” – piszą autorzy badania.

Czytaj także: “Cud w Gangesie”. Pierwszy raz od lat woda jest zdatna do picia

Najwięcej z 14 proc. obszarów rzecznych, gdzie utratę bioróżnorodności wśród ryb uznano za mało znaczącą, znajduje się w Afryce i Australii. “Wynika to prawdopodobnie z wolniejszego tempa industrializacji w krajach afrykańskich i niskiej gęstości zaludnienia wokół rzek w Australii” – powiedział prof. Brosse w rozmowie z “New Scientist”.

_

Opierałem się na informacjach udostępnionych przez czasopismo “Science”, a także artykułach w “New Scientist” i brytyjskim “Guardianie”.

Z pełnymi wynikami wspomnianych badań można zapoznać się tutaj.

Zdjęcie: Shutterstock/Michelle Silke

Podziel się: