Udostępnij

Drewno „zieloną energią”. Rząd dopłaca do spalania biomasy mimo protestów

23.01.2024

W drugiej połowie sierpnia parlament zadecydował o finansowym wsparciu dla biomasy leśnej. Przyjęta przez polityków nowelizacja ustawy o OZE zakłada, że do 2045 r. na rozwój energii odnawialnych władze przeznaczą 11 mld zł. wsparcia. Jednym z rodzajów OZE wymienionych w ustawie pozostaje biomasa drzewna, co w opinii ekspertów doprowadzi do dalszej wycinki lasów.

Dzięki zmianom w ustawie na finansowe wsparcie będą mogły liczyć m.in. elektrownie, które dokonają modernizacji i zamienią instalację spalającą biomasę z węglem na taką, która spala wyłącznie biomasę. Wśród polityków obozu rządzącego nie brak głosów mówiących, że zmiany w ustawie przybliżą nas do wypełniania surowych unijnych norm.

30 marca Komisja Europejska i Parlament Europejski osiągnęły wstępne porozumienie w sprawie dyrektywy dotyczącej energii odnawialnej (RED III). Wedle ustaleń zawartych w tym dokumencie udział energii odnawialnej ma wynosić 42,5 proc., z dodatkowym orientacyjnym wzrostem o 2,5 pp., który pozwoliłby osiągnąć 45 proc. W porozumieniu zaznaczono również wzmocnienie kryteriów zrównoważonego rozwoju w zakresie wykorzystania biomasy do celów energetycznych, aby zmniejszyć ryzyko niezrównoważonej produkcji bioenergii. Ma to zapewnić stosowanie zasady kaskadowania, z naciskiem na systemy wsparcia i z należytym uwzględnieniem specyfiki krajowej.

Więcej przepalają sąsiedzi

Diabeł tkwi w szczegółach. To właśnie one stały się przyczyną sporu pomiędzy zwolennikami, a przeciwnikami dalszego traktowania biomasy drzewnej jako OZE. Producenci paliwa drzewnego powołują się na wypowiedzi ekspertów. A ci przekonują, że “drewno kawałkowane i pellet to źródła (…), które dają nam największą przewagę i największe korzyści jeśli chodzi o równoległą walkę o poprawę jakości powietrza oraz przeciwdziałanie zmianom klimatycznym.”

Prof. Stanisław Hławiczka z Politechniki Częstochowskiej uważa, że na tle unijnych sąsiadów Polska nie pozyskuje dużo drewna na cele energetyczne. „W Polsce rocznie pozyskuje się 37 mln m sześc. drewna, z czego drewna na cele energetyczne przeznacza się w skali roku około 6 mln m sześc. Nie jest to dużo, bo na przykład w Austrii do energetyki trafia około 18, w Czechach 11, w Niemczech 19, a we Włoszech 22 mln m sześc. tego surowca” – pisze emerytowany naukowiec.

Organizacje ekologiczne zwracają jednak uwagę, że dalsze zwiększanie spalania biomasy drzewnej może mieć negatywny wpływ na środowisko. – Promowanie biomasy jako zielonego paliwa przyczynia się do zwiększenia wycinki lasów. Dodatkowo jej spalanie emituje do atmosfery więcej dwutlenku węgla, niż spalanie paliw kopalnych – przestrzega Alina Pogoda z Polskiej Zielonej Sieci.

Od deski do trocin

Wszystkie wypowiedzi mogą wydawać się racjonalne i uargumentowane, ale na problem spalania biomasy należy patrzeć szerzej. Podstawowym kryterium, często pomijanym przed producentów opału drzewnego, jest podział na biomasę drzewną pierwotną i wtórną. Klasycznym przykładem pozyskiwania biomasy pierwotnej jest wycinka drzew po to, aby spalić je w elektrowni. Biomasa wtórna powstaje jako produkt uboczny procesu produkcyjnego. Trociny czy małe kawałki drewna przerabiane są na pellet lub zrębki i trafiają do pieca.

Brak klarownej klasyfikacji rodzaju biomasy stanowi problem już teraz, a można się spodziewać, że trudności będą narastać. Bogdan Warchoł, ekspert rynku biomasy zauważa, że brak jasnych przepisów może nastręczać kłopotów producentom opału. (…) „Dochodzi dylemat, co jest dobrą biomasą (odpad), a co złą biomasą (lasy i surowiec, którego nie powinniśmy marnować)? Co jest drewnem pełnowartościowym, a co zupełnie odpadowym. Mamy jeszcze problem drewna poużytkowego (…) To biomasa czy śmieci? Można się w tym pogubić.

Jednak tak naprawdę sami na ten bałagan zapracowaliśmy bezrefleksyjnym wprowadzaniem wsparcia. Mamy całkowity brak spójności prawa co do klasyfikacji samego drewna, drewnianych produktów ubocznych, produktów drewnopochodnych i innych biodegradowalnych. W takiej sytuacji pytanie, co powinniśmy palić, a czego nie staje się trudne. A co dopiero – które spalanie powinniśmy wspierać?” – czytamy na stronach branżowego Magazynu Biomasa.

Biomasa i klimat

Wydawać by się mogło, że wprowadzenie dyrektywy RED III przynajmniej częściowo rozwiąże ten problem. Dokument jasno zaznacza, że „państwa członkowskie nie udzielają wsparcia na rzecz wykorzystywania kłód tartacznych, pniaków i korzeni do produkcji energii”. Dyrektywa wyklucza też pozyskiwanie biomasy z lasów pierwotnych i z gruntów o wysokiej bioróżnorodności biologicznej. Zapisy dokumentu mając na celu uniemożliwić tworzenia plantacji leśnych, na których ścina się drzewa wyłącznie do celów energetycznych.

Organizacje ekologiczne przekonują jednak, że te zapisy nie rozwiążą problemu, jakim jest wykorzystywanie biomasy leśnej na coraz większą skalę. „Biomasa leśna nie jest neutralnym klimatycznie źródłem energii. Jej spalanie, na jednostkę wygenerowanej energii, emituje do atmosfery więcej dwutlenku węgla niż spalanie paliw kopalnych. To nawet do 2,5 razy więcej w porównaniu do gazu kopalnego, ok. 50 proc. więcej od węgla kamiennego. Ponowne związanie dwutlenku węgla wyemitowanego przy spalaniu biomasy przez odrastające drzewa, trwa od kilku do ponad stu lat, w zależności od rodzaju i pochodzenia drewna” – czytamy w raporcie pt. „Biomasa w kryteriach wyboru projektów w funduszach europejskich na lata 2021-2027” opracowanym przez Polską Zieloną Sieć.

Organizacja alarmuje, że „nawet jeśli spalana jest biomasa wtórna, to ostatecznie jej źródłem zawsze są lasy. Dalsze wspieranie finansowe spalania biomasy doprowadzi do sytuacji, w której będziemy zmuszeni przez długie dekady zaspokajać na nią popyt. To z kolei przyczyni się do dalszej presji gospodarczej na pozyskanie drewna w lasach”.

Ekolodzy alarmują, minister polemizuje

Z uwagami ekologów polemizuje wiceminister rolnictwa Janusz Kowalski. Polityk Suwerennej Polski to jeden z najbardziej znanych zwolenników większego wykorzystania biomasy w energetyce i ciepłownictwie. – Z branżą drzewną jest związane około 500 tys. miejsc pracy. To naturalna gospodarka, w której pozostałości drzewne są odpadem i niewykorzystywanie ich byłoby w mojej ocenie zbrodnią, a nawet marnotrawstwem – mówi w rozmowie ze Smoglabem. – Oczywiście firmy niemieckie i austriackie są zainteresowane tym, by kupować jak najwięcej polskiej biomasy do produkcji pelletu. Skoro mamy silną gospodarkę leśną i naturalny odpad, to chciałbym, aby był on wykorzystywany z korzyścią dla Polaków, szczególnie w ciepłownictwie indywidualnym i powiatowym – podkreśla. – W Polsce nie ma upraw dedykowanych pod cele energetyczne. Jestem przeciwnikiem tego, aby realizować uprawy wyłącznie w tym celu – zapewnił.

Kowalski podkreślił również, że jest zwolennikiem wykorzystywania biomasy przede wszystkim na poziomie lokalnym. – Jestem przeciwnikiem tego, aby to była energetyka zawodowa, jak np. Połaniec. Realizacja inwestycji na tym poziomie zawsze będzie się kończyło importem z Ukrainy czy Azji, bo tej biomasy w Polsce po prostu będzie brakować – twierdzi polityk. W tej kwestii przedstawiciel obozu rządzącego mówi jednym głosem z ekologami. – Cieszę się, że jest myślenie, aby odchodzić od spalania drewna w dużych zakładach, ale niestety obecnie mamy do czynienia z odwrotnym procesem. Pamiętajmy jednak, że większość surowca spala się w gospodarstwach domowych, co nie jest ani dobre dla klimatu, ani rozsądne energetycznie – podkreśla Augustyn Mikos.

Biomasa spalana dzięki lukom

Z tego powodu organizacje ekologiczne nie ukrywają rozczarowania zmianami w unijnym prawie.

– Nie jesteśmy zadowoleni z tego, jak skończył się proces rewizji dyrektywy RED. Kierunek, który został obrany, jest dobry, ale to zdecydowanie za mało. Po pierwsze zapisano tam, że państwa członkowskie powinny stosować kaskadowego wykorzystania drewna. Innymi słowy, najpierw drewno powinno zostać wykorzystane do tworzenia produktów trwałych, przedłużać jego żywotność, recyklingować, a następnie na samym końcu, gdy nie ma już innej możliwości, wykorzystywać do spalania w zakładach bioenergetycznych. To słuszne przepisy, ale zapisane bardzo ogólnie. Zawarto w nich też pewne wyjątki pozwalające na odejście od tej zasady, np. w razie zapewnienia bezpieczeństwa dostaw energii, albo w przypadku, gdy nie da się przetworzyć drewna zgodnie z jego wyższą wartością. To otwiera gigantyczne pole do nadużyć państwa, które mogą tłumaczyć, że nie udało się przetworzyć drewna i dlatego zostało wykorzystane do celów energetycznych – tłumaczy Augustyn Mikos z Pracowni Na Rzecz Wszystkich Istot.

– Teoretycznie w Polsce już teraz mamy zapis, który definiuje drewno energetyczne jako to, które ze względu na swoje parametry nie jest zdatne do przetwórstwa. W praktyce jest tak, że to rozporządzenie nigdy nie zostało wprowadzone. Sami przedstawiciele przemysłu drzewnego przyznali, że drewno, które mogłoby zostać przetworzone, przeznaczone jest do spalenia – dodaje kampanier leśny.

Elektrownie mogą więcej

Janusz Kowalski nie zgadza się z argumentacją aktywisty. – Jeżeli ktoś tak mówi, to przede wszystkim zapytałbym go o intencje. Nie rozumiem tego argumentu. Jest pozostałość i jest odpad, który zagospodarowujemy na cele energetyczne. Bilans CO2 jest neutralny, lub nawet z korzyścią dla środowiska, więc tego argumentu w ogóle nie ma. Jeżeli ktoś dzisiaj walczy z tym, aby wykorzystywać polską biomasę w Polsce, to jest on w mojej ocenie lobbystą dążącym do eksportowania tego materiału do Niemiec, Francji, czy szczególnie Austrii – twierdzi parlamentarzysta.

Minister Janusz Kowalski stwierdził w rozmowie ze Smoglabem, że w Polsce „ani jedno drzewo nie trafia prosto do spalenia”. Ze słowami parlamentarzysty polemizuje Augustyn Miskos. – Na pewno w Polsce spala się drzewa w celach energetycznych, co wiemy choćby z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Według tych danych w ubiegłym roku spalono w Polsce 30 mln m sześc. drewna. Duża część tego jest spalana w gospodarstwach domowych, ale również w zakładach energetycznych. Zwróciliśmy się z wnioskami o dostęp do informacji publicznej do spółek energetycznych, w których udział ma skarb państwa, chcąc dowiedzieć się, jaki rodzaj drewna jest spalany. Wiemy, że spalane jest drewno specjalnie rozdrabniane w tym celu, które pochodzi z Lasów Państwowych – wyjaśnia.

– Przedstawiciele przemysłu drzewnego często zwracają uwagę na fakt, iż nie są w stanie konkurować o surowiec, który chcieliby wykorzystać. Muszą płacić wyższe ceny, ponieważ elektrownie i ciepłownie, wspomagane państwowymi dotacjami są w stanie zapłacić za drewno więcej – dodaje.

Pompy ciepła kością niezgody

W jaki sposób ograniczyć spalanie biomasy? Jednym ze sposobów ma być zaprzestanie dofinansowania tego paliwa, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na rozwój pomp ciepła, co postulowała m.in. Polska Zielona Sieć. Ten pomysł spotkał się z gwałtowną krytyką wiceministra rolnictwa. – Jeśli ktoś rekomenduje stawianie na pompy ciepła, które w polskich warunkach powodują większe zużycie energii, to stawiam duży znak zapytania co do logiki myślenia proekologicznego. Jestem zwolennikiem przyjęcia polskiego znaku jakości dotyczącego pomp ciepła. Mówiąc o pompach ciepła, powinniśmy dostrzec patologię na tym na rynku. Do Polski sprowadzany jest hurtowo chiński szmelc, który nie jest żadną pompą ciepła, a jedynie generuje zapotrzebowanie na energię elektryczną. Jeśli ta organizacja nie rozumie tego problemu, to zastanawiam się, czyje interesy reprezentuje, bo na pewno nie ludzi myślących o ekologii – uważa parlamentarzysta.

Z krytyką pomp ciepła przez Janusza Kowalskiego nie zgadza się Augustyn Mikos. – Nie widzę w tej wypowiedzi zbyt dużo merytoryki. Jeśli panu ministrowi przeszkadza wytwarzanie pomp ciepła w Chinach, to może administracja państwowa powinna się zastanowić nad tym, jak rozwinąć innowacyjność w Polsce i stwarzać warunki do produkcji urządzeń, których za kilkadziesiąt lat będziemy potrzebować coraz więcej – argumentuje.

Musimy oszczędzać energię, ale nie namawiamy nikogo do siedzenia w zimnych i ciemnych domach. Zależy nam na inwestycjach w efektywność energetyczną. Przede wszystkim powinniśmy pieniądze, które teraz przeznaczane są na dopłaty do biomasy, zainwestować w termomodernizację budynków – apeluje Mikos.

O zwiększone spalanie biomasy i podejście do dyrektywy RED III zapytaliśmy Lasy Państwowe oraz Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Chcieliśmy uzyskać odpowiedzi na następujące pytania:

  1. Czy dyrektywa RED III zmieniła podejście PGL LP do pozyskiwania OZE, a zwłaszcza pozyskiwania biomasy drzewnej?
  2. Czy w lasach należących do PGL LP pozyskuje się biomasę pierwotną do celów energetycznych?
  3. Jakie formy OZE ministerstwo najczęściej dotowało w ubiegłym (2022) roku?

Lasy Państwowe nie odpowiedziały na nasze pytania. Poniżej zaś zamieszczamy odpowiedź Ministerstwa Klimatu i Środowiska.

ad.1 Przede wszystkim należy zaznaczyć, że prace nad rewizją dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/2001 z 11 grudnia 2018 roku w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych (dalej: Dyrektywa RED II) nadal nie są zakończone. W tej sprawie 29 i 30 marca 2023 r. odbył się ostatni, siódmy trilog polityczny – spotkanie między przedstawicielami Komisji, Rady i Parlamentu. W jego wyniku osiągnięto tymczasowe porozumienie w odniesieniu do tekstu kompromisowego zrewidowanej wersji dyrektywy. Nie zostało ono jednak do tej pory przyjęte przez Komitet Stałych Przedstawicieli ani przez Radę. Strona polska spodziewa się przyjęcia tekstu na przełomie III i IV kwartału br.

ad. 2 Celem dokonania bieżącej oceny potencjału krajowej biomasy drzewnej, Ministerstwo Klimatu i Środowiska zwróciło się w maju 2023 r. do Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe (PGL LP) z prośbą o przekazanie informacji w zakresie podaży drewna energetycznego, pozostałości leśnych i drewna małowymiarowego opałowego, które mogą być wykorzystane na cele energetyczne. Będą one uwzględnione w pracach dotyczących określenia cech jakościowo-wymiarowych dla drewna energetycznego – czyli takiego, które będzie mogło być wykorzystywane do produkcji energii uznawanej za odnawialną.

ad. 3 Przyjmując średnią roczną cenę zielonych certyfikatów w wysokości 191,89 zł i średnią roczną cenę błękitnych certyfikatów w wysokości 301,49 zł, orientacyjne wsparcie dla instalacji kształtowało się następująco:

  • Instalacje wykorzystujące biogaz (w tym biogaz rolniczy): 193 178 586,61 zł;
  • Instalacje wykorzystujące biomasę: 752 507 071,93 zł;
  • Instalacje wykorzystujące energię wiatru: 2 443 930 789,15 zł;
  • Instalacje wykorzystujące hydroenergię: 7 733 498,73 zł;
  • Instalacje wykorzystujące technologię współspalania biomasy, biopłynów, biogazu lub biogazu rolniczego z innymi paliwami: 58 260 668,95 zł.

Autor

Paweł Czernich

Dziennikarz i wydawca strony głównej Onetu. Od kilku lat bada i opisuje nieprawidłowości w Lasach Państwowych. Interesuje go przede wszystkim wykorzystywanie Lasów przez polityków, ale nie ucieka od tematów związanych z ekologią.

Udostępnij

Wspierają nas

Partner portalu

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Od 2020 r. redaktor Odpowiedzialnego Inwestora, dla którego pisze głównie o energetyce, górnictwie, zielonych inwestycjach i gospodarce odpadami. Zainteresowania: szeroko pojęta ochrona przyrody; prywatnie wielbicielka Wrocławia, filmów wojennych, literatury i poezji.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Zastępca redaktora naczelnego SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.