Expose premiera: ekologiczna rewolucja czy “puste frazesy”?

Podziel się:
morawiecki expose

Premier podczas wygłoszonego przed południem expose zapowiadał miliardowe inwestycje w energetykę odnawialną i powołania rządowego pełnomocnika ds. OZE. Polskie władze nie porzucają jednak energetyki konwencjonalnej. W wystąpieniu szefa rządu zabrakło również deklaracji wyzerowania polskich emisji netto.

Mimo to rząd zmienia swoją strategię dotyczącą polityki energetycznej o niemal 180 stopni. Program Prawa i Sprawiedliwości do niedawna nie wspominał o źródłach odnawialnych słowem. Było w nim za to o “o zniesieniu ekonomicznej i prawnej dyskryminacji wytwarzania energii elektrycznej z węgla kamiennego”. To dokładny cytat z programu wyborczego rządzącego dziś ugrupowania z 2014 roku. Odnawialne źródła energii pojawiały się tam tylko w kilku słowach – i to jedynie o geotermii i energetyce wodnej. Jeśli ktoś obudziłby się z trwającej od pięciu lat śpiączki akurat w momencie expose Mateusza Morawieckiego, pewnie z trudem uwierzyłby w to,  co słyszy. Jak przyznał prezes Rady Ministrów, do niedawna inwestycje w OZE były dla Polski zbyt drogie. Teraz nie stać nas, by odnawialne źródła pomijać. Rozwój opartej o nie energetyki przedstawił przy tym jako szansę na rozwój dla polskiego przemysłu. To również pewna rewolucja w myśleniu o ekologii i przyjaznych klimatowi rozwiązaniach, które do niedawna były przedstawiane jedynie jako obciążenie.

Prosumenckie OZE i atom, ale bezpieczeństwo ma nam zapewnić gaz

Jak ma wyglądać ta zmiana w praktyce? Konkretów było już mniej, a najważniejszym wydaje się być zapowiedź powołania rządowego pełnomocnika do spraw OZE. Dalej poszła długa lista obietnic i deklaracji: Polska ma stawiać farmy wiatrowe na morzu i wspierać boom przydomowych elektrowni słonecznych i rozwiązania prosumenckie – a co za tym idzie, pewnie również zakładanie energetycznych wspólnot, na przykład w ramach spółdzielni mieszkaniowych. Padło również ważne zdanie o rozwoju energetyki jądrowej. Na razie jednak zabrakło szczegółów: czy Polska będzie chciała postawić własną, dużą instalację opartą na atomie czy może wspierać prywatnych przedsiębiorców chcących zainwestować niewielkie bloki (jak Michał Sołowow w Oświęcimiu) ? Tego na razie nie wiadomo. O wiele donośniej zabrzmiała za to zapowiedź uniezależnienia się od rosyjskiego gazu. Ma to umożliwić budowa tak zwanej “Baltic Pipe”, czyli rurociągu transportującego ten surowiec do Polski ze Skandynawii przez dno Morza Bałtyckiego. Jednocześnie premier zapowiedział, że Polska nie zrezygnuje z pewności dostaw energii, poprosił też o “poszanowanie” dla tradycyjnych źródeł energii. Morawiecki wyraził też swoje pretensje do instytucji i państw europejskich, które mają “nie uwzględniać naszego punktu wyjścia” w tej sprawie.

Auta na buspasy, tory do remontu

Sporo miejsca w expose zajął transport. Rząd ma między innymi przyłożyć się do tematu bezpieczeństwa pieszych. Mają oni zyskać pierwszeństwo przed samochodem jeszcze przed wejściem na “zebrę”. Rząd w dalszym ciągu deklaruje wsparcie dla elektromobilności (na przykład ulgi dla kupujących auta elektryczne), chwali się też popularnością aut zasilanych LPG.  Morawiecki wspomniał również o otwarciu buspasów dla samochodów, w których znajdują się więcej niż cztery osoby. Jeśli zapowiedzi premiera się spełnią, renesans ma przeżyć polska kolej. Z mównicy sejmowej usłyszeliśmy słowa między innymi o reaktywowaniu dawno wygaszonych połączeń i remoncie około dziewięciu tysięcy kilometrów linii kolejowych.

Kilka słów o smogu, brak ambitnych celów redukcji emisji

Premier zapewnił, że w najnowszej kadencji parlamentu w życie wejdzie zapowiadany już wcześniej system kaucyjny na jednorazowy plastik.  Zaskakuje, że w tym gąszczu ekologicznych obietnic znalazło się tylko jedno zdanie o walce ze smogiem. W poprzednim expose Morawieckiego z 2017 roku była ona jednym z najważniejszych tematów. Dziś Morawiecki wspomniał jedynie o programie “Czyste Powietrze”, który ma być nadal wspierany i rozwijany. Morawiecki ani słowem nie odniósł się z kolei do planów ograniczania produkcji gazów cieplarnianych i dacie zejścia do zerowych emisji. Dotychczas Polska była pod tym względem hamulcowym, blokując wyznaczenie i tak niewystarczającego według wielu badaczy cel mówiący o roku 2050.

Działacze sceptyczni, opozycja mówi o “pustych frazesach”

Do treści expose sceptycznie odnieśli się niektórzy działacze organizacji ekologicznych.  Marek Józefiak z Greenpeace Polska na Twitterze skrytykował słowa premiera dotyczące konwencjonalnej energetyki. Zwrócił też uwagę na brak konkretów – między innymi dotyczących daty odejścia Polski od węgla.

Posłanka Zielonych Małgorzata Tracz skrytykowała obóz rządzący pisząc, że do tej pory nie pomagał w spopularyzowaniu OZE w Polsce. W expose według niej usłyszeliśmy jedynie “puste frazesy”.


Głos zabrał również Jan Mencwel z ruchu “Miasto Jest Nasze”. Aktywista na twitterze wypowiedział się sceptycznie wobec pomysłu na otwarcie buspasów dla prywatnych samochodów.


O tym, czy Polski premier rzeczywiście wykaże się postępową polityką w sprawach klimatu będziemy mogli przekonać się już niedługo – polska delegacja w przyszłym miesiącu weźmie udział w kolejnym szczycie klimatycznym ONZ. COP25 odbędzie się w Madrycie od drugiego do trzynastego grudnia.

Źródło zdjęcia: Shutterstock/Alexandros Michiailidis

Podziel się:
Wesprzyj nas!

Ładowanie danych zbiórki...

Wesprzyj SmogLab!

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
guaviaretoGrupa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Grupa
Gość
Grupa

Panie hejter, słyszał pan kiedykolwiek o tym, że na zachodzie promuje się prawidłowe spalanie paliw stałych a nie żadne zakazy? I smogu nie ma. W Polsce wystarczy wdrożyć Uchwałę o prawidłowym spalaniu i smog znika z dnia na dzień. Ale skąd dziennikarz miałby o tym wiedzieć a tym bardziej się upomnieć…

guaviareto
Gość
guaviareto

Prawdę powiedziawszy to w takich Niemczech nie chodzi o prawidłowe spalanie tylko o prawidłowe urządzenia, które prawidłowe spalanie mają po części gwarantowane automatyzacją procesu, a które jak w przypadku kotłów węglowych mają dosyć niebotyczne jak na nasze warunki poziomy emisji, (20 mg/m3 w realu w Niemczech a nie 40 w laboratorium jak u nas), ale faktycznie paliwo stałe węglowe jest dopuszczone do spalania w indywidualnych instalacjach grzewczych we wszystkich landach w Niemczech.