Zachodnia część Europy ponownie zmaga się z falą upałów, która dotarła także do Polski. Upały stanowią nie tylko bezpośrednie zagrożenie dla ludzi, ale mogą też zaszkodzić energetyce. Ryzyko przerw w dostawach energii, ale także uszczuplenie naszych portfeli, to realne zagrożenie rozkręcającego się lata 2026. Problem jest o tyle poważny, że klimat się ociepla, a El Niño może przynieść wyjątkowo gorące lato w przyszłym roku.
Pierwsza połowa czerwca była w Polsce bardzo chłodna. Chłodno było też w dużej części Europy, ale sytuacja zmieniła się diametralną: zachodnią Europę nawiedziła kolejna fala upałów. We Francji temperatury sięgają już 40 st. C. Polska również doświadcza gwałtownego wzrostu temperatur.

Jak widać, fala upałów ogarnęła dużą część Starego Kontynentu i z pewnością nie będzie to kolejna zwykła fala upałów. W wielu krajach wydano ostrzeżenia przed upałami, także w Polsce.
– To nie jest po prostu kolejny upalny tydzień, widać w nim strukturalne cechy charakterystyczne dla zjawiska blokady atmosferycznej, a nie przejściowej fali upałów – powiedziała dla Euronews Ionna Vergini, szefowa meteorologicznego serwisu wyf24.
- Czytaj także: Kosmiczna pogoda na Wyspach. Ponad 35 stopni w Londynie
Zagrożenie dla ludzi
Upały, które są dziś intensywniejsze niż 20–30 lat temu, stanowią realne zagrożenie dla ludzi. Upały mogą zaszkodzić nie tylko osobom starszym i z chorobami serca czy układu krążenia, ale też młodym ludziom. Wielu z nich będzie chciało aktywnie spędzać wolny czas na świeżym powietrzu.
Météo-France ostrzegło, że fala upałów zbiega się z obchodami dorocznego Święta Muzyki (Fête de la Musique), kiedy w całym kraju odbywają się koncerty i uliczne festyny. Jak podała agencja AFP, szkoły w Paryżu i innych regionach ogłaszały zawieszenie zajęć popołudniowych z powodu ekstremalnych temperatur.
Według analizy meteorologa Matthewa Drossa z firmy Vaisala, fala upałów może podnieść temperatury we Francji, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii i południowej Anglii o 5–12 st. C powyżej normy. To będzie kolejne lato, które zbierze swoje śmiertelne żniwo. Ostrożne szacunki mówią, że rocznie w Europie z powodu upałów umiera około 70 tys. osób.
Te liczby mogą być jednak zaniżone, gdyż trudno jest ocenić, czy upał był przyczyną zgonu. W rzeczywistości liczba zgonów może być dużo większa, czego dowodzą badania Christophera Ueijo z Uniwersytetu Stanowego Florydy. Więcej można przeczytać o tym tutaj.
Zagrożenie dla energetyki
Ekstremalne temperatury mogą doprowadzić do najwyższego zapotrzebowania na chłodzenie od początku prowadzenia takich statystyk, czyli od około 45 lat.
Produkcja energii z francuskich elektrowni jądrowych jest uważnie obserwowana przez uczestników rynku energii, ponieważ francuska flota reaktorów stanowi fundament europejskiego systemu elektroenergetycznego. Ograniczenia produkcji mogą zmniejszyć podaż energii i podnieść ceny prądu w całym regionie.
Według danych operatora sieci RTE zapotrzebowanie na energię elektryczną we Francji wzrosło w czwartek (18 czerwca) do około 52,4 GW. Tym samym został osiągnięty najwyższy poziom od 14 kwietnia.
Aby ograniczyć ryzyko awarii podczas upałów, francuski przewoźnik kolejowy SNCF odwołał ponad 70 połączeń w czwartek i piątek, w tym 14 pociągów kursujących na trasie Paryż–Limoges–Tuluza — poinformował portal France Info.
Nie tylko ryzyko blackoutu – upały mogą uderzyć nas po kieszeni
Francja opiera się na energetyce jądrowej, ale w Europie nadal pracują elektrownie węglowe, czego przykładem jest Polska. W czerwcu i lipcu 2025 roku Europa doświadczyła fali upałów, podczas której lokalnie temperatury przekraczały 40 st. C. Spowodowało to wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną, ponieważ gwałtownie zwiększyło się wykorzystanie klimatyzatorów.
W odniesieniu do zeszłorocznej fali upałów Ember, think tank zajmujący się problematyką energetyki i klimatu przedstawił rok temu analizę.
Fala upałów w 2025 roku zwiększyła dzienne zapotrzebowanie na energię elektryczną nawet o 14 proc. W połączeniu z awariami elektrowni cieplnych doprowadziło to do 2–3-krotnego wzrostu średnich dziennych cen energii. To, co wtedy Europejczyków uratowało przed widmem blackoutu i katastrofy w środku lata, to według Ember była energetyka słoneczna.
– Pomimo ogromnej presji europejskie sieci elektroenergetyczne zdały ten test wytrzymałości, a energia słoneczna odegrała kluczową rolę w utrzymaniu ich działania – powiedział na łamach Euronews Paweł Czyżak, dyrektor programu europejskiego w Ember. – Nadwyżki energii słonecznej produkowanej w ciągu dnia pomogły zapobiec blackoutom – dodał.
Mimo to w najgorętszych dniach różnice cen energii elektrycznej przekraczały 400 euro/MWh.
Skok cen energii w Polsce
Problemem nie są jedynie przerwy w dostawach energii, co może oznaczać m.in. brak działającej klimatyzacji. Sektor energii podlega tym samym zasadom ekonomii, co inne działy gospodarki. Im większy popyt, tym większa cena. Analiza Ember pokazuje, co się stało w Polsce:

Wzrost temperatur miał ogromny wpływ na zużycie energii elektrycznej w Polsce. Ten z kolei przełożył się na wzrost cen. W porównaniu z dniem bazowym 24 czerwca średnie dzienne ceny podczas fali upałów wzrosły o 106 proc. 1 lipca (w 2025 roku).
O tym, że temperatury mają wpływ na ceny energii świadczą dane Towarowej Giełdy Energii. W czerwcu, kiedy nie było zbyt ciepło, hurtowa cena energii wyniosła 350,58 zł/MWh. Lipiec nie był w zeszłym roku bardzo ciepły, ale upalne i ogólnie bardziej ciepłe dni miały miejsce, więc cena energii wzrosła do 446,99 zł/MWh. Sierpień, który był już chłodniejszy, spowodował spadek ceny do 387 zł/MWh. Co przyniesie tegoroczny lipiec? Przekonamy się.
Konieczność magazynowania energii
Wraz z postępującym ociepleniem klimatu oczekuje się wzrostu częstotliwości i intensywności fal upałów. Według Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) skutki ekstremalnych zjawisk pogodowych dla europejskich systemów energetycznych będą kosztować miliardy euro w ciągu najbliższej dekady.
Dlatego też konieczne są rozwiązania. Jednak ważny jest nie tylko rozwój OZE, zwłaszcza energetyki solarnej w przypadku okresu letniego. OZE działają inaczej niż tradycyjne elektrownie, nie produkują energii – mówiąc kolokwialnie – na zawołanie. Dlatego od lat wiadomo, że potrzebne jest magazynowanie produkowanej energii. Zwłaszcza, kiedy panele produkują jej więcej, niż jest aktualnie potrzebne.
– Wykorzystanie magazynów energii jest wciąż niewystarczające, co prowadzi do spadku dostępnej podaży energii po zachodzie słońca. Przełożyło się to na gwałtowny wzrost cen energii elektrycznej – uważa Czyżak, mając na uwadze zeszłoroczną falę upałów.
Zdaniem Ember potrzebne są większe moce magazynowania energii w bateriach, aby lepiej wykorzystać zmienną produkcję energii ze słońca i wiatru. Pomóc może również większa elastyczność po stronie popytu, czyli przenoszenie części mniej istotnego zużycia energii na okresy, gdy podaż energii jest wysoka.
– Być może największą szansą jest magazynowanie energii słonecznej, aby mogła zasilać klimatyzację jeszcze długo po zachodzie słońca – podsumowuje Czyżak.
–
Zdjęcie tytułowe: shutterstock/DimaBerlin



