Udostępnij

Cena pelletu w górę o połowę. Rośnie problem dla 400 tys. domów

20.08.2026

Lato na rynku pelletu to zazwyczaj okres, kiedy gospodarstwa domowe mogą spokojnie i po niższych cenach zaopatrzyć się w opał na sezon grzewczy. Jednak po dość ostrej zimie ceny pelletu nie spadły do ubiegłorocznych poziomów, a w lipcu zaczęły rosnąć. Sprawą zajmuje się kilka ministerstw, a jednym z rozwiązań ma być zwiększenie importu. 

Nie mniej niż 1600 zł za tonę, a średnio – 2018 zł. To lipcowa cena coraz popularniejszego opału, jakim jest pellet drzewny. Według danych prezentowanych cenapelletu.pl (prowadzony przez jedną z firm z branży), to wzrost o 234 zł za tonę w porównaniu z czerwcem i aż o 55 proc. więcej niż w lipcu 2025 roku. A to ceny średnie – w sklepach internetowych można znaleźć pellet w cenach od 2500 do nawet 3500 zł. 

Ten skok oznacza, że ogrzewanie tej zimy będzie droższe dla dużej części gospodarstw domowych – bo kocioł na pellet jest coraz częściej wybieranym źródłem ciepła w domach. Według informacji resortów klimatu i energii, przekazanej w odpowiedzi na interpelacje poselskie, w Polsce funkcjonuje ponad 400 tys. kotłów na pellet, a ich liczba rośnie.

Jeszcze kilka lat temu pellet był widziany jako bardziej opłacalna i mniej emisyjna (choć nie eliminująca zanieczyszczeń całkowicie) alternatywa dla węgla. Jednak splot czynników doprowadził do wzrostu cen, który sprawia, że koszt takiego opału może być porównywalny, a nawet wyższy od palenia węglem.

Ostra zima, większy popyt

Dlaczego ceny biomasy rosną w tym roku tak bardzo – i to dość wcześnie przed sezonem grzewczym?

Pierwszym z powodów jest stosunkowo ostra zima. Silny mróz w styczniu i lutym zwiększył zapotrzebowanie (wtedy na rynku doszło też do skoku cenowego), wyczerpał zapasy, które gospodarstwa domowe teraz uzupełniają. Może to też oznaczać rosnący popyt w okresie letnim, jeśli osoby ogrzewające domy biomasą zużyły więcej, niż zakładały (lub zakładają większe zużycie także w nadchodzącym sezonie). 

Po drugie – popyt na pellet jest coraz większy, bo coraz więcej domów jest ogrzewanych tego typu kotłem. Pokazują to statystyki programu Czyste Powietrze, w ramach którego można uzyskać dotację na wymianę starego kotła oraz termomodernizację budynku. Jeszcze w 2023 roku kotły na biomasę (w tym pellet) pojawiały się w mniej niż co piątym wniosku o dofinansowanie, a królowały pompy ciepła. W tym roku aż blisko 80 proc. osób korzystających z programu wybiera właśnie kocioł na biomasę. Na razie ich liczba to około 400 tys., ale na wymianę wciąż czeka 2,8 mln kopciuchów. Gdyby większość – czy nawet połowa – tych gospodarstw zdecydowała się na kocioł na pellet, popyt na ten opał wzrósłby wielokrotnie. 

Za rosnącym popytem nie nadąża podaż. W dyskusji o cenach biomasy pojawiają się zarzuty o zmiany w gospodarce leśnej (na przykład powoływanie nowych rezerwatów czy lasów społecznych), które miały doprowadzić do mniejszej podaży drewna, a więc i surowca do produkcji biomasy. Jednak wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała w odpowiedzi na zapytania posłów informuje, że “sprzedaż drewna z Lasów Państwowych w ostatnich latach utrzymuje się na stabilnym poziomie ok. 40 mln m3 rocznie”, a produkcja peletów i brykietów z drewna wzrosła w 2025 roku o 25 proc. w porównaniu do roku 2024 (pozostaje jednak niższa niż w roku 2021).

Ministerstwo Klimatu nie zakłada gwałtownych spadków podaży drewna – jednak nie ma też możliwości, aby ta stale rosła. Jeśli więc mamy rosnący z roku na rok popyt na pellet, to krajowa produkcja w pewnym momencie przestanie wystarczać na jego pokrycie. 

Trzeba też zwrócić uwagę, że odpady tartaczne, jak trociny i zrębki drzewne – z których produkuje się pellet – nie są po prostu odpadem. Stanowią surowiec m.in. dla branży meblarskiej. Z biomasy korzysta także energetyka zawodowa jak ciepłownie i niektóre elektrownie, a zużycie pelletu i brykietów drzewnych wzrosło w tym sektorze w 2025 roku o 77 proc. Mamy zatem kilka gałęzi przemysłu budujących zapotrzebowanie na ten sam surowiec.

Na cenę wpływają też koszty ponoszone przez producentów, w tym koszty energii i transportu. Sama produkcja pelletu jest energochłonna (bo biomasę trzeba rozdrobnić, wysuszyć, prasować), dlatego wyższe koszty energii wyraźnie przekładają się na cenę produktu.

Przewidziana katastrofa

Sytuacja nie może być dla rządu zaskoczeniem, bo o potencjalnych problemach pisano w opublikowanej niemal dokładnie rok temu „Analizie dostępności biomasy stałej”(dokument stworzono w Ministerstwie Klimatu na potrzeby prac nad strategią energetyczną – KPEiK). 

Rządzący wychodzą z założenia, że na potrzeby energetyki i ogrzewania powinny trafiać tylko takie materiały (resztki, odpady po produkcji), które nie mają wartości dla innych sektorów biznesu. Bo wytwarzanie z drewna mebli czy innych trwałych produktów tworzy o wiele większą wartość dodaną dla gospodarki niż spalanie go w piecach.

W analizie napisano wprost, że “potencjał zrównoważony krajowych zasobów biomasy stałej jest ograniczony i w odniesieniu do biomasy drzewnej w znacznej części już obecnie zagospodarowany na cele energetyczne”. Według jej autorów Lasy Państwowe “doszły do progu zasobności” i szczytu możliwości pozyskania drewna. Przy wprowadzeniu dodatkowej ochrony lasów do 2030 roku podaż biomasy leśnej może spaść o kilkanaście procent, ale nawet bez ich wprowadzenia możliwe jest jedynie utrzymanie obecnego poziomu, a nie wzrost. 

Nie ma więc scenariusza, w którym podaż zrównoważonej biomasy z polskich lasów nadąża za szybko rosnącą liczbą kotłów na pellet. “Krajowa baza surowcowa stanowiąca źródło drewna, a pośrednio także trocin i zrębków wykorzystywanych do produkcji peletu, jest ograniczona i nie może zostać znacząco zwiększona bez ryzyka dla trwałości ekosystemów leśnych” – pisze wiceminister Dorożała. 

Ministerstwo chce rosnącego importu

W połowie lipca o rosnących cenach i potencjalnym kryzysie na rynku organizacja branżowa Polska Rada Pelletu rozmawiała z przedstawicielami Ministerstwa Energii, Ministerstwa Klimatu i Środowiska i Lasów Państwowych. Rekomendowała ona przede wszystkim rozwiązania długoterminowe: analizę wpływu polityki surowcowej państwa na rynek biomasy, stworzenie strategii zapewniającej dostępność biomasy dla poszczególnych branż, a także prace nad zadbaniem o jakość tego typu opału. 

Jednak co zrobić, aby ulżyć gospodarstwom domowym mierzącym się już teraz z rosnącymi kosztami opału? Jedną z propozycji branży jest obniżenie stawki podatku VAT na pellet drzewny. Jednak do takich pomysłów nieprzychylnie może podchodzić resort finansów. W sierpniu po raz kolejny wprowadzono ceny maksymalne oraz obniżony VAT na paliwa, a przez prezydenckie weto do budżetu nie trafią pieniądze z podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Osobnym problemem są wysokie ceny gazu, które zimą uderzą ogrzewających domy tym paliwem – i tu także może pojawić się presja na pakiety osłonowe. 

Ministerstwo Energii chce wpłynąć na cenę przez zapewnienie większej ilości opału na rynku. – Chcemy zwiększyć ilość surowca w Polsce, tj. poprawić koordynację importu ze względu na zwiększone zapotrzebowanie na ten surowiec – mówił szef resortu Miłosz Motyka cytowany przez biznes.interia.pl. Zapowiedział też prace nad “technicznymi rozwiązaniami” z branżą. – Jesteśmy też w kontakcie z Lasami Państwowymi, działamy na tyle na ile jest to możliwe w reżimach środowiskowych, żeby tego surowca było więcej – dodał. 

Co jeszcze może poprawić sytuację? We wspomnianej analizie resortu klimatu pisano o “niezagospodarowanej nadwyżce biomasy pochodzenia rolniczego”. Do produkcji energii lub wytwarzania pelletów można wykorzystywać na przykład słomę. To wiąże się jednak z wyzwaniami logistycznymi i technologicznymi, co przyznaje samo ministerstwo. Branża uważa też, że pellet rolniczy można wesprzeć na przykład rozszerzając program „Czyste Powietrze” o kotły i urządzenia grzewcze odpowiednie do spalania agropelletu.

Jest też inne rozwiązanie – elektryfikacja ogrzewania. W 2022 i 2023 roku widzieliśmy wzrost popytu na pompy ciepła, który jednak spadł m.in. wraz ze wzrostem cen energii elektrycznej. Jednak przy wysokich cenach nie tylko węgla, ale i pelletu, te urządzenia mogą znów zyskać na popularności. Wymagają one większych nakładów inwestycyjnych (bo często konieczna jest nie tylko sama instalacja urządzenia, ale też remont całego systemu ogrzewania i termomodernizacja). Jednak już po ich wykonaniu koszty ogrzewania spadają i mogą być niższe od jakiegokolwiek innego źródła ciepła – co pokazują m.in. wyliczenia organizacji branżowej PORT PC.

Zdjęcie tytułowe: shutterstock./PV productions

Autor

Patryk Strzałkowski

Dziennikarz specjalizujący się w tematyce klimatycznej, środowiskowej i sprawach zagranicznych. Laureat nagrody Dziennikarz dla planety – nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego. Absolwent programu Oxford Climate Journalism Network i Polskiej Szkoły Reportażu.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.