Pestycydy zatruwają powietrze. Glifosat wykryto w lasach i w parkach narodowych

128
0
Podziel się:

Zanieczyszczenia powietrza to nie tylko produkty spalania paliw kopalnych, ale również pestycydy. Substancje wchodzące w skład środków ochrony roślin mogą przenosić się na odległość setek kilometrów. Po pobraniu próbek powietrza okazało się, że wśród nich znajduje się posądzany o działanie rakotwórcze glifosat.

Nawet najbardziej ekologiczna dieta nie chroni przed narażeniem na pestycydy. Substancje czynne obecne w środkach ochrony roślin (ŚOR) trafiają do atmosfery i mogą przenikać do naszych organizmów wraz z wdychanym powietrzem. Świadomość problemu istnieje od dawna, mniej wiadomo na temat jego skali. Z opisu badania opublikowanego niedawno na łamach periodyku „Environmental Sciences Europe” wynika, że w powietrzu wdychanym przez Europejczyków obecny jest m.in. glifosat – związek o prawdopodobnym działaniu rakotwórczy stosowany w wielu pestycydach, m.in. popularnym również nad Wisłą Roundupie.

109 związków, w tym 28 zakazanych – to składniki pestycydów, które unoszą się w powietrzu

W 2019 r. zespół naukowców z kilku niemieckich instytucji przeprowadził badania powietrza w 69 lokalizacjach za pomocą próbników pasywnych i mat filtracyjnych. Uzyskane próbki poddano analizie pod kątem ponad 500 substancji stosowanych w środkach ochrony roślin. Łącznie udało się wykryć 109 związków, z których 28 nie było dopuszczonych do użytku na terenie Niemiec. W każdej z próbek eksperci stwierdzili obecność od jednej do 36 substancji. Dotyczyło to również próbek pobranych w lasach, a nawet parkach narodowych. W materiale „zabezpieczonym” w najwyższym punkcie Parku Narodowego Harz (1141 m n.p.m.) naukowcy wykryli aż… 13 substancji pochodzących ze ŚOR. Nie mniej niepokojący jest fakt, że w każdej z analizowanych próbek pobranych z powietrza obecny był glifosat.

Czytaj również: Pestycydy groźniejsze, niż sądzono. Zmniejszają retencję, zwiększają emisję

Pestycydy przenoszone z wiatrem mogą być toksyczne dla środowiska

W ponad połowie próbek uzyskanych za pomocą próbników pasywnych stwierdzono obecność następujących związków: chlorotalonil, metolachlor, pendimetalina, terbutyloazyna, protiokonazol-destio, dimetenamid, prosulfokarb, flufenacet, tebukonazol, aklonifen, chlorflurenol, heksachlorobenzen (HCB) i γ-heksachlorocykloheksan (γ-HCH). Pendimetalinę i prosulfokarb wykryto w dużych ilościach w ponad czterech piątych próbek. Według obecnego stanu wiedzy oba związki nie są szczególnie szkodliwe dla ludzi, ale ten pierwszy wykazuje wysoką toksyczność dla ryb i roślin wodnych. Dodatkowo w matach filtracyjnych wykryto boskalid – popularny fungicyd stosowany m.in. w uprawach rzepaku. Również ten związek ma działanie toksyczne dla organizmów wodnych.

Autorzy badania zwracają uwagę, że część zidentyfikowanych substancji może mieć potencjał ekotoksyczny. Zagrożenie jest szczególnie duże podczas okresowych wzrostów stężenia tych związków w powietrzu, związanych ze stosowaniem oprysków.

Wcześniejsze badania również wskazywały na obecność ŚOR w powietrzu

Analizę przeprowadzono na zlecenie Bündnis für eine enkeltaugliche Landwirtschaft (BEL, Sojusz na rzecz odpowiedzialnego rolnictwa) i Umweltinstitut München (Monachijski Instytut Środowiska). Jej wyniki po raz pierwszy opublikowano w 2019 r. Na łamy „Environmental Sciences Europe” opracowanie dopiero po recenzji naukowej. To jak dotychczas najbardziej kompleksowe badanie tego typu przeprowadzone w Niemczech. Wcześniej podobne pomiary prowadzono w latach 2014–2017, jednak na mniejszą skalę. Naukowcy wykorzystali wówczas próbki kory pobranej z drzew w jednym z tamtejszych rezerwatów przyrody. Nowe badanie jest zatem znacznie bardziej ambitne pod względem zasięgu geograficznego, ale również ze względu na dużą liczbę uwzględnionych substancji.

Glifosat – najbardziej rozpowszechniony składnik pestycydowych zanieczyszczeń

W raporcie centralne miejsce zajmuje glifosat. Ustalenia ekspertów podważają stanowisko Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), który przypisuje temu związkowi – podobnie jak innym opisanym w badaniu – niski poziom lotności. Tymczasem badanie wykazuje, że glifosat w powietrzu jest w stanie pokonywać z wiatrem zarówno średnie (1–1000 km), jak i duże (>1000 km) odległości. To o tyle ważne, że poziom lotności danej substancji ma wpływ na decyzję o zatwierdzeniu jej do użytku.

Zdaniem Borisa Franka, dyrektora BEL, „unijny proces zatwierdzania glifosatu do użytku jest oparty o fałszywe dane”. Cząsteczki tej substancji łączą się z drobinami pyłów i przemieszczają na wielokilometrowe dystanse. W efekcie glifosat trafia nie tylko na grunty z uprawami ekologicznymi, ale również na teren chronionych ekosystemów. Jest też powszechnie obecny w powietrzu, którym oddychamy na co dzień. „Glifosat pod żadnym pozorem nie może zostać ponownie dopuszczony do użytku” – postuluje Frank.

Do zmiany podejścia w ocenie skutków stosowania glifosatu nawołują również autorzy badania. „Istnieje potrzeba rewizji aktualnych szacunków EFSA dotyczących uwalniania się pestycydów do powietrza, w taki sposób, aby uwzględniały one zdolność ich przemieszczania się na średnie i duże odległości. Jest to szczególnie istotne w kontekście ewentualnego ponownego dopuszczenia do użytku glifosatu” – czytamy w opracowaniu.

Według IARC glifosat jest prawdopodobnie rakotwórczy. Może wywoływać wady wrodzone

Zła sława za kluczowym składnikiem Roundupu ciągnie się od wielu lat. W 2012 r. czasopismo „Journal of Enviromental and Analytical Toxicology” zamieściło wyniki badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii i Brazylii. Wykazały one, że glifosat wywołuje wady wrodzone i problemy reprodukcyjne u zwierząt laboratoryjnych. Autorzy publikacji wytknęli również niedbałość ekspertom, którzy dokonywali oceny glifosatu dziesięć lat wcześniej.

W marcu 2015 r. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem uznała ten związek za „prawdopodobnie rakotwórczy” na podstawie szeregu badań epidemiologicznych, in vitro i na zwierzętach. Dwa lata później władze Kalifornii ogłosiły, że glifosat jest substancją rakotwórczą, ale przegrały batalię sądową z producentem tej substancji, firmą Monsanto.

Monsanto „nie było zainteresowane ustaleniem”, czy glifosat jest bezpieczny

Jednak nie wszystkie sądy USA podzieliły to stanowisko. Dotychczas zapadły trzy wyroki podważające tezę o nieszkodliwości glifosatu. Najbardziej spektakularny z nich dotyczy skargi przeciwko Monsanto wniesionej przez Alvę i Alberta Pilliodów. Para Amerykanów zachorowała na nowotwór, do którego – ich zdaniem – przyczyniło się narażenie na glifosat zawarty w Roundupie. Sąd podzielił ich stanowisko.

Jak wynika z wewnętrznych dokumentów firmy, do których dostęp uzyskała ława przysięgłych, firma Monsanto „nigdy nie była zainteresowana ustaleniem, czy Roundup jest bezpieczny”. Zamiast finansować badania zgodne z metodologią naukową przeznaczała pieniądze na podważanie ustaleń, które „zagrażały jej biznesplanowi”.

W roku 2016 niemiecki Bayer przajął Monsanto i tym samym stał się największą na świecie spółką zajmującą się produkcją nasion i pestycydów.

Czytaj również: Trujący glifosat trafia na nasze talerze

Zdjęcie: Shutterstock/Bannafarsai_Stock

Podziel się: