Mikołaj nie przyjechał, bo w kominie jest za dużo smogu? Parafia walczy z zanieczyszczeniem powietrza

Podziel się:

– W tym roku Mikołaj nie przyjdzie, bo w kominie jest za dużo smogu. W tej chwili w Lubaniu mamy 6-krotne przekroczenie norm. Wczoraj o 16:00 było to 1000 proc. normy Światowej Organizacji Zdrowia – wylicza Krzysztof Smolnicki, lider Dolnośląskiego Alarmu Smogowego i prezes Fundacji EkoRozwoju. Dziś alarm organizuje „antysmogowe Mikołajki”.

Płuca smogowe imitujące te ludzkie po raz kolejny objeżdżają całą Polskę. Akcja „Zobacz, czym oddychasz. Zmień to!” dociera do milionów Polaków. I choć nie wszyscy jeszcze zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, a znajdują się i tacy, którzy w XX w. wątpią w zanieczyszczenie powietrza, ze świadomością społeczną jest coraz lepiej. Podziękowania należą się aktywistom i nie tylko. W tym roku bowiem w mówienie o ekologii włączyła się dolnośląska parafia.

Smog przybiera na sile o konkretnej porze

Kiedy jest najgorzej?

– Po zachodzie słońca jesteśmy w czarnym dole – odpowiada wprost Smolnicki.

Tłumaczy, że najgorsza jakość powietrza zaczyna się po zmroku, kiedy ludzie wracają do domów i zaczynają palić w piecach. – Podobnie jest w innych mniejszych miasteczkach na południu regionu. Najgorsze badania wskazują, że pyły pochodzące z węgla wiążą się z ponad 2-krotnie większym ryzykiem śmierci. Zespół ekspertów przy Ministerstwie Zdrowia policzył, że w 2022 r. z związku z pyłami zawieszonymi, które mierzymy na czujniku, przedwcześnie umarło prawie 43 tys. Polaków. Problem jest. My dziś przyszliśmy może nie z workiem pełnym pieniędzy, ale z pewnymi rozwiązaniami.

Dolnośląski Alarm Smogowy nie ustaje w działaniach na rzecz poprawy jakości powietrza. Aktywiści mają do zrobienia wiele. Jeśli nie udaje im się wejść drzwiami, wchodzą oknem. Gdy i tamtędy są wyrzucani, dostają się do środka kominem, niczym święty Mikołaj. Choć przyznają to z przymrużeniem oka, umysły mają niezwykle otwarte. Dzięki temu ich motywacja i niekonwencjonalny sposób działania nie ustają. I przynoszą wymierne korzyści.

Bolesławiec łączy ekologię z nauką kościoła. Mówienie z ambony działa

Wraz z samorządem województwa dolnośląskiego i samorządem Bolesławca Dolnośląski Alarm Smogowy po raz kolejny postawił w mieście płuca. Tym razem miejsce było o tyle nietypowe, że w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła. Świątynia znajduje się na osiedlu domków jednorodzinnych. Na umieszczenie instalacji płuc na terenie parafii wyraził zgodę jej proboszcz, ks. Andrzej Gidziński. Ponadto użyczył do tego energii elektrycznej. Zapytaliśmy go, dlaczego tak ochoczo przystał na propozycję aktywistów i zgodził się im pomóc.

– To jest bardzo pożyteczna akcja. Wcześniej była robiona w Bolesławcu w okolicach rynku. Tym razem stanęły w dolnie nad Bobrem, na placu kościelnym. Czasami w godzinach późno popołudniowych wyniki były gorsze. Dla tych, którzy chodzą do kościoła, było to uświadamiające, jak wygląda stan powietrza o różnych porach dnia. Myślę, że ta świadomość pomoże zrozumieć, jak podchodzić do jakości powietrza, palenia tym, a nie innym – mówi nam proboszcz.

Przyznaje, że parafianie podchodzili do tego z zaciekawieniem.

Płuca smogowe działają na wyobraźnię

– Zdarza się, że ludzie palą czymś złym. Któregoś razu z komina ładnego, dużego domu, leciały czarne dymy jak z Huty Katowice. Tak, jak by palono oponami albo nie wiem czym – mówi SmogLabowi ks. Gidziński.

Jak sami wierni reagują na mówienie im z ambony, czym mają palić?

– Opinie są bardzo różnorodne, ale jednak większość osób, które spotykamy przy naszych akcjach w parafiach są bardzo za. Dodają, że chcieliby częstszego poruszania takich tematów. Parafia, jako żywa, lokalna komórka, ich zdaniem powinna być też odpowiedzialna za środowisko. A ludzką energię powinna gromadzić wokół tych aktualnych spraw – mówi SmogLabowi Joanna Zatylna, liderka programu „Ciepły dom – ciepły Kościół”.

Całą akcję „Bóg daje życie. Smog je odbiera” – organizowaną także przez PAS – opisywaliśmy na łamach SmogLabu. Jak widać, stała się inspiracją dla obecnych i przyszłych liderów zmian.

Cezary Przybylski, marszałek województwa dolnośląskiego, w listopadzie otworzył wydarzenie startu płuc. – Nic tak nie przemawia do wyobraźni, jak właśnie obraz. Stąd też te płuca [smogowe] imitujące nasze płuca. To namacalny obraz ilości zanieczyszczeń w powietrzu. W latach 2014-20 przeznaczyliśmy na wymianę kopciuchów ponad 2 mld zł.

Apelował przy tym do mieszkańców o palenie dozwolonymi surowcami. Podczas inauguracji sezonu smogowego nie zabrakło najmłodszych, którzy mieli okazję wysłuchać krótkiej lekcji o jakości powietrza.

Bolesławiec stawia na ekologię

Piotr Roman, prezydent Bolesławca opowiedział nam o szeregu proekologicznych działań miasta. Co ważne, Bolesławiec prężnie edukuje zaczynając od najmłodszych. Przedszkolaki wiedzą sporo o jakości powietrza, gospodarce odpadami i zdrowotności wody kranowej. Do zdobywania wiedzy i działań takich jak np. zbieranie zużytych baterii, miasto zachęca się systemem atrakcyjnych nagród w postaci rzeczowej, ale też wycieczek. To się sprawdza.

– Zależy nam na podnoszeniu świadomości w zakresie całej ochrony środowiska. Robimy mnóstwo przeróżnych akcji (…). Płuca smogowe raz były na rynku, gdzie mamy jeszcze problem z paleniem tradycyjnym. Stworzyliśmy możliwość podłączania kolejnych wspólnot do sieci CO. Chodzi też o to, żeby przekonać mieszkańców, że to jest nie tylko opłacalne, wygodne i czyste, ale że w ten sposób będą mniej „smrodzić” – mówi SmogLabowi włodarz Bolesławca.

Przyznaje, że dochodziły do niego informacje o paleniu niedozwolonymi surowcami. Tym razem płuca stanęły więc na przykościelnym osiedlu.

– Bolesławiec jest ewidentnie liderem zmian – komentuje Smolnicki.

Lubań dzisiaj przygląda się płucom

Podczas zorganizowanej przez DAS pikiety padło wiele ważnych słów. Przypomniano, że zanieczyszczenia, choć często niewidoczne, zabijają. Może nie od razu, ale wywołują szereg chorób, które do tych zgonów prowadzą.

Źródło: M. Jakubowski/FrankBold

– Jeżeli stosujemy nieodpowiednie paliwo, musimy zdać sobie sprawę, że trujemy nie tylko siebie, ale też nasze dzieci, naszych sąsiadów. Stąd też uchwały antysmogowe – do [lipca] 2024 r. powinny zniknąć z naszych domów kopciuchy, czyli kotły, które nie spełniają norm – mówił dziś Cezary Przybylski. – Jeżeli [działania podejmują] organizacje społeczne, przedstawiciele mieszkańców, jak Dolnośląski Alarm Smogowy, oni są na pierwszej linii frontu i jest to inaczej odbierane.

Samorząd województwa dolnośląskiego deklaruje wsparcie dla mieszkańców. Wszelkie działania podejmowane w regionie ku ograniczeniu tego zagrożenia.

– Nie wszystkie samorządy są na tyle odważne, żeby pokazywać problem – przyznał Smolnicki.

Prezydent Lubania, Arkadiusz Słowiński: – Moglibyśmy udawać, że nie ma problemu, ale pokazujemy czym oddychamy z paru powodów. Przede wszystkim zdrowia, przepisów prawa, które zaczną nas obowiązywać.

Przedwczorajsza noc w Lubaniu pokazała, jak jest źle. – Cieszymy się, że od jakiegoś czasu jest program „Ciepłe Mieszkanie”. W pierwszej edycji miał taki problem, że nie mógł trafiać do mieszkań komunalnych.

Środki są, ale potrzeby są znacznie wyższe, niż dotychczasowe zasoby. – Samymi środkami dotacyjnymi tych zmian nie wprowadzimy. Św. Mikołaj to nie był krasnal od coli, który rozdawał grzecznym dzieciom pieniądze. To był człowiek, który pomagał ludziom ubogim.

Czyja to rola?

– Walka ze smogiem to obowiązek nie tylko władz samorządowych, ale i mieszkańców. W interesie nas wszystkich jest nie tylko dbałość o zdrowie, ale również o ograniczenie kosztów ogrzewania. Dlatego właśnie dzisiaj przyjechaliśmy do Lubania nie tylko z naszą smogową syreną, ale i z kamerą termowizyjną. By pokazać, gdzie najbardziej tracimy i gdzie możemy zyskać – tłumaczy Smolnicki.

Zdjęcie tytułowe: DAS

Podziel się: