Nadchodzi El Niño, a wraz z nim jeszcze cieplejszy świat

1055
0
Podziel się:

Naukowcy ostrzegają przed perspektywą powrotu El Niño jeszcze w tym roku. Jeśli do tego dojdzie, zjawisko to spowoduje przyspieszenie wzrostu temperatur na Ziemi, ustanowienie nowych rekordów. Wraz z tym świat niewątpliwe czekają większe katastrofy pogodowe niż w ostatnich latach.

Powrót El Niño

El Niño to dodatnia faza ENSO – cyklicznie występującej oscylacji pacyficznej, charakteryzującej się ponadprzeciętnymi temperaturami w równikowym pasie Oceanu Spokojnego. Kiedy pojawia się El Niño, po paru miesiącach odczuwa to cały świat. Rosną temperatury, a w raz nimi szereg niekorzystniejszych dla ludzkości zjawisk pogodowych, jak powodzie czy susze.

Ilustracja 1. Szacunkowe prognozy odchyleń temperaturowych równikowej części Oceanu Spokojnego do wczesnej jesieni 2023 roku. Czarna linia ciągła pokazuje dotychczasowe zmiany od początku zeszłego roku. NOAA/CPC

Aktualne prognozy zakładają, że jesienią tego roku możemy wejść w fazę El Niño. Obecnie chłodna faza La Niña zbliża się do końca i najprawdopodobniej w marcu wejdziemy fazę neutralną – pomiędzy La Niña a El Niño. Prawdopodobieństwo jest o tyle wysokie, że La Niña trwa już dość długo, bo trzy lata, co jest niezwykle rzadkim zdarzeniem. Choć obie fazy są cyklami naturalnymi, niemającymi nic wspólnego z globalnym ociepleniem, to naukowcy z racji właśnie zmian klimatycznych wyrażają swoje obawy.

Czytaj również: Niepokojące zmiany na Oceanie Spokojnym. Trzeci raz od 1950 roku

Bez El Niño i tak było ciepło

Już nawet wejście w neutralną fazę może doprowadzić do tego, że okres maj-grudzień znajdą się w czołówce najcieplejszych miesięcy w historii. Wyjście z La Niña oznacza przecież wzrost temperatury. Klimatolodzy oczekują, że ten rok będzie cieplejszy niż 2022, ale nie powinien być rekordowy. Według NOAA ubiegły rok był szóstym najcieplejszym w historii pomiarów.

Ilustracja 2. Średnioroczne odchylenia temperatur na Ziemi w stosunku do lat 1901-2000 w latach 1880-2022. NOAA/NCEI

Każdy miesiąc ubiegłego roku zaliczał się do dziesięciu najcieplejszych w historii. I to w sytuacji kompletnego braku El Niño, jak i stanu neutralnego. W wielu miejscach padły rekordy, chociażby w zachodniej Europie, we Francji czy w Wielkiej Brytami, gdzie ocieplenie klimatu poczyniło szereg szkód. „Zmiany klimatyczne powodują coraz bardziej intensywne, ekstremalne zdarzenia, które generują znaczne szkody i często wywołują kaskadowe zagrożenia. Takie jak intensywna susza, po której następują niszczycielskie pożary, a następnie niebezpieczne powodzie i lawiny błotne”, powiedział dr Rick Spinrad z NOAA powołując się na to, co działo się w ostatnich miesiącach w Kalifornii.

Z kolei wyliczenia NASA pokazują, że rok 2022 rok był piątym najcieplejszym w historii pomiarów. Ziemia była o 0,89oC cieplejsza niż w latach 1951-1980. To praktycznie tyle samo, ile w przededniu rekordowego 2016 roku. Jak wiemy, w 2015 pojawiło się rekordowo silne El Niño, którego szczyt przypadł na listopad. W tym roku szczyt El Niño nie będzie miał miejsca, lecz przyszłym. Tak więc te 0,89oC daje do myślenia. „Ten trend ocieplenia jest niepokojący”, powiedział administrator NASA, Bill Nelson. „Nasz ocieplający się klimat już daje o sobie znać: nasilają się pożary lasów; huragany stają się silniejsze; susze sieją spustoszenie, a poziom mórz się podnosi.”

Czytaj również: 2020 był najcieplejszym rokiem w historii pomiarów, na równi z 2016

I do tego kosztownie

W USA ekstrema pogodowe kosztowały gospodarkę 165 mld dolarów. Na całym świecie według szacunków Munich Re straty wyniosły 270 mld dolarów. Poza huraganem Ian warto przytoczyć przykład biedniejszych krajów, jak Pakistan. Powodzie, które nawiedziły ten kraj latem 2022 roku, przyniosły co najmniej 15 mld dolarów strat i śmierć około 1700 osób. „Zmiany klimatyczne zbierają coraz większe żniwo”, powiedział w komunikacie członek zarządu Munich Re, Thomas Blunck. „Dane dotyczące klęsk żywiołowych za rok 2022 są zdominowane przez wydarzenia, które według najnowszych wyników badań są bardziej intensywne lub występują częściej. W niektórych przypadkach obowiązują obie tendencje. Innym niepokojącym aspektem, którego jesteśmy stale świadkami, jest to, że klęski żywiołowe szczególnie mocno dotykają ludzi w biedniejszych krajach. Dlatego prewencja i ochrona finansowa, na przykład w formie ubezpieczenia, muszą mieć wyższy priorytet”.

Idzie mocny wzrost temperatur

Brytyjski Met Office przewiduje, że ten rok z pewnością będzie cieplejszy od poprzedniego. Prof. Adam Scaife, szef długoterminowych prognoz z Met Office powiedział: „Bez wcześniejszego El Niño, które podniosłoby globalną temperaturę, rok 2023 może nie być rekordowym rokiem, ale z nieustannie kontynuowanym tłem wzrostu globalnej emisji gazów cieplarnianych przyszły będzie kolejnym godnym uwagi rokiem w serii”. Z kolei NASA widzi niewielkie, ale jednak zauważalne prawdopodobieństwo pobicia rekordu temperatur z powodu nadchodzącego El Niño. „Prognozuję około 15 proc. szans na nowy rekord w 2023 roku”, oświadczył Gavin Schmidt z Instytutu Goddarda. „A jeśli do końca 2023 roku będziemy w El Niño, to prawie na pewno w 2024 roku padnie nowy rekord”.

Prawdopodobieństwo świata cieplejszego o 1,5oC

Jeśli nie tym roku, to w następnym. Gorsze jednak jest to, że zbliżamy się do poziomu 1,5oC, a dodatnia faza ENSO może ten moment dość szybko przyspieszyć. Według NASA istnieje tylko 24 proc. szans na to, że przyszły rok przekroczy poziom 1,5oC względem ery preindustrialnej. Obecnie mamy 1,2oC. Met Office uważa, że szanse na 1,5oC w 2024 roku są duże, o ile El Niño będzie silne. „Jest bardzo prawdopodobne, że następne duże El Niño może przynieść nam ponad 1,5 stopnia Celsjusza”, powiedział prof. Scaife. „Prawdopodobieństwo, że pierwszy rok będzie miał 1,5oC w następnym pięcioleciu wynosi obecnie około 50:50”.

Swoje obawy wyraża James Hansen, który od kilkudziesięciu lat ostrzega przed perspektywą ocieplającego się klimatu. Hansen, który obecnie pracuje na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku, widzi bardzo duże prawdopodobieństwo rekordowo ciepłego 2024 roku. W swoim raporcie z 22 września 2022 roku wraz ze swoimi współpracownikami ocenił, że „rok 2024 prawdopodobnie znajdzie się poza wykresem jako najcieplejszy rok w historii. Jest mało prawdopodobne, aby obecna La Niña trwała czwarty rok. Nawet odrobina El Niño wystarczy dla rekordu globalnej temperatury”. Z raportu dowiadujemy się też, że klasyczne, silne El Nino w latach 2023-24 mogłoby popchnąć globalną temperaturę do około 1,5°C względem średniej z lat 1880-1920.

Hansen wyliczając zmiany siły radiacyjnej promieniowania słonecznego z racji zmian struktury atmosfery zwraca uwagę na rolę zanieczyszczeń powietrza. W swoim nowym opracowaniu z 12 stycznia tego roku pisze, że od 2010 roku chłodzący efekt aerozoli spada. Zmniejszające się zanieczyszczenie powietrza głównie w Chinach sprawia, że do powierzchni Ziemi dociera więcej promieni słonecznych. Hansen ocenia, że tempo ocieplenia ulegnie z tego powodu przyspieszeniu. Klimatolog w dalszym ciągu ocenia, że 2024 rok pobije wszelkie rekordy. Ocenia, że globalna temperatura wzrośnie o wartość w zakresie 1,4-1,5oC względem ery preindustrialnej.

Obawy o przyszłość

Świat, przynajmniej ten reprezentowany przez naukowców już teraz wyraża swoje obawy o to, co się stanie za kilkanaście miesięcy. Prof. Bill McGuire z University College London w Wielkiej Brytanii powiedział : „Kiedy nadejdzie El Niño, ekstremalne warunki pogodowe, które szalały na naszej planecie w 2021 i 2022 roku, staną się nieistotne”. Nietrudno więc odgadnąć, co naukowiec ten ma na myśli.

Obawy o dodatnią fazę ENSO wyraża na przykład Australia, która parę lat temu doświadczyła ekstremalnie wysokich temperatur, suszy i pożarów buszu. Australia jest jednym z najbardziej narażonym na zmiany ESNO krajów świata.

Tamtejsze biuro meteo (BOM) zakłada, że już nawet w czerwcu może zacząć rozwijać się El Niño. To budzi obawy o suszę w 2023 roku. Z drugiej strony tamtejsi meteorolodzy pocieszają się tym, co przyniosły niedawne rekordowe powodzie. Powodzie, których doświadczyła Australia okazały się niezwykle niszczycielskie. Pomogły jednak w odbudowie zasobów wodnych. „Wiele osób natychmiast wyciągnie wniosek, że gorące i suche lato spowoduje wzrost suszy i pożarów. Jest to rozsądne założenie, powiedział Rob Sharpe ze Sky Weather. „Jednak tym razem musimy również pamiętać, że ostatnie trzy lata były wyjątkowo mokre na wielu obszarach, a większość zapór jest dość pełna”, uspokaja Sharpe. Meterolog zwrócił uwagę na to, że w przypadku wystąpienia suszy, drzewa nadal będą miały dostęp do wody. Sharpe nie widzi więc perspektywy powtórki z tak zwanego „Czarnego Lata”. Chodzi o rekordowe pożary buszu w sezonie 2019/2020.

Pytanie tylko, jak długo potrwa El Niño, i jak będzie silne? Na to pytane nie ma na razie odpowiedzi.

Zdjęcie: Mrs_ya/Shutterstock

Podziel się: