Pszczyna: Czarno na białym widać, jak fatalne jest powietrze [ROZMOWA]

Podziel się:

Pszczyna to kolejny przystanek na trasie niecodziennej instalacji. Z początkiem lutego mobilne “płuca” Polskiego Alarmu Smogowego po raz drugi odwiedziły tę śląską miejscowość. – Płuca po dwóch tygodniach były po prostu szare – mówi w rozmowie z redakcją SmogLabu Aleksandra Antes-Szewczyk, prezes zarządu Stowarzyszenia Nie Dokarmiaj Smoga oraz działaczka Pszczyńskiego Alarmu Smogowego.

Maciej Fijak, SmogLab.pl: Pszczyna ostatnio gościła mobilne płuca Polskiego Alarmu Smogowego. Czy taka instalacja działa na wyobraźnię mieszkańców?

Aleksandra Antes-Szewczyk, prezes Stowarzyszenia Nie Dokarmiaj Smoga, Pszczyński Alarm Smogowy:
Jak najbardziej. Brud stopniowo pokrywający tkaninę skłania nas do refleksji. Namacalnie widzimy zanieczyszczenia, które na co dzień wdychamy. Tym razem płuca nie były zlokalizowane na pszczyńskim rynku, lecz w centrum dużego osiedla domów jednorodzinnych, przed szkołą podstawową. To jedno z najbardziej zakopconych miejsc w naszej okolicy, co potwierdzają pomiary czujnika jakości powietrza zamontowanego na budynku szkoły.  Myślę, że instalacja szczególnie działała na wyobraźnię  rodziców odwożących swoje pociechy do szkoły.

Pszczyna: “Jak wyglądałyby płuca, gdyby nie wiatr?”

MF: Jakie były reakcje dzieci i rodziców? Jak wyglądały te płuca na początku i na końcu akcji?
AAS: Płuca przyjechały do Pszczyny śnieżno-białe, natomiast opuszczały nasze miasto szare. Podczas dwóch wybitnie wietrznych tygodni, odnotowaliśmy tylko jeden poważny epizod smogowy –  potwierdzony alertem RCB . Pomimo takiej dobrej pogody płuca po 14 dniach pokryły się brudnym nalotem. Gigantyczna instalacja wzbudziła nie tylko ciekawość dzieci, lecz również zainteresowanie wśród przechodzących w pobliżu mieszkańców, którzy bardzo pozytywnie na nią reagowali – dzielili się swoimi spostrzeżeniami na temat obecnej jakości powietrza i wyrażali swoją irytację z powodu wciąż dymiących kominów. W pamięci utkwiło mi pytanie dziennikarza lokalnej telewizji, który przyjechał na podsumowanie  kampanii  „O zgrozo, a jak wyglądałyby płuca, gdyby nie wiatr i antysmogowa pogoda?”. No cóż, aż strach o tym pomyśleć.

MF: Czy sytuacja w Waszym regionie się poprawia czy może na efekt tych działań trzeba będzie poczekać?
AAS: Jest zdecydowanie lepiej, lecz do ideału czyli powietrza spełniającego normy WHO droga daleka. W styczniu weszła w życie uchwała antysmogowa zakazująca użytkowania najstarszych pozaklasowych kotłów. Zakładamy, że zdecydowana większość mieszkańców gminy dostosowała się do nowych regulacji i zlikwidowała stare emisyjne kotły. Niestety w dalszym ciągu trują nas kopciuchy, z tą różnicą, że młodsze bo wyprodukowane po 2007 r. Uciążliwe bywają również kominki, które do końca tego roku trzeba dostosować do wymogów ekoprojektu, o czym ludzie nie wiedzą i nie są informowani. W moim odczuciu, najgorzej jest ciągle na terenach wiejskich, natomiast w samym mieście  odczuwalna jest już  pewna poprawa. Wieczorami, gdy wieje wiatr, można wyjść na spacer, co wcześniej było niemożliwe. Jeżdżąc po okolicy już odruchowo zerkam na kominy i widzę, że w ciągu ostatniego roku przybyło instalacji gazowych.

7 tysięcy palenisk

MF: Czy wie Pani ile palenisk zostało do wymiany w Pszczynie?
AAS: W gminie nigdy nie została przeprowadzona inwentaryzacja, dlatego opieramy się na danych szacunkowych. Dokładne statystyki poznamy dopiero w lipcu po opublikowaniu danych z Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków.  Wiemy, że w całej gminie Pszczyna mamy ponad 11 tysięcy budynków jednorodzinnych, a z ponad 7 tysięcy odbiera się popiół. Zakładamy, że są to głównie posesje wyposażone w kotły na paliwa stałe, rzadziej domowe kominki. 

Wracając do pytania o liczbę kotłów, które pozostały jeszcze do wymiany – z pewnością jest ich jeszcze sporo. Z informacji  udostępnionych przez Urząd Miasta wynika, że w ramach trzech edycji gminnego programu ograniczania niskiej emisji w latach 2017 -2021 wymienionych zostało 698 źródeł ciepła, natomiast w ramach programu Czyste Powietrze zostało złożonych około 900 wniosków. Co w sumie daje nam jakieś 2 tysiące wymienionych urządzeń grzewczych. Podejrzewam, że liczba wymienionych kotłów jest znacznie większa, ponieważ gros mieszkańców przeprowadziło tzw. „transformację energetyczną” na własną rękę, nie korzystając z dofinansowania.

MF: Jak na takie mobilne płuca, które przecież bardzo wyraźnie pokazują problem trującego powietrza, reagują samorządowcy gminy Pszczyna?
AAS: Nasi samorządowcy mają świadomość wagi problemu i widzą potrzebę przeprowadzania takich akcji edukacyjnych. Dlatego zgodzili się na przeprowadzenie wspólnej  kampanii  „Zobacz Czym Oddychasz. Zmień to.”  W ramach tej inicjatywy pojawiła się instalacja płuc. Współpracę na tym polu oceniam pozytywnie. W inauguracji kampanii tzw. przywitaniu płuc wzięli udział przedstawiciele władz miasta oraz Rady Miejskiej. Zaprosiliśmy również dzieci i nauczycieli ze szkoły, aby zaangażować jak najwięcej osób. Każdej miejscowości, szczególnie takiej, która nie posiada monitoringu jakości powietrza, polecam ten dwutygodniowy eksperyment. Pokazuje on czarno na białym, jak fatalnym powietrzem oddychamy.

Tak wyglądały mobilne płuca w 2020 roku, podczas pierwszej wizyty w Pszczynie

Rozmawiał Maciej Fijak

Zdjęcie tytułowe: Pszczyński Alarm Smogowy

Czytaj także: Smolista czerń na płucach w gminie Czerwionka-Leszczyny. To chyba rekord

Podziel się: