Pustynia Błędowska – miejsce, które przenosi do innej czasoprzestrzeni

47
0
Podziel się:

Pustynia Błędowska powstała w średniowieczu wskutek działalności człowieka. Dziś jest już nie tylko atrakcją dla turystów. To również rodzaj ostrzeżenia… Zadziwiający jest kontrast między normalnym życiem turystycznym kwitnącym tuż przed wejściem na pustynię, a obozową rzeczywistością, toczącą się zaledwie kilkaset metrów dalej.

Grupa ekologów, naukowców i artystów zamieszkała tu na cały miesiąc, żeby w ramach eksperymentu pokazać jak społeczeństwu będzie się żyło na pustyni. Wybraliśmy się tam i spędziliśmy czas z uczestnikami projektu OASIS 2027, żeby się temu przyjrzeć oraz zapytać o ich niezwykłą misję. Uchylili nam rąbka tajemnicy i pokazali SmogLabowi kuluary alternatywnego życia.

Pustynia Błędowska została stworzona przez działalność człowieka

Infrastruktura turystyczna jest raczej zadowalająca dla typowych zwiedzających. Są wiaty i ławki, kilka foodtrucków, które cieszą się dużym powodzeniem oraz stoliki, przy których można w plenerze napić się kawy czy zjeść gofra. Letni kurort jak każdy inny – można by rzec. Ale to tylko złudne pierwsze wrażenie. Nic nie zapowiada, że kilka minut drogi stąd życie płynie w zupełnie innym rytmie.

Pustynia Błędowska. 600 m przed wejściem do obozu kwitnie zupełnie normalne życie turystyczne
Pustynia Błędowska. 600 m przed wejściem do obozu kwitnie zupełnie normalne życie turystyczne

Pustynia Błędowska powstała w średniowieczu wskutek działalności człowieka. Olkusz i jego okolice to regiony, które od dawna są bardzo aktywne gospodarczo oraz górniczo. Wieki temu miejscowa ludność wycinała tamtejsze lasy w celu pozyskania drewna na przypory do wspierania korytarzy górniczych. W wyniku erozji spowodowanej wylesianiem zostały odsłonięte piaski lessowe pochodzenia lodowcowego. Teren ten, ze względu na charakterystyczną budowę geologiczną był naturalnie podatny na pustynnienie. Pustynia Błędowska, wskutek działań człowieka, powiększała się jednak z upływem czasu. Maksymalnie miała powierzchnię ok. 150 m kw. W ubiegłym wieku rolnicy zaczęli ją ponownie zalesiać sosną. Obecnie gmina stara się utrzymywać pustynny ekosystem, jako jedyny taki w Polsce. Poza siedliskami np. ptaków, Pustynia Błędowska stała się największą atrakcją turystyczną regionu.

Grozi nam stepowienie oraz pustynnienie

Sam projekt OASIS stworzony przez krakowską Fundację OnEarth, miał swój debiut w tym roku. Spotkanie na pustyni jest jednak organizowane trzeci rok z rzędu. Rezydencja ekologiczno-artystyczna ma pokazać w pewnym sensie utopijną rzeczywistość, jaka nastąpi po zmianie klimatu. Wygody, takie jak np. nieograniczony dostęp do wody czy przygotowanie posiłku przy pomocy kilku kliknięć są tutaj niemożliwe do realizacji. Jak mówi Kamila Knap, jedna z dwóch założycielek fundacji, swoim działaniem chcą zachęcić ludzi do przewartościowania pewnych postaw, zwłaszcza tych, które są związane z konsumpcjonizmem.

– Pustynia Błędowska bardzo nas zainspirowała ze względu na swoje pochodzenie antropogeniczne. Skłania nas to do refleksji, że cała nasza cywilizacja zmierza teraz do takich warunków. Być może brzmi to pretensjonalnie, ale rabunkowe zużywanie zasobów właśnie do tego nas zbliża. Teraz już 25 proc. Europy jest zagrożone pustynnieniem, a w przypadku np. Polski czy Niemiec – stepowieniem. Nasz ekosystem ciągle jest zubażany. Ja sama byłam w szoku, kiedy przyjechałam tu po raz pierwszy. Jesteśmy przecież w centrum Europy, która raczej kojarzy nam się z zielonym krajobrazem, a tutaj nagle lądujemy na pustynnych piaskach – wyjaśnia Knap.

Wolfgang, klimatolog z Niemiec zwrócił uwagę na wszechobecny problem wylesiania, szczególnie pod hodowlę bydła lub dla potrzeb przemysłu. Jak dodał, to przez nieprawidłowe użytkowanie terenu oraz zmiany klimatyczne, problem pustynnienia będzie się pogłębiał. Warto o tym pamiętać i czytać etykiety produktów, które kupujemy oraz np. ograniczyć konsumpcję wołowiny.

Pustynia Błędowska – miejsce, w którym natura spotyka się ze sztuką

Spotyka się tutaj cały przekrój kultur i nacji. Głównie z Europy, ale zdarzają się uczestnicy np. z Brazylii. To, co łączy tych ludzi to wspólna misja. Każdy z obozowiczów troszczy się o dobrostan wszystkich komponentów środowiska oraz komfort życia człowieka. Przenosząc się na miesiąc na Pustynię Błędowską, niejako inscenizują postapokaliptyczną rzeczywistość, która, choć wydaje się odległa, może nadejść szybciej, niż przypuszczamy. Jak będzie nam się żyło w dobie postępującego kryzysu klimatycznego? Czy nie szanując zieleni oraz wody będziemy w stanie funkcjonować? To jedne z pytań, na które uczestnicy projektu szukają odpowiedzi.

– Trzonem fundacji OnEarth jest łączenie tematyki środowiska naturalnego oraz artystycznego. Niestety, pomimo wielu wysiłków, kampanie dotyczące środowiska nie przynoszą efektów. Emisji np. CO2 jest coraz więcej, do tego zwiększa się konsumpcja – wyjaśnia Kamila Knap. – Sztuka jest dla nas medium. Mogą to być rzeźby, fotografie, filmy i różne instalacje. Wszystko ma za zadanie uświadomić odbiorcę.

Gliniany piec zrobiony niedawno przez Alberto z Włoch bardzo ułatwił obozowiczom przygotowywanie posiłków. To coś więcej, niż rzeźba
Gliniany piec zrobiony niedawno przez Alberto z Włoch bardzo ułatwił obozowiczom przygotowywanie posiłków. To coś więcej, niż rzeźba

W obozie na Pustyni Błędowskiej mamy do czynienia ze zderzeniem świata ekologii i sztuki, które w tym miejscu w niezwykły sposób się przenikają i uzupełniają. Jedna z osób coś rysuje, druga w tym czasie rzeźbi, a trzecia pisze. Ktoś doskonali techniki masażu, a ktoś akurat zbiera patyki na podpalenie ogniska. W tym samym momencie kilka osób krząta się w kuchni polowej i gotuje wegański posiłek dla 30-osobowej grupy. Wszystko odbywa się tu w ideach zero waste oraz slow life.

Od początku każdy ma wyznaczoną funkcję, jednak zawsze istnieje możliwość zamiany. Każdy przyjechał tu, żeby zrobić coś dla dobra natury, poszerzyć swoje horyzonty, nauczyć innych czegoś, w czym jest dobry, ale także tworzyć. Na pustyni obozowicze znajdują ku temu przestrzeń i inspirację. Dodatkowo prawie całkowite odcięcie od cywilizacji, często także świadoma rezygnacja ze smartfona, pozwala na czas przebywania w obozie, złapać oddech i nową perspektywę.

Co motywuje uczestników?

– Najważniejszy był dla mnie proces pracy grupowej w niezwykłych warunkach. Ale żeby robić wystawę o pustyni, trzeba mieć o tym pojęcie. Większość z nas wyobraża ją sobie jako wielki obszar zupełnie pozbawiony roślinności. Jak widać, nie do końca jest to prawdą. Nasza obecna sytuacja klimatyczna może doprowadzić do tego, że będziemy mieć bardzo dużo niewielkich obszarów pustynnych lub stepowych. A my nie możemy zdezerterować z Ziemi, choć trwa na niej kryzys klimatyczny – powiedział SmogLabowi Aliaksei z Białorusi.

Jak mówi Kamila Knap, uczestnicy projektu bardzo często mówią o odczuwanym przez nich szczęściu, że się tu znajdują. Wszyscy tworzą tutaj razem i działają dla dobra wspólnoty. – Dzielimy się tym, co umiemy i wiemy. Organizujemy różne warsztaty jak np. joga czy teoria pamięci. – Wspólne tworzenie – w wielu tego słowa znaczeniach – to codzienne praktyki uczestników projektu.

Artystka w przypływie weny, specjalne naczynie do zaparzania kawy oraz kuchnia polowa

– Przyjechałam tu, bo interesują mnie nowe społeczności szukające sposobów na mieszkanie razem, które mają podobne bolączki jak ja. Widzę też, że w obecnych czasach jest właśnie potrzeba szukania nowych sposobów wspólnego funkcjonowania. Sama byłam sfrustrowana przemysłem kreatywnym. Architekci muszą mierzyć się z wieloma kryzysami i wyzwaniami współczesnego świata, jak np. zmiany klimatyczne. Czułam się samotna i nie miałam do tego narzędzi – wytłumaczyła SmogLabowi Lea, architektka z Paryża.

Zapytana o możliwość łączenia ochrony środowiska ze sztuką zawodową w architekturze z przykrością stwierdziła, że cały system kształcenia wciąż za bardzo opiera się na teorii. W konwencjonalnych warunkach architekci nie mają szans zapoznać się z prawdziwą praktyką. Udział w projekcie jej to umożliwił.

– Pracuję w obszarze raczej teoretycznym. Bycie tutaj pozwala mi dostrzec też praktyczną stronę różnych rozwiązań, ja np. praca z drewnem i innymi naturalnymi materiałami. Uważam, że w całym procesie edukacji jest właśnie za dużo teorii, a za mało praktyki oraz wdrażania pewnych pomysłów. Do tego architektura, jakiej mnie uczono nie kładła prawie żadnego nacisku na wyzwania społeczne – dodała Lea.

„Ludzkość żyje tak, jakby wszystko było jej dane na zawsze”

Niemiec Andy wytłumaczył SmogLabowi po co tu przyjechał. Jak mówi, Pustynia Błędowska jest świetnym miejscem w sercu Europy.

Jego zdaniem reszta świata potrzebuje dobrych przykładów adaptacji do zmian klimatu. Tutaj doświadczamy tego jak świat będzie wyglądał za jakiś czas. To tu mamy do czynienia z dużo bardziej ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi, amplitudy temperatur są ogromne. A do takiego stanu zmierza teraz cały świat.

– My żyjemy tutaj (na pustyni) dla siebie. Należy jednak być świadomym, że na skalę globalną musi pojawić się agenda polityczna na rzecz ekologii i społeczeństwa. Takich społeczności jak nasza musi być na tyle, żeby osiągnąć punkt krytyczny, w którym całe społeczeństwo dowie się jak żyć, żeby przetrwać w zmieniających się warunkach klimatycznych.

Jakie zmiany są więc konieczne? Po pierwsze w zakresie ekologii. Po drugie zmiany w polityce. Ograniczenie konsumpcjonizmu musi być nowym trendem w kontekście ochrony środowiska oraz społeczeństwa.

– Jako ludzkość żyjemy trochę jak arystokraci, uważamy, że nam się wszystko należy. Prawda jest taka, że powinniśmy być wdzięczni, że możemy korzystać z zasobów natury, ale one nie są nam dane na zawsze. Nie było jeszcze w historii momentu, w którym katastrofy ekologiczne i kryzysy militarne osiągnęły razem taki pułap, jak dziś – dodaje Andy. – Przykładem może być masowe wymieranie gatunków, do którego przyczyniają się nieznaczne nawet zmiany warunków panujących w wodzie, jak np. wahania zasolenia czy temperatury. Dopiero zaobserwujemy jakie będą tego efekty.

Specjalne warunki wymagają specjalnych cech

Nikt nie jest tam z przypadku. Żeby dostać się do programu, trzeba spełnić szereg warunków i przekonać organizatorki, że jest się właśnie tą odpowiednią osobą z misją, wiedzą oraz zapałem do działania.

– Dbamy o jakość i o to, żeby każdy, kto się tu znajdzie, przyjeżdżał tutaj w konkretnym celu. Osoby, które do nas aplikują tworzą w nurcie ekologii. Powinni oni spełniać odpowiednie warunki i pokazać, że są pod wieloma względami w pełni samodzielnymi jednostkami. Ma nam być razem dobrze – mówi założycielka.

„Lodówką” jest tu wykopany w piasku dół, do którego schodzi się po prowizorycznych schodkach

W pustynnych warunkach, zupełnie odmiennych od standardowych, tworzą się silne więzi. Przyjaźnie nawiązuje się tu znacznie szybciej, niż w życiu codziennym. Uczestnicy projektu mają do czynienia z wieloma trudnościami, które muszą tu razem pokonywać. Czasem nazywają to nawet walką z żywiołem.

– Często znajdujemy się tutaj w sytuacjach trudnych emocjonalnie, jak np. burza. Odczuwa się to zupełnie inaczej będąc na otwartym terenie. Niektórzy czują nawet przerażenie, a to zbliża. Takie wspólnie przeżyte wydarzenia sprawiają, że zżywamy się i zawiązujemy przyjaźnie – tłumaczy Knap.

Nie jest tajemnicą, że nie każdy dobrze się odnajdzie w okolicznościach całkowicie odbiegających od naszej codzienności. Szczególnie typowe „mieszczuchy” mogą czuć się na początku skonsternowane. W pustynnej rzeczywistości każda czynność jest bowiem procesem, wymagającym zdecydowanie więcej czasu i – przede wszystkim – nakładu pracy własnej. Prozaiczne czynności jak np. przygotowanie posiłku czy choćby zwykłej kawy urastają tu do rangi zadań specjalnych. Nikt nie zagotuje wody jednym kliknięciem przycisku. Trzeba rozpalić ogień, utrzymać go i użyć specjalnych naczyń. Wszystko jest czaso- oraz pracochłonne. „Lodówki” to doły wykopane w piasku. Piec jest od niedawna – ręcznie robiony z gliny przez Włochów. Nawet pospolite przygotowanie sosu do obiadu wymaga jazdy na „rowerku”, który zasila swoisty blender. Nikt nie podłączy go tu przecież do gniazdka.

Na zdjęciu Kamila Knap przygotowująca obiad. Blender zasilają ćwiczenia na „rowerku”

Gdy zapada zmierzch i wszystkie zadania na dany dzień zostają wykonane, cała załoga udaje się na wypoczynek do rozstawionych w drugiej części obozu namiotów. Noce są wyjątkowo zimne – mimo upału za dnia, między zachodem a wschodem słońca temperatura spada nawet do 8 st. C.

Pustynia Błędowska i projekt OASIS 2027- odbiór społeczny

– Najbardziej nas lubią oczywiście Ci, którym robimy obrót (śmiech). Ze strony lokalnych mieszkańców zdarzają się różne reakcje – od bardzo przyjaznych, przez onieśmielone, aż po podejście do nas jak do grupy dziwaków. Nigdy jednak nie mieliśmy żadnych większych nieprzyjemności – dodaje Knap.

Życie uczestników projektu biegnie w zupełnie innym rytmie. Na zdjęciu obozowe tipi Pustynia błędowska
Życie uczestników projektu biegnie w zupełnie innym rytmie. Na zdjęciu obozowe tipi

Symulacja życia na pustyni jest drugim z trzech etapów projektu OASIS 2027. Obóz jest prowadzony pod nazwą LIOS labs. Sam projekt ma zwiększyć świadomość dotyczącą pustynnienia Europy za pomocą sztuki. Pierwszy etap odbył się w maju na Majorce, która w wyniku wieloletnich nieodpowiednich praktyk rolnych boryka się z problemem pustynnienia. Trwał on dwa tygodnie i służył wymianie informacji między naukowcami a artystami. To pozwoliło zaplanować kolejne miesiące współpracy. Co ważne, lokalni eksperci oraz rolnicy również wzięli udział w dyskusjach. Z kolei ostatni etap będzie miał miejsce w Magdeburgu. Odbędzie się w drugiej połowie października w formie wystawy. Będzie on poświęcony tematyce retencji wody w Europie oraz pustynnieniu.

Czytaj także: Pustynnienie to problem bliższy, niż Sahara. Nowy projekt pomoże znaleźć rozwiązanie

Jesteś zainteresowany projektem? Chciał(a)byś na własne oczy zobaczyć kulisy życia na pustyni? W ostatni weekend lipca grupa obozowiczów realizuje wystawę połączoną z mikrofestiwalem na 150 osób. Chcą w ten sposób pokazać wszystko co zostało stworzone podczas rezydencji. Na ten kulturalno-aktywistyczny event zaproszono także dj-ów, którzy uświetnią warsztaty i wystawę koncertami. Każdy chętny ma jeszcze szansę zapisać się na to wydarzenie i dołączyć, żeby poczuć choć namiastkę kreowanej przez obozowiczów alternatywnej, być może całkiem już bliskiej rzeczywistości.

Zdjęcie tytułowe: Pustynia Błędowska, fot. K. Urban

Podziel się: