Udostępnij

Rolnicy ruszają na Warszawę. Chcą pieniędzy i odwrotu od Zielonego Ładu

26.03.2024

Rolnicy wyszli na ulice. Od kliku tygodni protestują w Polsce i zachodniej Europie, blokując drogi, w tym autostrady, a także stojąc przy naszej wschodniej granicy. Dziś (27. lutego) ruszyli do Warszawy. Szacuje się, że będzie ich tam około 10-20 tys. Liczą na spotkanie z marszałkiem Sejmu Szymonem Hołownią i premierem Donaldem Tuskiem. „Marsz gwiaździsty” ma być wspierany przez górniczych związkowców.

Rolnicy obawiają się ograniczeń, jeszcze większej biurokracji, nieuczciwej konkurencji, a nawet wywłaszczenia. Część z nich ma świadomość, że spełnianie norm jest konieczne dla dobra samych rolników. Inni postrzegają te obostrzenia jako zagrożenie, a nawet kuriozum, którego wymaga się tylko od najsłabszych.

Oliwy do ognia dolewają niskie ceny w skupach. Te jednak nie przekładają się na oszczędności dla konsumenta. Protesty przybierają różne formy, od pokojowych po prowokowanie do konfliktów o większym zasięgu. Naukowcy i społecznicy mają odmienne zdanie. Przedstawiamy punkty widzenia wszystkich stron sporu.

„Kocioł problemów”

– Sednem problemu jest frustracja rolników wynikająca z różnych głębokich, strukturalnych problemów rolnictwa. Potęguje to rzeczywistość kryzysu, w którym funkcjonujemy od lat – mówi SmogLabowi dr Paulina Sobiesiak-Penszko, dyrektorka Programu Zrównoważonego Rozwoju i Polityki Klimatycznej Instytutu Spraw Publicznych (ISP).

Ekstremalne zjawiska pogodowe, brak wody i nieprzewidywalność odbija się bezpośrednio na rolnikach. Europejski Zielony Ład (EZŁ) ma odpowiadać na wyzwania związane ze zmieniającym się klimatem. Justyna Zwolińska, prawniczka z Koalicji Żywa Ziemia, rozkładała strajki rolników na części pierwsze w podkaście Po co to eko?. Unijną reformę określa jako „skrojoną pod potrzeby rolników”. – Tam, gdzie nie możesz konkurować skalą, konkuruj jakością – radzi. – A ta jakość wynika z tego, że wprowadzasz praktyki ekologiczne, dbasz o dobrostan zwierząt, jednocześnie przyczyniasz się do ochrony środowiska i klimatu.

ISP obala mity na temat rolnictwa. Odnosi się m.in. do EZŁ. Oto jeden z nich:

 class=
Wycinek z „10 mitów o rolnictwie” P. Sobiesiak-Penszko/ISP

Małgorzata Stroma-Piotrowska, protestująca rolniczka prowadząca gospodarstwo od ponad 20 lat, społeczniczka, opowiedziała o tym też z perspektywy żony i matki: – Czara goryczy się przelała. Ileż można dostosowywać swoje gospodarstwo do wszelkich wymagań i warunków. Walczymy w tej chwili o naszą godność. O to, by móc na swojej własności gospodarować w taki sposób, w jaki my uważamy, że powinniśmy – mówiła podczas debaty. – Bo to my – rolnicy, doskonale wiemy jak produkować żywność i chować zwierzęta, żeby to było normalne jedzenie. Choć mamy świadomość, że te wymagania musimy spełniać. Absolutnie nie zamierzamy tego negować.

– Stworzył nam się kocioł różnych problemów, które bardzo trudno rozwiązać – mówi SmogLabowi naukowczyni. – Widać niezrozumienie wokół Europejskiego Zielonego Ładu i Wspólnej Polityki Rolnej.

Co z tego wyniknie?

– My w którymś momencie zdaliśmy sobie sprawę, że jeśli rolnictwo dalej będzie prowadzone w taki sposób, to dojdziemy do ściany – przestrzega dr Sobiesiak-Penszko.

Dziś ekosystemy, od których jakości zależy rolnictwo, jakość i ilość plonów, są zagrożone. A co za tym idzie – w ogólnym rozrachunku zagrożone są zyski rolników. – Musimy zwracać większą uwagę na jakość gleby (wtedy lepiej magazynuje wodę), regenerację ekosystemów, na które rolnictwo w bardzo dużym stopniu wpływa.

Tłumaczy, że zalecenia wychodzą naprzeciw tym problemom. – Jeżeli teraz pod wpływem protestów zaczniemy się wycofywać, nie wprowadzimy prośrodowiskowych rozwiązań, to za parę dekad sytuacja będzie jeszcze trudniejsza. Co wtedy będziemy mogli zrobić? Wypłacać rolnikom odszkodowania.

Zmiany mają służyć rolnictwu

Sztandarową kwestią sporną jest ugorowanie, czyli pozostawienie 4 proc. ziemi bez produkcji rolnej. Miało to służyć dbałości o glebę i zapewnieniu dobrego magazynowania wody. Tymczasem przedstawia się je jako zamach na własność rolników.

– Właśnie ugorowanie jest dla mnie symbolem niezrozumienia tych różnych rozwiązań. I też braku zaznajomienia się z tym, co proponuje się we Wspólnej Polityce Rolnej na lata 2023-27. Tak naprawdę ugorowanie nie dotyczyłoby 75 proc. polskich rolników, bo tyle naszych gospodarstw ma areał poniżej 10 ha – mówi nam naukowczyni.

Czas od 2020 r., gdy wprowadzono WPR do dziś, jawi się naszej rozmówczyni jako zmarnowany. Mówi o braku przygotowania rolników. – Chociaż tak naprawdę zmiany, które są wprowadzane, a których dalsze wdrażanie jest teraz moim zdaniem zagrożone, służą rolnictwu. WPR jest ukierunkowana na pomoc dla rolników, docenienie ich wkładu w sposoby prowadzenia produkcji oraz uwzględniania aspektów środowiskowych.

Nieuczciwa konkurencja i brak komunikacji

Zdaniem naukowczyni, chcąc przeprowadzić w Europie skuteczną transformację, proces musi być sprawiedliwy. Tzn. odpowiadający na potrzeby różnych grup społecznych, ale prowadzony z ich zaangażowanym udziałem. Zaznacza przy tym, że konsultacje się odbyły, ale uwzględniając udział dużych grup związków rolniczych. Za to mali i średni rolnicy są w tym procesie niewystarczająco reprezentowani.

Dr Jan Śpiewak, polityk, socjolog zabrał głos we wspomnianej debacie. Stosunkowo dużą ilość niewielkich rodzinnych gospodarstw nazwał siłą polskiego rolnictwa. Niebezpieczeństwo dla systemu żywnościowego widzi w wielkich sieciach handlowych. – One [w czasie pandemii] radykalnie podniosły swoje marże, wcale nie płacąc więcej rolnikom, producentom żywności. (…) We Francji sieci handlowe wciąż nalezą do kapitału francuskiego, gdzie kontrola cen jest zdecydowanie większa.

– Rolnicy bardzo mocno podkreślają brak komunikacji. Ona musi być bardzo wyraźna. Analizowałam broszury informacyjne dotyczące Ekoschematów – mówi dr Sobiesiak-Penszko. Dla przykładu instrukcje dotyczące dobrostanu zwierząt to ponad 50-stronnicowy wykaz pisany drobną czcionką. Naukowczyni zaleca uproszczenie wszechobecnej biurokracji.

O „absurdalnej biurokracji” mówiła też podczas debaty wspomniana rolniczka. – Koniec, nie może tak dalej być. W którą stronę to nasze rolnictwo idzie? – skwitowała. Powołała się na przykład wymogu robienia zdjęć wywozu obornika, co dla osób starszych jej zdaniem jest utrudnione. Kolejnym utrudnieniem jest jej zdaniem obowiązek ewidencjonowania wypasu zwierząt.

Co jeszcze zaleca naukowczyni? Większą uważność, uwrażliwienie i odbudowane sojuszu miasto-wieś. Rolnictwo wspierane przez społeczność jest kolejnym punktem na tej mapie.

– Jeśli o energii atomowej możemy rozmawiać w telewizji śniadaniowej, to o sytuacji rolników i produkcji żywności też moglibyśmy.  

Liczne współzależności

Dr Sobiesiak-Penszko mówi o trudnościach w reagowaniu i formułowaniu rozwiązań, które będą ponowne w dobie niestabilnej sytuacji geopolitycznej. Długie odwlekanie wdrażania zmian wynikających z transformacji stworzyło kolejny problem. – To musi być teraz wprowadzone bardzo szybko. Kilka lat nieprzygotowania grup społecznych do tego, co będzie się wiązało z transformacją, jest poważnym zaniechaniem i zaniedbaniem.

Jak wytłumaczyć rolnikom, że zmiany mają im pomóc? Co może dać im spokój ducha? – Na pewno poprawa sytuacji dochodowej, zwiększenie przewidywalności i stabilności funkcjonowania.

Proponuje wzmocnienie pozycji rolników względem handlu i przetwórstwa. Potrzebne są rozwiązania systemowe. – Do tej pory wygląda to tak, że silny decyduje. Może ostro negocjować cenę. Duży może więcej. Ważne jest wyrównywanie szans między rolnikami.

Potrzeby tych konwencjonalnych są inne niż ekologicznych. Interesy rolników przemysłowych też się różnią.

Granica z Ukrainą. Rolnicy obawiają się towarów, które do nas trafiają

Sytuacja z Ukrainą to kolejny punkt zapalny. W tej samej debacie Adam Reimann zajmujący się unijnymi dotacjami dla rolników tłumaczył postulat rolników dotyczący radykalnego ograniczenia importu produktów rolnych spoza UE. – Kwestia Ukrainy jest osobnym tematem. Pamiętajmy, że produkty rolne z Rosji cały czas do nas przychodzą. To, co narzuca się rolnikom [spełnianie norm Zielonego Ładu], ma pozytywnie wpływać na środowisko.

Ten import stał się niebezpieczeństwem. Media obiegają zdjęcia produktów rolnych, które mają zagrażać naszemu zdrowiu ze względu na brak spełniania adekwatnych norm produkcji żywności. Justyna Zwolińska wyjaśniała w podkaście:

– Rolnicy z UE postrzegają sytuację z napływem żywności z Ukrainy, ale też z innych państw, jako bardzo zagrażającą. Mówią, że bardzo się boją wszelkiego rodzaju umów handlowych – zawieranych przez rządy czy UE, które globalizują rynek.

Takie umowy zabierają im miejsca zbytu przez napływ produktów rolno-spożywczych z innych części świata. – Albo wymusza to na nich takie ceny, że produkcja przestaje być opłacalna. I to jest jeden powód bardzo słuszny – przyznała Zwolińska.

Naukowczyni powiedziała nam wprost: – Panuje okropny chaos i brak rzetelnych informacji co się dzieje z napływem tych towarów. Jak to było, że towar, który miał tylko przejeżdżać przez Polskę, u nas de facto się zatrzymywał. Ludzie potrzebują jasnych, czytelnych informacji.

Protestujący rolnicy boją się również scenariusza pokrewnego do ukraińskiego – ewentualnego przejęcia ziem przez oligarchów. Rolniczka tłumaczyła, że nie zgadza się na sytuację podobną do ukraińskiej. Obawia się utraty gospodarstw. – Mówimy mocne STOP – artykułuje Stroma-Piotrowska.

Dylemat czy oczywistość?

Reimann podniósł też problem pestycydów, których stosowania nie ogranicza się w innych częściach świata. Polscy rolnicy widzą niesprawiedliwość w tym, że oni sami te kryteria mają spełniać. – Produkty, które napływają, są mieszane z naszymi – mówił. Konkurencja z produktami niespełniającymi norm to problem naszych rolników. – Chcemy jeść byle co, tanio, czy chcemy jeść dobre rzeczy, wyprodukowane z odpowiednimi standardami w Polsce, w UE, które niewątpliwie będą troszkę droższe?

Wciąż słychać głosy tych, którzy nie widzą sensu dbania o środowisko, gdy inni, więksi, nadal go nie szanują.

– Nie zgadzam się fundamentalnie z argumentem pt. „cały świat niszczy planetę, więc my też niszczmy planetę”. Nie! My jesteśmy podobną tą cywilizacją bardziej zaawansowaną, która się uważa za moralnie wyższą. Niech coś za tym stanie. Poza tym to nie jest prawda, że inni nic nie robią. Chiny robią coraz więcej, jeśli chodzi o klimat. (…) Nie możemy poddać się takiemu postmodernistycznemu hedonizmowi. (…) Każdy z nas musi się ograniczyć – podsumował dr Śpiewak.

Zdjęcie tytułowe: Alexandros Michailidis/Shutterstock

Autor

Klaudia Urban

Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Jej teksty ukazują się też w Onet.pl. Współpracuje również z Odpowiedzialnym Inwestorem. Pisze przede wszystkim o gospodarce odpadami, edukacji ekologicznej, zielonych inwestycjach, transformacji systemu żywności i energetycznej. Preferuje społeczne ujęcie tematu. Zainteresowania: ochrona przyrody; przede wszystkim GOZ i OZE, eco-lifestyle oraz psychologia.

Udostępnij

Wspierają nas

Partner portalu

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Od 2020 r. redaktor Odpowiedzialnego Inwestora, dla którego pisze głównie o energetyce, górnictwie, zielonych inwestycjach i gospodarce odpadami. Zainteresowania: szeroko pojęta ochrona przyrody; prywatnie wielbicielka Wrocławia, filmów wojennych, literatury i poezji.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Zastępca redaktora naczelnego SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.