Udostępnij

„Rozproszone trudniej trafić”. Tak Polska może uniknąć blackoutu

23.07.2026

Jeden celny atak na dużą elektrownię może pozbawić prądu całe miasto. Ukraina straciła w ten sposób ponad 90 proc. mocy swoich elektrowni. W raporcie przedstawionym Sejmowi Greenpeace ostrzega, że Polska – stawiając na wielkie bloki gazowe – powtarza model, który zweryfikowała u naszych sąsiadów. Bezpieczeństwo ma gwarantować energetyka rozproszona: tysiące małych źródeł, które znacznie trudniej zniszczyć.

15 lipca w Sejmie przedstawiono raport pt. „Rozproszone trudniej trafić. System energetyczny z tysiącami małych źródeł jako element polskiej racji stanu. Lekcje z doświadczeń Ukrainy”. Tym razem problemem, jaki porusza Greenpeace, nie jest ochrona przyrody i klimatu. Chodzi o kwestię naszego bezpieczeństwa w kontekście tego, co dzieje się za naszą wschodnią granicą.

„Rozproszone trudniej trafić”

Raport analizuje, jak wojna w Ukrainie zmieniła postrzeganie bezpieczeństwa energetycznego i jakie wnioski z tych doświadczeń powinna wyciągnąć Polska. Według Greenpeace, w warunkach współczesnego konfliktu zbrojnego system elektroenergetyczny oparty na kilku dużych elektrowniach jest znacznie bardziej podatny na zniszczenie niż system rozproszony.

– Wojna w Ukrainie pokazała bardzo wyraźnie, że najbardziej narażone są te elementy systemu, których utrata może od razu wywołać poważne skutki dla całego regionu lub kraju – mówi dla SmogLabu Anna Meres, ekspertka w dziedzinie transformacji energetycznej i autorka raportu. – Chodzi przede wszystkim o duże elektrownie i elektrociepłownie działające na paliwa kopalne, a także kluczowe podstacje, transformatory najwyższych napięć i główne węzły sieci przesyłowej. Nawet jeśli sama elektrownia nie zostanie zniszczona, uszkodzenie linii przesyłowej albo podstacji może sprawić, że wyprodukowana energia nie dotrze do odbiorców – tłumaczy Meres.

Dlaczego? Elektrownia węglowa czy gazowa zajmuje jeden, niewielki teren. Jest więc łatwym celem. Jest przy tym doskonale widoczna i nie wymaga użycia precyzyjnej broni. Jednocześnie taki obiekt zasila całe miasta i województwa. Podobnie jest z dużymi transformatorami. Zniszczenie takiej instalacji oznacza brak prądu dla całego miasta albo dzielnicy czy kilku wsi i zakładów przemysłowych.

Czytaj także: Zielona Tarcza Wschód. „Teren i natura jako sojusznicy wojska”

Z węgla na gaz – zagrożenie pozostaje

Nasza nowoczesna cywilizacja jest więc niezwykle wrażliwa na potencjalny atak. Nawet zwykły akt dywersji polegający na podłożeniu ładunku wybuchowego.

– To szczególnie ważne w kontekście kierunku, w którym zmierza polska transformacja energetyczna – mówi nam autorka raportu. Zwraca przy tym uwagę, że elektrownie węglowe mają być zastępowane gazowymi.

Greenpeace przypomina bowiem, że Polska znajduje się obecnie w trakcie transformacji energetycznej. W miejsce wycofywanych bloków węglowych planowane są nowe, duże elektrownie gazowe.

– Taka zmiana oznacza inne paliwo, ale nie zmniejsza koncentracji ryzyka. Nadal budujemy duże obiekty o znanej lokalizacji, zależne od sieci przesyłowej, gazociągów, tłoczni, terminali i ciągłych dostaw importowanego gazu – zwraca uwagę nasza rozmówczyni.

To wciąż będzie ten sam scentralizowany system. A jak pokazała wojna w Ukrainie – taki system może stać się poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa. Współczesne konflikty pokazują bowiem, że infrastruktura energetyczna jest jednym z głównych celów ataków rakietowych i dronowych.

Według Meres powinniśmy zadać sobie pytanie: czy polska transformacja rzeczywiście zwiększa zdolność państwa do działania po utracie części infrastruktury, czy tylko zastępuje jeden scentralizowany system innym?

– Bezpieczeństwo nie może więc opierać się wyłącznie na ochronie największych obiektów. Musimy równolegle rozwijać rozproszone źródła energii, magazyny, elastyczne sieci i lokalne systemy zasilania, które pozwolą szpitalom, wodociągom czy centrom zarządzania kryzysowego działać także wtedy, gdy część systemu centralnego zostanie wyłączona – radzi autorka raportu.

Co z istniejącymi inwestycjami?

Raport przekonuje, że duże elektrownie gazowe zwiększają podatność Polski na atak. Czy oznacza to, że inwestycje w nowe bloki gazowe powinny zostać wstrzymane?

Polska znajduje się dziś w procesie głębokiej przebudowy energetyki. Meres zauważa, że część starych bloków ma zostać zastąpiona gazowymi. Ma to być aż 19 GW nowych mocy gazowych. I to już teraz się dzieje. Przykładem są Rybnik i Gryfino, gdzie inwestycje w budowę bloków gazowych są już realizowane.

– Patrząc na doświadczenia wojenne Ukrainy, która na skutek ataków utraciła aż 91 proc. mocy zainstalowanej w elektrowniach gazowych i węglowych, obrany przez Polskę kierunek transformacji w stronę dużych bloków gazowych jest strategicznym błędem, który utrwala scentralizowany i podatny na ataki model energetyki – mówi Meres.

Każda nowa decyzja inwestycyjna powinna być oceniana także pod kątem tego, czy zmniejsza koncentrację ryzyka. Czy zwiększa też zdolność państwa do funkcjonowania po utracie części infrastruktury.

– Ocena powinna uwzględniać odporność na działania militarne, możliwość ochrony, czas odbudowy oraz zależność od importowanych paliw i komponentów – uważa ekspertka.

Kwestia atomowych ambicji Polski

Kolejną sprawą jest energetyka jądrowa, która według zamysłu Polski ma być naszą drogą do bezpieczeństwa energetycznego. Co z inwestycjami w atom, skoro budowa już ruszyła?

– Przygotowania do budowy elektrowni jądrowej ruszyły, ale doświadczenia Ukrainy pokazują, że sama elektrownia jądrowa nie rozwiązuje problemu bezpieczeństwa energetycznego – mówi autorka raportu.

Meres podaje przykład Ukrainy i Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej. Jej przejęcie przez agresora skutkowało utratą około 6 GW mocy.

– To był największy pojedynczy ubytek w ukraińskiej energetyce. Co więcej, elektrownia stała się nie tylko utraconym źródłem energii, ale też zapleczem wojskowym Rosji i narzędziem szantażu atomowego – zwraca uwagę Meres.

Warto przy tym zauważyć, że elektrownia jądrowa nie działa sama. Potrzebuje sprawnych linii przesyłowych, podstacji, systemów chłodzenia, zasilania na potrzeby własne i wykwalifikowanego personelu.

– Nie trzeba więc uderzać bezpośrednio w reaktor, żeby ograniczyć jej pracę. Wystarczy zaatakować infrastrukturę, od której jest zależna. Dlatego nawet jeżeli Polska buduje elektrownię atomową, równolegle musi rozwijać rozproszone źródła energii, magazyny, elastyczne sieci i lokalne systemy zasilania. Atom, nawet jeśli jest częścią systemu, to nie jest odpowiedzią na pytanie o jego odporność – radzi autorka raportu.

Czy OZE są bezpieczne?

W takiej sytuacji naturalnym rozwiązaniem wydaje się rozproszona energetyka odnawialna. Przeciwnicy jednak wskazują, że tysiące małych źródeł są znacznie trudniejsze do zarządzania i bardziej podatne na cyberataki. Raport zauważa bowiem, że rozproszenie zwiększa odporność fizyczną, ale wymaga jednocześnie znacznie silniejszego cyberbezpieczeństwa. Jak więc wygląda tutaj sytuacja?

– To prawda, że system oparty na tysiącach małych źródeł jest bardziej złożony i wymaga dobrego zarządzania. Więcej urządzeń podłączonych do sieci oznacza też więcej potencjalnych punktów, które trzeba odpowiednio zabezpieczyć – odpowiada ekspertka.

Tyle tylko, że kwestia cyberbezpieczeństwa dotyczy także energetyki scentralizowanej. Dobrym przykładem jest Ukraina sprzed wojny.

– Już w 2015 roku rosyjscy hakerzy przejęli dostęp do systemów sterowania ukraińskich operatorów i odcięli prąd setkom tysięcy odbiorców. Celem mogą być więc zarówno duże elektrownie i centrale sterowania, jak i mniejsze instalacje – zwraca uwagę Meres. – Dlatego rozwój OZE, magazynów i mikrosieci musi iść w parze z wysokimi standardami cyberbezpieczeństwa: bezpieczną komunikacją, regularnymi aktualizacjami, możliwością działania awaryjnego i ręcznego sterowania najważniejszymi elementami – dodaje.

OZE są tutaj lepszą alternatywą niż scentralizowana, duża energetyka.

– Rozproszenie nie usuwa zagrożenia cyberatakami. Sprawia jednak, że przejęcie lub wyłączenie jednego urządzenia nie musi od razu oznaczać poważnych zakłóceń w całym systemie i odcięcie od dostępu do energii setek tysięcy odbiorców – mówi autorka raportu.

Zdjęcie tytułowe:shutterstock/fotorince

Autor

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracujący od lat z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.