Technologia, samotność i poczucie bycia ignorowanymi przez otoczenie – to one kształtują doświadczenia wielu młodych Polek i Polaków. Choć jeszcze niedawno to klimat elektryzował najmłodsze pokolenie, dziś temat ten schodzi na dalszy plan. O tym, co naprawdę martwi dziś młodych i jaka wyłania się z tego przyszłość, rozmawiamy z prof. Mirosławem Grewińskim.
Diagnoza Młodzieży – pierwsze tak kompleksowe, ponad 400-stronicowe opracowanie na temat młodego pokolenia w Polsce – obejmuje wnioski z ponad 200 badań i raportów, jak również badań własnych zespołu eksperckiego. Dokument, przygotowany przez Polskie Towarzystwo Polityki Społecznej wraz z naukowcami i naukowczyniami z ponad 20 uczelni, ma stać się fundamentem rządowej Krajowej Strategii Młodzieżowej.
Publikacja pokazuje, z jakimi wyzwaniami mierzą się dziś młodzi – z uwzględnieniem podziału na młodzież (15-18 lat) oraz młodych dorosłych (19-29 lat). Dotyczy obszarów edukacji, pracy, zdrowia psychicznego, jak również relacji społecznych.
Przedstawione w raporcie dane pokazują, że ponad połowa młodych dorosłych obawia się zmiany klimatu, globalnego ocieplenia (57 proc.). Temat ten pozostaje jednak w tyle za innymi obawami, takimi jak: możliwość wybuchu wojny światowej (podziela je 69 proc. badanych), negatywne konsekwencje rozwoju sztucznej inteligencji (60 proc.) czy narastanie globalnych nierówności ekonomicznych (59 proc.).
***
Sebastian Medoń, SmogLab: Co dzisiaj najmocniej definiuje doświadczenia młodych Polek i Polaków? Czy mógłby Pan Profesor wskazać główne wnioski płynące z raportu?
Prof. dr hab. Mirosław Grewiński, Rektor Uczelni Korczaka, Prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Polityki Społecznej: Pierwszym kluczowym czynnikiem, który kształtuje kondycję młodego pokolenia, jest dziś głębokie zanurzenie w technologiach oraz ich nadmierne wykorzystywanie. To zjawisko jest tak silne, że świat wirtualny – jak nazywa go moje pokolenie – dla młodych ludzi stał się po prostu światem realnym.
Tak intensywne obcowanie z technologią ma oczywiście swoje pozytywne aspekty, takie jak błyskawiczny dostęp do informacji, wiedzy czy możliwość budowania relacji. Widoczne są jednak również liczne negatywne zjawiska, w tym przemęczenie i przebodźcowanie internetem. Mamy do czynienia z mediami społecznościowymi, które niosą ze sobą dużą dawkę hejtu oraz dezinformacji.
Przebodźcowanie technologią i kryzys relacji
Wreszcie sieć nie zawsze służy zdobywaniu obiektywnej wiedzy; często dostarcza subiektywnych opinii, półprawd lub zniekształconych informacji. Dlatego technologię wymieniłbym na pierwszym miejscu. Drugą kluczową kwestią są trudności w nawiązywaniu relacji oraz towarzyszące wielu młodym ludziom poczucie samotności.
Wiele mówi się dziś o kryzysie relacji. Wiążemy się w pary znacznie rzadziej niż kilkanaście lat temu i wcześniej.
Trudności w nawiązywaniu więzi sprawiają, że znaczna część młodych ludzi czuje się po prostu osamotniona. Media społecznościowe i internet nie do końca się sprawdziły. Wynika to ze spłycania relacji poprzez „lajki” i powierzchowne kontakty w sieci, gdzie młodzi się gromadzą. Tradycyjne społeczności terytorialne zostały zastąpione przez sieć, aplikacje. W efekcie, choć relacji liczbowo przybywa, mają one charakter pozorny i stają się coraz płytsze.
Swoją drogą, podobne zjawisko obserwujemy w obszarze kompetencji, gdzie coraz częściej odnotowujemy wiedzę powierzchowną zamiast pogłębionej. Takie płytkie kompetencje wynikają z czerpania informacji z przypadkowych źródeł internetowych zamiast z książek czy opracowań naukowych.
Samotność prowadzi natomiast do kryzysu więzi i problemów z budowaniem trwałych, długofalowych relacji. Przekłada się to na obecną sytuację społeczną, w której mamy ogromną grupę singli przed trzydziestką. Młodzież ma trudności z dobieraniem się w pary, a choć szuka kontaktów na portalach czy w aplikacjach randkowych, okazują się one zazwyczaj krótkotrwałe i płytkie. To drugi poważny problem, który obserwujemy w badaniach, natomiast trzecim jest brak uważności ze strony rodziców oraz szkoły.
Młodzi ignorowani przez otoczenie. „Czują się traktowani instrumentalnie”
W jakim sensie brakuje uważności?
Brakuje uważności na młode pokolenie, na ich propozycje oraz na realne problemy, z którymi się zmagają. Często tych trudności nie dostrzegają ani rodzice, gdyż są one skrywane w świecie mediów społecznościowych, ani szkoła.
Co więcej, raport jasno pokazuje, że szkoła – choć zdarzają się placówki postępujące z młodzieżą lepiej – jest przez nich postrzegana jako system niewłączający, oceniający i deprecjonujący indywidualne poglądy.
Wyodrębniłbym zatem trzy główne czynniki: zanurzenie w technologiach, samotność przy braku głębokich relacji oraz brak uważności ze strony najbliższego otoczenia, czyli rodziców, szkoły i społeczności lokalnej. Z naszych badań wynika, że młodzi czują się niesłyszani przez polityków i decydentów samorządowych.
Oznacza to, że czują się traktowani instrumentalnie. Oferta jest do nich kierowana tylko wtedy, gdy są do czegoś potrzebni, podczas gdy realne słuchanie ich potrzeb jest często jedynie pozorowane. Te trzy fundamenty generują u młodych ludzi liczne kryzysy psychoemocjonalne.
A czego najbardziej obawiają się dziś młodzi? Jakie sprawy widzą jako najbardziej problematyczne?
W tym miejscu możemy dodać jeszcze czwarty, horyzontalny element: życie w czasach wielowymiarowej niepewności.
Młodzi nasiąkają informacjami o wojnie toczącej się za granicą oraz konfliktach na Bliskim Wschodzie. Nie wiemy, jak sprawy potoczą się dalej. Towarzyszy im przy tym niepewność demograficzna, podsycana lękiem o brak rąk do pracy i starzenie się społeczeństwa. Dochodzi do tego niepewność klimatyczna, czyli alarmujące informacje związane z ociepleniem klimatu i problemami takimi, jak na przykład brak dostępu do wody w przyszłości.
Wszystkie te czynniki sprawiają, że lęk rośnie i młodzi ludzie przestają radzić sobie psychoemocjonalnie.
Bańki informacyjne, cyberprzemoc i pornografia. Ciemna strona technologii
Chciałbym zatrzymać się jeszcze przy wspomnianym zanurzeniu w technologii. Dziś w mediach wiele mówi się o przebodźcowaniu – za sprawą strumieni postów, wiadomości i krótkich form wideo. Mniej chyba mówi się natomiast o tym, że social media stwarzają znacznie więcej okazji do porównań z innymi. Czy nie jest tak, że w ten sposób niszczą samoocenę? Kiedyś młody człowiek porównywał się przede wszystkim z rówieśnikami ze szkoły i znajomymi. Dziś natomiast konfrontuje swoje życie z influencerami z całego świata.
Moje spojrzenie jest subiektywne, ponieważ celowo nie korzystam z mediów społecznościowych. Wydaje mi się jednak, że ma Pan rację co do ogromnej przestrzeni porównań.
Przykład Instagrama pokazuje, jak kolorowe zdjęcia sukcesów i atrakcyjnego wyglądu wpływają na odbiorców. Z badań wynika, że szczególnie dziewczęta często porównują się z wykreowanymi wizerunkami. Młodzi ludzie, którym brakuje dystansu, są narażeni na spadek samooceny i poczucie, że ich życie jest mniej wartościowe.
Wiele treści w sieci jest infantylnych i po prostu głupich. Choć Facebook pomaga budować sieci kontaktów, jakość przekazu bywa tam bardzo różna. Internet daje potężny dostęp do informacji, ale jednocześnie serwuje ich nadmiar. Problemem jest to, że obok spraw ważnych publikowane są treści zupełnie błahe. Polska szkoła natomiast nie uczy krytycznego ani refleksyjnego myślenia, więc młodzież nie potrafi odróżnić prawdy od manipulacji. Ta informacyjna papka zaburza postrzeganie rzeczywistości.
Algorytmy dodatkowo mogą zamykać młodych w bańkach informacyjnych o słabej jakości. Dochodzą do tego patologie jak cyberprzemoc czy nieograniczony dostęp do pornografii. Kontakt z nieodpowiednimi treściami może być niebezpieczny i prowadzić nawet do zaburzeń osobowości u dojrzewających ludzi.
Edukacja do poprawki. „Szkoła pełni często funkcje opresyjne”
Wróćmy do tematu szkoły. Czy polska edukacja bardziej rozwija, czy może przede wszystkim generuje przeciążenie i wypalenie?
Niestety szkoła pełni często funkcje opresyjne. Nieustannie ocenia i porównuje uczniów. Nagradzając jednych, deprecjonujemy innych, a to wpędza młodzież w stan niskiej samooceny. Często dotyka to osoby, które ciężko pracują, ale nie mają predyspozycji do określonego przedmiotu.
Moim zdaniem lepszym pomysłem byłoby, gdyby oceniać indywidualne postępy ucznia w stosunku do jego wcześniejszych osiągnięć, zamiast porównywać go z innymi. Model oparty na ocenach i rankingach prowadzi do niesprawiedliwości, a nawet dyskryminacji. W tak dynamicznym świecie nauczyciel nie powinien być jedynym źródłem wiedzy, lecz bardziej mentorem i towarzyszem w podróży, jaką jest edukacja.
Dzisiejszy świat jest otwarty i my, nauczyciele i wykładowcy, często sami uczymy się od młodych ludzi. Szkoła musi stać się przestrzenią interaktywnej wymiany. Zamiast suchej transmisji wiedzy, należy stawiać na wspólne projekty i doświadczanie świata. Wiedza zdobyta przez praktykę jest przyswajana znacznie lepiej niż ta pamięciowa.
Przede wszystkim musimy przemodelować szkołę tak, by włączała uczniów, traktowała ich podmiotowo i towarzyszyła im w rozwoju.
Klimat schodzi na dalszy plan
Mówiliśmy o lękach i obawach młodych ludzi, dlatego chciałbym zatrzymać się jeszcze przy temacie postrzegania przez młodych kwestii środowiska i klimatu.
Przyznam, że wyniki diagnozy nas zaskoczyły, bo temat klimatu wydaje się obecnie odłożony na półkę. Spodziewaliśmy się, że szeroko pojęta ekologia wybrzmi bardzo mocno. Tymczasem inne tematy, jak choćby wspomniana wojna, okazały się bardziej martwić młodych.
Największa energia wokół postulatów klimatycznych była widoczna około dekady temu, również w Polsce. Dziś ta aktywność osłabła, być może dlatego, że młodzi widzą, jak światowi przywódcy wycofują się z regulacji i kwestionują dotychczasowe ustalenia. Jeśli liderzy podważają sens walki o klimat, energia do buntu u młodych wygasa.
Choć 57% młodych niepokoi się stanem planety, inne problemy zajmują dziś wyższe miejsca na ich liście priorytetów. Wynika to z ogromnej sumy niepewności: od wojen, przez rynek pracy, aż po kryzys wartości i rodziny. Młodzi odczuwają głód powrotu do uniwersalnych wartości i stabilnych więzi, których dziś brakuje. Ta kumulacja lęków sprawia, że ekologia spada na dalszy plan, ustępując miejsca walce o podstawowe poczucie bezpieczeństwa.
Czas na głos młodych. „Muszą brać odpowiedzialność za kraj i świat”
W jaki sposób decydenci i my wszyscy możemy uczynić świat lepszym dla młodych osób? Jakie recepty na przyszłość możemy wysnuć na podstawie raportu?
Choć diagnoza wskazuje na liczne wyzwania, w gruncie rzeczy napawa ona optymizmem. Chcę zostawić czytelników z nadzieją na przyszłość. Mamy do czynienia z pokoleniem ludzi otwartych i dobrze wykształconych. To osoby pozbawione kompleksów, asertywne, znające języki i nieobawiające się świata.
To właśnie oni będą urządzać naszą wspólną przyszłość, a drzemie w nich ogromny potencjał. Fakt, że ministerstwo chce na bazie tych badań stworzyć nową strategię, daje nadzieję, że po 12 latach przerwy głos młodych znów staje się ważny w polityce państwa. Podobnie jak wcześniej pochyliliśmy się nad losem seniorów czy osób z niepełnosprawnościami, teraz przyszedł czas na młodzież.
Moją główną rekomendacją jest włączanie młodych w procesy decyzyjne, obywatelskie i wolontariackie. Muszą oni brać odpowiedzialność za kraj i świat, nawet jeśli po drodze będą popełniać błędy. Przez ostatnie lata ta grupa była spychana na boczny tor i brakowało dedykowanych im programów wsparcia. Jeśli obecny rząd faktycznie chce zająć się ich sprawami, musi to być działanie długofalowe. Sama nadzieja jednak nie wystarczy; za deklaracjami muszą pójść konkretne usługi, inwestycje i programy instytucjonalne. Dlatego czekamy na to, co rządzący będą chcieli zrobić z wynikami diagnozy.
_
Całość raportu znaleźć można na stronach Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Zdjęcie: Shutterstock / PeopleImages



