Scientist Rebellion. Bunt naukowców przeciw lekceważeniu zmian klimatu

289
0
Podziel się:

Scientist Rebellion to ruch społeczny, w który zaangażowani są naukowcy i naukowczynie z różnych zakątków świata. To co ich łączy, to sprzeciw wobec lekceważenia i bierności wobec problemu zmian klimatycznych. Swoje zaniepokojenie wyrażają poprzez pozbawione przemocy akcje protestacyjne i obywatelskie nieposłuszeństwo. W ostatnich protestach, przy okazji publikacji najnowszego dokumentu IPCC, udział wzięło ponad 1000 osób ze środowiska naukowego w 25 krajach.

O działalności ruchu Scientist Rebellion (czyli Buncie naukowców) zrobiło się głośno na początku kwietnia 2022 roku. Wówczas, przy okazji publikacji najnowszego dokumentu IPCC, w 25 krajach odbyły się protesty inspirowane listem inicjującym ruch. Łącznie udział w nich wzięło ponad 1000 naukowców i naukowczyń, których pokojowe akcje przypominały sceny znane z protestów Extinction Rebellion (XR). Tym razem protestowała jednak część środowiska naukowego, która postrzega protest jako realizację swojej misji wobec społeczeństwa.

scientist rebellion
Protest Scientist Rebellion z 2020 roku, fot. vincenzo lullo/Shutterstock

Nadzwyczajna sytuacja – nadzwyczajne działania

„Jesteśmy naukowcami i akademikami, którzy wierzą, że powinniśmy ujawniać rzeczywistość oraz dotkliwość kryzysu klimatyczno-ekologicznego, angażując się w pokojowe nieposłuszeństwo obywatelskie. Jeśli ci, którzy są najlepiej przygotowani do zrozumienia [powagi problemu – przyp. red.], nie zachowują się tak, jakby to była sytuacja nadzwyczajna, nie możemy oczekiwać, że społeczeństwo będzie się tak zachowywać” – napisano w liście, uzasadniając potrzebę aktywizmu wobec sytuacji nadzwyczajnej. Tym samym poruszono kluczową kwestię: czy działania środowiska naukowego w obliczu katastrofy klimatyczno-ekologicznej są wystarczające?

Czytaj także: Raport IPCC: Możemy zatrzymać ocieplenie u progu 1,5 st. Celsjusza. „Teraz albo nigdy”

Odniesiono się także do możliwej krytyki, według której rola naukowca nie obejmuje aktywizmu. „Niektórzy uważają, że pojawianie się ‘alarmistów’ jest szkodliwe. Ale jesteśmy przerażeni tym, co widzimy i uważamy, że wyrażanie naszych obaw w sposób otwarty jest ważne i słuszne. Wielkość populacji ssaków, ptaków, ryb, płazów i gadów odnotowała alarmujący średni spadek o 68 proc. od 1970 roku. Wraz z wyraźnym załamaniem się populacji zapylaczy. W tym tempie ekosystemy na całym świecie ulegną załamaniu w ciągu życia obecnych pokoleń. Z katastrofalnymi skutkami dla rodzaju ludzkiego” – podkreślono w liście, dostępnym na stronach ruchu.

Obywatelskie nieposłuszeństwo

Działania prowadzone przy okazji wspomnianych protestów obejmowały m.in. blokowanie wejść do budynków i manifestowanie przy użyciu transparentów. Dlatego, jak to bywa w przypadku obywatelskiego nieposłuszeństwa, uczestniczący musieli się liczyć się z tym, że za swoje działania poniosą karę. Mimo powagi problemu, o którym opowiadają i obranej misji. Jak podaje ruch, w Los Angeles do usunięcia blokady wejścia do banku wysłane zostały oddziały policji. Sprzed siedziby JP Morgan Chase wyprowadzono w kajdankach a następnie osadzono w areszcie dr. Petera Kalmusa, analityka danych pracującego dla NASA. Również w Rzymie grupie aktywistów za zakłócanie porządku publicznego grozi kara więzienia.

Czytaj także: Jeszcze nigdy tak wielu ludzi nie spodziewało się katastrofy ekologicznej. 78 proc. boi się, że niszczymy planetę

Ruch uważa jednak swoje działania za konieczne, by uzmysłowić innym ludziom powagę sytuacji. „Gdyby wszyscy mogli zobaczyć to co ja, społeczeństwo przeszłoby w stan zagrożenia klimatycznego i zakończyło korzystanie z paliw kopalnych w ciągu zaledwie kilku lat” – powiedział w oświadczeniu dr Peter Calmus.

_
Naukowcy i naukowczynie chcący podpisać się pod postulatami ruchu Scientist Rebellion mogą zrobić to na stronach ruchu.

Zdjęcie: Scientist Rebellion (protest w Madrycie)

Podziel się: