SCT w Krakowie pod ostrzałem. Zabrakło odpowiedzi na dwa pytania

224
0
Podziel się:

Strefa Czystego Transportu w Krakowie ma wejść w życie w lipcu 2024 r. Pojawiają się kolejne pomysły na jej modyfikację. Co ostatecznie zostanie z pierwszej w kraju SCT? Sprawdzamy opcje, które leżą na stole. Sytuację komentuje także Polski Alarm Smogowy.

Zaczęło się od obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej w sprawie zupełnego odwołania SCT. Pismo pojawiło się tuż przed wyborami parlamentarnymi, a jednym ze współautorów był kandydat na posła z ramienia Konfederacji. Do tej inicjatywy dołączyły inne prawicowe organizacje.

Kilka możliwych opcji

Pod wnioskiem o uchylenie SCT podpisało się kilka tysięcy osób (choć jak przekazuje magistrat – ponad połowa z nich to osoby nieuprawnione, bo niemieszkające w Krakowie). Był też protest przed magistratem, na którym stawiła się ponad setka osób. Tej propozycji oficjalnie się nie rozważa ze względów prawnych. Jednak ostatecznie zdecydują o tym radni miejscy w głosowaniu. Odbędzie się to w trakcie nabierającej tempa kampanii wyborczej przed wyborami samorządowymi w kwietniu.

Różne środowiska zaczęły szukać rozwiązań, które mają łagodzić przyjęte już przepisy, a jednocześnie uspokoić nastroje społeczne. Na stole leży kilka propozycji, ale już wiadomo, że na tym się nie skończy.

SCT w Krakowie – na jakich zasadach?

Pod koniec 2022 r. Kraków, jako pierwsze miasto w Polsce, głosami radnych miasta wprowadził Strefę Czystego Transportu (SCT). Urząd musiał przygotować dokument na mocy przepisów. Takie zobowiązanie płynie m.in. z Programu Ochrony Powietrza z 2020 r. oraz Krajowego Planu Odbudowy. To właśnie stworzenie SCT w miastach, w których normy dla rakotwórczego NO2 są przekraczane, a więc też w Krakowie, jest warunkiem do odblokowania miliardów euro z KPO.

Pierwszy etap to lipiec przyszłego roku. Wtedy ograniczenia dotkną najstarszych samochodów, których liczbę szacuje sie na mniej niż 2 proc. całej floty. W 2026 r. wchodzą w życie docelowe przepisy. Oznacza to, że do strefy wciąż będą mogły wjeżdżać 17-letnie samochody z silnikiem Diesla i nawet 26-letnie auta napędzane silnikiem benzynowym. Osoby, które dziś jeżdżą starszymi Dieslami, a które nie spełniają wymogów SCT, mogą je zamienić na auta benzynowe takie same lub starsze i tańsze.

Taki ruch wciąż przynosi oczekiwaną poprawę jakości powietrza. Dlaczego? Ponieważ to właśnie starsze samochody z silnikiem Diesla emitują znacznie więcej zanieczyszczeń – pyłów oraz tlenków azotu.

  • Od 2026 r. do Krakowa nie wjadą samochody benzynowe, które nie spełniają wymogów emisyjnych Euro 3. Są to auta, które wyprodukowano przed 2000 r.
  • Ograniczony zostanie także wjazd samochodów z silnikiem Diesla, które nie spełniają wymogów emisyjnych Euro 5. To z kolei są auta, które wyprodukowano przed 2010 r.

SCT w Krakowie – pomysły na liberalizację przepisów

Pierwszą zmianę zaproponował krakowski magistrat. Jak podała Polska Agencja Prasowa, wiceprezydent Andrzej Kulig w porozumieniu z Zarządem Transportu Publicznego chcą poluzować przepisy. Co konkretnie zaplanowali?

– Propozycja jest taka, aby dostosować uchwałę do aktualnej sytuacji oraz wprowadzić rozwiązanie, aby auta z silnikiem diesla i normą Euro 4 mogły poruszać się po mieście do 2026 r. – powiedział wiceprezydent Krakowa Andrzej Kulig.

Kolejną zmianą ma być przesunięcie terminu dla kolejnego etapu wprowadzenia SCT na 2028 r. To oznaczałoby zmianę o dwa lata.

O krok dalej poszedł klub Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały (jeden z kandydatów do fotela prezydenckiego). W czwartek klub zaprezentował projekt uchwały kierunkowej do prezydenta Jacka Majchrowskiego. Według tej propozycji z wszystkich przepisów wyłączeni byliby mieszkańcy Krakowa, którzy poruszają się samochodami osobowymi. Warunek jest jeden – chodzi o samochody zarejestrowane przed marcem 2023 r. Takie auta mogłyby poruszać się po mieście dożywotnio.

SCT potrzebna, ale…

„Ustanowienie w Krakowie Strefy Czystego Transportu jest (…) bez wątpienia bardzo potrzebne. Kraków nadal zalicza się do najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie. Źródłem tych zanieczyszczeń oprócz niskiej emisji są emisje transportowe. Od lat notowane są przekroczenia norm dwutlenków azotu. Strefa Czystego Transportu jest konieczna, by chronić zdrowie i życie mieszkańców. Niemniej jednak uchwała z dnia 23 listopada 2022 r. w sprawie ustanowienia SCT w Krakowie budzi szereg zastrzeżeń i wątpliwości” – czytamy w uzasadnieniu uchwały.

Zdaniem autorów uchwały znaczna część krakowian nie wie, że decyzję w tej sprawie już podjęto. Z kolei inni są przekonani, że dopuszczać się będzie wjazd do miasta wyłącznie samochodów elektrycznych. – Podstawowym argumentem przeciwników jest jednak fakt, że dla wielu mieszkańców Krakowa, ze względu na złą sytuację finansową, wymiana samochodu na taki, który będzie spełniał wymogi, może się okazać trudna, jeśli nie niemożliwa – dodają.

Inny krakowski polityk – Dominik Jaśkowiec (PO), proponuje przesunięcie terminów o rok, lub maksymalnie dwa lata. – Nadal zmieścimy się w ustawowych i unijnych przepisach, które nakazują nam wprowadzić strefę do 2027 r. Ale nowa administracja, pod rządami nowego prezydenta, będzie mogła się tym zająć na spokojnie – mówił Jaśkowiec krakowskiej „Wyborczej”.

Polski Alarm Smogowy: zabrakło dwóch fundamentalnych rzeczy

Na ostatniej prostej wojewoda małopolski skierował do WSA skargę na zapisy uchwały. Werdykt w tej sprawie zapadnie już w przyszłym roku, prawdopodobnie 11. stycznia. W całym zamieszaniu Zarząd Transportu Publicznego przypomina, że obecny kształt SCT gwarantuje wymierne korzyści.

– Szacunki powstałe w oparciu o wyniki badań rzeczywistego ruchu na naszych ulicach mówią, że po wprowadzeniu SCT, w roku 2026, zanieczyszczenie pyłami spadnie w mieście o ponad 80 proc., a tlenkami azotu o blisko 50 proc. – mówią w ZTP.

O komentarz w sprawie poprosiliśmy Polski Alarm Smogowy. Andrzej Guła, jeden z liderów organizacji, nie kryje rozczarowania.

– Przez cały okres od uchwalenia przepisów zabrakło jednej fundamentalnej kwestii. To niebywałe, że miasto nie było w stanie odpowiedzieć na dwa proste pytania i zakomunikować tych odpowiedzi mieszkańcom – mówi w rozmowie ze SmogLabem.

– Pierwsze z nich to pytanie: po co jest strefa? A jest po to, żeby chronić życie i zdrowie mieszkańców. Mamy problem z zanieczyszczeniami samochodowymi. Tej komunikacji po prostu nie było. Nikt nie wyjaśnił, dlaczego my potrzebujemy tej strefy. Nikt nie pokazał, że najbardziej narażone na te zanieczyszczenia są dzieci. To coś absolutnie niedopuszczalnego. Drugie pytanie: czym jest SCT? Z naszych badań wynika, że mieszkańcy nie wiedzą czym jest SCT i na jakich zasadach będzie wprowadzana. To rodzi bardzo dużo dezinformacji. Wolałbym, aby miasto przeznaczało środki na komunikowanie zasad i celów SCT, niż na przykład miejską telewizję, której zasięgi są znikome – wskazuje Andrzej Guła.

A co PAS sądzi o propozycjach, które pojawiają się w debacie publicznej? – Przypatrujemy się obecnym wariantom proponowanym przez różne środowiska. Sprawdzamy, jak one wpływają na zakładane ograniczenia emisji. Odniesiemy się na konkretach w ciągu najbliższych dwóch tygodni. To kluczowa rzecz, aby komentować te propozycje w sposób merytoryczny – dodaje jeden z liderów PAS.

Zdjęcie tytułowe: Bilanol/Shutterstock

Podziel się: