Dyrektorzy Shella pozwani ws. zmian klimatycznych. Dołączyli właściciele 12 mln akcji

469
0
Podziel się:

Prawnicza organizacja pozarządowa ClientEarth złożyła pozew przeciwko Radzie Dyrektorów Shell. W pierwszym tego typu pozwie na świecie pada oskarżenie o „nieskuteczne zarządzanie istotnym i przewidywalnym ryzykiem, jakim są dla firmy zmiany klimatyczne”. Krok ten popiera grupa akcjonariuszy mniejszościowych, w tym fundusze emerytalne z kilku krajów.

Zdaniem prawników z ClientEarth 11 dyrektorów Shella nie przyjęło i nie wdrożyło strategii transformacji energetycznej, która byłaby zgodna z zapisami Porozumienia Paryskiego z 2015 roku. Tym samym mieliby oni naruszyć obowiązki prawne wynikające z prawa spółek, obowiązującego w ich kraju.

Co ważne, organizacja ClientEarth pozywa Radę Dyrektorów jako jeden z akcjonariuszy firmy. Pozew w sprawie koncernu Shell został złożony w środę w londyńskim sądzie.

Pozew akcjonariuszy mniejszościowych

Co warte podkreślenia, pozew ClientEarth uzyskał wsparcie grupy inwestorów instytucjonalnych, którzy posiadają łącznie ponad 12 mln akcji koncernu Shell. Jak podaje organizacja, wartość zarządzanych przez nich aktywów przekracza pół biliona dolarów. Wśród nich znajdują się m.in. brytyjskie fundusze emerytalne Nest i London CIV, szwedzki narodowy fundusz emerytalny AP3, francuski Sanso IS, belgijski Degroof Petercam Asset Management, a także grupa duńskich podmiotów: Danske Bank Asset Management oraz fundusze emerytalne Danica Pension i AP Pension.

„Inwestorzy oczekują działań adekwatnych do ryzyk, jakie niosą zmiany klimatu i będą przeciwstawiać się tym, którzy nie robią wystarczająco wiele, by przeprowadzić transformację swojego biznesu. Mamy nadzieję, że cała branża energetyczna to zauważy” – mówi Mark Fawcett, dyrektor ds. informacji w funduszu Nest.

„Naszym zdaniem Rada Dyrektorów nie przyjęła sensownej czy skutecznej strategii zarządzania ryzykami klimatycznymi, które dotyczą Shella” – komentuje Jacqueline Amy Jackson, szefowa Działu Odpowiedzialnych Inwestycji w funduszu London CIV. „W naszej ocenie Rada Dyrektorów firmy, która ma wysokie emisje, posiada obowiązek zarządzania ryzykami klimatycznymi. Jako akcjonariusz firmy Shell uważamy, że pozew ClientEarth jest w interesie klientów naszego funduszu i popieramy go” – podkreśla Jackson.

ClientEarth: Ograniczenie emisji jest w interesie Shella

„Shell, owszem, osiąga obecnie rekordowe zyski, ale ze względu na zamieszanie na globalnym rynku energetycznym. Jednak los paliw kopalnych jest w dłuższej perspektywie przesądzony” – mówi Paul Benson, starszy prawnik w ClientEarth.

„Przejście na gospodarkę niskoemisyjną jest nie tylko nieuniknione, ale już się dokonuje. Mimo to Rada zarządzająca Shellem trwa przy strategii, która jest fundamentalnie wadliwa. W konsekwencji naraża przyszłość firmy na ryzyka związane ze zmianą klimatu mimo prawnego obowiązku zarządzania nimi. W dłuższym okresie w najlepszym interesie firmy, jej pracowników, akcjonariuszy, a także planety, leży, aby Shell ograniczył emisje w większym zakresie i szybciej niż obecnie planuje to Rada” – podkreśla Benson.

Shell odrzuca zarzuty i chwali się ambitnymi celami

Jak podają brytyjskie media, firma nie zgadza się z zarzutami ClientEarth. Rzecznik prasowy Shell powiedział, że dyrektorzy dopełniają swoich obowiązków i działają w najlepszym interesie firmy. Podkreśla on, że polityka Shell jest zgodna z celami Porozumienia Paryskiego w wariancie bardziej ambitnym (tj. ograniczenia ocieplenia do 1,5 st. Celsjusza). Argumentuje przy tym, że strategia transformacji energetycznej firmy uzyskała akceptację 80 proc. głosów podczas walnego zebrania akcjonariuszy.

Zdaniem ClientEarth strategia ta wcale nie jest tak ambitna. Nie uwzględniono w niej bowiem krótko- i średnioterminowych celów dotyczących ograniczenia emisji ze sprzedawanych produktów. Te z kolei – a mówimy o koncernie naftowo-gazowym – stanowić mają ponad 90 proc. emisji firmy.

„Przyjęty przez Radę plan 'transformacji’ trzyma się paliw kopalnych nie tylko w perspektywie najbliższych kilku lat, ale całych dekad. Plany redukcji ledwie zahaczają o całkowite emisje firmy. Stawianie na nowe projekty naftowe i gazowe to nie jest wiarygodny plan. To recepta na koszty osierocone” – zwraca uwagę Paul Benson z ClientEarth. „Uważamy, że takie podejście naraża rentowność firmy i według angielskiego prawa jest niedopełnieniem obowiązków Rady” – podkreśla.

_

Zdjęcie: Yusnizam Yusof / Shutterstock.com

Podziel się: