Udostępnij

Świecimy na potęgę. „Pomiary wychodzą poza skalę”

09.05.2026

Od czasów rewolucji przemysłowej nasze domy, miasta i drogi zaczęły stawać się coraz jaśniejsze. Ogromna część światła, jakie rozświetla nam noc, jest jednak marnowana, a skutki jego nadmiaru odczuwa każdy: od insektów niemogących się uwolnić ze snopów latarni, aż po ludzi z rozregulowanymi cyklami dobowymi.

Wypytuję znajomych, czy mieli kiedykolwiek szansę zobaczyć gołym okiem Drogę Mleczną. Dla nielicznych mieszkających z dala od metropolii to żaden nadzwyczajny widok, ale im bliżej dużych miast, tym gorzej.

Niektórzy mieli okazję zaobserwować naszą galaktykę wyłącznie w trakcie dalekich podróży: nad jeziorem w Nowej Zelandii, w górach Kirgistanu czy na solniskach Boliwii. Pozostali nigdy doświadczyli tego spektakularnego widoku. Paru nawet nie zdawało sobie sprawy, że Drogę Mleczną w ogóle da się z Ziemi dojrzeć.

Bez widoków na galaktykę

Nic w tym dziwnego, bo obecnie jest to niemożliwe dla około jednej trzeciej ludzkości. Winne jest zanieczyszczenie światłem, na które składają się: nadmierne oświetlanie dróg i ulic, szklarnie, stadionowe jupitery, iluminacje budynków, neony i reklamy.

Wraz z początkiem ery industrialnej miasta w błyskawicznym tempie zaczęły się stawać coraz jaśniejsze, wydłużając nasze dni i prowadząc do większej produktywności. Ale zmiana ta nie pozostała bez swojej ceny. Sztuczne światła, którymi pokryliśmy ogromną część zamieszkałego lądu, dziś utrudniają nam rozwój naukowy, zmieniają funkcjonowanie fauny i flory oraz negatywnie oddziałują na nasze zdrowie.

– Według badań prowadzonych na podstawie danych satelitarnych, w Polsce nie ma żadnego kawałka ziemi, który nie byłby zanieczyszczony sztucznym światłem. I generalnie tak też wygląda cała Europa – twierdzi Monika Sitek z Light Pollution Think Tank i Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego. – W naszych największych miastach, czyli w Warszawie, Krakowie czy Trójmieście, pomiary wychodziły poza skalę.

Duża część winy za taki stan rzeczy wynika z faktu, że kiepsko radzimy sobie z efektywnym zarządzaniem oświetleniem. Brak kierunkowego oświetlenia, lampy z kulistymi kloszami, jarzące się billboardy, snopy światła wymierzone w zabytki architektoniczne – to rozwiązania, które mają ułatwić nam orientację po zmroku, ale w dużym stopniu są marnotrawstwem energii.

Według wyliczeń organizacji DarkSky International, co najmniej jedna trzecia światła zewnętrznego w Stanach Zjednoczonych nie służy nikomu: zamiast rozjaśniać wybrane miejsce, rozprasza się w przestrzeni, przyczyniając się do powstawania pokrywającej miasta łuny. Generuje to ogromne koszty ekonomiczne. Według tej samej organizacji, około 3 mld dolarów rocznie, ale także klimatyczne, bo oświetlenie odpowiada dziś za około 1 proc. globalnych emisji. Ma także fatalny wpływ na środowisko naturalne.

Przyroda prześwietlona

– Sztuczne światło to w skali ewolucyjnej nowy wynalazek. Różne organizmy i zależności między nimi wykształcały się i ewoluowały w okresie, kiedy go nie było – tłumaczy dr Katarzyna Śnigórska z Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego. – Teraz pojawił się ten nowy, potężny czynnik i większość stworzeń nie miała czasu się do niego przystosować.

Jak zauważa, mówimy o „ogromnym stopniu zaburzenia, oddziałowującego na wielu różnych poziomach, od fizjologicznego po behawioralny, a także na ekologiczne zależności między organizmami”. Mowa tu zarówno o rozmaitych gatunkach zwierząt, jak i roślin, którym ekspozycja na sztuczne źródła światła również daje się we znaki.

– Nadmiar światła zaburza procesy kiełkowania, kwitnienia i wiele innych – wylicza dr Śnigórska. – Można to łatwo zaobserwować przy latarniach. Jeśli rosną przy nich krzewy czy drzewa, to te gałęzie, które są silnie oświetlone, wiosną wykształcają pąki znacznie wcześniej niż reszta otoczenia. A to naraża je na niebezpieczeństwo, bo mogą po prostu nie przeżyć ewentualnych przymrozków.

Z kolei jesienią te same części drzew czy krzewów dłużej zachowują zielone liście. – Czyli nie zachowują tego cennego, pełnego substancji odżywczych chlorofilu – i w momencie spadku temperatur po prostu go tracą.

Owady giną z wyczerpania

Zwierzętami, na które sztuczne oświetlenie wywiera szczególnie negatywny wpływ, są owady. Wiele insektów z niewyjaśnionych do tej pory powodów ciągnie w stronę źródeł światła. Uliczne lampy, świecące przez całą noc, stają się więc dla nich śmiertelną pułapką: zdezorientowane owady latają dookoła nich aż do śmierci z wyczerpania, o ile oczywiście nie zostaną wcześniej pożarte przez drapieżniki. Dr Śnigórska podkreśla jednak, że to nie koniec strat:

– Mnóstwo tych owadów to zapylacze, które powinny zapylać otwierające się nocą kwiaty – i jeśli one znikają, to spada też intensywność zapylania. Zanieczyszczenie światłem zaburza również ich rozmnażanie. Weźmy taki oczywisty przykład – świetliki.

Świetliki odnajdują się za pomocą sygnałów świetlnych, a przy ogromnym zanieczyszczeniu światłem ich nie widzą. – Jesteśmy prawdopodobnie jednym z ostatnich, o ile nie ostatnim pokoleniem, które poznają ten gatunek. Dla nich wprawdzie problemem jest przede wszystkim zanikanie siedlisk, ale drugim czynnikiem jest właśnie zanieczyszczenie światłem. To przez nie samce i samice nie są w stanie się odnaleźć.

Zwierzętami, na które sztuczne oświetlenie wywiera szczególnie negatywny wpływ, są owady. Fot. shutterstock/DimaBerlin

Ptaki, płazy i nietoperze też są zagrożone

Sam wpływ tego zjawiska na owady powinien budzić niepokój, bo mowa tutaj o gromadzie o kluczowym znaczeniu dla obiegu materii, łańcucha pokarmowego czy zapylania kwiatów. Ale ekspozycja na sztuczne oświetlenie szkodzi także szeregowi innych zwierząt. Dla płazów narażonych na drapieżnictwo światło oznacza potencjalne zagrożenie, co z kolei może prowadzić do mniej selektywnego doboru partnerów w trakcie okresu godowego.

Ptaki migrujące, które w swoich wędrówkach przez setki tysięcy lat kierowały się blaskiem gwiazd, gubią się za sprawą bijących z miast łun. Inne mogą zostać oślepione iluminacjami padającymi na budynki i rozbić się o ścianę lub wręcz zostać uwięzione w snopie silnego światła i latać w nim do śmierci ze zmęczenia. Z kolei ptaki żyjące w miastach często zmieniają także zupełnie swój tryb życia, w okresie lęgowym potrafiąc śpiewać nawet w środku nocy, co oczywiście skutkuje ich wyczerpaniem.

Dla drapieżnych zwierząt, takich jak nietoperze, zapadający zmrok był od zawsze sygnałem do rozpoczęcia łowów, więc nieustanny blask znacząco skraca okres i powodzenie ich polowań. Te wyliczenia można by kontynuować znacznie dłużej, ale dr Śnigórska podsumowuje:

– Nie znam badań, które pokazywałyby jednoznacznie, że któryś gatunek zyskał na zanieczyszczeniu światłem. Można domniemywać, że jeden czy dwa gatunki w jakiś sposób na nim skorzystają, ale większość absolutnie nie.

Depresja, cukrzyca i choroby układu krążenia. Ciemność na receptę

Ktoś zapewne mógłby powiedzieć, że nawet tak poważne koszty środowiskowe można usprawiedliwić postępami cywilizacyjnymi, do jakich przyczyniło się rozpowszechnienie sztucznego oświetlenia. Rzecz w tym, że zanieczyszczenie światłem wywiera także bardzo zły wpływ na zdrowie ludzi.

– Najgorszym efektem ciągłej ekspozycji na sztuczne światło jest zaburzenie dystrybucji melatoniny i snu – podaje prof. Tommaso Filippini z Uniwersytet w Modenie i Reggio Emilia. – To może powodować zaburzenia koncentracji oraz problemy ze zdrowiem psychicznym. Z zaburzeniami snu powiązane są m.in. stany lękowe czy depresja. Istnieją także tzw. „geny zegarowe”, które mogą zmieniać się pod wpływem wahańrytmu dobowego.

Ubiegłoroczna analiza dziewiętnastu badań, opublikowana w periodyku Science of the Total Environment, sugeruje, że ekspozycja na sztuczne światło w nocy może zwiększać ryzyko wystąpienia szeregu zaburzeń i chorób psychicznych. Oprócz wspomnianej depresji oraz stanów lękowych wymieniana jest także schizofrenia oraz choroba afektywna dwubiegunowa. A negatywne efekty zanieczyszczenia światłem bynajmniej nie ograniczają się do zaburzeń psychicznych. Inne badania wskazują, że sztuczne światło w nocy może wiązać się z większą szansą wystąpienia chorób chronicznych, w tym chorób układu krążenia oraz cukrzycy. Prof. Filippini tłumaczy:

– Jedna z ciekawszych prac naukowych w tym temacie pokazuje, że nawet jeśli mamy zamknięte oczy, oświetlenie o natężeniu 100 luksów może zaburzać poziom wydzielanej insuliny. Są więc dowody, że dla niektórych chorób chronicznych, przynajmniej dla cukrzycy i zaburzeń układu sercowo-naczyniowego, zanieczyszczenie światłem może potencjalnie działać jako czynnik zwiększający ryzyko.

Sztuczne światło a nowotwory

Problemem przy wysnuwaniu tego typu wniosków jest oczywiście fakt, że poziomy zanieczyszczenia światłem, z jakimi mamy do czynienia dzisiaj, są nieporównywalne z tymi sprzed chociażby trzydziestu lat, co z kolei utrudnia badanie długofalowego wpływu na ludzkie zdrowie.

Istnieją na przykład pewne dowody wiążące występowanie raka prostaty z zaburzeniami w wydzielaniu hormonów, które łączą się z ekspozycją na sztuczne oświetlenie, jest jednak nadal za wcześnie, by przeprowadzić tutaj ciąg przyczynowo-skutkowy. Zdecydowanie lepiej uzasadnione jest za to korelacja pomiędzy narażeniem na nocne światło a najczęstszym nowotworem złośliwym diagnozowanym u kobiet.

– W przypadku raka piersi są dowody na negatywny wpływ zarówno oświetlenia zewnętrznego, jak i wewnętrznego. Możliwość jego wystąpienia wzrasta u kobiet przed menopauzą. – Oczywiście wzrasta też u osób z innymi, poważniejszymi czynnikami ryzyka – np. niską aktywnością fizyczną czy innymi problemami hormonalnymi – twierdzi prof. Filippini. – Oczywiście występują różnice geograficzne, bo ludzie na północy Europy czy w Kanadzie są przyzwyczajeni do wyższego poziomu oświetlenia nocami, więc ich metabolizm i regulacja hormonów zapewne też się przystosowuje, ale już populacje w Hiszpanii czy Włoszech są bardziej wrażliwe na te zmiany.

Da się odwrócić ten trend

A pochylamy się przede wszystkim nad tymi skutkami zanieczyszczenia światłem, które jesteśmy w stanie zmierzyć. Warto jednak wziąć pod uwagę, że widok nieoświetlonego nocnego nieba przez tysiąclecia odgrywał dużą rolę w rozwoju kulturowym i cywilizacyjnym: od farmerów w antycznych czasach, wykorzystujących podstawową wiedzę astronomiczną przy sianiu zbóż, statków nawigujących według gwiazd, przez religie utożsamiające konstelacje z poszczególnymi bóstwami, aż po inspirację, jaką było gwieździste niebo dla niezliczonych artystów.

Nikt nie sugeruje oczywiście, by z dnia na dzień wyłączyć wszystkie latarnie. Wiemy, że ogromna część sztucznego światła idzie na marne, a jego nadmiar szkodzi zarówno nam samym, jak i większości organizmów dookoła. Niepodejmowanie prób ograniczenia zanieczyszczenia światłem jest nie tylko bezsensowne ekonomicznie, ale i destrukcyjne dla ekosystemu. Plus jest taki, że znamy sposoby, by skutecznie zmniejszać ekspozycję na sztuczne światło. Minus? Do zaimplementowania ich w systemowy sposób jest jeszcze daleka droga. Jeśli jej nie przejdziemy, zostaniemy w świecie, w którym nie zobaczymy Drogi Mlecznej, świetlików ani następcy „Gwieździstej nocy” van Gogha.

Zdjęcie tytułowe: shutterstock/21 Aerials

Autor

Jakub Mirowski

Magister filologii tureckiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, niezależny dziennikarz, którego artykuły ukazywały się m.in. na łamach OKO.Press, Nowej Europy Wschodniej, Balkan Insight czy Krytyki Politycznej. Zainteresowany przede wszystkim wpływem globalnych zmian klimatycznych na najbardziej zagrożone społeczności, w tym uchodźców i mniejszości, a także rozwojem i ewolucją skrajnie prawicowych ruchów i ideologii.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.