Udostępnij

Szklane butelki mogą zawierać więcej mikroplastiku niż plastikowe. Jak to możliwe?

27.01.2026

Walka z mikroplastikiem przypomina walkę z wiatrakami. Bezpieczeństwa nie gwarantuje nawet unikanie opakowań z tworzyw sztucznych. Z niedawnych badań wynika, że cząsteczki plastiku wykrywane są również w napojach ze szklanych butelek – w dodatku w wyższych stężeniach niż w butelkach PET.

Obawy przed piciem wody z plastikowych butelek są uzasadnione – ale nie bardziej niż przed piciem jej z butelek szklanych. Tak przynajmniej wynika z niedawnego badania opisanego na łamach „Journal of Food Composition and Analysis”.

Eksperci z ANSES, francuskiej agencji ds. bezpieczeństwa żywności, środowiska i zdrowia, przebadali różne rodzaje napojów dostępne w sprzedaży nad Sekwaną pod kątem zawartości mikroplastiku. Okazało się, że lemoniada, piwo czy herbata mrożona z butelki szklanej zawierają od 5 do 50 razy więcej „drobinek” tworzyw sztucznych niż te same napoje dostępne w butelkach plastikowych lub puszkach.

– Spodziewaliśmy się odwrotnych wyników – powiedziała Iseline Chaib, jedna z autorek badania. Średnio liczba cząstek mikroplastiku wynosiła 100 na litr napoju.

Najwięcej mikroplastiku jest w piwie

Źródłem zanieczyszczenia nie było oczywiście szkło. W trakcie badania naukowcy zauważyli, że cząsteczki w analizowanych próbkach miały podobny kształt, kolor i skład polimerowy jak farba na kapslach butelek. Okazało się, że podczas produkcji, transportu lub otwierania butelek syntetyczna powłoka (mikroplastik obecny jest w spoiwach farb) może się łuszczyć i trafiać do napojów – zanieczyszczając je bardziej niż plastik z butelek PET.

W przypadku wody, zarówno gazowanej jak i niegazowanej, sytuacja wygląda stosunkowo dobrze. Ta ze szklanych butelek zawiera średnio 4,5 cząstki na litr, a ta z plastikowych – 1,6 cząstki. Gorzej jest w przypadku napojów gazowanych (30 cząstek na litr), lemoniad (40) i piwa (60).

Jak duże jest zagrożenie dla zdrowia? Tego eksperci nie byli w stanie określić – ze względu na brak wartości referencyjnych. Obecnie nie istnieją normy regulujące dopuszczalne stężenia tworzyw sztucznych o średnicy poniżej 5 milimetrów (jak definiowany jest mikroplastik). Jednocześnie agencja zaleciła środki ostrożności. Zdaniem ekspertów producenci mogą stosunkowo łatwo zmniejszyć ilość zanieczyszczeń trafiających do napojów nawet o 60 proc. – wystarczy „zdmuchnąć” nanoplastik (np. za pomocą sprężonego powietrza), a następnie przemyć kapsle wodą i alkoholem.

PET-y jednak groźniejsze niż szkło?

Ustalenia ANSES wydają się sprzeczne z intuicją. Nic dziwnego, że doczekały się szybkiej reakcji środowiska toksykologicznego. Niedługo po publikacji wyników do badania ustosunkowała się grupa ekspertów pod kierunkiem Jane Muncke z Food Packaging Forum, szwajcarskiej organizacji non-profit analizującej wpływ związków chemicznych z opakowań spożywczych na zdrowie i środowisko.

Naukowcy wskazali, że ich koledzy z ANSES porównywali stężenia mikroplastiku w przeliczeniu na jednostkę objętości, co do pewnego stopnia zniekształca obraz sytuacji. Szklane butelki są zwykle mniejsze niż plastikowe, a więc mają one większą powierzchnię w stosunku do objętości. W efekcie zawartość plastiku w takich opakowaniach może być nieco wyolbrzymiona, gdy wyniki podawane są w przeliczeniu na litr. Zdaniem zespołu Muncke wyniki powinny być raportowane w przeliczeniu na powierzchnię elementów plastikowych, np. kapsla lub nakrętki.

Eksperci zwrócili też uwagę, że porównanie różnych rodzajów napojów nie uwzględnia mikro- i nanoplastików pochodzących z całego procesu produkcji, w tym z linii napełniających, zbiorników czy surowców. Wcześniejsze badania FPF pokazały, że mikroplastik w żywności może pochodzić zarówno z opakowań, jak i urządzeń do obróbki produktów spożywczych czy nawet naczyń. Argumenty te nie zmieniają faktu, że napoje w szklanych butelkach nie są wolne od zanieczyszczeń mikroplastikiem z różnych źródeł.

Mikroplastik to aż 16 tys. toksyn. Czym grozi narażenie na te substancje?

Kontakt z mikroplastikiem warto ograniczać, ale nie da się go uniknąć. Niewidoczne gołym okiem cząstki tworzyw sztucznych są obecne właściwie wszędzie – w żywności, wodzie, a nawet powietrzu. Z niedawnego badania wynika, że wdychamy średnio 68 tys. „drobinek” mikroplastiku dziennie. Najgroźniejsze są te najmniejsze, o średnicy między 1 a 10 mikrometra (jedna siódma grubości ludzkiego włosa). Przenikają one do krwiobiegu i rozprzestrzeniają się po całym ciele.

Ich długofalowy wpływ na zdrowie jest trudny do ustalenia i może zależeć m.in. od składu zanieczyszczeń. Szacuje się, że liczba substancji określanych zbiorczo jako mikroplastik sięga nawet 16 tys. Wśród nich są m.in. związki o udowodnionym działaniu toksycznym, takie jak ftalany, związki perfluoroalkilowe (PFAS), określane mianem wiecznych chemikaliów ze względu na swoją trwałość, czy „osławiony” bisfenol A. Badania z ostatnich lat pokazują, że plastikowe toksyny odkładają się w tkance tłuszczowej, wątrobie, nerkach, a nawet mózgu, gdzie mogą blokować przepływ krwi.

Niepokój budzi też rosnąca lista możliwych zdrowotnych związanych z narażeniem na mikroplastik. Wiadomo m.in., że cząsteczki tworzyw sztucznych mogą zaburzać równowagę mikroflory jelitowej i prowadzić do dysbiozy – stanu, w którym korzystne bakterie ustępują miejsca patogenom. To z kolei odbija się na zdrowiu jelit i sprzyja przewlekłym stanom zapalnym.

Z kolei mikroplastik wdychany z powietrzem może powodować stany zapalne dróg oddechowych i zakłócać funkcję płuc. Inne badania wskazują również na szkodliwość mikroplastiku dla układu krążenia, w tym serca, układu nerwowego, układu hormonalnego, a nawet DNA. Mikrocząsteczki mogą wywoływać stres oksydacyjny, powodować uszkodzenia DNA i prowadzić do śmierci komórek.

Czy da się usunąć mikroplastik z organizmu?

Walka z mikroplastikiem przypomina walkę z wiatrakami. Przed substancją, która dotarła w najodleglejsze zakątki ekosystemów (jest go sporo nawet na Antarktydzie) nie sposób w pełni się uchronić. Można jedynie ograniczać narażenie m.in. przez unikanie plastikowych opakowań, filtrowanie kranówki i… częste sprzątanie. Warto mieć świadomość, że najwięcej mikroplastiku wdychamy w domu. Jego źródłem są m.in. meble, dywany, sprzęty AGD i RTV.

Według obecnego stanu wiedzy nie ma jednoznacznie skutecznych sposobów na pozbycie się mikroplastiku z organizmu. Firmy medyczne dostrzegły jednak „niszę” i próbują oferować rozwiązania. Niestety są to jedynie pół- – o ile nie ćwierć- – środki. Przykładowo londyńska Clarify Clinics oferuje zabieg aferezy, czyli filtrację krwi, który rzekomo pomaga usunąć cząstki plastiku z naczyń krwionośnych. Zabieg kosztuje, bagatelka, 12 tys. dolarów, a jego efekty nie są potwierdzone badaniami. Korzystają ci, których stać na koszt i ewentualne ryzyko. Pozostałym pozostaje prewencja.

Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Parilov

Autor

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.