Udostępnij

Tona węgla już za 2,6 tys. zł. W kopalni o połowę taniej. Skąd ta różnica?

26.10.2026

Za tonę węgla w niektórych składach trzeba zapłacić nawet 2600 zł. Choć droższy import i problemy z transportem dokładają się do wzrostów cen, nie tłumaczą ich w pełni. – To głównie popyt i niepewność – mówi nam Wojciech Przedlacki z Fundacji Instrat.

Sezon grzewczy rozpoczął się już na dobre. Osoby ogrzewające domy węglem muszą liczyć się z dużymi wydatkami. W październikowych ofertach ceny tony węgla w składach sięgają nawet 2600 zł. Tymczasem bezpośrednio u krajowych producentów część sortymentów można kupić za około 1100–1400 zł za tonę, choć do tej ceny trzeba doliczyć m.in. transport. Tak duże różnice pokazują, że koszt samego surowca to tylko część rachunku

Co stoi za podwyżkami? Wojciech Przedlacki, kierownik platformy energy.instrat.pl w Fundacji Instrat, wskazuje na kilka nakładających się czynników: większe zainteresowanie węglem, niepewność na rynku, ograniczenia w krajowym wydobyciu oraz problemy z logistyką importu.

Węgiel nawet po 2600 zł za tonę

Październikowe zestawienia ofert pokazują duże rozbieżności między cenami u producentów a stawkami w prywatnych składach. Według przeglądu opublikowanego przez Murator.pl ceny węgla zaczynają się od około 1130 zł za tonę u producentów, a w lokalnych składach dochodzą do 2600 zł. Przykładowo za tonę węgla typu orzech w Miliczu trzeba zapłacić około 2040 zł, a w Szczecinie – nawet 2600 zł. Na ostateczną cenę wpływają m.in. pochodzenie paliwa, rodzaj sortymentu, transport i forma sprzedaży.

Nie wszystkie podwyżki da się jednak wyjaśnić wzrostem kosztów sprowadzania surowca. Jak zwraca uwagę ekspert Instratu, import pokrywa szacunkowo 30–50 proc. zapotrzebowania gospodarstw domowych na węgiel opałowy. Udział ten zależy od przyjętych założeń dotyczących popytu oraz tego, jaki importowany węgiel nadaje się do wykorzystania w domowych kotłach.

– Koszt importu węgla wzrósł o ok. 80 zł/t, a ceny na składach (jak słyszymy) o kilkaset złotych, więc to głównie popyt i niepewność, a nie koszt surowca – ocenia Przedlacki pytany przez SmogLab. – Rodzimy węgiel to raczej kwestia logistyki i kosztów dostaw, choć była też informacja z PKW [Południowy Koncern Węglowy – red.] o problemach z podażą.

Droższy gaz zwiększa zainteresowanie węglem

Jednym z czynników wpływających na rynek jest wzrost kosztów gazu, związany z wojną USA i Izraela z Iranem. Droższe paliwo gazowe zwiększyło zainteresowanie węglem, a większy popyt przełożył się również na wzrost cen na rynkach międzynarodowych. Znaczenie miały także zmiany kursów walut.

Widać to w danych dotyczących importowanego węgla. Jak wskazuje Przedlacki, między styczniem a sierpniem br. ceny węgla z Kazachstanu wzrosły z 404 do 488 zł za tonę, czyli o około 21 proc. To istotny kierunek dostaw, zwłaszcza w przypadku paliwa przeznaczonego dla gospodarstw domowych. W tym samym okresie cena węgla kolumbijskiego wzrosła o 12 proc., jeśli porównać jedynie styczeń i sierpień.

We wrześniu indeks cen węgla z kierunku zachodniego zwiększył się o kolejne 7 proc. Importerzy mogą więc uwzględniać w cenach sprzedaży nie tylko koszt wcześniej kupionego paliwa, lecz także koszt uzupełnienia zapasów.

Wzrosty na rynku międzynarodowym nie wyjaśniają jednak w pełni skali podwyżek w składach. Różnica między zmianą cen importowych a wzrostem cen detalicznych sugeruje, że istotną rolę odgrywają również:

  • oczekiwania sprzedawców,
  • popyt,
  • obawy o dostępność towaru.

Problemy z transportem węgla z Kazachstanu

Niepewność zwiększyły doniesienia o czasowym wstrzymaniu transportu ładunków Kolejami Rosyjskimi przez przejście Krasnoje. Jak informowała Polska Izba Gospodarcza Sprzedawców Węgla, ograniczenie miało obowiązywać od 8 do 17 października. To ważny lądowy węzeł dla węgla sprowadzanego do nas z Kazachstanu.

Nie wiadomo jednak, czy wstrzymanie transportu oznaczało całkowite zablokowanie dostaw, czy część ładunków udało się skierować inną trasą. Nie ma też pewności, jak duży był wpływ tej sytuacji na ceny opału w Polsce. – Mogło to wpłynąć na koszty węgla importowanego w tym okresie, aczkolwiek skala wpływu nie jest jasna – mówi nam Przedlacki.

Według przywoływanych przez niego informacji zdecydowana większość importowanego węgla trafia do kraju przez port w Gdańsku.

Problemy transportowe mogły więc zwiększyć niepewność niektórych importerów. – Ale na obecnym etapie trudno określić, w jakim stopniu odpowiadają za wzrost cen płaconych przez gospodarstwa domowe.

Polskie kopalnie nie pokryją całego zapotrzebowania

Drugim ograniczeniem jest krajowa podaż. Jak wyjaśnia Przedlacki, polskie kopalnie nie są w stanie dostarczyć więcej niż około połowy węgla potrzebnego gospodarstwom domowym.

Nie chodzi tylko o skalę wydobycia. Znaczenie mają również warunki geologiczne i technologiczne.

– Nie każde złoże ma odpowiednie parametry, a z tych nadających się można odsiać ograniczoną ilość sortymentów o odpowiedniej wielkości ziarna – mówi. W efekcie zwiększenie podaży w krótkim czasie nie jest proste. Jeśli popyt rośnie, a możliwości dostaw pozostają ograniczone, rynek staje się bardziej podatny na skoki cen. Do tego dochodzą koszty transportu i magazynowania oraz lokalne różnice w dostępności poszczególnych rodzajów opału.

Warto przy tym odróżnić ryzyko problemów z dostawami od potwierdzonego niedoboru węgla w skali całego kraju. Doniesienia o utrudnieniach logistycznych czy ograniczonej podaży nie oznaczają automatycznie, że paliwa zabraknie wszędzie. Mogą jednak powodować regionalne problemy i wzmacniać presję cenową.

Węgiel tani tylko na papierze

Wzrost cen opału to kolejny argument, by patrzeć na ogrzewanie nie tylko przez pryzmat kosztu zakupu paliwa, lecz także całkowitych wydatków w całym sezonie. Polski Alarm Smogowy (PAS) regularnie porównuje roczne koszty ogrzewania typowego domu. W raporcie opartym na cenach z początku września 2026 r. uwzględniono budynek o powierzchni 150 m², średnio ocieplony, zamieszkany przez czteroosobową rodzinę.

Z wyliczeń PAS wynika, że najtańsze w eksploatacji są pompy ciepła współpracujące z ogrzewaniem podłogowym. Roczny koszt ogrzewania i przygotowania ciepłej wody wyniósł około 4700 zł dla gruntowej pompy ciepła oraz 5465 zł dla pompy powietrze–woda.

Przedlacki powołuje się na raport PAS i mówi: – Niezmiennie fatalnie wypadają koszty przy wykorzystaniu pelletu i oleju opałowego.

W przypadku kotła węglowego spełniającego wymogi ekoprojektu, koszt oszacowano na 6039 zł rocznie. Dla porównania ogrzewanie gazem ziemnym kosztowało około 8676 zł, a kotłem na pellet – 12 852 zł. Najdroższe w zestawieniu było ogrzewanie olejem opałowym, z rocznym kosztem bliskim 14 900 zł.

– To jasny sygnał, które technologie ogrzewania są najtańsze w eksploatacji i gdzie rząd powinien położyć nacisk w programach wsparcia – podsumowuje.

Co istotne, są to wyliczenia oparte na cenach z początku września, a nie na obecnych, październikowych ofertach węgla. Jeżeli więc gospodarstwo domowe musi kupować opał po wyższych stawkach, roczny koszt ogrzewania węglem może być większy niż w analizie.

Warto też pamiętać, że porównanie dotyczy kosztów eksploatacji, a nie całkowitych kosztów inwestycji. Zakup i montaż urządzeń, stan izolacji budynku oraz sposób użytkowania instalacji mogą znacząco zmienić rachunek w konkretnym domu.

Potrzebujemy wsparcia dla tańszego ogrzewania

Dla gospodarstw domowych wzrost cen węgla oznacza dodatkowe obciążenie budżetów przed zimą. Nie każdy może też łatwo zmienić dostawcę czy kupić opał bezpośrednio w kopalni. Niższa cena u producenta nie uwzględnia bowiem wszystkich kosztów dostawy, a zakup większej ilości paliwa wymaga odpowiedniego miejsca do jego przechowywania.

W dłuższej perspektywie ważne jest więc nie tylko reagowanie na bieżące podwyżki, ale także ograniczanie zapotrzebowania budynków na ciepło i ułatwianie przechodzenia na efektywne źródła ogrzewania.

Wnioski z analizy Polskiego Alarmu Smogowego wskazują, że pompy ciepła mogą być tańsze w eksploatacji niż ogrzewanie węglem, szczególnie w dobrze przygotowanych budynkach. Nie oznacza to, że jedna technologia będzie najlepsza dla każdego domu. Wybór powinien uwzględniać stan budynku, instalację grzewczą i rzeczywiste zapotrzebowanie na energię.

–

Zdjęcie tytułowe: Anna Stills/Shutterstock

Autor

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.