W Turcji pobito rekord w sadzeniu drzew. Trzy miesiące później martwe może być nawet 90 proc. sadzonek

1157
0
Podziel się:
W Turcji pobito rekord w sadzeniu drzew. Po kilku miesiącach okazuje się, że nie przeżyło nawet 90 proc. sadzonek

Przed kilkoma miesiącami w Turcji odbyła się niecodzienna akcja zbiorowego sadzenia drzew, w ramach której pobity został tzw. rekord Guinnessa. W świetle fleszy drzewa sadzili m.in. prezydent i marszałek parlamentu. Po kilku miesiącach okazuje się jednak, że z hucznej akcji pozostało niewiele. Jak donosi brytyjski „Guardian”, tureccy leśnicy twierdzą, że niespełna 3 miesiące później martwych może być nawet 90 proc. sadzonek. Wniosek nasuwa się jeden: jeśli sadzić, to z głową.

Akcja, o której mowa, miała miejsce 11 listopada ubiegłego roku w tureckim Çorum Celilkırı i była częścią nowo ustanowionego Narodowego Dnia Leśnictwa. Jak podaje oficjalna strona Światowych Rekordów Guinnessa, w miejscowości tej w ciągu godziny posadzono ponad 303 tys. drzew, ustanawiając nowy rekord w sadzeniu drzew na czas.

Równocześnie, w ramach szerszej akcji, w 81 miastach Turcji posadzonych zostało 11 milionów drzew. Problem w tym, że – przynajmniej według tureckiego związku leśników – niewiele po nich zostanie.

Czytaj także: Od 1990 roku w Europie przybyło lasów o powierzchni Portugalii

O wynikach kontroli stanu tamtych sadzonej donosi „Guardian„. Szef krajowego związku leśników, Şükrü Durmuş, stwierdził, że spośród skontrolowanych sadzonek nawet 90 proc. było w stanie martwym. A jako przyczynę podał przeprowadzenie akcji „w niewłaściwym czasie”, w sposób nieprofesjonalny. Władze bronią się, twierdząc że przy życiu pozostaje 95 proc. drzewek, jednak związek nie dowierza. Według Durmuşa, nawet w przypadku dobrze przeprowadzonych działań skuteczność oscyluje wokół 65-70 procent.

Drzewa a problem zmian klimatu

Między innymi w związku z problemem zmian klimatycznych, o sadzeniu lasów – pochłaniających dwutlenek węgla, będący gazem cieplarnianym – mówi się więcej także w świecie zachodnim. Podczas niedawnego szczytu ekonomicznego w Davos zainicjowano międzynarodowy program, w ramach którego, dla bioróżnorodności i klimatu, posadzony ma zostać bilion drzew. O inicjatywie pozytywnie wypowiadał się nawet Donald Trump, znany ze sceptycznych wypowiedzi o samym problemie ocieplenia.

Czytaj również: W miastach potrzebne są duże drzewa, a nie ich sadzonki

Krytycy zwracają uwagę, że choć pochłaniają one dwutlenek węgla, to powstrzymanie katastrofy wymaga przede wszystkim ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. A zalesianie może stanowić jedynie wsparcie dla transformacji w gospodarce.

Kontrowersje wokół idei sadzenia lasów pojawiły się także przy okazji zeszłorocznej publikacji wyników badań, według których odpowiednia liczba drzew mogłaby zbilansować dotychczasowe emisje dwutlenku węgla. Konkluzje artykułu zostały wówczas zakwestionowane przez grupę ekologów, którzy swoją krytykę przedstawili na łamach „Science”. [Szerzej o publikacji wyników badań, i toczącej się wokół nich dyskusji, informowaliśmy tutaj.]

W związku ze zmianami klimatycznymi mówi się także o sadzeniu drzew jako ochronie przed skutkami wzrostu temperatur, w tym tzw. miejskimi wyspami ciepła. [O jednej z tego typu strategii adaptacyjnych pisaliśmy tutaj.]

_

Źródła: Guinness World Records, The Guardian, World Economic Forum, SmogLab

Zdjęcie: Shutterstock/EduardSV

Podziel się: