Wycinka lasów tropikalnych nie ustaje. Co pięć sekund tracimy obszar wielkości boiska

588
0
Podziel się:
Wycinka w Amazonii pogłębia wymieranie tamtejszych gatunków. Zwiększa również ryzyko pożarów

Wyniszczanie ekosystemów leśnych poprzez ich wycinkę czy celowe wypalanie pod uprawy to wciąż poważny problem. I nie chodzi tu tylko o los dzikiej przyrody, a o walkę ze zmianami klimatu. Wycinka lasów tropikalnych trwa, mimo deklaracji, jakie popłynęły na szczycie klimatycznym COP 26.

Ponura rzeczywistość mimo wcześniejszych deklaracji

Według raportu Światowego Instytutu Zasobów (WRI) w ubiegłym roku Ziemia utraciła lasy tropikalne o powierzchni odpowiadającej wielkości Szwajcarii lub Holandii. To 4,1 mln ha, czyli 41 tys. km2. Autorzy raportu obliczyli, że w 2022 roku co 5 sekund niszczono obszar wielkości boiska piłkarskiego. Straty w tropikalnym ekosystemie były 10 proc. większe niż w 2021 roku. Choć nie były też rekordowe, jak pokazuje poniższy wykres, to do doszło do nich po wcześniejszej deklaracji na COP 26.

Ilustracja 1. Utrata lasów tropikalnych w latach 2002-2022 w milionach hektarów z podziałem na źródła: niezwiązane i związane z pożarami oraz średnia krocząca. World Resources Institute.

Do takich strat doszło właśnie mimo wcześniejszych deklaracji, jakie zapadły na szczycie klimatycznym COP 26. W 2021 roku na szczycie, który odbył się w Glasgow, ponad 100 światowych przywódców obiecało zakończyć proces wylesiania w swoich krajach. Następnie doprowadzić do odwrócenia tego procesu w ramach walki ze zmianami klimatu. Ówczesny premier Wielkiej Brytanii, Borys Johnson powiedział, że „więcej przywódców niż kiedykolwiek wcześniej”, podjęło „przełomowe” zobowiązanie. „Musimy powstrzymać niszczycielską utratę naszych lasów. Zakończyć rolę ludzkości jako zdobywcy natury, a zamiast tego stać się jej opiekunem”, powiedział Johnson.

Justin Baker, profesor nadzwyczajny ekonomii zasobów leśnych w NC State, powiedział, że sam zakres zobowiązania, sygnalizuje „istotne i poważne zobowiązanie” do zakończenia wylesiania. Chodzi w nim o około 85 proc. rosnących na Ziemi lasów.

Trudniej będzie walczyć z globalnym ociepleniem

Lasy odgrywają kluczową rolę w stabilizowaniu globalnego budżetu węglowego. Na całym świecie każdego roku wysysają 2,4 mld ton węgla, a ogromna Amazonia pochłania jedną czwartą tej sumy. Tymczasem te zdolności są tracone z roku na rok. Przede wszystkim błędnym założeniem jest to, że im więcej CO2 tym lepiej dla lasów. Tak, drzewa rosną szybciej, ale ma to swoją cenę. Wzrasta bowiem ich śmiertelność, i nie chodzi tu o bezpośrednie konsekwencje globalnego ocieplenia jak susze czy pożary. „Drzewa w lesie rosną szybciej, ale szybszy wzrost sprawia, że ​​drzewa umierają młodo”, stwierdził Roel Brienen, ekolog z Uniwersytetu w Leeds. A w takiej sytuacji ich zdolność do sumarycznego wchłonięcia CO2 jest mniejsza.

Ilustracja 2. Mapa pokazująca zmianę ilości węgla zmagazynowanego lub wyemitowanego przez obszar porośnięty roślinnością w latach 2000-2019 w megagramach (tonach) rocznie. Zielone odcienie to obszary, które pochłonęły więcej węgla, niż wyemitowały. Różowe to miejsca, gdzie lasy i zarośla uwolniły więcej węgla, niż zmagazynowały. NASA/JPL-Caltech

Niedawne badania przeprowadzone przez NASA pokazały, że zdolność do pochłaniania CO2 przez lasy i inne obszary zielone maleje. Według badań 80 proc. lądowych pochłaniaczy CO2 stanowią właśnie lasy. Dużą rolę odgrywają lasy tropikalne, a szczególnie Amazonia. „Amazonia została uznana za znaczący pochłaniacz dwutlenku węgla ze względu na duże połacie dziewiczych lasów, które pochłaniają dwutlenek węgla”, powiedziała Sassan Saatchi z Laboratorium Napędu Odrzutowego NASA.

Obieg węgla w lasach tropikalnych jest czterokrotnie większy niż w lasach klimatu umiarkowanego. A jak pokazuje powyższa mapa, właśnie w Amazonii doszło do dużych negatywnych zmian, za które odpowiedzialne są zmiany klimatu i deforestacja. Podobne zmiany widać w Indonezji, gdzie lasy wycina się głównie pod uprawy palmy oleistej. Dlatego też badanie WRI skupiło się właśnie na tych formacjach.

Deforestacja w 2022 roku spowodowała, że do atmosfery dostało się 2,7 mld ton CO2, co odpowiada rocznej emisji Indii. W takiej sytuacji trudniej będzie nam walczyć z globalnym ociepleniem.

Najbardziej ucierpiała Amazonia

Amazonia będąca największym kompleksem lasów tropikalnych na świecie ucierpiała najbardziej. Redukcja powierzchni tamtejszego lasu była w 2022 roku o 15 proc. większa niż w 2021. Straty niezwiązane z pożarami, które w brazylijskiej Amazonii są najczęściej spowodowane wylesianiem, osiągnęły najwyższy poziom od 2005 roku.

„Tracimy jedno z naszych najskuteczniejszych narzędzi do walki ze zmianami klimatycznymi, ochrony różnorodności biologicznej oraz wspierania zdrowia i środków do życia milionów ludzi”, powiedziała dyrektor Global Forest Watch Mikaela Weisse. Udział Brazylii w globalnej deforestacji jest największy. To 43 proc. wszystkich wycinanych lasów na świecie. To także, jak wyżej wspomniano, realny wpływ na globalne ocieplenie. Utrata w ubiegłym roku 1,8 mln ha amazońskiej puszczy spowodowała emisję 1,2 mld ton CO2. To 2,5 raza więcej niż wynoszą roczne emisje w Brazylii ze spalania paliw kopalnych.

Amazonia punktem krytycznym klimatu

Utrata lasów w Amazonii wpływa na regionalne opady deszczu. Wycinanie lasów od strony Atlantyku powoduje, że opadom trudniej jest dotrzeć w głąb Amazonii. W trakcie pory suchej parowanie nad puszczą powoduje, że ogromne ilości wody trafiają do atmosfery i ponownie spadają na ziemię. „Jedna cząsteczka pary wodnej, która dostaje się do Amazonii, podlega recyklingowi od pięciu do ośmiu razy”, zwrócił uwagę Carlos Nobre, klimatolog na Uniwersytecie w São Paulo.

Tak więc deforestacja wraz dalej ocieplającym się klimatem może ostatecznie doprowadzić do przekroczenia punktu krytycznego. Po jego przekroczeniu większość ekosystemu stanie się sawanną. Sama wycinka lasów tropikalnych Amazonii stanie się dodatnim sprzężeniem zwrotnym ocieplającego się klimatu na Ziemi. „Dane dotyczące wylesiania w 2022 roku wyraźnie przypominają, że ścigamy się z czasem o Amazonię. Przy wskaźniku wylesiania najwyższym od 2004 roku integralność ekologiczna Amazonii jest zagrożona”, powiedziała Leila Salazar-López, dyrektor wykonawcza Amazon Watch. To, co się stało w zeszłym roku, to efekt polityki byłego prezydenta Jaira Bolsonaro.

Efektów działania nowego prezydenta, który zapowiedział walkę z nielegalną wycinką jeszcze nie widać, gdyż odwrócenie trendu będzie wymagało sporo pracy. „Jesteśmy optymistami co do tego, jeśli chodzi o rozwój sytuacji w Brazylii z Lulą. Ale nadal uważam, że reszta Amazonii jest nadal znacznie mniej widoczna. Myślę, że wiele osób nie zwraca wystarczającej uwagi na to, co się dzieje”, powiedział Matt Finer, dyrektor MAAP, instytucji monitorującej poziom deforestacji Amazonii.

Gdzie indziej też nie jest lepiej

Choć leżąca w Brazylii Amazonia jest największym lasem tropikalnym na Ziemi, to nie należy zapominać o tym, co dzieje się gdzie indziej. Afrykańskie lasy deszczowe też są sporych rozmiarów i też mają znaczenie. Wysokie wskaźniki utraty lasów notuje się w ostatnich latach w Republice Konga. W ubiegłym roku kraj ten stracił 0,5 mln ha lasów tropikalnych.

Tam problem jest większy niż w przypadku Brazylii, gdyż przyczyną nie jest działalność bogatych właścicieli ziemskich, firm zajmujących się wycinką, a ludzka bieda. Główną przyczyną jest prowadzone na małą skalę prymitywne rolnictwo i produkcja węgla drzewnego, który jest dominującym źródłem energii w regionie. W Kongo bieda jest powszechna, prawie dwie trzecie ludności żyje za 2 dolary dziennie. Dlatego też pilnie potrzebne są inwestycję, które wyciągną ludzi z ubóstwa, dzięki czemu deforestacja zostanie ograniczona. To jednak może nie być takie łatwe, gdyż Kongo to mocno skorumpowany kraj trzeciego świata. Ludzie nie mogą tam liczyć na pomoc państwa. „DRK to bezpaństwowe miejsce, gdzie nie ma importu taniej żywności, eksportu ropy i niewielkiej pomocy żywnościowej. Tysiące ludzi jest wypychanych do lasów, aby się wyżywić. To okropna dynamika”, przyznał Matthew Hansen, szef laboratorium Global Land Analysis Discovery na Uniwersytecie Maryland.

Ghana – najgorszy wskaźnik

Jeszcze gorzej jest w leżącej w zachodniej części Afryki nad Zatoką Gwinejską Ghanie. Ghana jest małym państwem, więc pewnie można się tym nie przejmować. 18 tys. ha utraty lasów to niewiele, ale 71 proc. wzrost deforestacji to już poważny problem. W przypadku tego kraju problem jest złożony, podobny do tego, co dzieje się w Brazylii. A więc ekspansja rolnictwa, głównie pod uprawy kakao, górnictwo i nielegalne pozyskiwanie drewna. Nie bez przyczyny oczywiście jest też poziom życia w tym kraju. Większość ludzi boryka się z ubóstwem, a rolnictwo stanowi aż 40 proc. tamtejszego PKB.

Cechą wspólną pierwotnej przyczyny deforestacji opisanych krajach jest poziom rozwoju gospodarczego kraju, widoczny brak alternatyw w jego rozwoju oraz przestrzeganie prawa. O ile Brazylia może sobie z tym poradzić, to afrykańskie państwa mogą mieć z tym poważny problem, a tamtejsze lasy także mają znaczenie.

Zdjęcie: Shutterstock/Rich Carey

Podziel się: