Prezydent stawiający na wycinkę Amazonii odchodzi. “Lasy są walutą dyktatorów”

91
0
Podziel się:
Jedna z granic planetarnych dotyczy tego, jak gospodarujemy powierzchnią planety. Lasy deszczowe Amazonii są wycinane głównie, by zapewnić miejsce dla rolnictwa.

Wczoraj odbyły się wybory prezydenckie w Brazylii, których stawką był nie tylko styl rządzenia, ale los lasów tropikalnych Amazonii. W drugiej, ostatniej turze Jair Bolsonaro przegrał z Luizem Inácio Lulą da Silvą, który ponownie zostanie prezydentem Brazylii. Lula da Silva wygrał z Bolsonaro o włos, zdobywając 50,83 proc. głosów, Bolsonaro zaś 49,17 proc. Zmiana władzy oznacza, że na prowadzona masową skalę wycinka puszczy amazońskiej, na którą przyzwalał Bolsonaro, zostanie powstrzymana.

Polityka Bolsonaro

Choć w przeszłości wycinka lasów była jeszcze większa niż za Bolsonaro, to za jego kadencji obserwowaliśmy nieustanny trend wzrostowy. Trend, który zachodził w czasie, kiedy globalna temperatura zaczęła przekraczać jeden stopień Celsjusza względem ery preindustrialnej. Tym samym coraz bardziej zagrażając lasom deszczowym z powodu coraz intensywniejszych susz.

Ustępujący prezydent zmienił prawo, w wyniku czego łatwiej było o wycinkę lasów, głównie pod uprawy, tłumacząc to potrzebą rozwoju gospodarki. Obciął wydatki na naukę i agencje środowiskowe o jedną trzecią. Zwolnił ekspertów zajmujących się ochroną środowiska i podejmował działania mające na celu ograniczenie praw do ziemi rdzennym mieszkańcom Amazonii. Od kiedy objął urząd prezydenta, żadnemu rdzennemu mieszkańcowi lasów tropikalnych nie przyznano prawa do ziemi. A jak wielu ekspertów podkreśla, to właśnie południowoamerykańscy Indianie są najlepszą ochroną dla tych lasów. Cały czas wspierał rozwój rolnictwa na niekorzyść lasów tropikalnych, nie przejmując się zbytnio licznymi słowami sprzeciwu.

Ilustracja 1: Skala deforestacji brazylijskiej Amazonii w latach 1989-2022. Źródło: Brazil’s National Institute for Space Research

Między 1 sierpnia 2019 a 31 lipca 2021 roku, czyli okresem, który pokrywa się z pierwszymi trzema latami prezydentury Bolsonaro amazoński las skurczył się o 34 tys. km2. Ta liczba nie uwzględnia strat związanych z naturalnymi pożarami lasu. To obszar większy od powierzchni Belgii. Według brazylijskiego Narodowego Instytutu Badań Kosmicznych w pierwszej połowie tego roku wycięto prawie 4000 km2 lasu. Za jego rządów nastąpił 52 proc. wzrost deforestacji niż za czasów swojego poprzednika Michela Temera. Choć jak ilustruje to powyższy wykres, za Temera wycinka także postępowała. Najmniejsza skala była za rządów Dilmy Roussef, która reprezentowała te same poglądy polityczne co jej poprzednik Lula da Silva.

Surowa ocena polityki Bolsonaro

Ustępujący z urzędu prezydent Brazylii zebrał przez te ostatnie miesiące i lata dość negatywną ocenę ze strony różnych środowisk ekologicznych. Tak u nas. M.in. Greenpeace Polska wyraża się surowo na temat jednak polityki.

„Kilka lat rządów prezydenta Jaira Bolsonaro w Brazylii to długa lista działań szkodzących klimatowi, przyrodzie, mieszkańcom Amazonii, aktywistom i – w rezultacie – nam wszystkim. Bolsonaro aktywnie wspierał wprowadzanie przepisów antyśrodowiskowych, antydemokratycznych i tych, które uderzały w rdzenną ludność. Przez kilka lat znacznie wzrosły brazylijskie emisje gazów cieplarnianych, a Puszcza Amazońska doświadczyła rekordowych strat. Tylko we wrześniu br. wylesiono 1455 km2 Amazonii. To największy obszar wrześniowych wylesień w historii – równy mniej więcej powierzchni całej Puszczy Białowieskiej. Polityka, która prowadzi do rekordowego wylesiania największej światowej Puszczy, sabotuje walkę z kryzysem klimatycznym oraz uderza w rdzennych mieszkańców i obrońców środowiska, nie może być kontynuowana” skomentował Krzysztof Cibor z Greenpeace Polska, ekspert Koalicji Klimatycznej.

Z kolei Maria Staniszewska, prezeska Polskiego Klubu Ekologicznego zwraca uwagę na wpływ Unii Europejskiej na wylesianie Amazonii. Mówiąc także, co należy zrobić. „Mając świadomość, iż także lasy są walutą dyktatorów, Unia Europejska musi jak najszybciej przyjąć ambitne przepisy, które ograniczą import do krajów wspólnoty produktów, które przyczyniają się do wylesiania – także w Brazylii. Trwa właśnie proces „negocjacji trójstronnych” w sprawie nowego, unijnego rozporządzenia, które ma temu przeciwdziałać. To historyczna okazja, by ograniczyć do minimum wpływ Unii Europejskiej na lasy i inne cenne ekosystemy nie tylko na jej terenie, ale również na świecie. To również szansa ochrony rdzennych i lokalnych społeczności, zamieszkujących obszary leśne. Dziś nie mamy odpowiednich regulacji i na unijny rynek, a więc także do naszych sklepów trafiają produkty, które związane są z utratą bezcennych lasów. Aby nowe przepisy były skuteczne, muszą być ambitne”, wyjaśniła Staniszewska.

Nadzieja w nowym prezydencie

Środowiska ekologiczne oczekują, że nowo wybrany prezydent zmieni politykę Bolsonaro, tak samo jak miało to miejsce, kiedy rządził w latach 2003-2011. Lula da Silva jest ikoną lewicy, który zobowiązał się do ochrony Amazonii. Marina Silva, wybitna obrończyni środowiska i była minister środowiska w rządzie Luli da Silvy, udzieliła mu poparcia. Według Observatório do Clima, koalicji ekologicznej w Brazylii taka decyzja uczyniła nowo wybranego prezydenta “najbardziej zielonym” kandydatem w tegorocznych wyborach. Marina Silva jest bowiem zagorzałą obrończynią lasów tropikalnych, która w 2008 roku zrezygnowała z urzędu ministra. Powodem były bezskuteczne próby powstrzymania budowy dwóm dużym elektrowniom wodnym na rzece Madeira.

Nowy prezydent potępiał działania Bolsonaro. „Szkoda, że rząd zaniedbał ochronę Amazonii”, powiedział w czerwcowym wywiadzie radiowym. “Musimy zadbać o las i mieszkańców Amazonii”. Lula da Silva zwracał uwagę także na sytuację rdzennych mieszkańców lasów Amazonii. „Musimy zadbać o las i mieszkańców Amazonii, aby zapewnić miejsca pracy, płace, jakość życia. Musimy zadbać o rdzennych mieszkańców, ponieważ jest to wręcz moralny obowiązek, aby zadbać o tych, którzy odkryli Brazylię na długo przed Portugalczykami i którzy mają prawo do godnego życia w sposób, w jaki chcą żyć, aby utrzymać rdzenną kulturę przy życiu (…) To, co mogę powiedzieć, to że nie będzie wydobycia na rdzennych ziemiach. Kwestia prawa, konstytucji, moralny obowiązek społeczeństwa brazylijskiego wobec rdzennych Brazylijczyków”, powiedział.

Amazonia ma niewiele czasu

Te wybory były ważne nie tylko w aspekcie takiej czy innej polityki wobec społeczeństwa czy gospodarki, radzenia sobie z pandemią i innymi wyzwaniami. To wybory ważne dla lasów tropikalnych. Szczególnie po wydaniu raportu na temat lasów przez Monitoring of the Andean Amazon Project (MAAP), amerykańskiej organizacji pozarządowej. W swoim niedawnym raporcie MAA szacuje, że 13,2 proc. pierwotnych lasów Amazonii zostało utraconych z powodu wylesiania. To obszar odpowiadający powierzchni 850 tys. km2, czyli obszarowi prawie trzykrotnie większemu od Polski.

Ilustracja 2 Mapa pokazująca, jakie obszary Amazonii zostały utracone w wyniku deforestacji. Dane z Amazon Conservation Association i MAAP.

Taki procent wykarczowanych lasów może wydawać się niewielki, ale MAAP zwraca uwagę na inną krytyczną liczbę. Po podzieleniu Amazonii na trzy obszary: wschodni, środkowy i zachodni, sytuacja wygląda gorzej. Okazuje się, że zniknęło aż 31 proc. Amazonii. Utrata drzew na wschodzie jest istotna, ponieważ wilgoć jest niesiona przez las ze wschodu na zachód, tworząc do 50 proc. wszystkich opadów w całej Amazonii.„Woda dla Amazonii pochodzi z Oceanu [Atlantyckiego]. Widzisz mapę i nagle zdajesz sobie sprawę, że to zupełnie inna gra”, powiedział Matt Finer, starszy specjalista ds. badań i dyrektor projektu MAAP. Karczowanie stosunkowo niewielkiego obszaru lasów amazońskich, ale na południu i szczególnie na wschodzie może bardzo szybko doprowadzić do przekroczenia punktu krytycznego. Za nim las zacznie zmieniać się w sawannę, szczególnie w sytuacji postępującej zmiany klimatu. Dlatego wybory prezydenckie w Brazylii 2022 były takie ważne.

Podziel się: