Wymienił piec z dotacji, ale dom ogrzewa kominkiem. Krakowianin może stracić pieniądze

2332
1
Podziel się:

Dla krakowian to ostatni dzwonek na wymianę kopcącego pieca na bardziej ekologiczne źródło ogrzewania. Od września w życie wchodzą zapisy uchwały antysmogowej, które zabraniają korzystania ze stałych paliw w domowych kotłach. W ich wymianie miał pomóc program dotacji dla mieszkańców. Jeszcze w 2014 roku wynosiły one do stu procent poniesionych przez kupującego kosztów. Niektórzy jednak nadal dokładają się do krakowskiego smogu – mimo odebrania dotacji i wymiany “kopciucha” na piec gazowy.

Tak było w przypadku gospodarstwa domowego przy ulicy Wrony. Sygnał o podejrzanym dymie wydobywającym się z komina jednego ze znajdujących się tam budynków otrzymał Krakowski Alarm Smogowy. Organizację zaalarmował zaniepokojony mieszkaniec. KAS z kolei zawiadomił o sprawie Straż Miejską. Jej patrol pod podanym adresem zastał gazowy piec z dotacji, ale i kominek na drewno, używany do ogrzewania domu – a to niezgodne z zasadami Programu Ograniczania Niskiej Emisji.

Jak poinformował nas Urząd Miasta, teraz mieszkaniec może zostać poproszony o zwrot dofinansowania do nowego kotła, i to wraz z odstetkami. Wydział do spraw Jakości Powietrza wszczął już procedurę, która do tego zmierza. Magistrat ma pięć lat na sprawdzenie, czy kupiony z dotacji piec rzeczywiście jest używany. W tym roku zapowiada wzmożone kontrole u osób, które skorzystały z transzy pomocy w 2014 roku. Jeśli wróciły one do palenia paliwami stałymi – mogą spodziewać się podobnego potraktowania przez urzędników.  Przez ostatnie dwa lata urząd przeprowadził 900 tak zwanych “kontroli trwałości”. Jak zapewnił, podobne przypadki są “sporadyczne”.

Fot. Shutterstock.

Podziel się:
Wesprzyj nas!

Ładowanie danych zbiórki...

Wesprzyj SmogLab!

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Łukasz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Łukasz
Gość
Łukasz

Cały ten program ma kretyńskie zasady. Mieszkam na wsi gdzie awarie w dostawach prądu nie są żadkie. Jeśli zerwie gdzieś linię przesyłową na wznowienie dostaw prądu można czekać nawet tydzień w przypadku bardziej ogólno krajowych przyczyn awarii jak wichura. Podobnie może wyglądać sprawa z dostawą innych źródeł energii. Za małe skupisko ludzi aby dokonywano napraw w krótkim czasie gdy gdzieś indziej na takie wznowienie czeka kilka (naście) tyś ludzi. Wolę już sam wymienić sobie piec gazowy za swoje jak miałbym musieć rozmontować kominek opalany drewnem lub węglem istniejący sobie tak na wszelki wypadek wrazie gdyby nie było ciągłości w dostawach… Czytaj więcej »