Miasta na całym świecie coraz bardziej się do siebie upodabniają – podobne zmiany zachodzą także w świecie zwierząt. Naukowcy alarmują, że urbanizacja radykalnie zmienia zachowania ptaków i ssaków. Zwierzęta stają się mniej płochliwe wobec ludzi, korzystają z tych samych źródeł pożywienia i zmieniają rytm aktywności. Badacze ostrzegają, że może to prowadzić do osłabienia całych ekosystemów.
Miasta od dawna zmieniają krajobraz Ziemi, ale coraz więcej badań pokazuje, że wpływają także na psychikę i zachowania zwierząt. Badacze zauważają, że urbanizacja nie tylko wypiera dziką przyrodę. Przekształca też sposób, w jaki zwierzęta komunikują się, zdobywają pożywienie, tworzą grupy i reagują na człowieka. Z badań opublikowanych w czasopiśmie Biological Reviews oraz w PLOS Biology wynika, że życie w mieście prowadzi do głębokich zmian społecznych w świecie zwierząt.
Badania pokazują, jak miasta zmieniają życie zwierząt
Autorzy analizy przejrzeli setki badań dotyczących różnych gatunków – od ptaków i ssaków po owady i gady. Wnioski są jednoznaczne: urbanizacja działa jak globalny eksperyment ewolucyjny. Zwierzęta żyjące w miastach zaczynają zachowywać się podobnie niezależnie od kontynentu czy gatunku. Wspólnym mianownikiem są hałas, sztuczne światło, ruch uliczny, obecność ludzi oraz łatwo dostępne źródła pożywienia.

Powyższa grafika przedstawia podsumowanie badań dotyczących wpływu urbanizacji na zachowania społeczne zwierząt. Górna część, oznaczona na niebiesko, pokazuje udział poszczególnych grup zwierząt analizowanych w badaniach. Zdecydowanie dominują ptaki, które stanowią większość omawianych przypadków, podczas gdy ssaki, owady, gady czy płazy pojawiają się znacznie rzadziej. Dolna część grafiki, zaznaczona różowymi odcieniami, prezentuje główne miejskie czynniki stresowe wpływające na zwierzęta, takie jak hałas, sztuczne światło, obecność ludzi, zanieczyszczenia czy ograniczona przestrzeń.
Według przeglądu 227 badań aż 92 proc. analiz wykazało istotny wpływ urbanizacji na społeczne zachowania zwierząt. Naukowcy wskazują, że hałas uliczny, sztuczne światło, zanieczyszczenia i ciągła obecność ludzi zmuszają zwierzęta do adaptacji. Ptaki zmieniają śpiew, aby przebić się przez miejski hałas, ssaki tracą lęk przed człowiekiem. Wiele gatunków staje się bardziej agresywnych lub oportunistycznych w zdobywaniu pokarmu.
Podobne wnioski płyną z nowszego badania, które współautorem jest polski naukowiec – prof. Piotr Tryjanowski, prof. Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (UPP).
– Zwykle mówimy o tym, że urbanizacja ujednolica przyrodę pod względem doboru gatunków. W wielu miastach świata spotykamy te same ptaki czy ssaki. My pokazujemy, że podobne ujednolicenie dotyczy także zachowania zwierząt – mówi współautor pracy, prof. Tryjanowski.
Wpływ miast jest dalekosiężny
Wydaje się, że problem jest mocno przesadzony, gdyż powierzchnia terenów miejskich w Polsce stanowi około 6 proc. powierzchni kraju. Niewiele, prawda? Czy problem jest jednak poważny?
– Tak, jest poważny i to właśnie dlatego, że miasta nie są „rozproszone” w krajobrazie, lecz działają jak bardzo silne, skoncentrowane źródła presji ekologicznej – odpowiada zapytany przez SmogLab prof. z UPP. – Nawet przy niskim procencie powierzchni zurbanizowanej, miasta generują efekty sięgające daleko poza ich granice administracyjne – dodaje poznański zoolog.
Dzisiejsze miasta nie są już tym samym, czym były 50 lat temu. Są większe i bardziej hałaśliwe. Są też tak mocno oświetlone, że przeszkadza to nawet ludziom – mało kto może dziś zobaczyć Drogę Mleczną w pełnej krasie. Tym bardziej problem ten dotyczy zwierząt, które bywają od nas znacznie wrażliwsze.
– Hałas, sztuczne oświetlenie, zanieczyszczenia chemiczne, ruch samochodów i zwiększona obecność człowieka powodują, że w promieniu nawet kilku kilometrów od większych miast zmienia się zachowanie, fizjologia i sukces rozrodczy wielu gatunków – mówi Tryjanowski.
- Czytaj także: Świecimy na potęgę. „Pomiary wychodzą poza skalę”
Najgorzej mają ptaki
Ptaki są dość wrażliwymi, czułymi na rozmaite sygnały zwierzętami. W miastach panuje ciągły hałas. W tych dużych, jak Warszawa także i nocą. Ptaki dostosowują się do tych warunków, śpiewając wyżej i głośniej, aby ich sygnały nie zginęły w miejskim szumie. Co ciekawe, podobne zmiany obserwuje się w wielu miastach świata – od Europy po Amerykę.
– Dla ptaków szczególnie wrażliwych (np. muchołówki, dzięcioły, ptaki drapieżne) już 5–6 proc. powierzchni zurbanizowanej może oznaczać istotną utratę siedlisk o wysokiej jakości – mówi Tryjanowski. – Dodatkowo, Polska jest krajem intensywnie rolniczym – co sprawia, że miasta stają się ważnymi „refugiami”, do których wchodzą gatunki, choć niektórzy badacze uważają, że jednocześnie także pułapkami ekologicznymi dla części z nich – wyjaśnia naukowiec.
Refugium to inaczej ostoja – miejsce schronienia dla zwierząt.
Czytaj także: Miejskie światła zaburzają wzrok ptaków
Miejski świat szkodzi zwierzętom
Czy zmiany behawioralne spowodowane życiem w mieście (w tym obniżona czujność wobec człowieka) mogą negatywnie wpływać na populacje ptaków i prowadzić do ich spadku lub lokalnego wymarcia?
– To bardzo dobre i ważne pytanie – zauważa Tryjanowski. – Na krótką metę (kilka–kilkanaście lat) synurbizacja (czyli zasiedlanie miast) najczęściej rzeczywiście prowadzi do wyraźnego wzrostu liczebności lokalnej – dzięki łatwemu dostępowi do pokarmu, łagodniejszemu mikroklimatowi i mniejszej liczbie niektórych drapieżników – odpowiada.
Jednak negatywne konsekwencje z czasem zaczynają przeważać i – jak zauważa rozmówca SmogLabu – ujawniają się w perspektywie 20–50 lat.
To np. obniżona czujność, inaczej habituacja.
– Ptaki w miastach uciekają później przed człowiekiem, co może zwiększać śmiertelność przez koty, samochody czy kolizje z budynkami. Pytanie na ile to rzeczywisty efekt habituacji a na ile współdziałanie już innych czynników – nad tym pracujemy – mówi Tryjanowski.
Liczebność gatunkowa może się zmniejszyć
Problemów jest jednak znacznie więcej. Zmiana rytmu dobowej aktywności, np. śpiew w nocy i krótszy sen, może prowadzić do chronicznego stresu oraz pogorszenia kondycji fizjologicznej. Dochodzą do tego także pułapki ekologiczne.
– Miasto wydaje się atrakcyjne, ale u części gatunków już wykazano, że sukces rozrodczy bywa niższy (więcej drapieżników synantropijnych, gorsza jakość pokarmu naturalnego, stres oksydacyjny) – wymienia profesor.
Do tego dochodzi zmniejszona różnorodność genetyczna w izolowanych populacjach miejskich, co osłabia całą populację danego gatunku.
– U wielu gatunków obserwujemy już oznaki, że początkowy „boom” populacyjny w miastach po kilkunastu–kilkudziesięciu latach przechodzi w stagnację lub nawet spadki – zauważa Tryjanowski.
Widać to na przykładzie jerzyków, szpaków, czy sikor w dużych aglomeracjach.
– W skali globalnej najwięcej gatunków ptaków ubywa właśnie w krajobrazach (głównie agrocenozach) silnie zmodyfikowanych przez człowieka, a nie w dziewiczej przyrodzie – zwraca uwagę naukowiec.
Agrocenoza to sztuczny układ ekologiczny stworzony przez człowieka na terenach rolniczych, takich jak pola uprawne, sady czy pastwiska.
–
Zdjęcie tytułowe: Shutterstock/Omelnytskyi



