Wzrost cen pelletu nie wynika z niedozwolonych praktyk sprzedawców, lecz z tego, że krajowa produkcja nie nadąża za popytem napędzanym m.in. dotacjami z „Czystego Powietrza” – takie wnioski płyną z analizy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Urząd ostrzega, że problem najprawdopodobniej utrzyma się w nadchodzącym sezonie grzewczym.
UOKiK przeanalizował sytuację na rynku po napływających do urzędu sygnałach o rosnących cenach. Kontrola nie wykazała praktyk ograniczających konkurencję.
– Nasza analiza jednoznacznie wskazuje, że przyczyną wzrostu cen pelletu są problemy systemowe, w szczególności niedostosowanie podaży pelletu z krajowych zasobów do popularności pieców na drewno, w tym dofinansowanych z programu Czyste Powietrze – podał urząd.
Program napędza popyt
Według danych przywołanych przez UOKiK z kotłów na pellet korzysta obecnie ok. 450 tys. gospodarstw domowych – o ponad 90 tys. więcej niż w 2023 r. W 2025 r. około 77 proc. wniosków o dofinansowanie wymiany źródła ciepła w „Czystym Powietrzu” dotyczyło właśnie kotłów na pellet i drewno.
Według danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska w latach 2018–2026 program dofinansował łącznie 157 360 kotłów na biomasę (stan na koniec czerwca), z czego ok. 80 proc. stanowią kotły na pellet. UOKiK zwraca uwagę, że popyt będzie dalej rósł wraz z uruchamianiem kolejnych dotowanych urządzeń.
Trocin jest coraz mniej
Po stronie podaży problemów jest kilka. Zmniejszyła się sprzedaż drewna prowadzona przez Lasy Państwowe, a – jak zaznacza urząd – wysokiej jakości pellet klasy A1 powstaje przede wszystkim z trocin oraz pozostałości z obróbki drewna w tartakach.
Branża wskazuje na dodatkowe czynniki, których w analizie urzędu nie ma. Jak tłumaczy Łukasz Horbacz z Polskiej Rady Pelletu, certyfikowany pellet powstaje z trocin, a te są produktem ubocznym pracy przemysłu drzewnego – mniejszy przerób drewna oznacza więc automatycznie mniej surowca.
– Pozyskanie drewna utrzymywało się w Polsce przez lata na poziomie 39–40 mln m sześc.; plan na 2026 rok jest o około 3 mln m sześc. niższy (…). Przy typowym uzysku produktów ubocznych rzędu 30 proc. daje to około 450 tys. ton pelletu, które nie trafią na rynek – wylicza Horbacz w rozmowie z nto.pl.
Metr przestrzenny trocin podrożał w tym czasie z ok. 30 zł do 110–120 zł, czyli czterokrotnie. Do tego dochodzi spowolnienie w branży tartacznej i meblarskiej oraz załamanie importu ze wschodu: dostawy z Rosji i Białorusi odpadły wskutek sankcji, a ukraińskie zakłady sparaliżowały ataki na infrastrukturę energetyczną.
Ceny i puste składy
Tona certyfikowanego pelletu kosztuje obecnie od 2200 do 2500 zł, podczas gdy rok wcześniej było to ok. 1400 zł. W lipcu średnia cena wynosiła 2018 zł wobec 1784 zł w czerwcu – o czym pisaliśmy na naszych łamach w ostatnich dniach.
Jak podaje „Rzeczpospolita”, w części składów opałowych pelletu zaczyna brakować, a magazyny, które latem bywały pełne, są dziś niemal puste. Mieszkańcy terenów przygranicznych jeżdżą po opał do Czech, gdzie tona kosztuje ok. 1920 zł.
Kto może to zmienić
UOKiK zaznacza, że prezes urzędu może interweniować w sprawie cen wyłącznie wtedy, gdy wynikają one z naruszenia prawa konkurencji. Narzędzia do złagodzenia sytuacji ma natomiast rząd: Ministerstwo Energii może ograniczyć zużycie pelletu przez przedsiębiorstwa energetyczne i ciepłownicze, a resort klimatu, nadzorujący Lasy Państwowe, wpływa na podaż surowca drzewnego.
Branża postuluje obniżenie stawki VAT na pellet, co mogłoby zmniejszyć cenę tony nawet o 500 zł. Eksperci przestrzegają jednocześnie przed podejrzanie tanimi ofertami oraz przed stosowaniem agropelletu lub pelletu ze słonecznika bez sprawdzenia, czy nadaje się do danego kotła.
To ostatnie ostrzeżenie ma znaczenie także dla jakości powietrza. Bartłomiej Orzeł, były pełnomocnik premiera ds. programu „Czyste Powietrze”, mówił nam niedawno, że obawia się, iż przy tak wysokich cenach część właścicieli kotłów zamontuje nielegalne ruszty awaryjne i będzie tej zimy palić czymkolwiek, także śmieciami.
- Czytaj także: „Montujesz ruszt i palisz, co załadujesz”. Ministerstwo reaguje i ostrzega przed zwrotem dotacji
Cała sytuacja pokazuje natomiast chaos w politykach transformacyjnych. Po zamieszaniu na rynku pomp ciepła, teraz rykoszetem obrywają właściciele kotłów na pellet, choć rząd dysponował analizami wskazującymi na taki scenariusz. Brak jasnych rekomendacji dotyczących wymiany źródeł ciepła i brak specjalnych taryf dla tych, którzy do ogrzewania używają prądu, jest jednym z największych błędów rządu, który wskazują eksperci.
W związku z ostatnią sytuacją na rynku pelletu wysłaliśmy szereg pytań do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Odpowiedzi będziemy publikować w najbliższych tygodniach.
–
Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Halfpoint



