Dr hab. Paulina Kramarz: Ludzi zmieniono w maszynki do robienia pieniędzy

Podziel się:

Rebelia przeciw konsumpcjonizmowi

Na świecie widać jednak zmiany. Tym co – moim przynajmniej zdaniem – uwspólnia ruchy takie jak zainicjowane przez Gretę Thunberg strajki dla klimatu i choćby działania Rebelii przeciw wymieraniu, jest głęboki antykonsumpcjonizm. To oznaka zmiany kulturowej. Ale czy antykonsumpcjonizm może być odpowiedzią na te wyzwania, o których mówiliśmy?

Mam wrażenie, że generalnie zaczyna się coś takiego. Jakiś rok temu ukazała się wypowiedź osoby z kolejnego kongresu ekonomicznego, która narzekała, że głównym problemem ze znalezieniem młodych ludzi do pracy jest to, że młode pokolenie jest dzisiaj strasznie roszczeniowe. Bo chcą pracować osiem godzin dziennie i iść do domu. Dalej niektórym starszym osobom w głowie się nie mieści, że życie to nie tylko dobra materialne. Śmiechu było co nie miara. A młode osoby coraz częściej cenią sobie bardziej życie, a nie tak zwaną karierę. Temu powinna służyć automatyzacja, którą nas straszą – zastąpieniem człowieka w najbardziej uciążliwych, fizycznych czynnościach, no i skróceniu czasu pracy.

Uważam też, że ludzie powinni robić to, co kochają, w czym się dobrze czują – co nie jest tak łatwo zautomatyzować, a jeżeli już, to taki „maszynowy” produkt jest mniej ceniony przez ludzi. Proszę popatrzeć, jakie jest obecnie zapotrzebowanie na ręcznie robione przedmioty – ceramikę, ubrania, jedzenie. Jest coraz więcej osób, które na tym zarabiają, często tyle, żeby spokojnie przeżyć, a nie założyć wielki biznes. I osób, które chętniej takie produkty kupują – zaczyna być ważniejsza jakość, a nie ilość. Krótszy dzień pracy to również więcej czasu na kontakty społeczne, kontakt z przyrodą, których nam tak bardzo brakuje.

Jedną rzeczą jest to, że się zmienia. Drugą to, czy taka zmiana na poziomie indywidualnym może być odpowiedzią na zagrożenia, o których mówiliśmy wcześniej?

Nie musimy tyle pracować. Mniej pracując, automatycznie mniej konsumujemy, co oznacza również spadek produkcji rzeczy niepotrzebnych, śmieci.

To może nas uratować?

Jesteśmy na etapie, na którym mamy wszystkie technologie, które mogą nam pomóc zahamować kryzys ekologiczny i klimatyczny. Mamy rozwiązania, ale i ciągle są wymyślane nowe. Wiemy, jak powinniśmy produkować żywność i że na pewno nie w systemie rolnictwa przemysłowego. Wiemy, ile tak naprawdę potrzebujemy energii i żywności. Wiemy, że mniej, przynajmniej bogatsza część świata. Że musimy również głęboko przeorganizować system produkcji, szczególnie żywności – tak, by trafiała w rejony najbardziej jej potrzebujące. Dlatego tym, co może nas uratować są tak naprawdę głębokie przemiany społeczne, które uwolnią nas od konsumpcjonizmu, przeorganizują życie całego społeczeństwa ludzkiego. Dadzą nam czas na refleksję, uwolnią nas od bycia maszynkami do zarabiania pieniędzy dla najbogatszych tego świata.

Tylko to się niestety musi dziać szybko. Bardzo się cieszę, że pojawiły się te protesty młodzieży, Greta Thunberg, Alexandria Ocasio-Cortez, że pojawiają się młode osoby, które mówią, że nie tylko musimy ograniczyć emisję gazów cieplarnianych, ale że potrzebne są również głębokie zmiany społeczne. Boję się jednak, że nie mamy na to czasu.

***

Dr hab. Paulina Kramarz, profesor nadzwyczajna Uniwersytetu Jagiellońskiego w Instytucie Nauk o Środowisku, jest współautorką 43 publikacji dotyczących ekologii bezkręgowców lądowych, z czego duża część dotyczy ekotoksykologii oraz upraw GMO. Obecnie, zajmuje się przede wszystkim aspektami ewolucyjnymi i ekologicznymi fizjologii owadów. Jej naukowym hobby jest ochrona biologiczna upraw oraz agroekologia.

1 2 3 4
Podziel się:
Wesprzyj nas!

Ładowanie danych zbiórki...

Wesprzyj SmogLab!

18
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
9 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
JakubTonyObserwatormarekAlicja Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Piotrek
Gość
Piotrek

Well, nie wiem, co może razić w określeniu ” rynek pracy ” ? Rynek to miejsce/przestrzeń wymiany. I dobrze, praca to coś, co miliony ludzi wymieniają między sobą na dobra lub ich ekwiwalenty ( pieniądz ). Dla mnie to bardzo adekwatne określenie.

marek
Gość
marek

Wyobraź sobie rynek niewolników, to ci przybliży problem. Na rynku sprzedaje się i kupuje towar. Rynek pracy to rynek na ludzi – jeśli cię nikt nie kupi (nie “da” ci pracy), to biedujesz i umierasz. A że człowiek nie może być towarem na sprzedaż to nie jest jakaś radykalna myśl.

intervojager
Gość

Po co mam produkować kartofle i sprzedawać je wam po 1zł, kiedy wy i tak pójdziecie kupić ją do biedronki, lub innego innego dyskontu, by zapłacić za nią 2z, zamiast kupić u mnie po złotówce?

Piotrek
Gość
Piotrek

może dlatego, że dyskont jest 300 m od domu, a do Pana dojazd będzie mnie kosztować więcej niż złotówkę ? No, jest jeszce potrzeba zakupu szczoteczki do zębów i papieru toaletowego, więc dyskont i tak muszę odwiedzić …

intervojager
Gość

A w dyskoncie mojej kartofli nie potrzebują bo nie jesem płatnikiem Vatu -mam za mały obrót.

Jakub
Gość
Jakub

Poto dostajesz dopłatę z UE by produkować ziemniaki dla biedronki a resztę ziemniaków które biedronka nie kupi skarmic świnia i puścić świnia do lasu

Obserwator
Gość
Obserwator

Tony po to pisze się osobno.

Jakub
Gość
Jakub

Za 1zl zkartofle to jedzą swinie

Piotrek
Gość
Piotrek

“Produkcja żywności w tej chwili w większości przypadków jest prowadzona dla zysku niewielkiej grupy osób. Zamiast prowadzić do poprawy jakości życia dla całego społeczeństwa Ziemi” ? a dawniej żywność musiała produkować większość, a nie garstka; do tego czasem tylko po to, by przeżyć, a nie ” dlacałego społeczeństwa, zatem to przecież lepiej, bo cała reszta może zająć się tysiącami innych aktywności i usług. Po wtóre, coraz mniej ludzi musi zajmować się tylko tym, czy ma co włożyć do garnka, Oczywiście tylko tam, gdzie działa cokolwiek, co ma wspólnego zmrynkiem, zyskiem i kapitalizmem.

Piotrek
Gość
Piotrek

“nie mamy na nic czasu, bo za dużo pracujemy.” I tak, i ..nie ! Moglibyśmy pracować mniej, ale państwa zabierają nam około połowę dochodu, więc stąd więcej pracy. Czy za dużo ? stulecia wcześniej większość ludzi pracowała od świtu do zmroku, też w soboty, i o większości aktywności pozazawodowej dostępnej nam dziś nie mogła nawet marzyć , zatem … ” znaj proporcyą, Mocium Panie “

Alicja
Gość
Alicja

Z tą proporcyą, Mocium Panie, to nie do końca jest tak, jak sobie wszyscy wyobrażamy… http://groups.csail.mit.edu/mac/users/rauch/worktime/hours_workweek.html

Anarchol
Gość
Anarchol

“Polityków mamy takich, jakich środowisko naukowe wykształci.” Wolne żarty : polityków mamy takich, jakich wybiorą ludzie przy urnach; a gdyby tego było mało, wybrani potem i tak nigdy nie kieruja sie wiedzą czy nauką , tylko słupkami poparcia i krótkoterminowym zyskiem, bo rządzą tylko 4 lata. Nie ma od tego ucieczki, dopóki mamy demokrację.

Piotrek
Gość
Piotrek

“A w Krakowie od lat wybierany jest Prezydenta Miasta, który pozwala na wycinanie drzew, betonowanie, co doprowadzi do tego, że za chwilę się udusimy i ugotujemy.” – to może jednak w demokracji ludzie nie wybierają zgodnie ze swoim interesem ? Kusząca obserwacja, tyle, że …w interesie człowieka nie jest życie w eko-raju ! Mieszkania w Krakowie jakoś nie tanieją , bo interes człowieka zdefiniowała ewolucja : mężczyzna szuka miejsca, gdzie zdobędzie taki status i zasoby, że skusi samicę do oddania mu wdzięków, a kobieta w mieście ( nie szkodzi, że zadymionym) ma większe szanse na znalezienie samca ze statusem i… Czytaj więcej »

Krzysztof
Gość

Rolnictwo jest traktowane jako biznes. Być może chcemy wciąż myśleć o naszym chłopie z jedną krową i dwiema świniami w sposób sentymentalny, ale nie należy się oszukiwać: produkcja rolnicza ma przynosić zyski. Dlatego prowadzi się koncentrację upraw, buduje wielkie kurniki, chlewnie, obory… Masowość przekłada się na przychody. Do tego dopłaty do produkcji rolniczej zbudowały system, który z ekonomicznego punktu widzenia powinien nie istnieć, ale istnieje i ma się doskonale. Z jednej strony zaspokaja to potrzeby konsumentów, czyli żywność tania, dostępna i dużym wyborze a z drugiej wymusza globalny obieg żywności. Dlatego soją z Brazylii karmi się świnie w Chinach, itp,… Czytaj więcej »

Alicja
Gość
Alicja

Bardzo dobry wywiad, ale w części poświęconej rolnictwu zarówno Dr Kramarz, jak i komentatorzy poniżej jakby zapomnieli o ważnym czynniku jakim są subsydia. Żadne wielkie korporacje nie muszą zachęcać rolnika do przechodzenia na produkcję przemysłową – dopłaty skonstruowane są tak, że albo produkujesz bardzo dużo, albo w ogóle przestaje ci się opłacać uprawa czy hodowla czegokolwiek. To jest sprzężenie polityki i biznesu, które zaczęło się wiele dekad temu, jak zwykle – od dobrych chęci…

Obserwator
Gość
Obserwator

Istotnie ludzi zmieniono w maszynki do robienia pieniędzy dla rządzących, nie dla siebie. Jako potwierdzenie tego proponuję wszystkim zrobić to co ja zrobiłem jakieś 2 lata temu. Mianowicie po wypłacie wziąłem kartkę papieru i wydruk RMUA czy coś takiego gdzie podano ile zarobiłem brutto, ile potrącono i ile netto. I tak licząc procentowo: ZUS, składka zdrowotna, rentowa itp. około 35%; do pracy dojeżdżam samochodem a więc podatek akcyzowy + VAT to średnio 60% kwoty którą wydam; energia elektryczna i gaz -VAT 23% + podatek akcyzowy zróżnicowany wg. zużycia podany w kwocie za MGWh; podatek dochodowy 18% (mają zmniejszyć). Pozostała kwota… Czytaj więcej »

Tony
Gość
Tony

Poto jest 500 plus

Obserwator
Gość
Obserwator

Żeby strzyc naród jak barany ?, czy żeby do tych 14-15% dołożyć marne 500 zł ?.