Fotowoltaika: opusty mogą zostać, jednak na innych zasadach? „Taki system też ma być tymczasowy”

898
0
Podziel się:
panele fotowotaiczne

W parlamencie trwa debata na temat zmian w rozliczaniu się za energię za fotowoltaikę. Według planów rządzących obecny, atrakcyjny dla posiadaczy paneli system ma zniknąć. Sejm przyglądał się dwóm projektom nowelizacji ustawy regulującej rynek fotowoltaiki. Autorami pierwszego są urzędnicy Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Drugi, na pierwszy rzut oka korzystniejszy dla osób korzystających z paneli projekt złożyła grupa posłów na czele z Jadwigą Emilewicz. Czym różnią się projekty? Pytamy Tobiasza Adamczewskiego z Forum Energii.

Przypomnijmy: do tej pory posiadacze paneli mogą odbierać część wyprodukowanego przez siebie i przekazanego do sieci elektroenergetycznej prądu. Dlatego można ich nazywać prosumentami – czyli osobami wytwarzającymi coś na własny użytek i dzielącymi się tym z innymi. Prosument może odebrać oddany do sieci prąd za darmo w ramach tak zwanego systemu opustów. Zapowiedzi zniesienia obecnych zasad spotkały się z dużą krytyką ze strony organizacji społecznych. Musimy jednak je zmienić, by dostosować prawo do europejskiej normy – przekonuje Tobiasz Adamczewski.

Dzisiejsze opusty niezgodne z prawem unijnym

Smoglab: Dlaczego obecny system rozliczeń się zmienia? Przecież, przynajmniej zdaniem prosumentów, działa bardzo dobrze.

Tobiasz Adamczewski: Trzeba wdrożyć dyrektywę unijną w sprawie wspólnych zasad rynku wewnętrznego energii elektrycznej. W tym dokumencie jest zapis o tym, że koszty sieciowe energii oddawanej i pobieranej muszą być rozliczane oddzielnie. System opustowy to uniemożliwia przez łączenie rabatu na koszt energii elektrycznej z kosztami sieciowymi.

Ale to niejedyny powód?

W systemie opustowym sprzedawca energii, który jest pomiędzy prosumentem a operatorem systemu dystrybucyjnego, musi pokrywać część kosztów dystrybucji. Sprzedawcy energii skarżą się, że to wpływa na opłacalność ich interesu, a ich zyski ze sprzedaży części energii pozyskanej od prosumenta nie pokrywają tych kosztów. System opustowy wprowadził też w błąd społeczeństwo dając do zrozumienia, że sieć elektroenergetyczna jest magazynem energii. A przecież nim zwyczajnie nie jest.

Prosumenci na rynku energii

I teraz resort klimatu i środowiska chce tę energię wepchnąć na rynek – osoby wytwarzające ją będą ją kupować, sprzedawać?

Pierwotna propozycja ministerialna polegała na tym, żeby prosument mógł sprzedawać nadwyżki energii za średnią rynkową cenę z poprzedniego kwartału. Alternatywnie, prosument mógłby sprzedawać nadwyżki agregatorom po innych cenach. Nowelizacja ministerstwa umożliwiałaby wejście na rynek agregatorom, czyli spółkom, które kupowałyby energię od wielu prosumentów i handlowały nią na rynku. O ile dalsze prace legislacyjne nad ustawą ministerialną powinny umożliwić wejście na rynek agregatorów, to sposób rozliczania nadwyżek po cenach kwartalnych zostanie zmodyfikowany. Wiemy o tym po ostatnim posiedzeniu Komisji parlamentarnej do spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych.

Czyli ten stary, obowiązujący teraz system byłby lepszy i bardziej opłacalny dla prosumenta?

Tak, choć też nie jest idealny. Największy problem związany z obecnym sposobem wsparcia operacyjnego dla instalacji polega na tym, że sam w sobie nie jest wystarczający i wymaga dodatkowych zachęt dla prosumentów z mniejszymi instalacjami. Mamy więc system opustów, w ramach którego poziom wsparcia zależy od wielkości instalacji (opust 0,8 dla instalacji do 10kW i 0,7 do 50kW). Następnie został wprowadzony system dotacyjny „Mój Prąd”, który może kiedyś zniknąć, a w przeszłości oferował różne kwoty wsparcia i nie jest przewidywalny. Dodatkowo jest zachęta w programie „Czyste Powietrze”, gdzie dotacja wynosi do 5000 zł na instalację przy wymianie źródła ciepła. Kolejny system wsparcia to ulga termomodernizacyjna, która umożliwia odliczenie inwestycji od podatku. Można nią amortyzować instalację przez sześć lat. Jeśli ktoś zarabia więcej, płaci wyższy podatek PIT, to ta ulga będzie wyższa, a instalacja szybciej się takiej osobie zwróci.

Paradoksalnie bogaci mogą liczyć na najwięcej pieniędzy?

Tak – na największe wsparcie. Poza tym w wielu przypadkach są w stanie sfinansować instalację z oszczędności. Mniej zamożni najczęściej muszą wziąć kredyt, a kredyty kosztują. 

Prosumenci z lepszą propozycją

A jak by było, jeśli parlament przegłowałby propozycje ministerstwa?

Ministerstwo już się z niego wycofało, więc nie zostanie przegłosowany. Ale gdyby został, to w przypadku prosumentów płacących mniejszy PIT, korzystających z ulgi termomodernizacyjnej i zaciągających pożyczkę, inwestycja zwraca się do tej pory w około osiem lat. Gdyby Sejm przegłosował projekt resortu, to okres ten by się wydłużył sporo powyżej 10 lat. Dlatego przeciętne rodziny mogłyby bardzo często rezygnować ze stawiania na fotowoltaikę.

W projekcie firmowanym przez Jadwigę Emilewicz udało się to ograniczyć? Czym on się różni od tego ministerialnego?

Pod względem rozliczeniowym on jest lepszy dla prosumenta, choć różni się od rozwiązań, które teraz obowiązują. W tym momencie prosument oddający energię do sieci może odebrać ją z rabatem 70 lub 80 procentowym nakładanym łącznie na koszt energii i jej dystrybucji. Na tym właśnie polega system opustów. To tak zwane rozliczenie 1:0,7 lub 1:0,8. W projekcie poselskim mówimy o rozliczeniu za energię jeden do jednego. Ile oddamy, tyle potem możemy odebrać.

Czytaj również: Ruszyła Wyszukiwarka EkoDotacji. Sprawdź, z jakich środków możesz skorzystać

W pierwszej chwili można pomyśleć, że to lepsze warunki. Najnowszy projekt bierze jednak pod uwagę jedynie bilansowanie kosztu energii elektrycznej, bez jej dystrybucji. W związku z tym możemy mówić o rozliczeniu bliżej 1:0,5 niż 1:1, porównując do obecnego systemu. Dlatego pierwotnie propozycja poselska zawierała również rabat 15% na koszty dystrybucyjne. Jednak ten dodatkowy benefit najprawdopodobniej nie przetrwa do końca ścieżki legislacyjnej.

Nowe rozwiązanie i tak będzie tymczasowe

To się wiąże z tym, że prosument będzie musiał pokryć koszty wprowadzenia energii do systemu i jej odebrania?

Nie, chodzi jedynie o koszty sieciowe pobieranej energii. Wprowadzanie jej do systemu nadal będzie darmowe. W każdym razie koszty sieciowe będą wyłączone z systemu opustowego. System jeden do jednego mimo wszystko jest bardziej korzystny dla prosumenta od sposobu rozliczeń z projektu ministerstwa. W przypadku rozliczenia kwartalnego cena kilowatogodziny (kWh) energii wynosi około 26 groszy. W przypadku barteru „kilowatogodzina za kilowatogodzinę” wartość oszczędzonej energii równa się stawce, która obowiązuje w naszej umowie ze sprzedawcą, czyli powyżej 30 groszy za kWh. Tylko że taki system też ma być tymczasowy.

Co i kiedy go zastąpi?

Szczegóły propozycji nowych rozwiązań są dopiero przygotowywane. Z tego, co dowiedzieliśmy się podczas Komisji sejmowej, ma to być system net billingu, i obowiązywać od 2024 roku. Prosument będzie sprzedawał nadwyżkową energię do sieci, a jej wartość będzie odzwierciedlona w godzinowych wycenach z rynku energii. Jeśli będzie sprzedawał w godzinach szczytu, to więcej zarobi, a jeśli w godzinach, gdy energii jest za dużo, to ceny będą mniej atrakcyjne. To ma skłaniać prosumentów do oszczędzania energii w szczycie.

Po zmianie opustów bez tąpnięcia?

Trochę to skomplikowane, dużo się zmienia. Nie będzie tak, że ludzie poczują się zdezorientowani? Może przez to zrezygnują z inwestycji w panele?

Na razie jest na odwrót. System opustowy w połączeniu z dotacjami i ulgą podatkową jest bardzo atrakcyjny dla osób wchodzących w wyższy próg podatkowy i wystarczająco atrakcyjny dla przeciętnie zarabiających. Jeśli ktoś chce zainwestować w fotowoltaikę, to pewnie będzie starał się zrobić to przed wejściem zmian w życie. Tacy prosumenci będą mieli prawa nabyte, dzięki czemu przez 15 lat będą ich obowiązywały zasady opustów. Warto się pospieszyć, choć trzeba rozważnie podejść do inwestycji i dokładnie porównać oferty.

A potem będzie tąpnięcie?

To zależy tylko od warunków, które zostaną przekute w prawo i od utrzymania innych zachęt. Pierwotna propozycja ministerialna rzeczywiście miała potencjał silnie spowolnić rozwój mikroinstalacji fotowoltaicznych, ale już wiemy, że zostanie zmieniona. W przypadku propozycji Jadwigi Emilewicz można się spodziewać, że zainteresowanie fotowoltaiką będzie większe, choć wsparcie nie będzie aż tak duże jak do tej pory. Jednocześnie fundamentalne znaczenie dla rozwoju będzie miała kontynuacja programów typu Mój Prąd, dotacja Czyste Powietrze i ulga termomodernizacyjna. Oczywiście można by skonstruować system wsparcia operacyjnego, który nie wymagałby tak wielu dodatkowych bodźców – np. system cen stałych. Ale nie widać woli politycznej by takie rozwiązanie zostało rozważone. Dopiero pod koniec procesu legislacyjnego będzie można ocenić, co będzie dalej.

Tobiasz Adamczewski – ekspert do spraw energii i klimatu oraz odnawialnych źródeł w Forum Energii, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego.

Źródło zdjęcia: Jim Pruitt / Shutterstock

Podziel się: