Mieszkańcy stolicy chcą ograniczeń prędkości. Przez korki i smog

323
0
Podziel się:

Mieszkańcy stolicy z nadzieją czekają na wypełnienie jednej z obietnic wyborczych Rafała Trzaskowskiego. Chodzi o strefy uspokojonego ruchu na stołecznych ulicach.

To jeden z wniosków z badań przeprowadzonych przez CEM Instytut Badań Rynku i Opinii Publicznej. Dwa lata temu prezydent Warszawy zapowiedział, że zdecydowana większość ulic będzie objęta ograniczeniem prędkości do 30 km/h. Raport sporządzony na zlecenie Polskiego Alarmu Smogowego pokazuje, że kierowcy nie są przyspawani do swoich siedzeń. W przyszłości z chęcią przesiądą się na rower lub do transportu zbiorowego, od którego oczekują punktualności i dostępności.

Czytaj także: Koniec walki o małopolską uchwałę antysmogową. Sąd ponownie odrzucił skargi

– Mieszkańcy mają bardzo różne opinie, czasem bardzo chcą, czasem nie chcą. Ale ostatecznie 2/3 sieci drogowej w stolicy powinno stanowić taką strefę – mówił Trzaskowski o strefach „Tempo 30” w 2019 roku. Ze zleconych przez Polski Alarm Smogowy badań dotyczących poruszania się po mieście wynika jednak, że zdecydowana większość mieszkańców stolicy popiera ich wprowadzanie.

Taki pomysł poparło niemal 70 proc. ankietowanych. Dla 29 proc. wprowadzenie tego rozwiązanie jest „bardzo ważne”, a dla 39 „raczej ważne”. Wprowadzanie stref „Tempo 30″ rekomenduje również Europejska Rada Transportu Drogowego (ETCS).  Przedstawiciele ETCS podkreślają, że nadmierna prędkość jest najczęstszą przyczyną wypadków i kolizji, w tym tych śmiertelnych.  „Każdego roku można by uratować życie 2100 osób, gdyby średnia prędkość na wszystkich drogach w Unii Europejskiej spadła o 1 km/h” – czytamy w oświadczeniu Rady. Prędkość i płynność ruchu ma też wpływ na jakość powietrza. Najlepsza jest ona tam, gdzie samochody poruszają się wolno, a także rzadziej gwałtownie zwalniają i przyspieszają – wynika z raportu Transport for London, jednostki zależnej od ratusza brytyjskiej stolicy.

O czym jeszcze możemy przeczytać w raporcie? Mieszkańcom na ulicach miasta dokuczają korki, na które zwróciło uwagę 49 proc. respondentów. To wyniki części badania dotyczącej najważniejszych problemów komunikacyjnych stolicy. Trudno dziwić się takiemu rezultatowi – według tegorocznego raportu firmy TomTom Warszawa należy do grona miast o największym natężeniu ruchu na świecie. W międzynarodowym rankingu najbardziej zakorkowanych miast, polskiej stolicy przypadło 47 miejsce.

Nie oznacza to jednak, że mieszkańcy chcą ułatwień dla transportu samochodowego – na przykład budowy nowych dróg i poszerzania tych istniejących. Brak takich inwestycji jest problemem dla zaledwie 7 proc. przebadanych osób. Co ciekawe, niewiele osób narzeka na wygórowane stawki w strefie płatnego parkowania. Zaledwie 2 proc. osób stwierdziło, że opłaty za postój są za wysokie. Za pierwszą godzinę parkowania w stolicy musimy zapłacić 3,90 zł, za drugą – 4,60. Trzecia kosztuje 5,50, a potem stawka spada z powrotem do 3,90 zł.

Mimo to kierowcy z chęcią przesiedliby się na rower lub do komunikacji miejskiej. Deklaruje to ponad połowa badanych kierowców. Respondenci oczekują jednak od miasta lepszego transportu zbiorowego. Przepełnienie w autobusach, tramwajach i metrze za jeden z największych problemów związanych z poruszaniem się po stolicy uznało 19 proc. respondentów. Warszawianie mają również zastrzeżenia do punktualności komunikacji (12 proc.), braku dogodnych połączeń i zbyt małej liczby linii (12 proc.) czy niewielkiej częstotliwości kursów (8 proc.). W raporcie widać też zdecydowane poparcie dla budowy nowych linii tramwajowych (60 proc.)

– Pora, by włodarze miasta wsłuchali się w głos swoich wyborców, którzy oczekują konkretnych rozwiązań i są gotowi przesiąść się do punktualnej i łatwej w użytkowaniu komunikacji publicznej. Mieszkańcy Warszawy są gotowi ograniczyć korzystanie z samochodów i czas by zarząd miasta wreszcie to dostrzegł – komentuje Bartosz Piłat z Polskiego Alarmu Smogowego. Według specjalisty transport zbiorowy można usprawnić dzięki wyznaczaniu większej liczby buspasów.

Ankietowani zauważają też, że podróżowanie autem po mieście nie musi być wyjątkowo komfortowe.  Dla 89 proc. przepytanych ważnym lub bardzo ważnym problemem jest zbyt duży ruch na ulicach, a 88 proc. zauważa, że w centrum miasta trudno znaleźć miejsce parkingowe. Przepytani przez ankieterów mieszkańcy zauważają też problemy, które wynikają z przepełnienia ulic. W tym kontekście kolejny raz najczęściej mówią o korkach (w aż 71 proc. przypadków). Wśród następnych wskazań można znaleźć również zanieczyszczenie powietrza (63 proc.)

Co ciekawe, pandemia nie wpłynęła na znaczący spadek popularności komunikacji miejskiej. Mimo ograniczeń w transporcie zbiorowym tramwaj, metro i autobus nadal wybiera 61 proc. ankietowanych. Jeśli wierzyć deklaracjom mieszkańców, po pandemii wartość ta może pójść w górę o cztery punkty procentowe.

Tekst powstał na potrzeby kampanii “Polska bez Smogu” realizowanej we współpracy Polskiego Alarmu Smogowego, SmogLabu i “Rzeczpospolitej”. Artykuły tworzone w ramach akcji będzie można czytać co drugą środę w drukowanym i internetowym wydaniu “Rzeczpospolitej” oraz w SmogLabie.

Zdjęcie: r.nagy/Shutterstock

Podziel się: