Udostępnij

Elektryk w Polsce nie jest wiele lepszy dla klimatu niż auto spalinowe. Dlaczego?

11.03.2023

Słowa, które wypowiedziała Maria Kurowska, posłanka Solidarnej Polski, o dwutlenku węgla – wywołały lawinę prześmiewczych komentarzy. Trudno się dziwić – pani poseł ma teraz przecież ogromne szanse na pierwsze miejsce w plebiscycie „Klimatyczna bzdura roku”. Choćby za stwierdzenie, że zmniejszenie emisji CO2 do zera jest równoznaczne z „zagłodzeniem planety”. Pisząc o „kłamstwie, ogłupiającym ludzi, które stoi za zakazem samochodów spalinowych i forsowaniem elektryków” Kurowska poruszyła jednak ważny temat. Czy, kiedy i na ile auta elektryczne są lepsze dla klimatu i środowiska niż auta spalinowe?

6 marca Maria Kurowska zamieściła na Twitterze taki oto wpis, który wyświetlono ponad pół miliona razy:

Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Zwłaszcza że na podlinkowanym filmie obok Pani Poseł stał Jacek Ozdoba. Wiceminister klimatu Rzeczpospolitej Polskiej słuchając jej wypowiedzi w ogóle nie zareagował. Warto obejrzeć całość nagrania, to raptem niecałe dwie minuty.

Kurowska idzie w ślady Ziobry, Kaczyńskiego i Suskiego

Nie od dziś jest chyba dla wszystkich jasne, że jakość polskiej sceny politycznej pozostawia wiele do życzenia. Politycy (i, jak widać, polityczki) – zwłaszcza ze Zjednoczonej Prawicy – przyzwyczaili nas już też do kuriozalnych wypowiedzi na temat klimatu.

I to nie jacyś tam szeregowi członkowie partii, ale sam Zbigniew Ziobro i Jarosław Kaczyński. Ten pierwszy ma na koncie wypowiedź na temat dwutlenku węgla bardzo podobną w duchu do tego co mówiła i pisała Kurowska. Ziobro już prawie dziewięć lat temu powiedział mniej więcej tyle, że dwutlenek węgla nie może być szkodliwy skoro pijemy go w napojach gazowanych.

Z kolei Jarosław Kaczyński całkiem niedawno stwierdził, że „w kwestii klimatu zdania poważnych uczonych są bardzo podzielone”. O czym zresztą pisaliśmy na Smoglabie.

Czytaj także: „Jeśli chodzi o poważnych uczonych, to są bardzo podzielone zdania”

 class=
Zbigniew Ziobro w 2014 roku uznał, że ilość wypijanych przez ludzi napojów gazowanych świadczy o braku szkodliwości dwutlenku węgla, Zdjęcie: Hitra/Shutterstock

Zacięta walka o podium w prestiżowym plebiscycie

I Ziobro, i Kaczyński dzięki tym wypowiedziom zwyciężyli w plebiscycie „Klimatyczna bzdura roku”, organizowanym przez portal Nauka o Klimacie. Ziobro wygrał w roku 2014, wyprzedzając tak wybitnych specjalistów z dziedziny geofizyki jak Rafał Ziemkiewicz oraz Janusz Korwin-Mikke.

Kaczyński najwyższe miejsce na podium zajął w 2022, a rok wcześniej na Klimatyczną Bzdurę Roku 2021 internauci wybrali wypowiedź Marka Suskiego: „Nasze lasy i nasze zielone uprawy pochłaniają więcej niż emitujemy CO2„.

Może więc posłanka Kurowska pozazdrościła partyjnym kolegom tego jakże zaszczytnego wyróżnienia i postanowiła pójść w ich ślady? Póki co z dnia na dzień stała się dużo bardziej znana i rozpoznawalna.

Nie ma chyba sensu po kolei i szczegółowo tłumaczyć dlaczego i jak bardzo kuriozalne i sprzeczne z faktami są wypowiedzi pani posłanki. Warto jednak zwrócić uwagę na coś, co chyba umknęło większości komentujących. W steku nonsensów, jakimi zasypała nas Kurowska kryje się przynajmniej jeden poważny problem.

I nie chodzi bynajmniej o to, że parlamentarzystka dużego kraju w środku Europy publicznie opowiada tak groteskowe głupoty. Przecież tylko najwięksi optymiści mogą spodziewać się po politykach polskiej prawicy rzetelnego przedstawiania opinii publicznej faktów i ustaleń nauki na temat zmian klimatu. Niestety.

Czy faktycznie „elektryk” jest dla Planety lepszy niż auto spalinowe?

Ale pretekstem do wypowiedzi posłanki był planowany w Unii w trosce o klimat zakaz rejestracji nowych pojazdów spalinowych po roku 2035, któremu Kurowska jest oczywiście przeciwna.

A może Maria Kurowska i podobnie myślący ludzie mają tu jednak (w pewnym sensie) odrobinę racji? Czy wątpliwości i obawy wobec elektryfikacji transportu nie są przypadkiem – przynajmniej częściowo – uzasadnione?

Bo to, czy samochód elektryczny jest lepszy dla środowiska i klimatu naszej planety niż samochód spalinowy nie jest wcale takie oczywiste. Odpowiedź, jak to często w życiu bywa, brzmi „to zależy”.

Nie możemy zapominać, że produkcja baterii i całego samochodu elektrycznego wymaga wielu surowców takich jak choćby lit i kobalt. A ich pozyskanie wiąże się z degradacją środowiska i wyzyskiem ludzi. Nawet jeśli dzieje się to w Afryce lub Ameryce Południowej, a nie Europie, więc nie rzuca się nam przesadnie w oczy, to fakt pozostaje faktem.

Czytaj także: Tego nie wiesz o swoim smartfonie. „Nasze dzieci umierają jak psy”

Ale zostawmy dramat dzieci z Konga i przejdźmy do kwestii wpływu na klimat.

Emisje z produkcji, emisje z jazdy

Po pierwsze, mamy emisję CO2 związaną z produkcją samochodu, która w przypadku auta elektrycznego jest wysoka. Żeby więc inwestycja w „elektryka” opłaciła się z punktu widzenia ochrony klimatu należy nim jeździć wystarczająco dużo. Jeśli używamy naszego auta rzadko, to – przynajmniej jeśli chodzi o wpływ na klimat – nie ma sensu wymieniać starego spalinowego na elektryczne.

Po drugie, tak dla samochodów spalinowych jak i elektrycznych mamy emisję CO2 związaną z używaniem auta, z samą jazdą. W przypadku samochodu elektrycznego emisyjność zależy nie tylko od konkretnego modelu, ale też oczywiście od tego jak emisyjna jest w danym kraju energetyka. Czyli jaki „ślad węglowy” ma jedna kilowatogodzina energii elektrycznej.

Konkretne wartości dla różnych państw Unii Europejskiej oraz to, ile musimy przejechać kilometrów by (wyłącznie dla ochrony klimatu) opłacało się zmienić auto spalinowe na elektryka znajdziecie Państwo na przykład w artykule „How clean are electric cars?” na stronach organizacji Transport and Environment.

Widać, że w całej Unii elektryki najgorzej wypadają w … Polsce. Właśnie dlatego, że w naszym kraju emisyjność energetyki jest szczególnie wysoka. A zawdzięczamy to w dużej mierze partii, do której należy posłanka Kurowska. To przecież Ziobryści z uporem godnym lepszej sprawy od dawna blokują rozwój energetyki wiatrowej na lądzie.

Nawiasem mówiąc, „walczący z wiatrakami” przedstawiciele Zjednoczonej Prawicy zachowują się podobnie do niemieckich i polskich Zielonych, którzy z czysto politycznych i ideologicznych powodów walczą z niskoemisyjną energetyką jądrową, bardzo szkodząc tym klimatowi.

Czytaj także: Niemcy wyłączą ostatnie reaktory. Generują więcej energii niż wszystkie panele

Wraz ze zmniejszaniem emisji CO2 z polskiego systemu elektroenergetycznego przewaga elektryków nad autami spalinowymi będzie coraz wyraźniejsza. Jednak póki co jest, jak jest.

 class=
Emisyjność polskiej energetyki sprawia, że elektryki są mniej przyjazne dla klimatu. Zdjęcie Pawel_Brzozowski/Shutterstock

Nie tylko klimat

Wpływ motoryzacji na ludzi i naszą Planetę nie ogranicza się rzecz jasna jedynie do wpływu na klimat. To także choćby szkody górnicze związane ze wspomnianym już wydobyciem metali takich jak lit i kobalt.

A także, a z polskiej perspektywy może nawet przede wszystkim – wpływ na jakość powietrza. Co ciekawe, dopytywana później przez dziennikarzy posłanka Kurowska wspomniała też właśnie o smogu: „Nie odróżniacie smogu od dwutlenku węgla” I dodała: „proszę się przygotować, popatrzeć, jak to jest i będziemy dalej rozmawiać”.

Faktycznie, mylenie smogu i zmiany klimatu jest wciąż dość powszechne wśród dziennikarzy, urzędników i polityków. Zdarzyło się to na przykład Rafałowi Trzaskowskiemu.

Czytaj także: Trzaskowski myli smog ze zmianami klimatu. Młodzi wyjaśniają mu różnicę

Elektryki a smog

Popatrzmy więc, jak to jest nie z punktu widzenia klimatu, ale smogu. Czyli jakości powietrza.

W przypadku każdego samochodu, niezależnie od rodzaju napędu źródłem emisji szkodliwego dla zdrowia pyłu jest ścieranie opon, klocków i tarcz hamulcowych i unoszenie z jezdni zalegającego na niej pyłu. Ale w przypadku elektryków odpada oczywiście najgorsze: emisja pyłu, tlenków azotu i innych szkodliwych substancji z rury wydechowej.

Jeśli chodzi o wpływ na nasze zdrowie, najgorsze są zazwyczaj auta z silnikiem Diesla. Spaliny z diesli są rakotwórcze i mają dewastujący wpływ nie tylko na nasz układ oddechowy, ale też układ krążenia, układ nerwowy, a w przypadku ciężarnych matek na ich jeszcze nie narodzone dzieci.

Czytaj także: „Diesle okazały się jeżdżącymi komorami gazowymi”. Smog obniża poziom uwagi u dzieci

Spaliny benzyniaków są mniej szkodliwe, ale do przesadnie zdrowych również nie należą.

Z kolei „elektryki” to z punktu jakości powietrza i naszego zdrowia widzenia rozwiązanie wprost wymarzone. Nasze miasta byłyby miejscami dużo przyjemniejszymi i lepszymi do życia – cichszymi i z dużo, dużo czystszymi- gdyby dało się wymienić choćby tylko wszystkie samochody z napędem z silnikiem Diesla na samochody elektryczne.

Kiedy „mniej” znaczy „lepiej”

Tyle że to nie jest w najbliższej przyszłości możliwe. A nawet gdyby było, to z wielu względów nie jest też rozwiązaniem optymalnym. Nie należy liczyć na to, ani do tego dążyć, by wszystkie obecnie istniejące samochody spalinowe jeden do jednego zastąpić elektrycznymi.

Tak, powinniśmy elektryfikować transport, ale jednocześnie koniecznie redukować też liczbę samochodów. Inaczej negatywny wpływ motoryzacji na ludzi, klimat i środowisko będzie nadal silny, nawet jeśli 100 proc. aut jeżdżących po naszych ulicach będą stanowiły pojazdy elektryczne.

Zdjęcie: Scharfsinn/Shutterstock

Autor

Jakub Jędrak

Fizyk, publicysta, działacz społeczny.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partner portalu

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Od 2020 r. redaktor Odpowiedzialnego Inwestora, dla którego pisze głównie o energetyce, górnictwie, zielonych inwestycjach i gospodarce odpadami. Zainteresowania: szeroko pojęta ochrona przyrody; prywatnie wielbicielka Wrocławia, filmów wojennych, literatury i poezji.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Zastępca redaktora naczelnego SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.