Jak miasta “walczą” ze smogiem? Strzelają z działa, przenoszą stację, budują wieżę

Podziel się:

Zadanie do wykonania jest konkretne. W Polsce kopci ok. 3 mln kotłów, które należałoby wymienić, jeśli chcemy pozbyć się smogu z niskiej emisji. Doskonale wiedzą o tym włodarze polskich miast, którzy chcą pokazać, że ze smogiem walczą. Czasem próbują jednak iść na skróty.

Dwa lata temu Nowy Targ zyskał niechlubny tytuł smogowej stolicy polski. Zawdzięcza to fatalnej jakości powietrza, którą na bieżąco, od lat, monitoruje oficjalna stacja państwowej jednostki – Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. W 2020 r. odczyty były tak fatalne, że nowotarskie powietrze było najgorsze nie tylko w całej Polsce, ale także w Unii Europejskiej. Roczne stężenie niezwykle trującego i rakotwórczego benzo(a)pirenu wyniosło 18 ng/m3 przy normie 1 ng/m3. Jednak nie tylko w tej kategorii Nowy Targ stanął na najwyższym stopniu podium. Oprócz rakotwórczego związku w Nowym Targiem odnotowano także 90 dni smogowych w ciągu całego roku. Ponadto było tam także najwyższe roczne stężenie pyłu PM10. Co na to władze?

W grudniu 2021 r. oficjalną stację pomiarową zlikwidowano, aby przenieść ją z centrum na obrzeża miasta. Oficjalny powód? Budowa… ścieżki edukacyjnej dla dzieci ze szkoły podstawowej. Dotychczasowa lokalizacja stacji miała kolidować z przebiegiem ścieżki, a ogrodzenie niewielkiej stacji sprawiało niebezpieczeństwo dla dzieci… jeżdżących na sankach.

Więcej o tej sprawie pisaliśmy w artykule: “Bulwersujące i nieprofesjonalne”. Smogowy rekordzista przenosi stację pomiarową na obrzeża miasta. Tam znajdują się także zdjęcia “niebezpiecznej” stacji pomiarowej. Burmistrz zrzucał całą winę na dyrektorkę szkoły, ta z kolei krzyczała na dziennikarzy, którzy pytali o przenosiny stacji.

Zwolniony po 25 latach

Okazało się, że to nie wszystko jeśli chodzi o Nowy Targ. Oprócz przenosin stacji z pracą w urzędzie pożegnał się naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Odpowiedzialny za walkę o czyste powietrze Dariusz Jabcoń spędził w urzędzie niemal ćwierć wieku. Oficjalnych powodów nigdy nie poznaliśmy. Burmistrz Grzegorz Watycha nie odpowiadał na pytania prasowe, ani na prośby o spotkanie. Sam urzędnik mówił, że zwolnienie jest dla niego “totalnym zaskoczeniem”. Nieoficjalnie mówi się, że był kozłem ofiarnym afery z przenosinami stacji. A do tego miał mieć dobre relacje z organizacjami pozarządowymi, co było nie w smak burmistrzowi.

Niechlubną listę walki władz Nowego Targu ze wszystkim, tylko nie ze smogiem, zamyka odmówienie uczestnictwa w podhalańskim okrągłym stole dla czystego powietrza. – Okrągły stół to brzmi, jakbyśmy mieli sprzeczne interesy. A przecież powinniśmy mieć ten sam cel – poprawę jakości powietrza – powiedział burmistrz Tygodnikowi Podhalańskiemu. Jeszcze dobitniej propozycję wielopłaszczyznowego dialogu podsumowała jego zastępczyni, Joanna Iskrzyńska-Steg. – Te medialne przekazy są krzywdzące dla miasta, a działania Nowotarskiego Alarmu Smogowego nie są lojalne wobec miasta.

Odcięli prąd w stacji monitorowania powietrza

Sucha Beskidzka, 2015 rok. Normy są regularnie przekraczane, o miejscowości robi się głośno w całej Polsce. Co na to lokalni politycy? Biorą odpowiedzialność za życie i zdrowie mieszkańców? Wręcz przeciwnie. Przejmuje ich jedynie czarny pijar, z którym zmaga się ich miejscowość. Wiceprzewodniczący Rady Miasta Krystian Krzeszowiak przekonuje, że jeden z mieszkańców dostał telefon z Warszawy. Jego znajoma nie chciała do Suchej przyjechać, bo powietrze jest trujące. Samowolą budowlaną nazwał stację ówczesny burmistrz – Stanisław Lichosyt. Burmistrzem jest zresztą do dzisiaj.

Ostatecznie burmistrz zarządził odcięcie prądu w stacji. Rzekomo ze względów bezpieczeństwa. Stacja GIOŚ wróciła do centrum Suchej Beskidzkiej w 2018 r., już nie godząc w dobre imię miejscowości i pokazując stan jakości powietrza do dzisiaj.

A stan powietrza jest w Suchej tragiczny. Według danych za 2021 r. Sucha Beskidzka kolejny raz “brylowała” w smogowych rankingach. W kategorii średniorocznego stężenia benzo(a)pirenu zajęła trzecie miejsce. Srebro otrzymała z kolei za drugie najwyższe średnioroczne stężenie pyłu PM10. W Suchej Beskidzkiej odnotowano także 93 dni smogowych, co jest ponownie drugim “najlepszym” wynikiem w kraju.

Prezydent Krakowa w 2013: nie straszcie smogiem angielskich turystów

Ciekawe nawrócenie przeszedł prezydent Jacek Majchrowski. Gdy Krakowski Alarm Smogowy w 2013 wywiesił w mieście plakaty w języku angielskim, informujące o smogu – reakcja włodarza była błyskawiczna.

– Przy całym szacunku dla działalności Krakowskiego Alarmu Smogowego i moim uznaniu za zaangażowanie w poprawę jakości powietrza, akurat tą informację przyjąłem z bardzo mieszanymi uczuciami. (…) Moje wątpliwości budzi fakt, czy w interesie mieszkańców miasta jest podawanie takiej informacji w języku angielskim na plakatach w sytuacji, gdy jesteśmy miastem żyjącym w dużej mierze z turystki – pisał prezydent w swoich mediach społecznościowych.

Jak się później okazało, m.in. ta kampania była strzałem w dziesiątkę i jednym z impulsów dla lokalnych polityków do intensywnych działań na rzecz czystego powietrza. Dziś Kraków jest antysmogowym liderem i wzorem dla innych miast, a w 2020 r. magistraccy pijarowcy mogli z ulgą napisać, że turyści wybierają stolicę Małopolski ze względu na czyste powietrze.

Miasta walczą ze smogiem również dosłownie. Strzelając z dział

To nie żart.

Testy odbywały się w styczniu 2022 r. “Reasumując chodzi o rodzaj >działa<, które strzela w powietrze falami dźwiękowymi. Wystrzał z tuby generuje huk i falę uderzeniową, która wypycha smog kilkaset metrów w górę – poza zasięg nosów i płuc mieszkańców. Pył PM 10 wystrzelony w górę nie będzie już groźny dla ich zdrowia” – mogliśmy przeczytać na stronach gminy.

jak miasta walczą ze smogiem
“Działo” do strzelania w smog fot. Gmina Kalwaria Zebrzydowska

Okazało się, że taki zabieg redukuje stężenie pyłu PM10 jedynie o 20 proc. Na pomysł interwencyjnego strzelania do smogu zareagowali mieszkańcy. Niezbyt entuzjastycznie. Hałas towarzyszący polowaniu na smog jest bowiem bardzo duży. Obawiano się też wpływu na dzikie zwierzęta. Mieszkańcy słusznie zwracali uwagę, że w pierwszej kolejności należy walczyć ze źródłem zanieczyszczeń.

Antysmogowy chodnik, antysmogowa wieża

Lista działań miast, które walczą ze smogiem jest dłuższa i pisaliśmy o nich na łamach SmogLabu wielokrotnie. Antysmogowy chodnik wziął na tapet Kuba Jędrak. Chodnik wyszedł z tego starcia na tarczy. Walkę z trującym powietrzem za pomocą antysmogowego betonu porównał bowiem do… naklejania plastra na otwarte złamanie. W wielkim skrócie – jest to wielka pijarowa ściema. Po szczegóły odsyłam do naszego materiału.

Wśród “innowacji” była też antysmogowa wieża. W czasie pomiarów jej skuteczności okazało się, że wpływ oczyszcza na jakość powietrza jest znikomy. Stopień redukcji stężenia pyłu PM10 dla odległości poniżej 10 m oszacowano na poziomie 12%. Im dalej od wieży, tym redukcja zanieczyszczenia mniejsza. Gdy opisaliśmy wieżę, jako ciekawy, lecz mało skuteczny eksperyment odezwali się do nas z interwencją pijarowcy producenta. Tomasz Borejza z naszej redakcji do skutku dopytywał o wyniki badań.

Skontaktował się bezpośrednio z odpowiedzialnym za badania skuteczności wieży profesorem, wskazanym przez producenta. Prof. Bert Blockenem odmówił udzielenia informacji na temat badań Smog Free Tower. Napisał też, że informował już jej producenta, że nie będzie więcej odpowiadał na pytania związane z tym tematem.

I na koniec: antysmogowe kwiatki, które nie działają

To jeden z większych mitów, które narosły wokół walki ze smogiem. Antysmogowe kwiatki to tania i przyjemna forma “walki” ze szkodliwymi zanieczyszczeniami. Miasta uwielbiają je rozdawać, w końcu można łączyć przyjemne z pożytecznym. Problem jest taki, że to nie działa.

Bardzo dobrze i dokładnie wytłumaczyło to na swojej stronie Małopolskie Centrum Nauki Cogiteon, krok po kroku obalając powtarzane przez samorządy i sprzedawców tezy. Jeżeli chcesz sprawdzić, dlaczego powoływanie się na eksperyment NASA przy wciskaniu “antysmogowych” kwiatków to bujda na resorach – odsyłam do źródła.

Polska wciąż jest kopciuchem Europy. Cierpimy na tym wszyscy, choć wyrok często jest odroczony. Bez wymiany trzech milionów trujących kopciuchów, rezygnacji ze spalania paliw stałych i wzmocnienia efektywności energetycznej naszych budynków cierpieć będziemy jeszcze długo. Miasta walczą ze smogiem wybierając spektakularne środki, gdy rozwiązanie jest proste. Trzeba tylko politycznej woli.

Zdjęcie tytułowe: Antysmogowa wieża w Krakowie, fot. praszkiewicz/Shutterstock

Podziel się: