Pan Minister wszystkiego przypilnuje i jeszcze inni, niektórzy wbijają mu szpilki [Wersja obszerna]

172
1
Podziel się:
Główny Inspektor Ochrony Środowiska Paweł Ciećko

Krótką chwilę po publikacji rozmów z członkami Koalicji Dość Trucia, z których wyłania się makabryczny obraz stanu ochrony środowiska w Polsce, zadzwoniłem do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska z prośbą o wywiad. Zadzwoniłem, żebyzapewnić mu możliwość odniesienia się do cudzych zarzutów oraz powiedzenia, co zamierza zrobić, by odzyskać zaufanie osób, które mają o instytucji bardzo złe zdanie.

[Krótką wersję tekstu znajdziecie TUTAJ]

Wywiad miał spinać cały cykl i dać szansę odpowiedzenia wielu ludziom jednocześnie. W tym i mnie, bo z trasy wróciłem przerażony stanem polskich służb ochrony środowiska. Zadzwoniłem do Pana Ministra Pawła Ciećko i początkowo sprawa zdawała się wyglądać obiecująco, ponieważ Główny Inspektor Ochrony Środowiska był nie tylko chętny, żeby się spotkać, ale chciał to nawet zrobić w Krakowie, co byłoby dla mnie bardzo wygodne. Podróże do Stolicy strasznie mnie bowiem męczą i nie ma sensu, by dwóch krakusów spotykało się akurat w niej.

Przestała jednak tak wyglądać, kiedy pan Paweł powiedział, żeby mu wcześniej przesłać pytania, które planuję mu zadać. Kiedy odmówiłem, tłumacząc, że nie mieści się to w ramach dobrych dziennikarskich praktyk i zapytałem, z kim rozmawia, że dostaje wcześniej komplet pytań (muszę przyznać, że przez głowę przeszło mi tylko TVP), odparł, że wszyscy i kazał pisać do sekretariatu.

Faux Pas

Skoro tak kazał, to tak zrobiłem i wtedy zaczęło być ciekawie.

Napisałem tak:

„Pan Inspektor poprosił o pytania, ale tego w przypadku długiego prasowego wywiadu się nie stosuje. Nie chodzi bowiem o materiał »newsowy«, a o obszerną rozmowę dotyczącą inspekcji ochrony środowiska oraz planów pana Pawła na jej ewentualną reformę. Trudno zadawać pytania, nie znając udzielonych już odpowiedzi. Dlatego przesyłam – zgodnie z sugestią – ogólne informacje dotyczące tematu rozmowy. Tematy planuję dwa, wymienione zresztą wyżej. Pierwszym jest obecna kondycja inspekcji ochrony środowiska. Drugim to, co pan Paweł już zrobił i to co planuje zrobić, by poprawić jej funkcjonowanie.”

Odpowiedzi przez kilka dni nie było i trzeba się było o nią upomnieć, a kiedy przyszła to przede wszystkim zorientowałem się, że w swoim liście zrobiłem duże faux pas. Ja pisałem bowiem Pan Inspektor i pan Paweł, a w odpowiedzi bił w oczy zwrot pan Minister. Od razu postanowiłem, że więcej tego błędu nie zrobię i inaczej o Panu Ministrze niż Pan Minister wielkimi literami już nie napiszę. Zwłoka w odpowiedzi – założyłem – wynikała bowiem najpewniej z tego, że nie zachowałem właściwej tytulatury. Pan Minister uchodzi bowiem za rasowego cesarsko-królewskiego urzędnika, a w świecie dawnej Monarchii Austro-Węgierskiej tytulatura jest wszystkim i zawsze należy jej przestrzegać.

Na szczęście mimo mojego faux pas, odpowiedź – kiedy już przyszła – nadal była obiecująca.

Pani Danuta Remiszewska (24 październik) z sekretariatu Pana Ministra odpisała tak:

„Uprzejmie informuję, że pan Minister bierze udział w Międzynarodowych Targach Ochrony Środowiska POL-ECO System w Poznaniu i wraca dziś w godzinach popołudniowych, dlatego dopiero jutro będę mogła uzyskać decyzję pana Ministra co do terminu i miejsca udzielenia wywiadu przez pana Ministra.”

Uprzejmie podziękowałem i zapadła cisza.

W związku z tym (29 październik) grzecznie się przypomniałem pisząc:

„Czy udało się może coś ustalić w kwestii wolnych terminów w kalendarzu Pana Ministra?”

Pani Danuta odpisała obiecująco:

„Zgodnie z informacja uzyskaną od pana Ministra, uprzejmie proszę o kontakt telefoniczny najwcześniej 6 listopada br . w celu potwierdzenia terminu spotkania, prawdopodobnie pan Minister będzie mógł poświecić czas na wywiad 12 lub 13.11.br. w godzinach popołudniowych.”

Odpisałem z pytaniem, czy dzwonić do sekretariatu, czy do Pana Ministra.

Odpowiedź nie przyszła. 16 listopada zdecydowałem się przypomnieć. Bez skutku. Postanowiłem się więc przypomnieć bardziej zdecydowanie i zrobiłem to 19 listopada:

„Brak odpowiedzi na poprzednią wiadomość oraz widoczna niechęć Pana Ministra Pawła Ciećko do udzielenia odpowiedzi na kilka pytań dotyczących planów działań urzędu pod jego kierunkiem oraz mankamentów działania inspekcji w ostatnich latach, o których wiele mówią osoby kierujące się do niej po pomoc, każe myśleć, że być może takich planów nie ma lub są takie, z których Pan Minister nie chce być później rozliczany. Inaczej trudno to sobie wytłumaczyć.

Dziwi to szczególnie w kontekście tego, że Pan Minister nie był ponoć zadowolony z treści wywiadów, które ukazały się na naszej stronie, a trudno o lepszą okazję do odpowiedzenia na nie, niż obszerna rozmowa.

Piszę więc po raz kolejny z nadzieją, że Pan Minister znajdzie w swoim napiętym harmonogramie przynajmniej pół godziny, najlepiej godzinę, w czasie których będzie mógł przedstawić opinii publicznej swoje plany oraz odpowiedzieć na zarzuty, które nie przypadły mu do gustu. Nie wierzę bowiem, że Pan Minister opinii publicznej się obawia.”

Tym razem skutek był, chociaż zupełnie inny niż się spodziewałem.

Pan Minister już odpowiada

Odpowiedź brzmiała bowiem tak, że Pan Minister od odpowiedzi się nie uchyla i na pytania odpowie w formie pisemnej. Zdziwiłem się bardzo, bo skoro problemem jest brak czasu, to dziwne wydaje się wybranie najbardziej czasochłonnej formy rozmowy. Ale jeszcze bardziej zdziwiłem się, kiedy odpowiedziałem, że w takim razie doślę pytania dla Pana Ministra.

Okazało się bowiem, że Pan Minister pytania już ma i na nie odpowiada. Ponieważ nie wysłałem ich ja, doszedłem do jedynego możliwego wniosku. Takiego że Pan Minister pytania zadał sobie sam, co w gruncie rzeczy ma sens, bo te na pewno były łatwe. Zdecydowałem się jednak nieco utrudnić mu sprawę i wysłać takie, które będą nieco trudniejsze. To wymagało wymiany kolejnych mejli, ale w końcu się udało.

Pytania były takie:

“Szanowny Panie Ministrze,

W czasie wakacji spędziłem kilka miesięcy, by pojeździć po Polsce i odwiedzić ludzi, którzy narzekają na zanieczyszczenia przemysłowe w miejscowościach, w których mieszkają. Rozmawiałem z osobami z Mielca, Skawiny, Oświęcimia, Łazisk Górnych oraz Szczecinka.

Jeżeli nie miał Pan okazji dotąd zapoznać się z ich bolączkami, to wszystkie opowieści są dostępne na naszej stronie (https://smoglab.pl/tag/5-opowiesci/). Ufam jednak, że zna Pan te sprawy, ponieważ wszystkie ciągną się od dłuższego czasu i przyciągają uwagę mediów. Jeżeli jednak tak nie jest, to ich sednem jest to, że wszyscy rozmówcy stracili zaufanie do instytucji, którą Pan od niedawna kieruje. To oznacza, że staje Pan przed dużym wyzwaniem.

W związku z tym, chciałbym zapytać o Pana plany na najbliższy czas i to:

1. Co planuje Pan zrobić dla Mielca, by inspekcja ochrony środowiska odzyskała zaufanie Piotra Kozuba oraz 15 tys. innych mieszkających w tym mieście osób, którzy wyszli na ulice, by upomnieć się o zdrowe środowisko do życia dla siebie i swoich rodzin?

2. Co planuje Pan zrobić dla mieszkanki Łazisk Górnych Sylwii Harazin, która boi się o syna i od lat próbuje skłonić kogoś, by zajął się szkodliwymi emisjami ze znajdującego się po sąsiedzku zakładu przemysłowego i straciła już wiarę w działania Inspekcji Ochrony Środowiska?

3. Co planuje Pan zrobić, dla Bartłomieja Gieregowskiego i innych mieszkańców Oświęcimia, którym życie utrudnia duszący przemysłowy fetor oraz skażona gleba?

4. Co planuje Pan zrobić dla Marcina Wekseja i mieszkańców Szczecinka, którzy skarżą się, że kontrole WIOŚ są teoretyczne i nieskuteczne, a inspektorzy opierają się w nich o dane udostępnione przez kontrolowane zakłady?

5. Co planuje Pan zrobić dla Łukasza Kurlita oraz mieszkańców Skawiny. W tej funkcjonuje zakład, z którego regularnie wydobywa się duszący fetor, w powietrzu stwierdzono obecność toksycznych substancji, a ludzie skarżą się, że kiedy zgłaszają sprawę do WIOŚ, są odsyłani by rzecz wyjaśniać samodzielnie z zakładem. Jak Pan chce to zmienić?”

Odpowiedź przyszła po pewnym czasie. Podpisana jest pod nią  pani Katarzyna Pirowska z Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska i wypada przytoczyć ją w całości.

„Dzień dobry Panu,

Serdecznie dziękuję za Pana zainteresowanie stanem środowiska w Polsce i losem mieszkańców miejscowości, którzy na co dzień borykają się z problemami zdrowotnymi i boją się o swoją przyszłość z powodu odorów czy złego stanu powietrza. Problemy społeczności lokalnych są ważne dla administracji państwowej. Z tego powodu Główny Inspektor służy jako ekspert w procedowanej przez Ministra Środowiska ustawie o uciążliwości zapachowej, a także wspiera różnego rodzaju inicjatywy samorządów, które mają w obowiązku ustalać i realizować programy naprawcze. Przykładem jest wspomniane przez Pana miasto Mielec, w którym wspólnie z wiceprezesem Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i pełnomocnikiem premiera RP do spraw „Czyste Powietrze” oraz z Prezydentem Miasta Mielca zawarłem porozumienie w sprawie realizacji pilotażowego programu „Laboratorium Mielec”. Ze swojej strony zobowiązałem się do postawienia tutaj stacji monitorującej jakość powietrza stricte przemysłową.

Chciałbym podkreślić, że zadaniem Inspekcji Ochrony Środowiska jest monitorowanie stanu środowiska, co czynimy zgodnie z najlepszymi standardami. Dane Inspekcji stanowią obecnie najbardziej wiarygodne źródło wiedzy na ten temat. Dostarczamy je instytucjom odpowiedzialnym za politykę ekologiczną, czy za tworzenie i realizację programów naprawczych środowiska oraz badamy efekty ich działań, poprzez ocenę stanu środowiska. Do naszych zadań należą także kontrole podmiotów gospodarczych, o których Pan wspomniał. Zapewniam, że jako instytucja państwowa realizujemy je z należytą starannością i terminowością, w ramach i na zasadach prawa. Od 1 stycznia 2019 r. przejdziemy gruntowną reorganizację struktury Inspekcji Ochrony Środowiska, dzięki której będziemy mogli jeszcze lepiej zarządzać wszystkimi komponentami środowiska oraz identyfikować problemy, które rzeczywiście dominują w danym regionie. Dzięki nowym instrumentom zwiększy się skuteczność naszych działań. Między innymi będziemy mieli możliwość prowadzenia na terenie całego kraju kontroli inicjowanych z poziomu Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Będą je realizowały wyspecjalizowane zespoły kontrolne, dynamicznie tworzone z inspektorów kilku wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska, na których obszarze będzie występować nieprawidłowość. Inspektorzy będą mieli możliwość prowadzenia czynności kontrolnych w porze nocnej, jak i w dni wolne od pracy, a co ważne, w przypadku kontroli interwencyjnych nie muszą zawiadamiać kontrolowanego przedsiębiorcy o zamiarze przeprowadzenia kontroli z 7-dniowym wyprzedzeniem, czy też prowadzić czynności w jego obecności lub osoby przez niego upoważnionej. Kontrole mogą być dokonywane poza godzinami pracy lub poza czasem faktycznego wykonywania działalności gospodarczej. W przypadku gdy Inspektor stwierdzi, że działalność powoduje naruszenie wymagań ochrony środowiska, nałoży znaczne kary pieniężne lub wręcz może ją wstrzymać z rygorem natychmiastowej wykonalności. Ponadto osoby składające zeznania przed Inspektorem będą pouczone o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. Innym rozwiązaniem będą tzw. kontrole krzyżowe, tj. równoczesne kontrole kilku podmiotów na terenie kilku województw zaangażowanych przykładowo w nielegalne działania z zakresu gospodarowania odpadami komunalnymi.

Ponadto nowa ustawa zwiększa wymiar kar za szkodliwe oddziaływanie podmiotów gospodarczych na wodę, powietrze i powierzchnię ziemi oraz wprowadza nowy rodzaj kar – za uniemożliwienie lub utrudnienie IOŚ przeprowadzenia kontroli.

Jestem przekonany, że powyżej opisane działania i wspólne wysiłki wszystkich instytucji na rzecz ochrony środowiska przyczynią się do poprawy jego stanu, ale również poprawią jakość życia i poczucie bezpieczeństwa obywateli. Na tym mi zależy i w zakresie swoich kompetencji będę do tego dążył.”

Odpowiedź brzmi dumnie, ale jest bardzo ogólna. Niewiele też mówi o konkretnych sprawach, o które pytałem. Dlatego rzecz postanowiłem wyjaśnić u zainteresowanych i zadałem im pytania o to samo, o co pytałem Pana Ministra Pawła Ciećko. Odpowiedzi, jak na razie przynajmniej, nie nastrają optymistycznie.

Oto odpowiedzi:

Bartłomiej Gieregowski, Oświęcim:

Generalnie przez ostatnie sześć miesięcy, trochę ironizując, wspólnie z inspektoratem ochrony środowiska czekaliśmy na zimę. To co zrobiono w 2016 by „ograniczyć” fetor, to w zasadzie wszystko. Oczyszczalnia modernizuje instalacje, a raczej pomimo naszych sprzeciwów rozbudowuje, by moc przyjmować większe ilości ścieków. Są spotkania Zespołu Roboczego, na których inwestorzy na przemian z WIOŚ, biją sobie brawo, przechwalają się pustymi cyferkami. A w tym czasie wiele ważnych tematów w ogóle nie jest poruszane. Fakt faktem w tym roku uciążliwości było mniej, niż w 2016 roku. Ale to jest takie zimowanie. Było spotkanie z Pawłem Ciećko, podnosiliśmy jak zawsze problem chemii w oświęcimskim powietrzu. Pan Ciećko stwierdził, że styren w powietrzu, bierze się z kominów, a on walczy o czyste powietrze i zajmuje się smogiem, więc żadnego styrenu badać u nas nie zamierza.

Sylwia Harazin, Łaziska Górne:

Tutaj w mojej miejscowości? Chyba nic się nie zmieniło. Jeżeli chodzi o instytucje, które mogłyby zareagować. Nie mam żadnych informacji odnośnie jakichkolwiek działań ze strony jakichkolwiek instytucji, poza tymi do których się wcześniej zwracaliśmy. Natomiast żaden GIOŚ, WIOŚ nie zrobił nic. A przynajmniej ja o tym nic nie wiem.

Piotr Kozub, Mielec:

Przyszła odpowiedź z GIOŚ na zapytanie wysłane 10 miesięcy temu. Nie ma w nim konkretnej treści, jest informacja, że tematem będzie się zajmował WIOŚ. Formalnie teraz od 1 stycznia zaczęli działać w ramach tej – nazwijmy to tak – policji środowiskowej. Ale jak na razie poza legitymacją, którą on (Pan Minister Paweł Ciećko – tb) tam pokazał na konferencji, to nic więcej. Ja nie wiem, czy my w tej chwili mamy czekać i później to ocenić? Ile mamy im dać czasu? Miesiąc, dwa, pół roku? Poza legitymacją na razie nic nie wiadomo. A u nas jest ping pong totalny.

Łukasz Kurlit, Skawina:

Nie zarejestrowaliśmy żadnej aktywności Pana Ministra Ciećko, jeżeli chodzi o problemy w Skawinie, ani w żadnym z miast zrzeszonych w Koalicji Dość Trucia. Jeżeli chodzi o działania WIOŚ to ostatnie miało miejsce chyba w listopadzie, kiedy nowa dyrektor WIOŚ Kraków powiedziała zebranym w Pałacyku Sokół mieszkańcom, którzy byli oburzeni smrodem i brakiem działań w stronę rozwiązania tego problemu, że powinni podziękować za to, że firmy chociaż nie muszą, to zapowiadają hermetyzację.

Marcin Weksej, Szczecinek:

Ja powiem tak, że jeżeli chodzi o ostatni czas, to kompletnie nic się nie zmieniło. Tak jak było wcześniej, tak jest teraz.

A o tym jak było wcześniej przeczytacie w wywiadach z członkami Koalicji Dość Trucia.

Pan Minister nie znalazł wprawdzie czasu, by porozmawiać o zarzutach tych wszytkich osób, ale już po publikacji jednego z tekstów, znalazł go, by napisać obszerne sprostowanie [TUTAJ]. I choć bardzo doceniam taką formę rozmowy, bo w długich formach można niekiedy powiedzieć więcej i lepiej, to muszę jednak na koniec napisać, że wciąż jestem chętny, by z Panem Ministrem się spotkać i porozmawiać o pracy Inspekcji, a także dać mu szansę wytłumaczenia, dlaczego jest jak jest i na co mogą liczyć ludzie.

Z tym tylko, że dzwonić już raczej nie będę, bo w międzyczasie ustaliłem, jak kończą się związane z telefonami obietnice Pana Ministra i to co ustaliłem zniechęca do dzwonienia oraz dawania wiary obietnicom. Na szczęście jednak nie tylko ja mam numer Pana Ministra, ale też Pan Minister ma mój.

Liczę więc, że zadzwoni i umówimy się na rozmowę o problemach Inspekcji Ochrony Środowiska.

Trudno ukryć, że jest o czym rozmawiać.

[Krótką wersję tekstu znajdziecie TUTAJ]

Podziel się:

1 komentarz

Czy zgadzasz się z autorem?